Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

wtorek, 5 lipca 2022

„Miłość na wojennej wyspie” Jenny Lecoat



Jenny Lecoat

Miłość na wojennej wyspie

(tytuł oryg. Hedy’s War)
tłumaczenie Magdalena Moltzan-Małkowska
audiobook
czyta Katarzyna Anzorge
długość nagrania 9 godz. 12 min.
wydawnictwo Prószyński i S-ka 03-03-2022
ISBN: 9788382959161


poniedziałek, 4 lipca 2022

"Pan Nakano i kobiety" Hiromi Kawakami - Uroki codzienności

Hiromi Kawakami

Pan Nakano i kobiety

Tytuł oryginału: Furudogu Nakano shoten
Tłumaczenie: Anna Zalewska
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Liczba stron: 240
 
 

O słodka codzienności. Jakżeś Ty niedoceniania. Wielu widzi w Tobie jedynie odcienie nużącej szarości, przyjmując, żeś powtarzalna i naznaczona rutyną. Zarzucana Ci jest schematyczność, w której nie sposób doszukać się czegokolwiek drogocennego. Głowy nabite sloganami i sztampowymi hasłami nie chcą otworzyć się na Twe bogactwo i nie zamierzają pochylić się nad Tobą, by spojrzeć na Twe przeróżne i zmieniające się niczym w kalejdoskopie oblicza. A jak wielkim błędem jest takie niedocenianie rzeczy pozornie błahych, pięknie uzmysławia nam japońska pisarka Hiromi Kawakami (ur. 1958), autorka powieści Pan Nakano i kobiety.

niedziela, 3 lipca 2022

„Katedry” Claudia Piñeiro - powiew powieściowej świeżości rodem z Argentyny



Claudia Piñeiro

Katedry

tytuł oryg. Catedrales (2020)
przetłumaczył: Tomasz Pindel
audiobook
czytają:
Maria Seweryn i Wojciech Stagenalski
długość nagrania 10 godz. 3 min
wydawnictwo Sonia Draga 24 listopada 2021
ISBN: 978-83-8230-289-9


sobota, 2 lipca 2022

o okularach – ciemne omijam z daleka

George Hodan „Człowiek z kapturem i okulary”

Dziś temat pod upalne i słoneczne dni:

Jakie okulary przeciwsłoneczne: jasne czy ciemne?

Nie chodzi oczywiście o kolor oprawki. Do napisania tego postu skłoniło mnie to, co wypisują w necie, a co sugeruje, że i z wiedzą, i z logiką, u wielu nie jest za dobrze, a liczy się tylko moda, lans i marketing.

Kiedy jako nastolatek na plaży wylegiwałem się z książką w ręku, a były to czasy, gdy o olejkach z filtrem nikt u nas jeszcze nie słyszał, używałem czarnych okularów przeciwsłonecznych. Wiadomo – na plaży cienia nie znajdziesz, a bez okularów w słońcu czytać się nie da. Czarne szkła (chyba nawet nie były szklane) były super – nie trzeba było ani trochę mrużyć oczu nawet jeśli słońce waliło prosto na papier. Ile setek godzin tak przeleżałem!?! Aż dziw, że wzroku nie straciłem. Dlaczego? Pomyślmy.

Kiedy jest ciemno – źrenica się otwiera, by więcej światła wpadało do oka, kiedy jasno – odwrotnie. Kiedy jeszcze jaśniej, zaczynamy mrużyć oczy, by dodatkowo zmniejszyć ilość światła wpadającego do oka, co nas męczy i stąd wynalazek ciemnych okularów przeciwsłonecznych. Sprawiają, że oko „myśli”, iż nie jest jasno, więc nie mrużymy oczu i mamy komfort jak w normalnym, umiarkowanym oświetleniu. Jest jednak jedno ale – skoro oko „myśli”, że nie jest jasno, nie tylko nie uruchamia mrużenia, ale i nie przymyka źrenicy. „Dziura” przez którą wpada światło do oka jest bardzo duża, taka, jakby nie było słonecznie, a nawet jakbyśmy byli w cieniu. Nie sprawia nam to dyskomfortu, gdyż widzialna część światła „widziana” przez oko jest częściowo pochłaniana przez ciemne okulary, ale przez wielką dziurę wpada do oka cała szkodliwa część promieniowania słonecznego, którego zwykłe ciemne szkła nie pochłaniają. Ponieważ nie przymykamy źrenicy i nie mrużymy oczu, nie tylko dostajemy dawkę szkodliwego dla oczu promieniowania większą, niż gdybyśmy okularów w ogóle nie mieli, ale siedzimy na słońcu dłużej, bo mrużenie oczu nas nie wygania do cienia i w ogóle świat nie wygląda tak słonecznie, jak jest w rzeczywistości.

Kiedy pojawiły się okulary z filtrem UV sprawa się poprawiła, ale… No właśnie – jaki sens kupować ciemne okulary z filtrem? Filtr będzie „starał się” chronić nasze oczy, ale ciemne szkła będą działać po staremu – będą to dwa przeciwstawne procesy i nie znalazłem dotąd wyników żadnych badań, które by mówiły, który z nich jest silniejszy i jakie czynniki na to wpływają. Na szczęście od jakiegoś czasu dostępne są okulary z filtrem UV z jasnymi, a nawet bezbarwnymi szkłami. I to jest to – nie oszukują one naszych oczu co do jasności oglądanej sceny – słońce dalej nam przymyka źrenicę i mruży oczy, więc jesteśmy świadomi dużej jasności, a dodatkowo mamy filtr. Nasze oko jest więc na pewno lepiej chronione niż bez okularów i to są naprawdę jedyne prawdziwe okulary przeciwsłoneczne. Ciemne szkła pozostawmy ochroniarzom, gangsterom, influencerom i politykom.


Wasz Andrew

P.S. Nie pozwólmy, by codzienność wyparła wojnę z naszych myśli. Jeśli o niej zapomnimy, ona do nas przyjdzie. Trzeba żyć normalnie, robić swoje, ale nie wolno zapominać o tych, którzy walczą i umierają również za to, byśmy mogli żyć normalnie. Trzeba ich wciąż wspomagać! Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn

czwartek, 30 czerwca 2022

słowo na dziś – „kacap”



Pamiętam czasy, nie tak dawne z mojej perspektywy, gdy słowo „kacap” słyszało się jeszcze dosyć często. Już wówczas jednak w moim otoczeniu używali go głównie ludzie dorośli, a młodzież jeśli nawet, to jako chwilowe, zasłyszane i chwilę później zapominane naśladownictwo pogardliwego określenia obywatela ZSRR, komunisty, Rosjanina, lub przedstawiciela któregoś z narodów azjatyckich ZSRR. Wydaje się, że już od jakieś czasu słowo wyszło z użycia, ale obecnie jestem przekonany, iż powinniśmy przywrócić je do powszechnego stosowania. Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw zaznaczmy, że „kacap” nie jest terminem jednoznacznym. Na przykład wiki podaje, iż

Kacap (z ukr. кацап) – przezwisko, pogardliwe lub rubaszne określenie Rosjanina, chłopa rosyjskiego (wielkoruskiego) lub człowieka ograniczonego. W XX wieku pojęcie weszło do użycia także jako potoczne i pogardliwe określenie mieszkańców Związku Radzieckiego niezależnie od narodowości, a także jako pejoratywne określenie Białorusinów mieszkających na Podlasiu.

Wyraźnie trzeba podkreślić, że istnieją różne teorie dotyczące etymologii przedmiotowego terminu, być może niekoniecznie się wykluczające. W moim przekonaniu najcelniejsze i najbardziej uprawnione w świetle dzisiejszej sytuacji Rosji jest to, które wywodzi słowo kacap od arabskiego «kassab» (qaşşăb) lub «hassap» z języka krymskich Tatarów , a które oznaczają «rzeźnika» albo z karaimskiego «kassapczy» oznaczającego oprawcę.

Główna etymologia i zarazem ta, która powinno określać dzisiejsze rozumienie terminu kacap, przypisuje mu wspomniane już znaczenie «rzeźnik» i to rozumienie utrwaliło się po zdobyciu tatarskiego Kazania przez Rosjan (1552 rok) . Tatarom (mieszkańcom Kazania - stolicy współczesnego Tatarstanu) obiecano, że jeżeli oddadzą miasto bez walki, zostanie im wszystkim darowane życie. Jednak, gdy Tatarzy oddali broń i otworzyli bramy, wojska Iwana IV Groźnego zmasakrowały prawie całe miasto*.

Jak podkreślają zarówno rosyjscy i komunistyczni teoretycy wpływu oraz manipulacji, a również i demokratyczni znawcy oraz krytycy rosyjskiego totalitaryzmu i imperializmu, język jest kluczowy. Stąd parcie sil wrogich wolności i demokracji na poprawność polityczną i nowomowę, zmierzające do odebrania słowom ich znaczenia, co z czasem uniemożliwia wyrażanie myśli, gdyż słowa nic nie znaczą lub brak słów, by oddać jakieś znaczenie. O tym, że to marzenie każdej dyktatury i zarazem największe zagrożenie dla wolności pisał już Orwell, ale jakoś nam to ucieka. Na przykład w Polsce nie ma dziś ani jednego złodzieja ani bandyty. Są tylko podejrzewani, podejrzani, oskarżeni, osadzeni, skazani, ci po odbyciu wyroku i ci po jego zatarciu. Nikogo jednak nie można publicznie nazwać złodziejem ani bandytą, gdyż sądy orzekną, że to przestępstwo i zastosują odpowiednie środki. Skoro nie można nikogo w Polsce nazwać bandytą ani złodziejem, to chyba można słusznie domniemywać, że takich osób w Polsce nie ma? Język nie tylko określa, ale i kreuje, nie tylko myśli, ale i rzeczywistość.

Właśnie by przeciwstawiać się takiemu orwellowskiemu odmóżdżeniu powinniśmy powracać do dawnych, jednoznacznych terminów. Jeśli dostrzegamy różnicę między Niemcami, hitlerowcami i faszystami, to musimy zauważyć, że kacap idealnie wypełnia zapotrzebowanie na określenie tych, którzy walczą po stronie putinowskiej Rosji. Gdy powiemy, że ci barbarzyńcy to Rosjanie, że to ich cecha narodowa, będziemy idiotami, gdyż antyputinowscy dysydenci, często płacący życiem za dochowanie swych ideałów, też są w dużej liczbie Rosjanami. Gdy powiemy, że to armia rosyjska, też nie do końca trafimy, gdyż nie wszyscy walczący na Ukrainie po stronie agresora należą do tej armii i jednocześnie nie cała armia tam walczy. Jednak kacap idealnie wypełnia tę lukę słownikową i oznacza właśnie to, czego nam dziś znów potrzeba – wszystkich, którzy w imieniu Moskwy są gotowi na każdą zbrodnię, których jedyną moralnością jest chęć przypodobania się carowi, którzy wszystkich nierosjan mają za podludzi, a każdego, kto nie jest z nimi, za wroga. Tych niewolników, którzy bezmyślnie dają się Moskwie posyłać na śmierć i tych barbarzyńców, którzy w imieniu Moskwy rzezi na Ukrainie dokonują.

Używając ponadczasowego terminu kacap jesteśmy bardziej jednoznaczni i nie obrażamy nikogo. Unikamy pułapki, w którą wpadł nawet taki mistrz pióra jak Stanisław Lem w listach do Michaela Kandla (1977) opisując sowietów i Rosjan jako barbarzyńców gorszych nawet od hitlerowców. Po pierwsze nie wszyscy Rosjanie, ba, nawet nie wszyscy sowieci, byli bydlętami. Po drugie, przez użycie terminu sowieci, Lem się zdezaktualizował, bowiem sowietów już nie ma od czasu, gdy ZSRR się rozpadł. Gdyby mistrz używał posiadającego długie tradycje terminu kacapy, nie tylko jego listy nie uległby presji czasu, ale i, co już jest prawdziwą plamą na jego pamięci, nie ubliżyłby tym wszystkim Rosjanom, którzy nawet w warunkach stalinowskiego terroru pozostali ludźmi, często płacąc za to wolnością lub życiem.

Przywróćmy do życia słowo kacap, skoro kacapy znów pokazują do czego są zdolni, skoro odrzucili przywdzianą na jakiś czas maskę i znów dokonują zbrodni, których próżno szukać w historii. Bycie lub nie bycie kacapem nie jest zależne od tego czy ktoś ma w dokumentach wbitą narodowość rosyjską, czy był obywatelem ZSRR. Kacap to stan umysłu charakteryzujący się nienawiścią do wszystkiego co inne, zwłaszcza tego, co dobre, nienawiścią do obcych i wiarą w imperialną Moskwę, która legitymizuje każde barbarzyństwo i każdą podłość. Tak było i za Piłsudskiego, i w 1945, i obecnie. No nie - teraz upodlenie i odczłowieczenie kacapów osiągnęło poziom jeszcze w historii nieznany. Te gwałty na dzieciach...


Rzeźba Komm Frau (radziecki żołnierz gwałcący ciężarną kobietę) autorstwa Jerzego Bohdana Szumczyka mająca przerwać tabu i przywrócić świadomości społecznej pamięć o masowych gwałtach i innych zbrodniach dokonanych na ludności „wyzwalanych” krajów przez armię radziecką - zdjęcia z archiwum twórcy za pośrednictwem wyborcza.pl

* za wiki

P.S. Nie pozwólmy, by codzienność wyparła wojnę z naszych myśli. Jeśli o niej zapomnimy, ona do nas przyjdzie. Trzeba żyć normalnie, robić swoje, ale nie wolno zapominać o tych, którzy walczą i umierają również za to, byśmy mogli żyć normalnie. Trzeba ich wciąż wspomagać! Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn

środa, 29 czerwca 2022

"Duchy z miasteczka Demmin" Verena Keßler - Pomiędzy wczoraj a dziś

Verena Keßler

Duchy z miasteczka Demmin

Tytuł oryginału: Die Gespenster von Demmin
Tłumaczenie: Małgorzata Gralińska
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty, ArtRage
Liczba stron: 229
Format: .epub
 
 

Kwiecień 1945 roku. Klęska III Rzeszy Niemieckiej jest już nieuchronna. Tysiącletnia Rzesza upadnie zdecydowanie prędzej niż sugeruje dumna nazwa. Na froncie wschodnim trwa gorączkowy odwrót oddziałów niemieckich, które miażdżone są przez Armię Czerwoną. Jedyne, do czego zdolne są wojska Hitlera to spowalnianie marszu radzieckich żołdaków, którzy wkraczają już do Meklemburgii-Przedpomorza. W miarę zbliżania się Sowietów, w niemieckich wsiach, miastach i miasteczkach, narasta panika. Lęk przed czerwonoarmistami nie jest bezpodstawny – masowe gwałty, grabieże, pijaństwo oraz egzekucje i mordy na wszystkich podejrzanych o związki z nazistowską władzą czy Wehrmachtem żywo oddziałują na wyobraźnię. W dodatku antyrosyjska fobia jest katalizowana przez goebbelsowską propagandę, która wykorzystuje zbrodnię w Nemmersdorfie (Prusy Wschodnie) z 12 października 1944 roku, by ukazać radzieckich wojaków jako barbarzyńców, którym obce są wszelkie przejawy humanitaryzmu. Przerażające fakty mieszają się z krwawymi fantazjami i plotkami rodząc nadpsute i trujące owoce – ludzie ulegają histerii, która w kilku przypadkach prowadzi do masowych samobójstw. Jedną z miejscowości, której mieszkańcy poddają się psychozie strachu jest Demmin – tuż po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną, wg różnych szacunków, od 700 do 1000 Niemców targa się na własne życie. Echa tych przerażających wydarzeń użyte zostają przez Verenę Keßler (ur. 1988), niemiecką pisarką, autorkę powieści Duchy z miasteczka Demmin.

niedziela, 26 czerwca 2022

„Nadchodzi zima. Dlaczego należy powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata” - Garri Kasparow



Garri Kasparow

(Garry Kasparov)*

Nadchodzi zima

Dlaczego należy powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata

Winter Is Coming: Why Vladimir Putin and the Enemies of the Free World Must Be Stopped (2015)
tłumaczenie: Michał Romanek
ISBN: 9788366873841
Paperback, 400 pages
Published March 25th 2022 by Insignis


czwartek, 23 czerwca 2022

„SpecOps” - Craig Alanson



Craig Alanson

SpecOps

seria: Expeditionary Force, #2
tłumaczenie Marcin Moń
audiobook
czyta Wojciech Masiak
długość nagrania 13 godz. 47 min
Published July 9th 2021 by Storybox
ISBN: 9788382333886