wtorek, 30 czerwca 2020

Koronawirus – słowo klucz



W swojej bardzo wartościowej książce Wielkie kłamstwa Ameryki Diana West w fascynujący sposób opisała proces psucia Zachodu przez agentów wpływu ZSRR. Spuścizną po tym, która objęła zresztą i Wschód, jest wiele patologicznych mechanizmów społecznych dnia dzisiejszego coraz bardziej korodujących różne aspekty naszego życia. W sferze językowej chodzi między innymi o słowa, które już nic nie znaczą lub które nie wiadomo co znaczą oraz o słowa klucze, które mogą służyć niczym magiczna różdżka – mogą jedno zmienić w drugie, mogą coś ukryć lub objawić.


Wiele już napisano o poprawności politycznej (kolejny spadek po wspomnianym we wstępie procesie), w następstwie której na przykład słowo złodziej jest martwe. Martwe, gdyż nikogo nie można nim nazwać. Przed skazaniem nie wolno, bo to tylko podejrzany, a potem oskarżony. Po skazaniu nie wolno tym bardziej, bo to co najwyżej skazany lub osadzony, ale dalej nie złodziej. I tak bez końca. Zauważam jednak, że proces gnicia języków zapoczątkowany w czasach Zimnej Wojny teraz toczy się już sam.

Terroryzm nabrał cech słowa klucza już po upadku ZSRR i jest teraz magiczną różdżką, która ukrywa nie tylko łamanie praw jednostki, tortury i zwykłe zabójstwa (również własnych obywateli), ale nawet zbrodnicze napaści na suwerenne państwa. Pozwala na przykład Polsce, państwu, które do dziś nie otrząsnęło się z traumy po klęsce wrześniowej, czyli po „zdradzieckiej napaści”, bez żenady wziąć udział w ataku na Irak pod pretekstem zwalczania broni masowego rażenia, o której wszyscy decydenci wiedzieli, iż jej nie było, nie ma i nie będzie. Okazuje się jednak, że nawet terminy, które dopiero wchodzą do powszechnego użycia, mogą stać się słowami kluczami.

Koronawirus okazał się takim właśnie użytecznym narzędziem. Podam pierwszy z brzegu przykład. Kilka dni temu w dwóch różnych sklepach internetowych zakupiłem z tą samą opcją dostawy pewne akcesoria elektroniczne. Nazw sklepów nie będę wymieniał, bo nie chodzi tutaj o reklamę czy naganę, wspomnę tylko, iż ten bardziej znany i renomowany od razu informował, że przesyłka może się opóźnić z powodu koronawirusa. I co było dalej? Z tego „gorszego sklepu” towar dostałem następnego dnia(!), a z tego lepszego nie zobaczyłem go do dzisiaj. I nie jest to pierwszy raz. Sklep, który lojalnie uprzedza, że z winy koronawirusa „mogą” wystąpić opóźnienia, tak naprawdę na ogół zapewnia, że one wystąpią. Sklep, który tego nie robi, z reguły mimo koronawirusa uwinie się w terminie.

Słówko koronawirus stało się, tak jak i terroryzm, słowem kluczem; w tym wypadku maskującym własną nieudolność i olewanie klientów. Nawet nie chcę dociekać, do jakich rzeczy wykorzystują je wielkie urzędy czy instytucje (na przykład sama służba zdrowia), międzynarodowe koncerny oraz rządy państw.


Wasz Andrew

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Carson McCullers "The Haunted Boy" - Niespokojni i osamotnieni

Carson McCullers

The Haunted Boy

Wydawnictwo: Penguin Books
Seria: Penguin Modern
Liczba stron62





Literatura to cudowna sieć naczyń połączonych. Niemało dzieł interferuje ze sobą na najróżniejszych poziomach. Istnieją powieści, w których wspomina się o innych utworach; bywają tytuły napisane pod wpływem innych, jako rodzaj hołdu czy fascynacji; wreszcie nie brak książek polecanych w uprawianej przez danego pisarza bądź pisarkę eseistyce czy diarystyce. Dla przykładu, ja po króciutki zbiór opowiadań The Haunted Boy wydany przez Penguin Books w ramach serii Penguin Modern, sięgnąłem pod wpływem lektury Tak ukochanej Melanii Gai Mazzucco. W tej fabularyzowanej biografii przybliżona zostaje barwna postać Annemarie Schwarzenbach: pisarki, fotografki, dziennikarki, podróżniczki i wreszcie skandalistki, sławnej szczególnie w okresie 20-lecia międzywojennego. Wśród grona przyjaciół i znajomych pozostających w orbicie towarzyskich zainteresowań bohaterki wspomniana zostaje amerykańska pisarka Carson McCullers (1917 – 1967), która miała wręcz obsesję na punkcie Schwarzenbach. Przyznaję, że kilka krótkich wzmianek o McCullers zaintrygowało mnie na tyle, że postanowiłem zapoznać się z twórczością tej artystki i w ten sposób podjąłem się lektury wspomnianego zbioru The Haunted Boy.

niedziela, 28 czerwca 2020

Nowe technologie – zachowaj krytycyzm



W epoce mechanicznej mylili się tylko ludzie. Nie mylił się suwak logarytmiczny, kręciołek* ani mechaniczna kasa sklepowa. Paradoksalnie, wprowadzenie komputerów i sztucznej inteligencji, z czego nie wszyscy sobie zdają sprawę, zmieniło tę pewną i jasną sytuację. Dla wielu ludzi to, co objawi komputer, jest święte. Pamiętam nawet takie zdarzenie, że podczas kontroli PiP w firmie, w której wówczas pracowałem, na pytanie kobiety sprawdzającej obliczanie diet i innych należności o okazanie dokumentów, czyli zmierzające wprost do ujawnienia pewnych nieprawidłowości, znalazłem błyskotliwą odpowiedź – to wszystko liczy komputer, który sam sczytuje dane z kart pracowników i nie ma nawet możliwości ingerencji w obliczenia. No to tego nawet nie będziemy sprawdzać – padła odpowiedź urzędniczki.


To oczywiście tylko taka dygresja dla śmiechu, ale sprawa jest poważna. Weźmy choćby inżyniera konstruktora. Ktoś, kto przesiadł się z kalkulatorów na komputer, kto wcześniej wykonał tysiące obliczeń samodzielnie, jeśli jest dobry, ma w pamięci typowe, szacunkowe wyniki, których powinien się spodziewać w danej sytuacji a poza tym jest przyzwyczajony do autokontroli, do krytycznego oceniania wyników. Jeśli komputer coś schrzani, pewnie się zorientuje. Ktoś, kto polega tylko na komputerze i nie szacuje spodziewanych wyników, ktoś kto wierzy w nie bezkrytycznie, nie ma na wykrycie błędu żadnych szans.

Powiecie, że komputery się nie mylą. No cóż, nie stawiałbym na to. Ostatnio zauważyłem na przykład ewidentny błąd w znanym, uznanym i powszechnie stosowanym programie Endomondo, na którym całe masy ludzi opierają swoje programy ćwiczeń i szacowanie zużytej energii. Otóż po zakończeniu marszu zapomniałem wyłączyć program. I co? Okazało się, że spaliłem od czorta kalorii, wielokrotnie więcej, niż gdy przechodziłem tę samą trasę w tempie. Ktoś powie, że mój błąd – wszak nie wyłączyłem programu, ale przecież taka sama sytuacja by wystąpiła, gdybym zamiast iść w miarę równym, przyzwoitym tempem, nagle gdzieś zwolnił i zaczął się wlec niczym zombie.

Zastanawia mnie też inna sprawa – gdy człowiek śpi, też spala, podobnie jak przy komputerze, książce czy telewizji, nie wspomnę o sprzątaniu mieszkania, gotowaniu i innych czynnościach dnia codziennego. Ciekawe, czy programy tego typu odejmują od liczby kalorii spalonych w wyniku na przykład biegu to, co spalilibyśmy „nie robiąc nic”. Tylko ta nadwyżka bowiem powinna wchodzić do bilansu jako zysk z uprawiania sportu. To jednak pytanie na które nie znam odpowiedzi i szczerze mówiąc nie bardzo mnie interesuje, gdyż nie jest mi to do niczego potrzebne. Pragnąłem tylko Wam przypomnieć, że program zawsze może mieć jakiś błąd i im ważniejszy jest dla Was wynik działania komputerowych obliczeń, tym bardziej powinniście przykładać wagę do jego krytycznej oceny. Błędy nie zdarzają się rzadko, ale licho nie śpi, tylko czai się gdzieś w tych nowych technologiach.


Wasz Andrew


* kręciołek – prawidłowo arytmometr – mechaniczna, cyfrowa maszyna licząca, poprzedniczka kalkulatora

sobota, 27 czerwca 2020



Uznany badacz problemu otyłości John Foreyt powiedział w „Życiu bez diety”, że odchudzanie się to jak wstrzymywanie oddechu. W pewnej chwili po prostu trzeba wciągnąć powietrze. Sukces nie zależy od tego, żeby oprzeć się dostępnemu pożywieniu zaledwie raz. Trzeba się mu opierać co sekundę, co godzinę. A jak długo jedzenie będzie dostępne, trzeba mu się opierać tak często, jak często wciąga się powietrze. Na tym właśnie polega problem.

czwartek, 25 czerwca 2020

Bator o Nikoli





Chamstwu się we łbach poprzewracało i myślą, że jak dadzą na imię Nikola, to im słoma z butów przestanie wystawać.


Dali jej na imię Nikola. Imię jak dla psa albo małpy.


Joanna Bator Ciemno, prawie noc

środa, 24 czerwca 2020

prawdziwy zabójca związków



Zatem z naszego punktu widzenia nieporozumienia, konflikty, różnice osobowościowe, a nawet gniewne awantury nie są tym, co niszczy miłość. Zabójcą miłości jest samousprawiedliwianie.

wtorek, 23 czerwca 2020

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Giorgio Bassani "Między murami" - Pustka po tych, których...

Giorgio Bassani

Między murami

Tytuł oryginału: Dentro le mura
Tłumaczenie: Halina Kralowa
WydawnictwoZeszytów Literackich
Seria: W świetle dnia
Liczba stron: 184



Kiedy Historia wkracza na tory eufemistycznie zwane ciekawymi czasami, wiadomo, że nowa rzeczywistość, która nastąpi po okresie tąpnięć, niepokojów, przewrotów bądź wojen, będzie znacząco różnić się od swojej poprzedniczki. Świat, czy też drobny jego wycinek, przed i po wielkich wydarzeniach zyskuje nierzadko zupełnie odmienne oblicze. Dla przykładu Europa przed i po II wojnie światowej to w zasadzie 2 różne miejsca – rozpętany w 1939 konflikt pochłonął życie ponda 40 milionów istnień ludzkich, doprowadzając do eksterminacji całych społeczności. Piekło II wojny światowej najdotkliwiej dotknęło europejskich Żydów – wg historyka Martina Gilberta ofiarami Holocaustu padło 5,7 milionów ludzi z 7,3 milionowej populacji. Tak ogromne liczby to pojęcia wręcz abstrakcyjne, które trudno jest pomieścić w człowieczej świadomości. Jak jednak wiadomo, za każdymi cyferkami skrywają się konkretne dramaty, o czym przekonuje nas m.in. literatura, która chociaż częściowo pozwala nam uzmysłowić sobie o zdarzeniach, do jakich doszło w latach 30-tych i 40-tych XX wieku. O tym jak zmieniło się oblicze włoskich miast i miasteczek, z których zniknęła ludność żydowska ciekawie pisze Giorgio Bassani (1916 – 2000), włoski poeta, prozaik i eseista, autor zbioru Między murami. Pięć historii ferraryjskich.

sobota, 20 czerwca 2020

co jeszcze ukrywają Chińczycy?


Kilka lat temu odwiedziłem Pekin i Szanghaj oraz spotkałem się z pracowikami Chińskiej Akademii Nauk, którzy pokazali mi dość przerażający program swojego Instytutu Biogenetyki. Powiedzieli: „Naszym celem jest troska o fizyczną i psychiczną pomyślność Chińczyków”. Oznacza to, że chcą jakoś kontrolować także psychiczne cechy ludzkie. Tu dawna religia nie działa. Nie można też zastosować naszej tradycyjnej wiedzy. Podważone zostały bowiem podstawowe współrzędne.


Slavoj Žižek Żądanie niemożliwego

czwartek, 18 czerwca 2020

taka była Polska



Wczesnym rankiem 10 000 warszawiaków odprowadziło mordercę Narutowicza na cmentarz, a na grobie umieszczono tablicę „Bohaterowi Narodu”. W kościołach zamawiano msze w jego intencji, w których tłumnie uczestniczyli wierni, dopiero po kilku dniach władze kościelne wydały oficjalny zakaz.

wtorek, 16 czerwca 2020

recepta na szczęście


Nasza zdolność rekonstruowania przeszłości, interpretowania teraźniejszości oraz konstruowania przyszłości daje nam moc osiągania szczęścia. Jedyne co musimy zrobić to znaleźć czas, by tę siłę wykorzystać.


Paradoks czasu Philip Zimbardo, John Boyd

niedziela, 14 czerwca 2020

Czymże jest nazwa?










Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
Pod inną nazwą równie by pachniało.

Może róża tak samo by pachniała,
Ale porównaj geja i pedała...

sobota, 13 czerwca 2020

lekarze i konowały, czyli kij w szprychy 14



Nie wiem czemu akurat dziś, ale właśnie dziś naszła mnie taka refleksja; pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Czemu dla zwierząt dawkę leku przelicza się na wagę ciała, przynajmniej dotąd nie spotkałem się z weterynarzem, który by tego nie czynił, a dla ludzi wali się tą samą dawkę niezależnie od wagi? W przypadku ludzi różnicuje się tylko według wieku, tak jakby nie było różnicy między drobną kobietką o wadze o wadze 50 kg, a strongmenem z jego 150 kilogramami.

czwartek, 11 czerwca 2020

o dezerterach


Taka ofiara szoku bojowego nie jest wcale człowiekiem słabego charakteru ani tchórzem. Stanowi część strat bojowych Psychologia dla żołnierzy opracowana przez żołnierzy Komitet Narodowej Rady Badań Naukowych we współpracy ze Służbą Naukową, jako wkład w wysiłek wojenny The Infantry Journal, Washington DC 1943

Charles Glass Dezerterzy. Ostatnia nieopowiedziana historia II wojny światowej

środa, 10 czerwca 2020

Juan José Saer "Śledztwo" - Literacka łamigłówka

Juan José Saer

Śledztwo

Tytuł oryginału: La pesquisa 
Tłumaczenie: Nina Pluta
WydawnictwoUniversitas
Seria: Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej
Liczba stron: 180



Świat, w którym przyszło nam egzystować to w ogromnej mierze twór dualistyczny. Jako, że każdej akcji towarzyszy reakcja, rzeczywistość okazuje się zbiorem przeciwstawnych, ale uzupełniających się wartości. Zgodnie z tym założeniem pojawienie się przestępcy determinuje przybycie na scenę stróża prawa, który będzie usiłował go schwytać. Zaś mnożące się zagadki będą katalizować kolejne umysły do podjęcia intelektualnego wysiłku, by je rozwiązać. Zbrodnia i kara, łamigłówka i dedukcja umożliwiająca jej rozwikłanie – czy to składowe solidnego kryminału czy może jeszcze jednego dzieła autora na miarę Fiodora Michajłowicza Dostojewskiego? Śledztwu, argentyńskiego pisarza Juana José Saera (1937 – 2005), zdecydowanie bliżej do rosyjskiego giganta literatury i z tego względu czytelnicy sięgający po książkę z nadzieją na dobrą prozę detektywistyczną mogą poczuć się odrobinę oszukani, chociaż nie rozczarowani.

wtorek, 9 czerwca 2020

filozofia Kalego


(o Hugo Ste­in­haussie) Nie uczest­ni­czył na­wet w awan­tu­rach między stu­den­ta­mi pol­ski­mi a ukraiński­mi (Ru­si­na­mi, jak pisał), którzy uważali Lwów za swo­je mia­sto, oku­po­wa­ne tyl­ko przez Po­laków. Ukraińcy do­ma­ga­li się własne­go uni­wer­sy­te­tu i wpro­wa­dze­nia języka ukraińskie­go do urzędów, pol­scy stu­den­ci re­ago­wa­li kontr­ma­ni­fe­sta­cja­mi, jak­by nie pamiętając, że w po­zo­stałych za­bo­rach to Po­la­cy byli w sy­tu­acji Ukraińców.

niedziela, 7 czerwca 2020

Hornblower w kosmosie, czyli Placówka Basilisk Davida Webera



David Weber

Placówka Basilisk

tytuł oryginału: On Basilisk Station
cykl: Honor Harrington (tom 1)
tłumacz: Jarosław Kotarski
wydawnictwo: Rebis 2016-03-29
liczba stron: 452
ISBN: 9788378188681


Jak zwykle, czyli bez przeprowadzania researchu o autorze czy samym dziele, sięgnąłem po Placówkę Basilisk pióra Davida Marka Webera. Aż dziw, że moje czytelnicze szlaki dotąd nie zetknęły się z twórczością tego współczesnego amerykańskiego powieściopisarza, gdyż specjalizuje się on przede wszystkim w fantasy, military SF i space opera. O ile w tym ostatnim gatunku, zwłaszcza w dziełach zbliżonych do kanonu Gwiezdnych Wojen, nie za bardzo gustuję, to po dobre fantasy, a już na pewno military s.f., sięgam z dużą chęcią.


sobota, 6 czerwca 2020

co za dużo, to niezdrowo


Umiar to najlepsze wyjście w przypadku wielu nawyków uznawanych za zdrowe, i ćwiczenia fizyczne nie są tu wyjątkiem. Korzyści płynące z wysiłku fizycznego są niwelowane przez jego nadmierną intensywność. Co więcej, jeżeli nie zapewnimy organizmowi odpoczynku i czasu na regenerację, sprawy mogą przybrać jeszcze gorszy obrót...


piątek, 5 czerwca 2020

Aleksandra Zielińska "Bura i szał" - O łatkach i wariat(k)ach

Aleksandra Zielińska

Bura i szał

Wydawnictwo: W.A.B. 
Seria: Archipelagi
Liczba stron: 320






Pewne rzeczy trzeba wyjąć na powierzchnię, czasem kosztem dobrego samopoczucia [1]. Nawet, a wręcz szczególnie wtedy, gdy są to rzeczy złe, niemiłe, okrutne, traumatyczne. Tylko zerwanie całunu przemilczeń i niedopowiedzeń umożliwia zrozumienie ogromu zaznanej krzywdy i zaakceptowanie pozornie banalnej prawdy, że to ofiara jest stroną poszkodowaną, mimo iż na ogół to właśnie ofiara zmaga się z poczuciem winy. O tej ważnej kwestii przypomina polska pisarka Aleksandra Zielińska (ur. 1989), autorka powieści Bura i szał.

czwartek, 4 czerwca 2020

o autorytetach moralnych



Mówi się, że śmierć jest częścią życia. Przemilczanie prawdziwych, poniżających okoliczności życia i śmierci Bronisława Geremka, człowieka upadłego i zdegenerowanego, który zginął w towarzystwie prostytutki, było nawet sensowne i aż nadto ludzkie. Ale potem z jego pogrzebu zrobiono show. Po co? W ostatniej drodze poprzedzonej uroczystą Mszą Świętą towarzyszyli profesorowi - ateiście prezydenci, marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie PE, biskupi i liczni księża, choć krzyża na grobie nie uświadczysz. Miało to w sobie znamiona symbolu: obraz państwa, w którym wszyscy coś lub kogoś udają, każdy wie, że to mistyfikacja, a jednak nikt z tym nic nie robi.
Dziś jedna z sejmowych sal nosi imię tego nieszczęśnika. Czy naprawdę nie ma w naszej historii autentycznych bohaterów i ludzi autentycznie godnych szacunku? Czy ktoś kiedyś odważy się skończyć z tą farsą?


To Tylko Mafia by Wojciech Sumliński, Jarosław Sokołowski, Tomasz Budzyński

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Paul Beatty "Sprzedawczyk" - Trudne amerykańskie dziedzictwo

Paul Beatty

Sprzedawczyk

Tytuł oryginału: The Sellout 
Tłumaczenie: Piotr Tarczyński
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416




Dobra literatura to typ prozy, która – stosując chwytliwe korporacyjne hasło – wyrzuca nas ze strefy komfortu, czyli mówiąc mniej oględnie, jest niczym porządne uderzenie obuchem w głowę. To dzieło pozwalające nam zrozumieć, że nasza wiedza o otaczającej nas rzeczywistości jest w dalszym ciągu bardzo skromna. To przypomnienie, że świat to konstrukt niesłychanie skomplikowany, którego nie da zamknąć się w karbach kilku błyskotliwych definicji i pojęć. Taką właśnie książką, która uświadomiła mi ogrom mojej ignorancji jest Sprzedawczyk autorstwa Paula Beatty’ego (ur. 1962), amerykańskiego pisarza i wykładowcy akademickiego. Do momentu lektury wspomnianego utworu wydawało mi się, że dzięki styczności z takimi literatami jak James Baldwin (Inny krajNa spotkanie człowieka), Richard Wright (Długi sen, Syn swego kraju), Toni Morrison (Miłość) czy Ralph Ellison (Niewidzialny człowiek), posiadam pewne rozeznanie w kwestii rasizmu, szczególnie w odniesieniu do USA. Po zetknięciu ze Sprzedawczykiem wiem już, że to, co uważałem za wiedzę było raczej wybiórczą znajomością kilku faktów.