Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2025

"Lektura uproszczona" Cristina Morales - O tym, co tylko pozornie proste

Cristina Morales

Lektura uproszczona

Tytuł oryginału: Lectura fácil 
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Agata Ostrowska
Wydawnictwo: ArtRage
Liczba stron424  
Formatpapier 
 


 

W lekturze uproszczonej nie powinno się robić dygresji,
bo utrudniają one zrozumienie
głównego wątku historii
[1]. 

Tyle, że życie ludzkie na ogół składa się z wielu pomniejszych epizodów (nierzadko, w toku narracji, mogących uchodzić za niekoniecznie nieodzowne przerywniki), których przybliżenie pozwala uzyskać znacznie bardziej złożony obraz, pełen kontekstów i niuansów, co doskonale uzmysławia jak wiele w człowieczym bycie jest niejednoznaczności, jak pojemna jest szarość, rozpościerająca się między bielą, a czernią, jak płynne są granice między tym, co się powinno, co warto, co trzeba, a tym, czego nie można, nie należy, nie wolno. Owe subtelności i zawiłości stają się jeszcze bardziej grząskie, trudne do rozstrzygnięcia, gdy wchodzi się na zbyt często lekceważony, świadomie (p)omijany, wzgardliwie traktowany grunt inności czy też mniejszości – dobrym przykładem są prawa osób niepełnosprawnych, o których pisze Cristina Morales (1985), hiszpańska pisarka, autorka powieści Lektura uproszczona.

piątek, 17 maja 2024

"Yoro" Marina Perezagua - W pogoni za sprawiedliwością

Yoro

Marina Perezagua

Tytuł oryginału: Yoro
Tłumaczenie: Andrzej Flisek
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 384
Format: papier
 
 
 
Krzywda uprzedmiotawia, bowiem ofiara zredukowana zostaje do roli obiektu, wystawionego na działanie czynników równie potężnych, co destrukcyjnych, okrutnych, opresyjnych. W takich chwilach, kiedy wyrządzane jest nam zło, nasza wola okazuje się być siłą pozorną i kruchą, niezdolną do ocalenia nas przed upokorzeniem czy przemocą. Cierpimy w konsekwencji działania innych i nie możemy temu przeciwdziałać. Pochodną krzywdy nierzadko są rany na tyle głębokie, że nie chcą się one zabliźnić. Te jątrzące się ogniska mogą stać się źródłem potężnego gniewu, który (pozornie) najłatwiej skanalizować jest w działaniu równie bezwzględnym, tj. poprzez zemstę. Ale czy jest to droga do ukojenia? Czy przemoc w odpowiedzi na przemoc nie jest ślepym zaułkiem, zaklętym kręgiem, z którego nie sposób się wyrwać? Rozważań w tej materii dostarcza nam Marina Perezagua, hiszpańska pisarka, autorka powieści Yoro.

środa, 22 marca 2023

"Przemieszczenie" Margaryta Jakowenko - O trudach dorastania na obczyźnie

Przemieszczenie

Margaryta Jakowenko

Tytuł oryginału: Desencajada
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Wydawnictwo: ArtRage
Seria: Mały Format
Liczba stron: 130
Format: epub


 
Powstanie ludzkiej istoty warunkowane jest dotarciem plemnika do komórki jajowej. Ruch tej drobiny nieodzowny jest do tego, by doszło do cudu narodzin. Nie będzie więc przesadzą stwierdzenie, iż przemieszczanie się jest fundamentem życia. Poruszanie się jest ważkie także w wymiarze pozamacicznym – ludzka egzystencja nierzadko składa się z podróży czy zmiany miejsc zamieszkania. Docieranie do nowych lokalizacji może być wynikową pasji, ciekawości, ale bywa też aktywnością wymuszoną, konieczną, narzuconą. Niekiedy migracja zarobkowa wydaje się nam jedynym wyborem, jakiego możemy dokonać, by diametralnie poprawić nasz los. Ale konsekwencje takich radykalnych decyzji mogą być bolesne i wymagać odpowiedniej ilości czasu, by się z nimi pogodzić, o czym pisze Margaryta Jakowenko (ur. 1992), hiszpańska dziennikarka i pisarka ukraińskiego pochodzenia, autorka powieści Przemieszczenie.

piątek, 3 lutego 2023

"Małe rączki" Andrés Barba - Obcy w dziecięcej odsłonie

Andrés Barba

Małe rączki

Tytuł oryginału: Las manos pequeñas
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Wydawnictwo: Filtry
Liczba stron: 72
Format: .epub
 
 


Żyjesz i trwasz. Świat jest przestrzenią, do której należysz, i w której potrafisz się odnaleźć. Ramy Twojej kilkuletniej rzeczywistości nie są jeszcze zbyt szerokie, a większość rzeczy nadal ukrywa przed Tobą swą złożoność i zwodniczość. Lęk czy trwoga nie zapuściły korzeni w Twym umyśle, bowiem podświadomie wiesz, że rodzice to tytani, na których zawsze możesz liczyć, którzy obronią Cię w każdej sytuacji oraz wybawią od niebezpieczeństwa. Cóż jednak, gdy Twoja opoka znika z dnia na dzień? Jak odnaleźć się w tych nowych realiach, w których pozbawiona jesteś swoich opiekunów? Jak poradzić sobie z niezrozumiałą destrukcją, która pozostawia w Twym umyśle niezatarte piętno, piętno skażające innością?

piątek, 27 stycznia 2023

"Świetlista republika" Andrés Barba - Dziecięca rebelia

Andrés Barba

Świetlista republika

Tytuł oryginału: Republica luminosa
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Wydawnictwo: Filtry
Liczba stron: 148
Format: .epub
 
 


Niejeden dorosły człowiek jest głęboko przeświadczony, iż w jego rękach znajduje się monopol na posiadanie racji. Niejako z założenia przyjmuje się, że starsi wiedzą lepiej, że więcej rozumieją, że to do nich kierowane są wszelakiej maści zapytania, że to oni są tymi, którzy objaśniają meandry skomplikowanej rzeczywistości. Z tego względu zrozumiałym jest fakt, że grupa małolatów nie zamierzająca podporządkować się i uznać autorytetu innych, postrzegana jest w kategoriach zagrożenia, z którym prędzej czy później trzeba będzie się skonfrontować. Tyle, że walka z niebezpieczeństwem na poły realnym, a na poły wyobrażonym, ma swoją cenę, nierzadko bardzo wysoką, o czym pięknie przypomina nam Andrés Barba, hiszpański pisarz i tłumacz, autor powieści Świetlista republika.

środa, 29 grudnia 2021

"Potosí. Góra, która zjada ludzi" Ander Izagirre - Cena chciwości

Ander Izagirre

Potosí. Góra, która zjada ludzi

Tytuł oryginału: Potosí
Tłumaczenie: Jerzy Wołk-Łaniewski
Wydawnictwo: Filtry
Liczba stron: 182
Format: .epub
 
 


Surowce kopalne mogą być dla danego kraju zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem. Z jednej strony bogactwa mineralne, które wykorzystywane są w najróżniejszych gałęziach przemysłu, to gwarancja stałego strumienia gotówki, uzyskiwanej z ich sprzedaży. Z drugiej zaś, aby zamienić kopalinę na pieniądze, najpierw trzeba ją wydobyć spod ziemi, a to może rodzić szereg trudności i problemów, zarówno natury gospodarczej, ekologicznej jak i społecznej. O tym, że górnictwo to skomplikowana sieć naczyń połączonych, w której nie ma ani jednoznacznych odpowiedzi, ani prostych rozwiązań, przypomina nam Ander Izagirre (ur. 1976), hiszpański dziennikarz i podróżnik, autor reportażu Potosí. Góra, która zjada ludzi.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Enrique De Heriz "Kłamstwa" - O toksyczności fałszu

Enrique De Heriz

Kłamstwa

Tytuł oryginału: Mentira
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Liczba stron: 352
 
 
 
Człowieczy żywot to przewrotna materia. Bo jak inaczej skomentować fakt, że w młodości tyle ważkich dla nas decyzji musimy podejmować niejako na oślep, bo z racji braku doświadczenia trudno nam przewidzieć ich konsekwencje, zaś gdy jesteśmy w sile wieku bywa, że nie starcza nam ani chęci, ni odwagi, ani sił, by dopiąć tego, co zamierzyliśmy, a jakby tego było mało, w nasze działania lubi wplątać się kapryśna fortuna. W rezultacie niemało jest ludzi, którzy wraz upływem lat, na skutek kumulujących się błędnych wyborów i niepowodzeń poniesionych na najróżniejszych polach, roją o tym, by rozpocząć wszystko od początku. Dorosła egzystencja, a więc bogactwo w bagaż doświadczeń, a przy tym carte blanche, tj. możność ponownego napisania naszych losów. Kuszące? Ale czy w ogóle realne? Ciekawych refleksji w tej materii dostarcza powieść Kłamstwa, autorstwa hiszpańskiego pisarza Enrique de Hériza (1964 – 2019).

piątek, 4 października 2019

Elia Barceló "Kolor milczenia" - O widmach z przeszłości

Kolor milczenia

Elia Barceló

Tytuł oryginału: El Color del Silencio
Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 416
 
 
  

Traumy wykonane są z materii niezwykle odbojnej. W rezultacie im mocniej staramy się je skryć w głębinach naszej podświadomości, tym większe prawdopodobieństwo, że wychyną one w najmniej spodziewanym momencie. Trudność radzenia sobie z traumami sprawia, że niejeden żywot jest przez nie naznaczony czy wręcz zdeterminowany. Wydaje się, że próby zignorowania ich są tak samo nieskuteczne jak ucieczka przed nimi. Jedynym racjonalnym wyjściem jest konfrontacja, chociaż niełatwo jest zmierzyć się z czymś, o czym przez lata usiłujemy zapomnieć. Przekonuje się o tym choćby Helena Guerrero, bohaterka powieści Kolor milczenia autorstwa Elii Barceló (1957), uznanej hiszpańskiej pisarki.

poniedziałek, 23 września 2019

Antonio Gómez Rufo "Żegnajcie, mężczyźni" - Jęki sflaczałego samca

Żegnajcie, mężczyźni

Antonio Gómez Rufo

Tytuł oryginału: Adios a los hombres
Tłumaczenie: Magdalena Płachta
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Seria: Salsa
Liczba stron: 240








Wszystkim przelatują przez głowę straszne myśli. Przelatują lub czepiają się niby rzep. Czasami dobitne i ugruntowane jak prawdy, choć niewypowiedziane marnują się i ulatują hen, hen, w ciszę – niby wietrzyk muskający policzek o zachodzie słońca [1]. Co jednak, gdy owa straszna myśl zostanie wypowiedziana i nie odleci? Co, gdy zacznie ona kiełkować, wypuszczać korzenie i plenić się w zakamarkach umysłu, cierpliwie wzrastając, by w końcu wylegnąć na światło dzienne? Straszna myśl rodzi się w głowie Laury, kochanki Juana – młoda kobieta głośno wspomina, że mężczyzna powinien pozbyć się swojej żony Claudii, by nic nie przeszkadzało ich wspólnemu uczuciu. Do czego może doprowadzić tego typu idea wymówiona na głos przekona się czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po powieść Żegnajcie, mężczyźni pióra Antonia Gómeza Rufo (ur. 1954), hiszpańskiego eseisty i prozaika.

piątek, 7 czerwca 2019

Lucia Etxebarría "Miłość, ciekawość, prozac i wątpliwości" - Rzecz o kobietach skrzywodzonych i nieszczęśliwych

Miłość, ciekawość, prozac i wątpliwości

Lucia Etxebarría

Tytuł oryginału: Amor, curiosidad, prozac y dudas
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Seria: Salamandra
Liczba stron: 296







Próby zdiagnozowania problemów trapiących współczesną cywilizację mogą jawić się jako całkiem atrakcyjny materiał do utkania fabuły interesującej książki. Niestety temat jest także zdradliwy i wymagający, bowiem łatwo o wtórność i powtarzalność – sporządzenie listy bolączek i podanie ich w sprawdzonej formie może nasunąć posmak banału, skutecznie psując przyjemność płynącą z lektury. Takiego właśnie literackiego zakalca nie udało się uniknąć Lucii Etxebarríi, hiszpańskiej pisarce, autorce powieści Miłość, ciekawość, prozac i wątpliwości.

czwartek, 14 marca 2019

Ana María Matute "Bezludny raj" - Wszystkie dzieci odchodzą

Bezludny raj

Ana María Matute

Tytuł oryginału: Paraíso inhabitado
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 376
 
 
 
 
Miłość rodzicielska może być niczym kołdra, otulająca i chroniąca nas od chłodu, jaki niesie ze sobą otaczająca nas rzeczywistość. Ciepłe uczucia mogą przez długi okres czasu utrzymywać nas w błogiej nieświadomości na temat tego, jak złośliwa i nieprzewidywalna może być fortuna. Atencja i troska bliskich nam osób wiążą się również z poczuciem bezpieczeństwa oraz podświadomym przekonaniem, że posiadamy oparcie, które dodaje otuchy w chwilach zwątpienia. Jak jednak radzą sobie dzieci, które nie doświadczają tego typu emocji? Interesującą lekturą, w której ukazano losy latorośli skazanej na obojętność i nieczułość jest powieść Bezludny raj autorstwa hiszpańskiej pisarki Any Maríi Matute (1925 – 2014).

piątek, 29 czerwca 2018

Alicia Giménez-Bartlett "Tam, gdzie nikt cię nie znajdzie" - Więzień płci

Tam, gdzie nikt cię nie znajdzie

Alicia Giménez-Bartlett

Tytuł oryginału: Donde nadie te encuentre
Tłumaczenie: Joanna Skórnicka
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 456
 
 
 
 
Umysł człowieka nadal broni się przed ujarzmieniem, drobiazgowym badaniem, wyciągnięciem na światło dzienne [1]. Mimo rozwoju nauki i technik badawczych, nasz mózg to wciąż w ogromnej mierze terra incognita. Ów narząd nie przestaje zaskakiwać, stopniowo zdradzając elementy swojej tajemniczej natury. O wynikającej stąd nieprzenikalności człowieczej psychiki nierzadko mówi też literatura, czego dobrym przykładem jest utwór Tam, gdzie nikt cię nie znajdzie, pióra Alicii Giménez-Bartlett (1951 r.), hiszpańskiej autorki i doktorki literatury wykładającej na Uniwersytecie w Barcelonie.

piątek, 3 listopada 2017

Juan Goytisolo "Znaki tożsamości" - Rekonstrukcje przeszłości

Znaki tożsamości

Juan Goytisolo

Tytuł oryginału: Señas de identidad
Tłumaczenie: Beata Babad-Gellusseau
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 460
 
 
 
 
Czas, gdyby doczekał się ludzkiej postaci, byłby z pewnością osobą, z którą trudno byłoby się zaprzyjaźnić. Stale pędzący w bliżej nieokreślonym kierunku i celu, w niektórych momentach poruszający się zdecydowanie za szybko, w innych zaś wlekący się niemiłosiernie – któż byłby na tyle wyrozumiały i cierpliwy, żeby polegać na kimś tak niesubordynowanym, o krnąbrnej i kapryśnej naturze? Ale te przywary byłyby jeszcze do zaakceptowania, gdyby nie zupełny brak litości, z którego słynie czas – nie wybacza on błędów, nie obdarza nas drugimi szansami, jest głuchy na nasze wołania i prośby. O tym jak bezwzględny potrafi być czas przekonuje się Álvaro Mendiola, protagonista powieści Znaki tożsamości, autorstwa hiszpańskiego pisarza Juana Goytisolo (1931 – 2017).

piątek, 2 września 2016

Widok z bagna, czyli "Ostatnia wizja topielca" - Juan José Millás

Ostatnia wizja topielca

Juan José Millás

Tytuł oryginału: Visión del ahogado
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 217
 
 
 
Język, rozumiany jako system budowania wypowiedzi i ekspresji własnych myśli, ukształtowany na przestrzeni wieków oraz przez całe rzesze jego użytkowników, służy do komunikacji interpersonalnej. Przy zastosowaniu przyjętych, a więc umownych znaków (dźwięków), następuje odmalowanie danego zjawiska, pojęcia, czynności bądź przedmiotu. Jednak od czasu do czasu na horyzoncie literackiej rzeczywistości pojawiają się śmiałkowie, którzy starają się odebrać językowi jego naczelną funkcję, tj. niesienie informacji – uwolnienie z oków żelaznych reguł kończy się na ogół tylko krótkotrwałą erupcją treści, przyswajanych jedynie przez literaturoznawców, którzy chłodnym okiem spoglądają na problem wyłącznie z teoretycznej perspektywy. Najgłośniejszymi gwałcicielami języka byli jak dotąd twórcy antypowieści, których założenia przybliżyłem przy okazji lektur pozycji czołowego przedstawiciela tego nurtu, Alaina Robbe-Grilleta (zobacz: Żaluzja, Dom schadzek, Gumy). Do grona osobników, którzy podjęli się niełatwej walki z tradycyjną formą budowania powieści zaliczyć można również Juana José Millása, urodzonego w 1946 roku hiszpańskiego dziennikarza i pisarza, autora książki Ostatnia wizja topielca.

wtorek, 4 lutego 2014

Podstępny moralista




Carlos Ruiz Zafón

Więzień Nieba

tytuł oryginału: El Prisionero del Cielo
tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
seria/cykl wydawniczy: Cmentarz Zapomnianych Książek
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A. 2013


Kiedy w ostatniej chwili dowiedziałem się, iż lekturą omawianą na styczniowym spotkaniu naszego oddziału DKK* będzie „Więzień nieba” Carlosa Ruiza Zafóna, byłem bliski paniki. Nazwisko dość znane, ale w moim przypadku raczej ze słyszenia, gdyż z jego twórczością nie miałem się jeszcze okazji zapoznać. Recenzje bardzo pozytywne, co może równie dobrze świadczyć o wielkości dzieła, jak o pisaniu pod publiczkę wspartym dobrym marketingiem. Do tego świadomość, iż to trzecia powieść w cyklu, co niekoniecznie jest dobrym sposobem na rozpoczęcie jego poznawania. I jakby było mało, znaczna objętość podkreślana w różnych opiniach, nawet sygnowanych przez znanych krytyków. Na szczęście już po kilku stronach stwierdziłem, że to ostatnie jest zwykłym trickiem – duża czcionka, rozrzutne formatowanie tekstu, ozdobne inicjały i inne podobne zabiegi sprawiają, iż książka wydaje się zawierać więcej tekstu, niż jest go w rzeczywistości. To, oraz podział na krótkie rozdzialiki o przemyślanie dobranej długości, wpasowane w tempo akcji oraz fabułę, sprawiło, iż powieść połyka się z łatwością, więc zdążyłem przeczytać w terminie.

No właśnie – książka łatwa do połknięcia. Podobnie jednak, jak w świecie kulinariów, nie jest to jednak synonim łatwostrawności.

Atmosfera tajemniczości i mroku oraz przytłaczająca rzeczywistość Barcelony czasów faszyzmu splecione z życiem pragnącym się toczyć w normalnym rytmie miłości i młodości. Owa klimatyczność z kolei połączona z wartką akcją i demonami przeszłości mogącymi zniszczyć radość dnia dzisiejszego. Wszystko to sprawia, że większość czytelników, przynajmniej w czasie lektury, nie zauważa, że autor jednocześnie w ich podświadomości umieszcza swój komentarz do czasów i problemów, w których i z których nakreślona jest fabuła. Moralizuje po prostu. Moralizuje skrycie i podstępnie, indoktrynuje wręcz. Większość, tak przynajmniej można sądzić po recenzjach, które z reguły są pisane raczej na gorąco, koncentruje się na wątkach i aspektach najbardziej widocznych, najpłytszych; miłość, przyjaźń, nienawiść, przygody głównych bohaterów, więzienia i ucieczki, śluby i rozstania. Pytanie tylko, czy to, co w tle, na pewno trafia do podświadomości większości czytelników, a jeśli tak, to czy kiedykolwiek z niej do świadomości powraca.

Więzień nieba” nie jest bowiem tylko opowieścią o przygodach dwóch barcelońskich przyjaciół, Daniela Sempre i Fermina Romero de Torres, których łączy między innymi miłość do książek. Powieść ta jest również pacyfistycznym przesłaniem ukazującym, że każda wojna i każda rewolucja największe krzywdy przynosi porządnym, uczciwym ludziom, którzy chcą żyć i pracować w spokoju, nie budując swego szczęścia na krzywdzie innych, tylko na pracy swych rąk oraz umysłów, zależnie od posiadanych zdolności. Inna sprawa, że pisarz sam wykazuje się niekonsekwencją, gdyż rewolucję hiszpańską, poza realistycznymi okropieństwami samej walki rewolucyjnej, ukazuje jedynie poprzez tęsknotę za jej utraconymi w następstwie klęski ideałami. Wprost, w postaci wręcz gotowych do cytowania sentencji, autor deklaruje swój pełen obrzydzenia stosunek do patriotycznych haseł, sztandarów i symboli, które kanaliom wszelkich epok od wieków służą za narzędzia zniewolenia innych; tych porządnych. To samo Zafón odnosi i do dyktatury, w tym wypadku faszystowskiej. Ukazuje, iż każda patologia stosunków społecznych dzieląca ludzi na lepszych i gorszych, w imię czegokolwiek, a najczęściej jakiegoś wyższego dobra, zawsze poprzez stworzenie tej nierówności sprawia możliwość, by jedni mieli władzę nad życiem, życiem i śmiercią, innych. I bezwzględnie podkreśla, jak infantylne jest założenie, że tymi decydentami zostaną dobrzy, którzy oddzielą ziarno od plew. W takich sytuacjach zwykle na szczyty wchodzą najgorsi, którzy potrafią uczynić innym piekło na ziemi. Swoją drogą bardzo ciekawe, że większość czytelników tego nie zauważa w „Więźniu nieba”. Czyżbyśmy potrafili zauważać to tylko w stosunku do komunizmu i nazizmu, ale już w stosunku do faszyzmu hiszpańskiego nie, choć pisarz dosłownie i bez ogródek nam to wykłada?

Może jest temu winna po trosze perfekcja warstwy przygodowej opartej w dodatku na dość egzotycznych dla nas realiach. Pod tym względem książka jest bowiem prawdziwą ucztą czytelniczą. Co istotne, autor ukazuje się jako bystry, i co nawet ważniejsze, uczciwy obserwator rzeczywistości, który w fikcję wplata realia i okruchy historii oraz pilnuje, by własne poglądy nie zaprzeczyły faktycznym sytuacjom. Choć bije od niego antyklerykalizmem i uzasadnioną niechęcią do katolicyzmu, jedną z ważniejszych postaci pozytywnych powieści, moralnie silnych, jest ksiądz. Równocześnie postacie o ludzkich twarzach umieszcza nawet wśród strażników więziennych służących reżimowi, a niektórym więźniom wręcz humanizmu odmawia. Samo życie.

Ze względu na wielopłaszczyznowość, której ledwo dotykam, gdyż nie chcę Was zanudzać, specyficzną aurę i mocną, wyrazistą fabułę oraz szybką akcję o cechach wręcz powieści sensacyjnej czy kryminalnej, oceny tej książki na pewno będą rozbieżne odpowiednio do aspektów, na których oceniający się skupią. Potwierdziła to dyskusja w naszym DKK, gdzie jedni uznali, że jest to najlepsza z trzech pozycji wydanych dotąd w serii „Cmentarz Zapomnianych Książek”, a inni, że wręcz odwrotnie. W tej materii ja oczywiście zdania nie mam, z powodów wcześniej wyłuszczonych.

Gdy delektowałem się lekturą „Więźnia nieba”, bo tak to trzeba określić, nasunęły mi się refleksje. Nie tylko te o moralności, które narzucają się chyba każdemu czytelnikowi tej powieści, więc nawet o nich nie wspominam, ale te pod tytułem „Zafón a sprawa Polska”. Choćby sprawa rozliczenia z przeszłością.

Utalentowany Hiszpan w swej powieści wyraźnie ukazuje nam, iż jego rodacy przyjęli zasadę, że nie należy rozliczać dawnych krzywd, by dać młodym pokoleniom szansę na zachowanie czystych serc i dorastanie w szczęściu, w miłości, w normalnym społeczeństwie. Bez upiorów przeszłości, teczek SB i dziadków z Wehrmachtu. Ten spokój to wartość sama w sobie, cenniejsza niż rozliczenia i zemsta. To krańcowo odmienne rozwiązanie od choćby tego, które przyjęto w Niemczech, gdzie po zjednoczeniu rozliczono kogo się da i postawiono grubą kreskę. Na tle obu tych rozwiązań, niezależnie od tego, które uznamy za słuszne, Polska jawi się jako najbardziej zadżumiona alternatywa. W każdej szafie trupy i nikt nie wie w której jaki. Ile pokoleń po wojnie można jeszcze komuś zarzucać, że jego dziadek był w Wehrmachcie? O ile w ogóle ktoś moralny może komukolwiek czynić zarzuty za czyny dziadka, jakie by one nie były. Ile pokoleń po upadku komuny będzie się nadal wykorzystywać teczki i IPN w celu manipulowania rzeczywistością? Wiele krajów ma w swej historii ciemnie karty. Starają się jednak jakoś zakończyć te rozdziały i zacząć nowe. Lektura takich powieści takich jak „Więzień nieba”zawsze mnie trochę dołuje przypominając, że dla nas te drogi wydają się zamknięte.

Na koniec muszę ponarzekać. Po wydawnictwie, o nazwie z takimi ambicjami, spodziewałbym się perfekcyjnego poziomu edytorskiego. Faktycznie – dobór fotografii stanowiących szatę graficzną jest bez zarzutu. Gustowny, współgrający z tekstem i pytanie tylko, ile w tym zasługi naszego wydawcy. Duże zastrzeżenia budzi natomiast wyraźnie zauważalna ilość błędów edytorskich, od końcówek i innych drobnych błędów, aż po ewidentne wpadki, których na chochlika drukarskiego zrzucić nie można. „Okręt wojenny” to ewidentny pleonazm , a „dziesiątki tysięcy książek” w malutkiej rodzinnej księgarence to już prawdziwa jazda po bandzie. Na szczęście te potknięcia, choć dość liczne, nie są w stanie zepsuć przyjemności z lektury, aczkolwiek jest to przyjemność z tych, które są jak myślenie – bolą. Oczywiście nasilenie tej ciemniejszej strony zależy od tego, jak głęboko się w materię powieści wgryziemy. Jeśli chcemy tylko dobrej i lekkiej rozrywki, potraktujmy ją jako powieść przygodową, romans czy sensację. Jeśli mamy ciągotki masochistyczne – zwróćmy większą uwagę na tło polityczne, historyczne i społeczne takie, jakimi widzi je pisarz. Choćby na to, że w biednej, zacofanej Hiszpanii, niezaradnego profesorka i księgarza, którego nie stać nawet na opłacenie czynszu i światła, stać jednak na to, by się stołować w knajpie, a takiego, który zarobi na czynsz i energię, stać od razu i na to, by w restauracji jadać codziennie. Ile razy w tym roku nie byliście, ale stołowaliście się, w restauracji?

Zachęcam wszystkich do lektury, ale do lektury bez powziętych z góry oczekiwań. Odkryjcie tą powieść samą dla niej samej, a wtedy odpłaci ona wam wrażeniami, jakie tylko naprawdę nietuzinkowe książki dać mogą. Może to rzecz trochę na jeden raz, ale za to ten jeden raz naprawdę warto


Wasz Andrew


* Dyskusyjny Klub Książki

Więzień nieba [Carlos Ruiz Zafon]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




sobota, 23 czerwca 2012

"Niewinność zagubiona w deszczu" Eduardo Mendoza, czyli Rok potopu

Okładka książki Niewinność zagubiona w deszczu 

Niewinność zagubiona w deszczu

Eduardo Mendoza


Tytuł oryginału: El ano del diluvio
Tłumaczenie: Jan Krzysztofiak
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 136





Niewinność zagubiona w deszczu to tytuł polskiego tłumaczenia książki El ano del diluvio, hiszpańskiego pisarza, erudyty, prawnika, byłego tłumacza ONZ, Eduardo Mendozy. W Polsce kojarzony jest głównie jako autor trylogii o detektywie lumpie, w skład której wchodzą: Sekret hiszpańskiej pensjonarki, Oliwkowy labirynt oraz Przygoda fryzjera damskiego. Serię tę charakteryzuje niezwykły humor, absurdalność oraz groteska – dla wielu czytelników, styl Mendozy nieodzownie łączy się z wymienionymi cechami, przez co Hiszpan postrzegany jest niekiedy mylnie jako pisarz lekkiego pióra, płodzący błahe i zabawne historie (od razu zaznaczam, że wrażenie to jest mylne, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, ale póki co, nie będę się z nim rozprawiać). Istnieje również drugi Mendoza, autor powieści, w których humor sączy się w znacznie mniejszych ilościach, lub praktycznie wcale oraz twórca przedstawień teatralnych, dramatów. Czytelnicy nasyceni lekturą Mendozy pierwszego, przypadkiem trafiając na Mendozę drugiego, często przeżywają szok oraz niedowierzanie, że mają do czynienia z jednym i tym samym autorem, a przez to, że książka nie spełnia ich oczekiwań, to znaczy nie wzbudza na każdym kroku salw śmiechu, odczuwają zawód i rozczarowanie. Dlatego od razu podkreślam, że „Niewinność zagubiona w deszczu” to zdecydowanie Mendoza numer dwa, nie mniej jednak dzieło to jest warte przeczytania oraz polecenia.

wtorek, 5 czerwca 2012

"Zdobywanie powietrza" Belén Gopegui - Walka o łyk ideałów

Okładka książki Zdobywanie powietrza 

Zdobywanie powietrza

Belén Gopegui

Tytuł oryginału: La conquista del aire
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Seria: Salamandra
Liczba stron: 335
 
 
 
Zdobywanie powietrza to książka hiszpańskiej pisarki, Belén Gopegui. Urodzona w 1963 roku, w Madrycie, uchodzi za jedną z najzdolniejszych pisarek swojego pokolenia. Jej debiutancka powieść La escala de los mapas (Skala map) przyniosła jej dwie nagrody: Premio Tigre Juan oraz Premio Iberoamericano Santiago del Nuevo Extremo. Z przekonania jest komunistką, napisała m. in. kilka artykułów na temat Kuby.

W Zdobywaniu powietrza, o czym informuje nas na wstępie sama Gopegui, autorka chciała pokazać mechanizmy naruszające wolność podmiotu i dlatego wybrała opowieść o pieniądzach. Jeśli z dominującego dyskursu wynika, że Ci, których podstawowe potrzeby są zaspokojone, mogą traktować pieniądze jako rzeczywistość zewnętrzną, oddzielną, mogą być szczodrzy, oszczędni bądź skąpi i przywiązywać do nich większą lub mniejszą wagę, to niniejsza powieść mówi o tym, ze być może w dzisiejszych czasach pieniądz tkwi w moralnej świadomości bytu [s. 10].

wtorek, 13 grudnia 2011

Gliniana Biblia




Kiedy do mych rąk trafiła Gliniana Biblia (oryg. La Biblia De Barro), której autorką jest Julia Navarro, hiszpańska dziennikarka i pisarka, nie miałem nadziei na zbyt interesującą książkę. Spodziewałem się czegoś w rodzaju Kodu Leonarda, a raczej czegoś o podobnej tematyce, lecz niższym poziomie. Co z tego wyszło?

Główną postacią Glinianej Biblii jest w moim odczuciu Clara Tannenberg, iracka archeolog, która w przededniu amerykańskiej inwazji na Irak próbuje zrealizować marzenie swego dziadka – odszukać opowieść Abrahama o Stworzeniu Świata zapisaną na glinianych tabliczkach dwa tysiące lat przed Chrystusem. Postaci pierwszoplanowych jest jednak w tej powieści kilka i można dyskutować, która jest najważniejsza. Kierują się one własnymi systemami wartości i dążą do różnorodnych celów, co jest przyjemną odskocznią od amerykańskiego stylu pisania bestsellerów, w którym wszystkie postacie służą tylko za mniej lub bardziej spłycone tło dla głównego bohatera ewentualnie pary bohaterów.

Po rozpoczęciu lektury miałem mieszane uczucia, gdyż pierwsze wrażenia wskazywały, iż będzie to kolejny schematyczny przykład religious fiction. Solidny i ciekawy ze względu na wspomnianą już równoważność wielu głównych postaci, nadającą mu inny wymiar realizmu, niemniej schematyczny w doborze motorów działań ludzkich takich jak pieniądze, władza i zemsta, oraz w ocenie mechanizmów napędowych dziejów i teraźniejszości. W dodatku słabą stroną powieści jest przecenienie wagi odkryć tego typu, o jakich mowa w tytule. Przejaskrawiając nieco, zaryzykowałbym stwierdzenie, iż nawet odkrycie, iż Chrystus był kobietą, nie dokonałoby żadnego przewrotu w dziejach ludzkości. Pomijając już fakt, iż większość ludzi na świecie wie tyle o chrześcijaństwie, ile my o innych wyznaniach, nawet dla chrześcijan nie byłoby to żadnym końcem świata. Wiara nijak się ma do wiedzy, czego w dziejach przykładów niezliczone ilości. Tym bardziej dowód na to, że patriarchowie byli postaciami historycznymi, nie byłby żadną rewolucją. Kto chce, wierzy w to i bez dowodów, dla pozostałych nie ma to wielkiego znaczenia. Byłyby newsy przez kilka, może kilkanaście dni, głównie w kręgu naszej kultury, a potem media znalazłyby sobie inne tematy.

Pomimo wspomnianych minusów książkę czyta się bardzo dobrze. Wielowątkowa fabuła, barwne postacie wyraźnie zindywidualizowane i przekonujące charakterologicznie, plastyczne i klimatyczne opisy orientu sprawiają, że rzecz wciąga. Akcja jest pełna zwrotów i dynamiczna tym bardziej, im bliżej do końca. W dodatku nie jest to powieść płytka. Lektura, w miarę trwania, skłania do coraz poważniejszych refleksji na różne tematy, aż po te najbardziej zasadnicze. Obnaża wady naszej rzeczywistości i rodzi pytania o wartość demokracji. I nie tylko demokracji. Powieść została opublikowana po raz pierwszy w 2005 roku. Od tego czasu świat i państwa uważające się za demokratyczne mocno się zmieniły. Nie trzeba dodawać, że na gorsze. Zwłaszcza ostanie zmiany w USA stawiają pod znakiem zapytania realność swobód obywatelskich i sprawiają, że trudne tematy poruszane przez Julię Navarro stają się jeszcze bardziej ważkie, a wnioski jeszcze mniej optymistyczne.

Pomimo niezbyt zachwycającego pierwszego wrażenia, w trakcie dalszej lektury byłem coraz bardziej przekonany, iż jest to jedna z lepszych powieści w tym gatunku i zastanawiałem się, jak autorka ją zakończy, by nie zepsuć wydźwięku całości, co jest częstą przypadłością podobnych książek pisarzy anglosaskich. Na szczęście pani Navarro nie poddała się holywoodzkiej presji. Zakończenie jest perfekcyjne; podkreśla wymowę powieści i ostrzeżenie przed światem, który budujemy, światem, który pod pozorem demokracji narzuca wszystkim dyktaturę pieniądza na skalę dotąd w dziejach nieznaną, który za nic ma prawa boskie i ludzkie. Refleksje te nieodparcie kojarzą się z wrażeniami, jakie ma czytelnik niezrównanej Gomorry, a że ta ostatnia nie jest fikcją, więc owa zbieżność nie wróży zbyt dobrze jeśli chodzi o przyszłość naszej kapitalistycznej demokracji. Ci zaś, którzy mają wrażenie, iż świat wielkich pieniędzy przenikających niczym duchy przez granice państw, wojennych frontów i religijnych podziałów, jest zbyt spiskową wizją dziejów, powinni jako uzupełnienie sięgnąć choćby do Akcji Ocalenie, by przekonać się, że jest to być może wcale nie tak przejaskrawiony obraz, jak się może niektórym wydawać.

Jak się potoczą dzieje zaangażowanej pani archeolog, jakie napotka przeszkody i czy uda się jej zrealizować swój życiowy cel, tego Wam nie zdradzę. Przeczytajcie sami – naprawdę warto. Jest to chyba jedna z najlepszych powieści dla miłośników zagadek historycznych i religijnych oraz w ogóle bardzo dobra powieść sensacyjna z domieszką fikcji religijno-historycznej, o czym z przekonaniem Was zapewniam

Wasz Andrew