Jalu Kurek
Księga Tatr
Oblane blaskiem słońca, pokryte grubą warstwą śniegu, spiętrzone piramidy skał rzucają, jedna na drugą, milowej wielkości płaty błękitnych cieni. Światła, odbite od tysiąca różnie pogiętych płaszczyzn, wysyłają gdzieś w przestrzeń swoje drżące promienie, wsiąkające w mroki cieniów, które napełniają dziwnymi tonami barw nikłych, łączących się z błękitem nieba i tworzących ze skalnej ściany jakieś wodne przezrocza [1]. Tatry, skalna kraina położona na polsko-słowackim pograniczu, od lat hipnotyzują swoją urodą, przyciągając miłośników przyrody i górskich przestrzeni. Obecnie, po polskiej stronie, najbardziej znanym i popularnym miejscem położonym u podnóża Tatr, z którego rozpoczynają się górskie wycieczki i wypady jest Zakopane, liczące sobie ok. 25 tys. mieszkańców miasto, którego najbardziej prężny rozwój przypada na drugą połowę XIX wieku. Przed okresem owego dynamicznego rozkwitu, Zakopane było biedną i raczej słabo kojarzoną na mapie osadą (Czymże było Zakopane w owym 1848 roku? Marną, zacofaną wsią, pozbawioną błyskotliwej historycznej przeszłości, liczącą sobie niecałe trzysta lat życia [2]). O tym, jak to się stało, że skromna i uboga wioska stała się tatrzańską stolicą, bardzo ciekawie pisze Jalu Kurek (1904 – 1983), polski pisarz, członek Awangardy Krakowskiej, autor powieści Księga Tatr.







