Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psi kącik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psi kącik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Po pierwsze – nie karać, czyli KLIKER Karen Pryor

Dodaj napis




Kliker - skuteczne szkolenie psa

Karen Pryor

Wydawnictwo: Galaktyka 2014
liczba stron: 118


Kiedy do zamawianej przez internet paczki z zakupami przeznaczonymi dla Aviska, mojego kochanego amstaffa, dorzucałem książkę Karen Pryor, amerykańskiej pisarki specjalizującej się w psychologii behawioralnej i biologii ssaków morskich, Kliker – skuteczne szkolenie psa, miałem już jakie takie teoretyczne pojęcie o pozytywnym szkoleniu zwierząt, w szczególności zaś o metodzie klikerowej. Muszę przyznać więc, że równie jak na książce, zależało mi na płytce DVD z filmem The HOW of BOW WOW (wyprodukowanym przez Sherri Lippman i Virginię Broitman), która była dołączona do tego wydania. Widziałem już jego fragment w internecie i wydał mi się interesującym.



czwartek, 16 czerwca 2016

Początki psiego bloga

Za namową znajomej od psów i po własnych przemyśleniach, doszedłem do wniosku, iż w tym blogu nie będę upychał typowo psich spraw. Wszystkie posty o psach skopiowane zostały do nowego bloga i tam też będą się pojawiać nowe wpisy o tej tematyce, za wyjątkiem literatury, które będą się ukazywać jednocześnie w obu witrynach.

Zapraszam:





wtorek, 14 czerwca 2016

sobota, 7 maja 2016

Gzie jest moje jedzonko

Czujni czytelnicy zauważyli, że pojawił się nowy dział - psi kącik. Na razie była literatura. będą opinie o sprzęcie, a teraz Avisek w akcji...


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Z miłością czyli Pozytywne szkolenie psów Barbary Waldoch




Pozytywne szkolenie psów

Barbara Waldoch

Wydawnictwo: Werset 2007


Jakiś czas temu sięgnąłem po książkę Barbary Waldoch Pozytywne szkolenie psów. Nie był to przypadek, gdyż akurat zamierzałem wziąć ze Schroniska Na Paluchu dwuletniego amstafa, którego kartotekę obciążała nieudana adopcja cztery miesiące wcześniej i powrót do schroniska z adnotacją o pogryzieniu domownika, zastraszeniu rodziny adoptującej i z etykietką dążącego do dominacji agresora. Miałem już wcześniej do czynienia z rocikami i boskerami, ale z TBB* nie, więc postanowiłem poszerzyć swą wiedzę teoretyczną o wychowywaniu zwierząt bez przemocy i kar.



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Okiem psa



John Fisher

Okiem psa
Poradnik psiej psychologii

Trafiłem na tę książkę przed wielu laty; kiedy kupiłem pierwszego mojego psa. Wcześniej miałem już do czynienia, zarówno w teorii, jak i w praktyce, ale raczej biernie, z klasyczną tresurą psów, głównie ras „obronnych”. Te klasyczne metody od zawsze uważałem za mocno niedoskonałe. Owszem, sprawdzały się w układaniu psów służbowych i pracujących, ale doszedłem do wniosku, że dla mnie, chcącego mieć psa towarzysza, a nie psa narzędzie, są mocno niedoskonałe. No i nie podobało mi się bicie i inne podobne „środki wychowawcze”. Poza tym zauważałem ograniczenia „tresury” jako metody na ułożenie psa. Pies, nawet nauczony najbardziej wyszukanych sztuczek, nie gwarantował prawidłowego zachowania bez komendy.

Lektura książki Johna Fishera od samego początku okazała się fascynująca. To było jak objawienie. W opozycji do klasycznego ujęcia tematu, zamiast tresury proponuje wychowanie. Zamiast kar nagrody. Coś podobnego do nowoczesnego, godnego wychowania dzieci. Wychodząc od historii gatunku autor przybliża nam podstawowe informacje o psychice psa i przytaczając rozwiązania typowych problemów pokazuje, jak tę wiedzę stosować w praktyce. Zaczyna od samego początku, od wyboru szczeniaka. Potem prowadzi nas przez kolejne etapy psiego rozwoju aż do pełni psiego żywota – dojrzałości i ustalenia hierarchii w stadzie.

Pewnie nie ze wszystkim w tej książce można się zgodzić, ale krytycznie wykorzystując znajdującą się w niej wiedzę teoretyczną i praktyczne przykłady możemy wychować psa, który będzie naszym wspaniałym towarzyszem. Musimy oczywiście pamiętać o tym, że każdy pies, tak jak każde dziecko, jest niepowtarzalną indywidualnością. Nie zaszkodzi też zaglądnąć do innej, zwłaszcza nowszej literatury tematu, gdyż pewne elementy teorii stanowiącej motyw przewodni w Okiem psa są już mocno nieaktualne.

O ile niegrzeczny, rozkapryszony, agresywny mały pies nie jest wielkim problemem i co najwyżej źle świadczy o właścicielu, o tyle dla właścicieli dużych psów jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Znajdą tam wiele rozwiązań konkretnych problemów, jak i szerszą wiedzę pozwalającą na twórcze podejście do wychowania swoich psiaków. Szkoda tylko, że nie ma w tej, ani w innych książkach, wyraźniejszego ostrzeżenia, że nawet najlepiej ułożony pies jest tylko zwierzęciem. Nie myśli jak człowiek a jego działaniem kierują instynkty. Jeśli, przykładowo, rozbudzimy w psie rodzinnym silny popęd do obrony dzieci, to ryzykujemy, że zaatakuje każdego, kto przez swe nietypowe zachowanie stworzy pozór zagrożenia dla nich. Pies nie zawsze odróżni udawane straszenie od rzeczywistego ataku. No, ale im groźniejszy pies, tym większej odpowiedzialności wymaga od właściciela. I to trzeba podkreślać zawsze i wszędzie. A i tak wszystkiego nie da się przewidzieć.

Reasumując: Okiem psa, jako chyba pierwsza tego typu książka na naszym rynku, godna jest i dzisiaj, mimo upływu czasu, przeczytania przez każdego, kto ma lub chce mieć psa. Nie można do niej podchodzić bezkrytycznie, ale warto posiąść zawartą w niej wiedzę teoretyczną i praktyczną. Na pewno się przyda, o czym Was zapewniam


Wasz Andrew

sobota, 19 maja 2007

POLOWANIE NA CZAROWNICE




Co jakiś czas miedia donoszą o kolejnej tragedii z udziałem dużych psów i znów zaczyna się polowanie na czarownice, odsądzanie od czci i wiary wszelkich „ras obronnych” i ich właścicieli. Społeczeństwo już dawno podzieliło się na obrońców dużych psów (najczęściej ludzi, którzy mają lub mieli podobne czworonogi), a takich jest w naszym kraju naprawdę sporo, oraz na tych, którzy wołają, że trzeba zakazać hodowli tych ludożerców a właścicieli kierować na badania psychiatryczne.

Przysłuchując się tej dyskusji prowadzonej w prasie, radio, telewizji i internecie zastanawiam się o co tutaj tak naprawdę chodzi? Nie ma żadnych wątpliwości, że każde ze zdarzeń, w którym pies pogryzie czy zagryzie człowieka to tragedia. Jednak czy to jest wina psa? Przecież każdy wie, że winien jest właściciel czy opiekun. W kraju w którym tysiące ludzi giną w wypadkach drogowych a rannych jest całe mnóstwo, nikt nie proponuje zakazu posiadania prywatnych samochodów, udzielania zezwoleń na zakup samochodu, czy kierowania kandydatów na badania psychiatryczne.

Przy liczbie ofiar wypadków samochodowych sięgającej dziesiątków tys. zabitych rocznie i ponad drugie tyle rannych przypadki zagryzienia przez psy to zdarzenia naprawdę incydentalne. Skąd więc tak gwałtowne dyskusje nad problemem dużych psów i tak ekstremistyczne postawy jej uczestników, a konkretnie przeciwników dużych psów?

Pies to zwierzę o nazwie gatunkowej Canis familiaris czyli pies domowy. Jest to więc, jak sama nazwa wskazuje, przyjaciel człowieka i (w przeciwieństwie do wilka) jego naturalnym środowiskiem jest właśnie otoczenie człowieka: jego obejście lub dom. Kiedy ktoś zadaje publicznie pytanie: „Po co trzymać takie bydlaki w domu?” wystawia sobie świadectwo ignoranta. Po to właśnie ten gatunek i wszystkie jego rasy powstały, a raczej zostały przez człowieka stworzone. Od człowieka też tylko zależy, czy pies, nawet ten największy i najgroźniejszy, będzie zagrożeniem dla innych, czy też wręcz przeciwnie – gwarancją bezpieczeństwa. Pies jest jedynym gatunkiem poza człowiekiem, którego przedstawiciel otrzymał z rąk prezydenta USA Order Kongresu za zasługi w ratowaniu żołnierzy amerykańskich. Nie muszę chyba dodawać, że był to pies jak najbardziej obronny, podobnie jak psy używane dzisiaj przez policję i inne służby. Niezliczone są zasługi psów w obronie ludzi, w ratowaniu ofiar katastrof, w terapii wielu schorzeń. Co sprawia, że nagle o tym zapominamy, i wielu ludzi publicznie krzywdzi te zwierzęta, i domaga się szykanowania ich właścicieli?

Jakiś czas temu widziałem jak matka z dzieckiem, widząc nadchodzącego z przeciwka mężczyznę z rottweilerem, zeszła z chodnika na jezdnię wpychając dziecko wprost pod pędzący samochód. Na szczęście kierowca wykazał się refleksem i miał gdzie odbić, więc do wypadku nie doszło. Nasunęło mi się jednak pytanie: dlaczego część ludzi panicznie boi się dużych psów, a ludzi bojących się samochodów można odszukać chyba tylko wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych? Skoro szansa na śmierć czy rany w wypadku drogowym jest tysiąc razy większa niż na bycie zagryzionym przez psa,  to przecież logicznie rzecz biorąc, strach przed samochodami powinien być też tysiąc razy większy.

Na pewno należy uważać przy kontakcie z dużym, nieznanym nam psem, ale myślę, że dużych psów panicznie boją się głównie ludzie, którzy nic o nich nie wiedzą oraz nie zadają sobie trudu, by w życiu zmusić się do myślenia i kierować się zdrowym rozsądkiem. To ta sama grupa ludzi, która na widok zaskrońca czy padalca na leśnej ścieżce woła: Zabijmy w końcu te wszystkie żmije! To ten sam typ ludzi, który na wieść, że tygrys zabił człowieka, montują wyprawę, by wystrzelać wszystkie tygrysy w okolicy. Demokracja to rządy większości ale niestety czasami i rządy głupców. To smutne, że demokratyczne społeczeństwo tak łatwo może być rządzone przez krzykliwych demagogów a z trudem słucha opinii wyważonych i uzasadnionych.

Kolejni ministrowie MSWiA, którzy co rusz zadziwiają nas genialnymi pomysłami, proponują, by wprowadzać zezwolenia, badać właścicieli, itp. Ja się pytam: po co i za czyje pieniądze? Przecież obecne przepisy są wystarczające by karać nierozsądnych właścicieli i zapobiegać podobnym do ostatnich tragediom. Czy jednak ktokolwiek z nas poza nielicznymi szczęśliwcami widział dzielnicowego w swej dzielnicy reagującego na bezpańskie psy? Wnioski o wykroczenie za takie przewinienia można na palcach policzyć. Ministerstwo chyba chce pokryć bezczynność i nieudolność własnego resortu dołączając się do polowania na czarownice. Jest też druga strona medalu: kto za to zapłaci. Przecież to nie minister zapłaci za te zezwolenia i szkolenia, które się proponuje, ale my wszyscy – podatnicy. I ci, co maja psy i ci, co się ich boją. Przypomina mi to sprawę z bronią. W Niemczech nie mogą zrozumieć, dlaczego w Polsce wydaje się zezwolenia na broń z bocznym zapłonem (popularny kbks), która ma mniejszą moc rażenia niż profesjonalna proca. Taki system zezwoleń to przecież etaty dla biurokratów, magazyny i archiwa, fundusze na szkolenia i egzaminy. To wszystko kosztuje, i to sporo. A po co? Gdy ktoś chce zastrzelić sąsiada kupi (legalnie czy też nie) broń palną a nie będzie się bawił w zakup broni z bocznym zapłonem, która do mordowania raczej się nie nadaje, a ma kształt i wymiary podobne do tej „prawdziwej”. A może o to chodzi, by tworzyć jak najwięcej etatów i biurokratycznych procedur, nowe ciepłe posadki, i by dalej nie miał kto łapać bezdomnych psiaków?





Innym powodem tej wielkiej awantury o psy jest być może to, że większość z nas sama w duszy czuje się współodpowiedzialna. Ilu z tych, którzy narzekają na bezpańskie psiaki na podwórku w swym blokowisku, dzwoniło do odpowiednich służb i żądało interwencji? Takie osoby można na palcach policzyć. Ile osób spośród tych, którzy wołają o zakaz posiadania psów, próbowało zebrać się wraz z sąsiadami i poprzez zmianę statutu swej Spółdzielni Mieszkaniowej (lub wspólnoty) zakazać trzymania psiaków w swych blokowiskach? W wielu krajach Europy jest tak, że są osiedla, gdzie psów nie wolno trzymać i tam ich nie ma, a w innych psiakoluby mają większość i tam jest odwrotnie. Kto chce mieszka w osiedlu bez psów, a komu się nie podoba, wynosi się ze swym czworonogiem gdzie indziej. Łatwiej jednak narzekać i wołać, by władza zakazała trzymania psów wszystkim, nawet tym co mają 10 ha ogrodzonej działki, niż zrobić coś samemu.

Myślę, że jeśli wszyscy będą reagować na widok pijanego faceta z rottweilerem, na widok psa wałęsającego się bezpańsko, lub na widok dziecka bez opieki i nękać odpowiednie służby, by robiły to, co do nich należy, to będzie się nam żyć bezpieczniej i może unikniemy podobnych tragedii w przyszłości, czego sobie i Państwu życzę.