Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2022

Książki i ekologia – jak szkoła (nie)uczy ekologii



Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej słowo ekologia kojarzy mi się z rozwinięciem hasła cybernetyka, które pojawiło się w jednej z komunistycznych encyklopedii wydanych bodajże w latach pięćdziesiątych:

pseudonauka burżuazyjna stworzona w celu ogłupienia mas pracujących

Związki z socjalizmem są jednak dużo poważniejsze, niż to skojarzenie. W obu przypadkach, i demokracji socjalistycznej, i ekologii, cele i hasła brzmią świetnie, a wykonanie… lepiej nie mówić.

Weźmy pierwszy dzień szkoły, bo to z tej okazji piszę. Za moich czasów korzystało się z podręczników odkupionych od starszych roczników, a nowe dokupywało sporadycznie, gdy nie było innego wyjścia. Teraz dzieciaki co roku potrzebują kompletu nowych podręczników. Od poprzedniego roku w świecie nic się nie zmieniło, nawet polski rząd i prezydent, a w szkole co? Matematyka się odmieniła?

Już dawno psychologowie i socjologowie udowodnili, że młodzieży nie wykieruje się na ludzi wciskaniem im ideologicznych bajeczek. Dzieciaki, nawet te najmłodsze, są bystrymi obserwatorami i choć może nie wszystko głośno komentują (zwłaszcza te starsze), to myślą i swoje wiedzą.

I jak szkoła chce uczyć młodych ekologii - co roku wciskając im nowy komplet podręczników i wyrzucając stary na śmietnik?

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Finanse to osobny temat. Każdy naród, każde państwo, tak jak i przyroda, mają określoną pulę środków do wykorzystania. Jak się je zmarnotrawi na głupoty, zabraknie gdzie indziej.


Wasz Andrew

wtorek, 9 sierpnia 2022

jeśli też tak macie, to chyba nadchodzi starość ;)



Współczesny świat ma inny zapach, moja wrażliwość do niego nie pasuje. Jestem skazany na wymarcie, jestem przedstawicielem ginącej kultury. Mój świat odchodzi w zapomnienie - właściwie już go nie ma, istnieje tylko w mojej pamięci. Istnieją jego relikty, kiedy życie było prawdziwe i piękne, kiedy miało smak...

Tomasz Budzyński, lider grupy "Armia"

sobota, 6 sierpnia 2022

prawda o modzie



...wandalizm mody i złego gustu jest niebezpieczniejszy od wandalizmu barbarzyńców, gdyż działa bardziej metodycznie...

wtorek, 2 sierpnia 2022

Zachowaj czystość



Ostatnio miałem do załatwienia sprawę w jednym z Wojewódzkich Szpitali w samym centrum naszego pięknego kraju. Pech chciał, że musiałem skorzystać z WC. Uprzejma pani woźna dała mi klucz do przybytku dla pacjentów, którego drzwi ozdobiono wielką tablicą z napisem ZACHOWAJ CZYSTOŚĆ. Otworzyłem i nawet nieźle było. Kafelki, bajerki. Może nie najnowsze, ale czysto i w ogóle. Tylko jak zachować tę czystość, gdy brak i papieru toaletowego, i ręczników papierowych, i wszystkiego z wyjątkiem wody? Na szczęście jestem Polakiem z krwi i kości, więc byłem przygotowany. Ale co by powiedział obcokrajowiec, jakiś Skandynaw albo inny Japoniec? XXI wiek, środek miasta wojewódzkiego w środku kraju w środku Europy...

Kiedy krytykujemy wyrwane obrazki z życia innych narodów, może zastanówmy się, jak my tak naprawdę wyglądamy w ich oczach. Tym bardziej, że takie sytuacje jak powyższa nadal są aż nazbyt częste w naszym kraju.



Wasz Andrew

sobota, 9 lipca 2022

słowo na dziś - „whataboutism”



Whataboutism lub whataboutery to technika prowadzenia „dyskusji”, w której na krytyczne pytanie lub argument nie udziela się odpowiedzi ani nie odpowiada kontrargumentem na temat, ale odpowiada argumentem lub kontrpytaniem nie związanym z tematem, które wyrażają kontr-oskarżenie. Wydaje się, że nie jest to nowy wynalazek, ale do powszechnego użycia wprowadziła go sowiecka propaganda, a obecnie z upodobaniem jest stosowany przez agentów wpływu, trolli i pożytecznych idiotów działających na korzyść rządów totalitarnych, przede wszystkim Rosji i i Chin. Typowe przykłady to:

A: Pomóżmy Ukrainie walczącej przeciwko agresji mocarstwa, które nie kryje się z tym, że chce przywrócić swe granice określone w Jałcie, traktując wszystko na wschód od połowy Berlina jako „swoje”.
B: A Wołyń?

A: Rosjanie na Ukrainie zachowują się gorzej niż hitlerowcy.
B: A co z Syrią?

Najbardziej niebezpiecznym trendem jest to, że ten sposób prowadzenia rozmowy przenika do wszystkich innych tematów, utrwala się jako schemat. Uniemożliwia potem jakąkolwiek konstruktywną dyskusję zamieniając ją w kłótnie i osobiste wycieczki nie związane z początkowym problemem. W szerszym ujęciu whataboutism jest elementem psucia języka, dywersyjnej strategii stosowanej przez totalitaryzm przeciwko demokracji - zagrożenie dla wolności, które już Orwell uważał za być może największe ze wszystkich.


Wasz Andrew

P.S. Pomóżmy Ukraińcom walczącym na pierwszej linii frontu. To nie jest już nawet wojna, ale próba eksterminacji narodu! To jedna wielka zbrodnia i te potwory z Moskwy trzeba zatrzymać. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn

sobota, 2 lipca 2022

o okularach – ciemne omijam z daleka

George Hodan „Człowiek z kapturem i okulary”

Dziś temat pod upalne i słoneczne dni:

Jakie okulary przeciwsłoneczne: jasne czy ciemne?

Nie chodzi oczywiście o kolor oprawki. Do napisania tego postu skłoniło mnie to, co wypisują w necie, a co sugeruje, że i z wiedzą, i z logiką, u wielu nie jest za dobrze, a liczy się tylko moda, lans i marketing.

Kiedy jako nastolatek na plaży wylegiwałem się z książką w ręku, a były to czasy, gdy o olejkach z filtrem nikt u nas jeszcze nie słyszał, używałem czarnych okularów przeciwsłonecznych. Wiadomo – na plaży cienia nie znajdziesz, a bez okularów w słońcu czytać się nie da. Czarne szkła (chyba nawet nie były szklane) były super – nie trzeba było ani trochę mrużyć oczu nawet jeśli słońce waliło prosto na papier. Ile setek godzin tak przeleżałem!?! Aż dziw, że wzroku nie straciłem. Dlaczego? Pomyślmy.

Kiedy jest ciemno – źrenica się otwiera, by więcej światła wpadało do oka, kiedy jasno – odwrotnie. Kiedy jeszcze jaśniej, zaczynamy mrużyć oczy, by dodatkowo zmniejszyć ilość światła wpadającego do oka, co nas męczy i stąd wynalazek ciemnych okularów przeciwsłonecznych. Sprawiają, że oko „myśli”, iż nie jest jasno, więc nie mrużymy oczu i mamy komfort jak w normalnym, umiarkowanym oświetleniu. Jest jednak jedno ale – skoro oko „myśli”, że nie jest jasno, nie tylko nie uruchamia mrużenia, ale i nie przymyka źrenicy. „Dziura” przez którą wpada światło do oka jest bardzo duża, taka, jakby nie było słonecznie, a nawet jakbyśmy byli w cieniu. Nie sprawia nam to dyskomfortu, gdyż widzialna część światła „widziana” przez oko jest częściowo pochłaniana przez ciemne okulary, ale przez wielką dziurę wpada do oka cała szkodliwa część promieniowania słonecznego, którego zwykłe ciemne szkła nie pochłaniają. Ponieważ nie przymykamy źrenicy i nie mrużymy oczu, nie tylko dostajemy dawkę szkodliwego dla oczu promieniowania większą, niż gdybyśmy okularów w ogóle nie mieli, ale siedzimy na słońcu dłużej, bo mrużenie oczu nas nie wygania do cienia i w ogóle świat nie wygląda tak słonecznie, jak jest w rzeczywistości.

Kiedy pojawiły się okulary z filtrem UV sprawa się poprawiła, ale… No właśnie – jaki sens kupować ciemne okulary z filtrem? Filtr będzie „starał się” chronić nasze oczy, ale ciemne szkła będą działać po staremu – będą to dwa przeciwstawne procesy i nie znalazłem dotąd wyników żadnych badań, które by mówiły, który z nich jest silniejszy i jakie czynniki na to wpływają. Na szczęście od jakiegoś czasu dostępne są okulary z filtrem UV z jasnymi, a nawet bezbarwnymi szkłami. I to jest to – nie oszukują one naszych oczu co do jasności oglądanej sceny – słońce dalej nam przymyka źrenicę i mruży oczy, więc jesteśmy świadomi dużej jasności, a dodatkowo mamy filtr. Nasze oko jest więc na pewno lepiej chronione niż bez okularów i to są naprawdę jedyne prawdziwe okulary przeciwsłoneczne. Ciemne szkła pozostawmy ochroniarzom, gangsterom, influencerom i politykom.


Wasz Andrew

P.S. Nie pozwólmy, by codzienność wyparła wojnę z naszych myśli. Jeśli o niej zapomnimy, ona do nas przyjdzie. Trzeba żyć normalnie, robić swoje, ale nie wolno zapominać o tych, którzy walczą i umierają również za to, byśmy mogli żyć normalnie. Trzeba ich wciąż wspomagać! Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn

czwartek, 30 czerwca 2022

słowo na dziś – „kacap”



Pamiętam czasy, nie tak dawne z mojej perspektywy, gdy słowo „kacap” słyszało się jeszcze dosyć często. Już wówczas jednak w moim otoczeniu używali go głównie ludzie dorośli, a młodzież jeśli nawet, to jako chwilowe, zasłyszane i chwilę później zapominane naśladownictwo pogardliwego określenia obywatela ZSRR, komunisty, Rosjanina, lub przedstawiciela któregoś z narodów azjatyckich ZSRR. Wydaje się, że już od jakieś czasu słowo wyszło z użycia, ale obecnie jestem przekonany, iż powinniśmy przywrócić je do powszechnego stosowania. Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw zaznaczmy, że „kacap” nie jest terminem jednoznacznym. Na przykład wiki podaje, iż

Kacap (z ukr. кацап) – przezwisko, pogardliwe lub rubaszne określenie Rosjanina, chłopa rosyjskiego (wielkoruskiego) lub człowieka ograniczonego. W XX wieku pojęcie weszło do użycia także jako potoczne i pogardliwe określenie mieszkańców Związku Radzieckiego niezależnie od narodowości, a także jako pejoratywne określenie Białorusinów mieszkających na Podlasiu.

Wyraźnie trzeba podkreślić, że istnieją różne teorie dotyczące etymologii przedmiotowego terminu, być może niekoniecznie się wykluczające. W moim przekonaniu najcelniejsze i najbardziej uprawnione w świetle dzisiejszej sytuacji Rosji jest to, które wywodzi słowo kacap od arabskiego «kassab» (qaşşăb) lub «hassap» z języka krymskich Tatarów , a które oznaczają «rzeźnika» albo z karaimskiego «kassapczy» oznaczającego oprawcę.

Główna etymologia i zarazem ta, która powinno określać dzisiejsze rozumienie terminu kacap, przypisuje mu wspomniane już znaczenie «rzeźnik» i to rozumienie utrwaliło się po zdobyciu tatarskiego Kazania przez Rosjan (1552 rok) . Tatarom (mieszkańcom Kazania - stolicy współczesnego Tatarstanu) obiecano, że jeżeli oddadzą miasto bez walki, zostanie im wszystkim darowane życie. Jednak, gdy Tatarzy oddali broń i otworzyli bramy, wojska Iwana IV Groźnego zmasakrowały prawie całe miasto*.

Jak podkreślają zarówno rosyjscy i komunistyczni teoretycy wpływu oraz manipulacji, a również i demokratyczni znawcy oraz krytycy rosyjskiego totalitaryzmu i imperializmu, język jest kluczowy. Stąd parcie sil wrogich wolności i demokracji na poprawność polityczną i nowomowę, zmierzające do odebrania słowom ich znaczenia, co z czasem uniemożliwia wyrażanie myśli, gdyż słowa nic nie znaczą lub brak słów, by oddać jakieś znaczenie. O tym, że to marzenie każdej dyktatury i zarazem największe zagrożenie dla wolności pisał już Orwell, ale jakoś nam to ucieka. Na przykład w Polsce nie ma dziś ani jednego złodzieja ani bandyty. Są tylko podejrzewani, podejrzani, oskarżeni, osadzeni, skazani, ci po odbyciu wyroku i ci po jego zatarciu. Nikogo jednak nie można publicznie nazwać złodziejem ani bandytą, gdyż sądy orzekną, że to przestępstwo i zastosują odpowiednie środki. Skoro nie można nikogo w Polsce nazwać bandytą ani złodziejem, to chyba można słusznie domniemywać, że takich osób w Polsce nie ma? Język nie tylko określa, ale i kreuje, nie tylko myśli, ale i rzeczywistość.

Właśnie by przeciwstawiać się takiemu orwellowskiemu odmóżdżeniu powinniśmy powracać do dawnych, jednoznacznych terminów. Jeśli dostrzegamy różnicę między Niemcami, hitlerowcami i faszystami, to musimy zauważyć, że kacap idealnie wypełnia zapotrzebowanie na określenie tych, którzy walczą po stronie putinowskiej Rosji. Gdy powiemy, że ci barbarzyńcy to Rosjanie, że to ich cecha narodowa, będziemy idiotami, gdyż antyputinowscy dysydenci, często płacący życiem za dochowanie swych ideałów, też są w dużej liczbie Rosjanami. Gdy powiemy, że to armia rosyjska, też nie do końca trafimy, gdyż nie wszyscy walczący na Ukrainie po stronie agresora należą do tej armii i jednocześnie nie cała armia tam walczy. Jednak kacap idealnie wypełnia tę lukę słownikową i oznacza właśnie to, czego nam dziś znów potrzeba – wszystkich, którzy w imieniu Moskwy są gotowi na każdą zbrodnię, których jedyną moralnością jest chęć przypodobania się carowi, którzy wszystkich nierosjan mają za podludzi, a każdego, kto nie jest z nimi, za wroga. Tych niewolników, którzy bezmyślnie dają się Moskwie posyłać na śmierć i tych barbarzyńców, którzy w imieniu Moskwy rzezi na Ukrainie dokonują.

Używając ponadczasowego terminu kacap jesteśmy bardziej jednoznaczni i nie obrażamy nikogo. Unikamy pułapki, w którą wpadł nawet taki mistrz pióra jak Stanisław Lem w listach do Michaela Kandla (1977) opisując sowietów i Rosjan jako barbarzyńców gorszych nawet od hitlerowców. Po pierwsze nie wszyscy Rosjanie, ba, nawet nie wszyscy sowieci, byli bydlętami. Po drugie, przez użycie terminu sowieci, Lem się zdezaktualizował, bowiem sowietów już nie ma od czasu, gdy ZSRR się rozpadł. Gdyby mistrz używał posiadającego długie tradycje terminu kacapy, nie tylko jego listy nie uległby presji czasu, ale i, co już jest prawdziwą plamą na jego pamięci, nie ubliżyłby tym wszystkim Rosjanom, którzy nawet w warunkach stalinowskiego terroru pozostali ludźmi, często płacąc za to wolnością lub życiem.

Przywróćmy do życia słowo kacap, skoro kacapy znów pokazują do czego są zdolni, skoro odrzucili przywdzianą na jakiś czas maskę i znów dokonują zbrodni, których próżno szukać w historii. Bycie lub nie bycie kacapem nie jest zależne od tego czy ktoś ma w dokumentach wbitą narodowość rosyjską, czy był obywatelem ZSRR. Kacap to stan umysłu charakteryzujący się nienawiścią do wszystkiego co inne, zwłaszcza tego, co dobre, nienawiścią do obcych i wiarą w imperialną Moskwę, która legitymizuje każde barbarzyństwo i każdą podłość. Tak było i za Piłsudskiego, i w 1945, i obecnie. No nie - teraz upodlenie i odczłowieczenie kacapów osiągnęło poziom jeszcze w historii nieznany. Te gwałty na dzieciach...


Rzeźba Komm Frau (radziecki żołnierz gwałcący ciężarną kobietę) autorstwa Jerzego Bohdana Szumczyka mająca przerwać tabu i przywrócić świadomości społecznej pamięć o masowych gwałtach i innych zbrodniach dokonanych na ludności „wyzwalanych” krajów przez armię radziecką - zdjęcia z archiwum twórcy za pośrednictwem wyborcza.pl

* za wiki

P.S. Nie pozwólmy, by codzienność wyparła wojnę z naszych myśli. Jeśli o niej zapomnimy, ona do nas przyjdzie. Trzeba żyć normalnie, robić swoje, ale nie wolno zapominać o tych, którzy walczą i umierają również za to, byśmy mogli żyć normalnie. Trzeba ich wciąż wspomagać! Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn

wtorek, 14 czerwca 2022

Czy Chiny są takie złe?

Xi Jinping - dożywotni (jak Putin) przewodniczący CRL, sekretarz generalny KPC


Do napisania tego postu popchnęła mnie mocno niekomfortowa sytuacja. Właśnie na insta przerzucałem się komentarzami z kimś, kto nie mógł uwierzyć, że Chiny są takim samym imperium zła jak putinowska Rosja, gdy zobaczyłem na TVP2 w „Pytaniu na śniadanie” promowanie chińskiej ludowej kultury i tradycji. Jakie to słodkie?

Naszło mnie pytanie sprowokowane jednoczesnym promowaniem Chin w różnych mediach pomimo tego, iż są wzorcową nowoczesną dyktaturą: - Kiedy Hitler stał się tym złym facetem? W 1941 gdy najechał na ZSRR czy w 1939 roku, gdy napadł na Polskę? A może już w 1938, gdy przy wsparciu Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii dokonał zajęcia Czechosłowacji, do czego rękę przyłożyła również Polska, i co miało jej się odbić czkawką w 1939? Może jednak już wcześniej w tym samym roku, gdy dokonał Anschlussu Austrii? A może w 1936, gdy Wehrmacht zajmował Nadrenię? Czy Adolf był jeszcze wtedy fajnym kolesiem, czy może jednak już było widać iż to the bad guy?

By powstrzymać Hitlera w 1936 wystarczyłyby francuskie siły policyjne. By zatrzymać go w Austrii czy nawet w Czechosłowacji, wystarczyłby sam ruch, byle zdecydowany, armii francuskiej, i to nie całej, wystarczyłaby jedna duża jednostka. W 1939 nie dało się go już zatrzymać bez wojny na wielką skalę. Takie są skutki odwlekania decyzji wobec dyktatorów, przymykania oczu na zło, handlowania z nimi, ale przede wszystkim udawania, że się czegoś nie widzi.

Pierwszy obóz koncentracyjny (w Dachau) Hitler założył już w 1933 (obóz ten działał aż do wyzwolenia przez Pattona w 1945). Jak to możliwe, że od 1933 w środku Europy ruszyła machina zagłady i nikt nic nie robił, by ją powstrzymać, choć wszystko było już wiadome? Dopiero gdy wojna już była, z ociąganiem i bardzo niechętnie, zwrócono się przeciw III Rzeszy. Czy naprawdę do 1941 „Niemcy nie były takie złe”?

Czyż nie dokładnie tak samo ewoluują obecne działania na płaszczyźnie Putin kontra wolny świat?

Wyobraźmy sobie, że w latach 1933-1941 byłaby już powszechna telewizja i internet. Czyż Niemcy nie promowałyby swej kultury ludowej, nauki, sztuki i literatury, tak jak to do niedawna robiła Rosja i jak to robią Chiny? Chiny robią to nawet nieporównanie lepiej – oplotły cały świat, a w szczególności zgniłą zachodnią i infantylną środkową Europę, siecią agentów wpływów, dotacji, propagandy, płatnych „autorytetów”, trolli i pożytecznych idiotów, przy których nawet sowiecka propaganda wygląda siermiężnie.

Czy Chiny są takie złe? A więc pytam - co mają osiągnięcia przeszłości, czy dzieła pojedynczych osób, do aktualnej oceny państwa i sterującego nim dyktatora?

Każda z dyktatur na początku jest słaba i wystarczyłoby ją tylko trącić, by upadła. Dlaczego wolny świat pozwala rosnąć satrapom tak długo, że potem musi walczyć z nimi o życie? Dlatego, że pozwalamy, by wartości odróżniające dobro od zła nic dla nas nie znaczyły, by były pustymi hasłami, niemal tak jak w dyktaturach. Przypominamy sobie o nich dopiero, gdy te dyktatury solidnie kopną nas w dupę, a tak naprawdę dopiero wtedy, gdy już musimy się bronić przed zagładą. Nasza wiarygodność dla innych i dla nas samych jest jednak wtedy już dużo mniejsza.

USA już dostały fangę w nos od Chin i już wiedzą, że wojna z Chinami, choć na innej płaszczyźnie niż w Rosji, już trwa. Większość Polaków już czuje, że się im pod tyłkami pali jeśli chodzi o Rosję, już przyznaje, że wojna między Putinem a całym wolnym światem już trwa, ale Chiny?

Czy Chiny są takie złe? Fakt, że ich powojenna historia jest niezwykle zbieżna z przemianą Rosji od Stalina do Putina, fakt że mają totalną dyktaturę tak jak rosyjska prącą na nacjonalizm, fakt że mają totalną cenzurę przy której ruska żenuje nieudolnością i nieskutecznością, fakt, że ich układ z Rosją przypomina pakt Ribbentrop-Mołotow (oby w przyszłości ze wszystkimi konsekwencjami dla Rosji), ale Chiny przecież jeszcze nikogo nie napadły… A nawet jeśli napadną, to może nie nas?


Wasz Andrew

wtorek, 24 maja 2022

Perfekcja nowoczesności

Efekty połączenia kilku rzeczy, z których przynajmniej dwie pierwsze podobno są oznaką postępu - komputerowych edytorów z „inteligentną” kontrolą pisowni, punktów wspierających „dyslektyków” i zatrudniania ludzi po znajomości. W dawnych czasach redaktor gazety po czymś takim szedł w najciemniejszy kąt WC by palnąć sobie w łeb. W dawnych czasach można było się uczyć gramatyki i ortografii po prostu czytając książki czy nawet zwykłe gazety. Teraz można tylko od tego zgłupieć do reszty...

Strona główna jednego z trzech największych polskich portali internetowych - wp.pl 


niedziela, 22 maja 2022

Slavoj Žižek krytykuje bierność Zachodu wobec Putina i Xi Jinpinga



Jeden z nielicznych mądrych głosów wśród zachodnich intelektualistów w sprawie Ukrainy, Rosji i Putina oraz tego jak powinien zachować się Zachód wobec działających wspólnie i w porozumieniu dwóch dyktatur, chińskiej i rosyjskiej, należy do słoweńskiego filozofa Slavoja Žižka, którego jasność umysłu i odważne, nowatorskie spojrzenie na rzeczywistość swego czasu zaintrygowało mnie w jego książce Żądanie niemożliwego (Demanding the Impossible). Ponieważ w natłoku bezwartościowych newsów giną ważkie głosy, a w dodatku serwisy z niewiadomych przyczyn po pewnym czasie kasują różne materiały, choć przecież tekst ani nawet zdjęcia nie zajmują praktycznie miejsca na serwerach, poniżej pozwalam sobie zacytować w całości tekst Moniki Stefanek opublikowany na wp.pl 20 maja 2022, aby dotarł do większej liczby czytelników i nie zaginął w sieci:

"Obsesja na punkcie czerwonej linii". Stanowcze słowa

"Europa Zachodnia zachodzi w głowę, jak nie sprowokować Putina. Ale to nie Putina powinniśmy traktować z ostrożnością" – pisze słoweński filozof Slavoj Žižek.

"Wydaje się, że w ostatnich tygodniach zachodnia opinia publiczna ma obsesję na punkcie pytania: Co się dzieje w głowie Putina? Czy ludzie z jego otoczenia mówią mu całą prawdę? Czy jest chory, czy oszalał? Czy zapędzamy go w róg, z którego nie widzi innego wyjścia i musząc zachować twarz, eskaluje konflikt do wojny totalnej?" – pisze w "Berliner Zeitung" Slavoj Žižek, słoweński filozof i socjolog.

Zdaniem autora Zachód powinien skończyć "z obsesją na punkcie czerwonej linii" i z poszukiwaniem równowagi między wspieraniem Ukrainy a unikaniem wojny. "Czerwona linia nie jest obiektywnym faktem, sam Putin ustanawia ją stale na nowo, a my sami przyczyniamy się do tego poprzez nasze reakcje na działania Rosji" – pisze autor.
Nikt nie zmusił Rosji do wojny

Žižek podkreśla, że to sama Rosja przekroczyła granicę, atakując Ukrainę. "Zamiast więc postrzegać siebie jako grupę reagującą na Putina jako nieprzeniknionego geniusza zła, powinniśmy przyjrzeć się sobie: Co my – 'wolny Zachód' – chcemy teraz z tym zrobić?" – czytamy w "Berliner Zeitung".

Žižek zauważa, że w obecnym kryzysie obie strony przedstawiają swoje działania jako coś, co po prostu musiały zrobić: Zachód musiał pomóc Ukrainie zachować wolność i niepodległość. Z kolei Rosja została zmuszona do interwencji militarnej w celu ochrony swojego bezpieczeństwa. Na dowód tych reakcji słoweński filozof podaje najnowszy przykład: "Kreml będzie 'zmuszony do odwetu', jeśli państwa nordyckie przystąpią do NATO" – twierdzi rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Nie, Kreml nie zostanie do tego 'zmuszony', tak samo jak Rosja nie została 'zmuszona' do zaatakowania Ukrainy" – pisze Žižek.

Zdaniem autora bezzasadne są argumenty, wzywające do rozróżnienia między polityką Putina, a wielką kulturą rosyjską. Filozof przyznaje, że granica ta jest bardziej płynna niż mogłoby się to wydawać. "Powinniśmy stanowczo odrzucić pogląd, że Rosja, po latach cierpliwych prób rozwiązania kryzysu ukraińskiego w drodze negocjacji, została w końcu zmuszona do zaatakowania Ukrainy. NIGDY nie jest się zmuszonym do zaatakowania i zniszczenia całego kraju" – podkreśla autor.
Odblokować porty

Slavoj Žižek wzywa do solidarności z krajami Trzeciego Świata, zagrożonymi w wyniku wojny w Ukrainie głodem. Jego zdaniem czynione przez Europę obietnice pomocy Ukrainie w przetransportowaniu zboża, nie są wystarczające. "Potrzebny jest kolejny krok: wyraźne żądanie otwarcia portów dla eksportu zboża, łącznie z wysłaniem tam okrętów wojskowych. Tu nie chodzi o Ukrainę, chodzi o głód setek milionów ludzi w Afryce i Azji. TUTAJ powinna zostać wyznaczona czerwona linia" – pisze autor.

Filozof zarzuca liberalnemu Zachodowi hipokryzję i wybiórcze stosowanie "swoich wysokich standardów". Natomiast Kreml nazywa zwolennikiem nowej globalizacji. "Rosja oferuje świat bez hipokryzji – ponieważ kraj ten nie wyznacza globalnych standardów etycznych, a jedynie praktykuje pragmatyczny 'szacunek' dla różnic. Widzieliśmy wyraźnie, co to oznacza, kiedy talibowie, po przejęciu władzy w Afganistanie, natychmiast zawarli porozumienie z Chinami: Chiny akceptują nowy Afganistan, a talibowie ignorują to, co Chiny robią z Ujgurami. Jest to w zasadzie nowa globalizacja, której orędownikiem jest Rosja. Jedynym sposobem obrony tego, co warto zachować w naszej liberalnej tradycji, jest bezwzględne upieranie się przy jej uniwersalności – w momencie, gdy stosujemy podwójne standardy, nie jesteśmy mniej 'pragmatyczni' niż Rosja" – konkluduje Slavoj Žižek.

Autor: Monika Stefanek

wp.pl 20,05,2022

P.S. Ukraina wciąż walczy przeciw odwiecznemu wrogowi Polski i wolności i każdy z nas może pomóc jej obrońcom i obrończyniom. Sytuacja wielu walczących jest tragiczna - każde wsparcie i każda wpłata się liczy! zrzutka.pl/adr4dn.

wtorek, 5 kwietnia 2022

„Informacja zwrotna” Jakub Żulczyk - zawsze będzie jakieś jutro



Jakub Żulczyk

Informacja zwrotna

audiobook
czyta Grzegorz Damięcki
czas trwania: 19h 28m
Świat Książki 2021
ISBN: 9788380319646


Jakub Żulczyk, współczesny polski pisarz, dziennikarz i scenarzysta, był dotąd dla mnie postacią w ogóle nieznaną. No, może znaną ze słyszenia, ale bez żadnych skojarzeń z jakąś określoną dziedziną, gatunkiem czy stylem. Dotąd, czyli do marca 2021, gdyż wszystko odmieniło spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej, które na ten miesiąc przewidywało zapoznanie się z powieścią Informacja zwrotna wspomnianego autora.


czwartek, 24 marca 2022

Gdzie odwaga, gdzie honor?

 


Kijów wytrwał już 29 dni!!!

Warszawa padła po 28...


pomóżmy Ukrainie wygrać tę wojnę. Każdy może coś wpłacić na zrzutkę dla walczących, nawet kilka złotych ma swoją wagę.
Слава Україні!

sobota, 19 marca 2022

Po co Putinowi agenci?

Copyright Tetyana Erhart (andamata)


Patrząc na Ukrainę jestem pełen podziwu. Zwłaszcza kiedy porównam ją z Polską.

Ukraina od momentu, kiedy Putin pokazał prawdziwą twarz swoją i Rosji, czyli od ataku na Krym i Donbas, zachowywała się jak tylko mogła najlepiej. Ostatnie osiem lat wykorzystała na zbudowanie sprawnie działającego systemu łączącego w jeden spójny organizm armię, władzę, struktury cywilne, wywiad, nie mającą konkurencji propagandę i całe społeczeństwo. Przygotowano schrony, systemy ostrzegania i łączności, wprowadzono nawet przygotowanie wojskowe dla najmłodszych. Polska, która już wcześniej zlikwidowała swą 300 tysięczną, odziedziczoną po PRL armię i ograniczyła swe siły zbrojne do 100 tysięcy na papierze, uśpiona przez przyjaźń Tuska i Putina oraz dobita przez gwiazdę ekipy Kaczyńskich Macierewicza, przespała ten czas kompletnie, w dodatku w międzyczasie pokazując się na arenie międzynarodowej jako oponent niemal wszystkich tych, w których teraz chcielibyśmy mieć sojuszników dla siebie i Ukrainy.

Wydawałoby się, że teraz, gdy Rosja pokazała, iż nadal jest Imperium Zła, a zmienił się w niej tylko ustrój, sytuacja się u nas odwróci o 180 stopni. I faktycznie – Tusk niby zmienił front, ale jak czytam te komentarze w internecie i te problemy, którymi żyją ludzie oraz niektórzy politycy, to mnie krew zalewa. Znów wraca aborcja, niezależność sędziów, „praworządność” i inne pierdoły. Szczególnie ostatnio ubodła mnie sprawa tych sędziów. Czemu nikt w kraju nie przejmuje się tym, że poziom środowiska sędziowskiego jest żenujący i słowem, które najlepiej je opisuje, jest patologia? Sam znam z pierwszej ręki przypadek, gdy sędzinę złapano na gorącym uczynku kradzieży sklepowej a ta idiotka jeszcze na dodatek przyznała się do tego na piśmie. Co to za prawnik, który się przyznaje i to w dodatku na piśmie? Ktoś powie, że to przypadek jednostkowy, że wszędzie, w każdej grupie społecznej znajdą się przestępcy i idioci. Może to i prawda, choć nie do końca. Istota jednak w tym, jak środowisko odnosi się do czarnych owiec ze swego grona. Czy je tępi, karze i wydala, czy też chroni i hołubi. Sędziowie zachowują się gorzej niż kler katolicki. Księża przynajmniej nie mają na razie takiej władzy, by wszystkiemu łeb ukręcić. A sędziowie mają. W opisywanym przeze mnie przypadku tak się złożyło, że sędzina kradła w dużym sklepie, w którym zatrudnionych było sporo osób z rodzin policyjnych. Gdy zaczęto sprawę zamiatać pod dywan, pomimo nadania jej oficjalnego biegu, oburzona załoga sklepu poruszyła wszelkie możliwe drogi odwoławcze i pomimo wsparcia prawnego niczego nie zwojowała. W międzyczasie dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdyż sprawa stała się w mieście głośna i przestępcy potrafili w trakcie rozprawy wykrzyczeć sędzinie w twarz, że nie jest lepsza od nich i nie powinna ich sądzić, gdyż jest zwykłą złodziejką. Sędzinę przeniesiono do wydziału, w którym nie orzekała w sprawach o czyny zabronione i na tym się skończyło. Jeśli środowisko chroni takie osoby ze swego grona, to chyba nie są to żadne elity, tylko patologia. O poziomie kompetencji sędziów już nie będę się nawet wypowiadał. Każdy, kto się zetknął z sądownictwem choć kilka razy, ma o tym wyrobioną opinię. W nieskończoność można wymieniać ewidentne, szokujące wręcz błędy. Sam znam z pierwszej ręki sporo takich, ale wystarczy włączyć telewizję, internet lub poczytać gazety, więc nie będę ich opisywać. Skoro kierowca odpowiada za swe błędy, skoro (przynajmniej w teorii) odpowiada za nie lekarz, tynkarz, akrobata i każdy inny, to dlaczego sędzia jest bezkarny? I dlaczego, jeśli na przykład zabije żonę albo przeleci dzieciaka, sądzić mają go jego właśni koledzy? Tylko jakoś tutaj ci, którzy walczą o „praworządność” i niezależność środowiska sędziowskiego, problemu nie widzą. Mamy demokrację, więc może by zrobić referendum, czy Polacy wolą sędziów niezależnych i zgodnych z unijnym, innym dla Niemców i Francji, a innym dla Polski, rozumieniem tej „niezależności”, czy też wolą, by skończyła się ich bezkarność?

Inteligencja zawsze w sprawach politycznych była najgłupsza. Nie tylko w Polsce, ale za to w Polsce przede wszystkim. Kto w czasie II wojny światowej najbardziej sprzyjał komuchom i najłatwiej szedł na lep komunistycznej propagandy? Inteligencja. Kto w czasie Polski Podziemnej, gdy cały naród w swej masie był zjednoczony w nienawiści do okupanta, więcej myślał o powojennych karierach politycznych niż o walce i w dużej części chciał się „dogadywać” ze Stalinem? Elity, politycy, inteligencja. W Ameryce nie lepiej - kto w czasie zimnej wojny w USA, na przykład w czasie wojny w Wietnamie, najbardziej ulegał komunistycznym kłamstwom, jak nie artyści i inteligenci.

Teraz też duża część inteligencji, zamiast skupić się na walce z Putinem i z Rosją w wojnie, która na razie toczy się na Ukrainie, ale tak naprawdę jest wojną przeciwko wszystkim państwom, które wyłamały się z pojałtańskiej podległości Imperium Rosyjskiemu, podnosi coraz głośniej „inne ważne problemy” znów dzieląc naród, odciągając uwagę wewnętrzną i na arenie międzynarodowej od wojny. Putinowi nie są potrzebni żadni agenci, dopóki u nas są tacy inteligenci. DOPÓKI PUTIN I ROSJA NIE ZOSTANĄ POKONANI, NIE MA DLA PRAWDZIWEGO POLAKA INNYCH WAŻNYCH PROBLEMÓW. Bo jeśli nie zostaną pokonani, nie będziemy mieli żadnych problemów. Wszystkie rozwiążą za nas Rosjanie. I oby nie tak, jak Ukraińcom, gdy mieli problem z rozkułaczaniem. Narzekamy na Katyń, Hitlera i PRL, biczujemy się i podbudowujemy naszą martyrologią, ale nasze doświadczenia nie były wszystkie razem wzięte tak tragiczne jak Hołodomor (Голодомор). Ukraińcy rozumieją, czym jest podległość wobec Rosji i „dogadywanie” się z Rosjanami. Wielu z nas zdaje się nadal ma jeszcze złudzenia... Może dlatego, że PRL był dla nas dość łaskawy...

Kijów wytrwał już 24 dni!

Warszawa padła po 28...

Ukraińcy kupują nam czas na opamiętanie. Opamiętajmy się! Nie wyrzekając się różnic zjednoczmy się ponad podziałami. Wspomagajmy ich jak możemy i ile tylko możemy! To nie jest ich wojna; to wojna nas wszystkich, bo to wojna Putina, Rosji i Rosjan przeciwko nam wszystkim. Choć na razie bomby u nas nie spadają...


Wasz Andrew

niedziela, 13 marca 2022

Wyhodowaliśmy potwora...



Putin nie wziął się znikąd. To my sami go wyhodowaliśmy. Cały świat, ale przede wszystkim Zachód i Polska też.

Jak się hoduje potwora? Udaje się, że się nie widzi jego coraz gorszych czynów i zamiast zdecydowanie karać, głaszcze. Robi się z nim interesy, pozuje do zdjęć, ściska z uśmiechem jego skrwawioną dłoń.

Jak Putin miał odebrać to, że pozwolono mu mordować nawet na terenie państw Unii i NATO? I to nie jakichś domniemanych lub prawdziwych wrogów Rosji, a jego osobistych przeciwników?

Jak miał odebrać śmiechu warte „sankcje” w związku z jego kolejnymi akcjami zbrojnymi sprowadzającymi się do kolejnych etapów przyłączania dawnych obszarów ZSRR na powrót do imperium rosyjskiego? Jak miał odebrać to, że przez osiem lat pozwolono mu na bezkarne prowadzenie wojny na wschodzie Ukrainy?

Jak teraz ma Putin odebrać to, że przez 18 dni (!) Zachód nie potrafił go powstrzymać od eskalacji wojny na Ukrainie? A dziś po kolei łamie coraz to nowe przepisy prawa międzynarodowego, morduje cywilów oraz używa zakazanych broni i co? I nic.

Dziwicie się Niemcom i innym? A my sami? Dziś nasz prezydent i inni politycy zamiast zastanawiać się, jak powstrzymać Putina, co najłatwiej uzyskać przez pomoc Ukrainie w wygraniu tej wojny, zastanawiają się, czy Putin użyje broni chemicznej. Zastanawiają się, czy jej użyje, jakby ktokolwiek mógł to wiedzieć, zamiast zastanawiać się co zrobić, gdy jej użyje. Gdy jej użyje, będą się zastanawiać, czy użyje broni B, a potem A. Gdy puści atomówkę, będą się zastanawiać, czy to przez przypadek, czy celowo. Jeśli pierd… w Warszawę, NATO będzie deliberować, czy chciał trafić w Warszawę, czy w Kijów. Może się coś w naprowadzaniu zepsuło? Czy to już wojna z NATO, czy tylko wypadek?

Sankcje… Co za bzdura! Jak Putin może się przejmować tym, że Rosja dostanie po gospodarce? Po pierwsze, jego pałacu i dostatku nic nie naruszy, a po drugie każdy car, który wysyła kraj na wojnę, liczy się z tym, że naród popadnie w nędzę. Tak było przecież i podczas I i II wojny i ani Mikołaja II, ani Stalina czy Hitlera, obawa przed nędzą narodu nie napawała szczególną obawą.

W 1939 Warszawa skapitulowała po 28 dniach od początku agresji na Polskę.

Kijów broni się już 18 dni. Ile jeszcze wytrzyma, gdy wszyscy będą ciągle się ociągać?

Gdy Ukraina upadnie, to my będziemy państwem frontowym. I chciałbym wtedy spotkać twarzą w twarz tych wszystkich debili, którzy teraz na fejsie gardłują, że nie należy dozbrajać Armii Ukraińskiej, nawet przez datki cywilnych osób. Chciałbym zobaczyć jak płacą na Wojsko Polskie i idą do wojska. Ale znając życie oni wtedy powiedzą, że nie będą dawać pieniędzy na wojsko, bo to wojsko pisowskie, tuskowe czy czyje tam akurat będzie. Widząc ilu takich kretynów produkuje się w sieci, zastanawiam się, ilu wśród nich może być trolli Putina. I widzę, że nie może ich być nawet ułamek tej masy, która wypisuje promoskiewskie bzdury. To nasi kochani rodacy, pożyteczni idioci, z których każdy przyzwyczajony i nauczony jest, że najważniejszy jest koniec jego nosa, że on jest najmądrzejszy, że jeśli kocha Tuska, to pisiory są debilami, a jeśli Kaczyńskiego, to zwolennicy Tuska muszą być gorszym sortem. To potomkowie naszych sejmów szlacheckich, wolności i wszystkich późniejszych historycznych przypadłości. Czy zdążymy się otrząsnąć? Już osiemnaście dni zmarnowaliśmy. Ile jeszcze nam zostało na otrzeźwienie?

Modlę się o to, bym był złym prorokiem. Ale widząc nastawienie wielu, bardzo wielu rodaków, nie dziwię się innym państwom, które mają jeszcze więcej niż Polska przesłanek, by mieć złudną nadzieję, że się z Putinem można na dłuższą metę dogadać. A jeśli Ukraina upadnie, to cały wysiłek rosyjskiej propagandy pójdzie na skłócenie Polaków. I chyba nie będą się musieli Rosjanie wtedy bardzo wysilać. Znając zaś poziom naszych elit i polityków, żaden Zełenski się u nas nie objawi.

Na szczęście, gdy patrzę na tych porządnych i prawych, którzy pomagają Ukrainie i Ukraińcom nie oglądając się na obojętnych, zawistnych i na zwykłe hieny, żerujące na nieszczęściu innych, cieszę się, że jest ich tak wielu. Trzeba robić co słuszne i pokładać ufność w Bogu. Ale przede wszystkim działać.

Róbcie swoje!


Wasz Adrew



wtorek, 9 listopada 2021

Dziwne meandry umysłu uchodźców, czyli refleksja z granicy



W sieci trafiłem na różne memy o uchodźcach koczujących pod naszą wschodnią granicą. Chyba najciekawszy brzmiał - nie zawsze mają dokumenty, ale zawsze mają komórkę. Jednak najciekawszą i najcelniejszą refleksją obdarzyła mnie pewna znana mi z realu osiemdziesięcioletnia dama:

Prawie każdy z uchodźców ma jak nie telefon, to dostęp do niego. Skoro potrafią się przez granicę kontaktować nawet z ośrodkami dla uchodźców w Polsce czy Niemczech, nie mówiąc już o swoich ziomkach, którzy już są po drugiej stronie, skoro przed wyjazdem na pewno mieli dostęp do internetu i fejsa, to jak mogli nie wiedzieć, jaka jest sytuacja na granicy???

wtorek, 4 maja 2021

Koncerny motoryzacyjne - statystki zmieniające perspektywę



Ech - ile rzeczy tylko nam się wydaje, że wiemy... Dziś kolejna statystyka, która pokazuje, jak większość z nas nie orientuje się nie tylko w hierarchii sił w świecie, ale nawet kto jest w danej chwili numerem jeden w danej dziedzinie...

wtorek, 27 kwietnia 2021

Sieci fast foodów - statystki zmieniające perspektywę

 


Kolejna z ciekawych statystyk w ujęciu historycznym, które zmieniają perspektywę z której patrzymy na różne rzeczy... Tym razem na tapecie największe sieci fast foodów.

sobota, 10 kwietnia 2021

Drapacze chmur - statystki zmieniające perspektywę



Kolejna z ciekawych statystyk w ujęciu historycznym, które zmieniają perspektywę z której patrzymy na różne rzeczy... Tym razem na tapecie drapacze chmur...