czwartek, 20 września 2018

klub-aa.blogspot.com/2018/09/powrot-do-maya-czyli-czarny-dom-petera

Problem z rewanżem wywołanym zazdrością polega na tym, że choć można sprawić ból stronie przeciwnej, nie umniejsza to bólu, który się samemu odczuwa.


Peter May Czarny dom

środa, 19 września 2018

Powrót do Maya, czyli Czarny dom Petera Maya

The Blackhouse romance by Peter May


Peter May


Czarny dom

tytuł oryginału: The Blackhouse
tłumaczenie: Jan Kabat
cykl: Wyspa Lewis (tom 1)
wydawnictwo: Albatros 2014
liczba stron: 464



W dzieciństwie zaczytywałem się, na szczęście krótko, gdyż mocno wypaczają umysł, powieściami Karola Maya. Teraz postanowiłem wrócić do tego nazwiska, ale tym razem nie do Karola, lecz do Petera, szkockiego pisarza i scenarzysty, i na kieł wziąć jego powieść Czarny dom, pierwszą część trylogii rozgrywającej się na Wyspie Lewis.

Wyspa Lewis jest północną częścią podwójnej Wyspy Lewis and Harris, która z kolei jest trzecią co do wielkości z Wysp Brytyjskich, po Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jest zarazem największą wyspą Szkocji. Sama Lewis jest też największą wyspą Hebrydów Zewnętrznych zwanych także Wyspami Zachodnimi. Wyspa Lewis zamieszkana jest przez około osiemnaście i pół tysiąca osób. Piszę o tym tytułem wstępu, gdyż niestety w książce Czarny dom Petera Maya wydanej przez wydawnictwo Albatros nie ma mapki ani wyjaśnienia tych geograficznych niuansów.



piątek, 14 września 2018

Adriana Lisboa "Symfonia w bieli" - Traumy i sekrety

Symfonia w bieli

Adriana Lisboa

Tytuł oryginału: Sinfonia em Branco
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 208
 
 
 
Cechami, które niewątpliwie wyróżniają gatunek ludzki jest buta oraz przeświadczenie o własnej dominacji nad pozostałymi stworzeniami. Tyle, że nawet dumny człowiek zmuszony jest niekiedy ukorzyć się przed wyrokami kapryśnej fortuny, która brutalnie uświadamia mu jego małość i niewielkie wpływ na zachodzącego tuż obok wypadki. Ta nieporadność i towarzysząca jej bezsilność to efekt faktu, że nasz żywot to w ogromnej mierze gra losowa, a jej wynik zależy od wielu czynników, których nie sposób w pełni przewidzieć. Świat jest tworem zbyt skomplikowanym, byśmy byli w stanie poprawnie oszacować rezultaty wszystkich zachodzących w nim interakcji. Co ciekawe, nierzadko układem nadto zawiłym na to, by w pełni go kontrolować jest także nasz byt. Z jednej strony występują w nim elementy przypadku (określane mianem ślepego trafu), mogące pokierować naszą egzystencję na tory zupełnie inne, niż te, którymi dotychczas biegła, z drugiej zaś, nawet długofalowe skutki naszych działań i akcji okazują się trudne do oszacowania. O tym jak zaskakujące potrafi być życie, jak niespodziewane owoce mogą przynosić podejmowane przez nas wybory oraz jak drogo kosztują zaniechania i nie podjęte szanse, przekonują się bohaterowie powieści Symfonia w bieli, pióra Adriany Lisboa (ur. 1970) współczesnej brazylijskiej autorki, laureatki Literackiej Nagrody im. José Saramago.

sobota, 8 września 2018

o odzyskanych wspomnieniach

okładka książki The Time Paradox: The New Psychology of Time That Can Change Your Life Philip Zimbardo, John Boyd


Niektóre z rzeczy, które będą najdłużej tkwiły w mojej pamięci – tak naprawdę nigdy się nie zdarzyły.

Ashleigh Brilliant a propos prawdziwości odzyskiwanych wspomnień bycia wykorzystywanym jako dziecko.

piątek, 7 września 2018

Constantin Cubleşan "Trawa" - Urywki o bólu istnienia

Trawa

Constantin Cubleşan

Tytuł oryginału: Iarba cerului
Tłumaczenie: Janina i Mihai Cotelnic
Wydawnictwo: Iskry
Liczba stron: 136
 
 
 
Fantastyka • Przygoda to literacka seria książek z gatunku science fiction warszawskiego wydawnictwa Iskry, którą polscy czytelnicy mogli cieszyć się od połowy lat 60. do początku lat 90. XX wieku. W jej ramach wydano ponad 120 tytułów autorstwa zarówno polskich jak i zagranicznych pisarzy. Nie brakowało w niej nazwisk głośnych, wielkich i kultowych, takich jak choćby bracia Strugaccy, Stanisław Lem, Ray Bradbury, Isaac Asimov, Arthur C. Clarke, John Wydham, Bohdan Petecki, Robert Silverberg, Ursula K. Le Guin, Frank Herbert, Brian W. Aldiss, Janusz Zajdel, Roger Zelazny, Kirył Bułyczow, itd., itp. Ale polscy redaktorzy nie bali się też stawiana na twórców ówcześnie słabo znanych, czego najlepszym przykładem jest powieść Trawa, pióra Constantina Cubleșana (ur. 1939), rumuńskiego prozaika, dramaturga, poety i krytyka literackiego.

czwartek, 6 września 2018

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego... a końcówka?









Dziwna rzecz, kiedy jestem w kościele i słyszę, jak ludzie odmawiają Credo, zawsze się zastanawiam, czy naprawdę wierzą, czy choć raz zastanowili się nad tym, co tak wyraźnie, głosem mającym sugerować pełne przekonanie, powtarzają. Szczególnie, że treść naszego, polskiego Wyznania Wiary, w obecnie odmawianej w świątyniach formie, różni się nieco od innych wersji. A diabeł, jak wiadomo, tkwi w szczegółach.

Obecnie nasze Credo kończy się w ten sposób:

(wierzę w) ...ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen

a nie jak w składzie nicejsko-konstantynopolitańskim:

...I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen

Niby szczegół, ale iście diabelski. Niby wszyscy, których pytałem, twierdzili, że wierzą w to ciała zmartwychwstanie, ale strasznie się obrażali, gdy pytałem dalej.

- Jakiego ciała zmartwychwstanie?

- Tego z ostatnich chwil życia? A kto chciałby na przykład spędzić wieczność w ciele schorowanego, robiącego pod siebie starca?

- Tego z czasów świetności? A jeśli ktoś w ogóle czegoś takiego nie miał, bo na przykład narodził się z fizycznymi mankamentami?

Dlatego też dziwię się tym, którzy bezrefleksyjnie powtarzają tą naszą modlitwę, bo chyba nie można wierzyć w coś, o czym nie potrafi się niczego powiedzieć. Dziwię się, ale to nic w porównaniu z fascynacją, jaką budzi we mnie pytanie:

Jakie umysły wpadły na to, by bezpieczne sformułowanie "I oczekuję wskrzeszenia umarłych" zastąpić frazą "ciała zmartwychwstanie".

Jaki cel przyświecał takiej zmianie?

Mam dwie teorie, ale gdybym je tutaj wyłożył, zaraz jakiś wierny napisałby paszkwil do prokuratury, że czuje się obrażony w swych uczuciach religijnych. Choć przecież ja nie komentuję religii, tylko konkretną redakcję modlitwy. Dociekliwym jednak zdradzę, że jedno wytłumaczenie wywodzi się z dorobku Mistrza Młynarskiego, a drugie z... Wiktora Suworowa.


Wasz Andrew

środa, 5 września 2018

jak fajnie być symulantem



Wczoraj w mediach ukazała się informacja, iż Śląski Uniwersytet Medyczny prowadzi nabór na symulantów, którzy będą w trakcie zajęć ze studentami udawać chorych, by ci mogli się uczyć diagnozowania i kontaktu z pacjentami. Przewidywana płaca - 37 zł brutto za godzinę(!).

Chyba nie jest z tą służbą zdrowia i szkolnictwem wyższym tak źle, skoro symulant ma taką stawkę godzinową, o jakiej większość społeczeństwa może tylko pomarzyć.

Inna sprawa, to jak takie cudactwa wpłyną na tych przyszłych nowych lekarzy. Młode pokolenie już i tak jest spaczone, nie do końca wierzy, iż są rzeczy, które trzeba brać na poważnie i których się nie da odsejwować. Stwierdzenie, że lekarze i tak coraz częściej traktują pacjentów przedmiotowo, to eufemizm. Mam wrażenie, że zajęcia z prawdziwymi chorymi bardziej by nauczyły studentów medycyny kontaktu z pacjentem niż zabawa w doktora z przebierańcem. Jestem przekonany, że bardziej by im się przydał kontakt z prawdziwymi przypadkami, które poza samą zagadką diagnostyczną mogą brzydko pachnieć, robić pod siebie, gadać od rzeczy lub być niegrzecznymi, albo i agresywnymi, choćby z powodu bólu. A mimo tego powinni być obsłużeni tak samo jak przyjemni, pachnący symulanci.

A Wy co o tym sądzicie?

Wasz Andrew

Ps. Zapomniałem dodać, że tak się zbiegło w czasie, iż w Przemyślu pielęgniarki głodują i żądają pensji 6 tys. złotych brutto. Ilu znacie szeregowych pracowników innych zawodów, którzy tyle zarabiają? W mojej okolicy urzędnik starostwa, mianowany, dyplomowany, kilka lat pracy na stanowisku, mgr itd. zarabia najniższą krajową. Chyba mają rację ci, którzy twierdzą, że służba zdrowia jest chora.