Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Proza Współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Proza Współczesna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2025

"Fikcje" Jorge Luis Borges - W labiryntach człowieczej wyobraźni

Fikcje

Jorge Luis Borges

Tytuł oryginału: Ficciones
Tłumaczenie: Kalina Wojciechowska, Kazimierz Piekarec, Andrzej Sobol-Jurczykowski, Stanisław Zembrzuski
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 151
Seria: Proza Współczesna
Format: papier

 
Łacińskie słowo fictio, od którego pochodzi termin fikcja, obfituje w znaczenia, bowiem można tłumaczyć je jako tworzenie, kształtowanie, ale i zmyślenie. Za fikcję uznajemy coś wymyślonego, coś, egzystującego wyłącznie pozornie lub formalnie. Fikcją jest również obraz świata przedstawionego w dziele literackim, jak i konstrukcja myślowa, nie posiadająca odpowiedników w realnym świecie. Mimo, iż fikcja nie istnieje w otaczającej nas rzeczywistości, to bardzo często się do niej odnosi, inspiruje się nią bądź dyfunduje do niej przez membrany człowieczych umysłów. Ślady takiego przenikania tego, co jest projekcją wyobraźni, do tego, co uznajemy za prawdziwe i namacalne, ciekawie śledzi Jorge Luis Borges (1899 – 1986), argentyński pisarz, poeta i eseista, autor zbioru o wymownym tytule Fikcje.
 

poniedziałek, 24 lutego 2025

"Biały statek" Czingiz Ajtmatow - Na pastwie dorosłości

Biały statek

Czingiz Ajtmatow

Tytuł oryginału: Белый пароход
Tłumaczenie: Marta Okołów-Podhorska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 125
Seria: Proza Współczesna
Format: papier

 
Sposób postrzegania świata przez dzieci jest w niemałym stopniu zdeterminowany przez wychowujących je dorosłych. To opiekunowie uczą podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania złożonej rzeczywistości, tłumaczą metody meandrowania w strumieniach sygnałów wysyłanych przez otoczenie, wreszcie objaśniają kardynalne zasady moralnego postępowania. Wychowanie dziecka jest więc zajęciem niesłychanie odpowiedzialnym, a przez to trudnym – to także proces niesłychanie wrażliwy, bowiem jego zachwianie w newralgicznym momencie może doprowadzić do nieodwracalnej katastrofy, o czym przypomina nam Czingiz Ajtmatow (1928 – 2008), kirgiski pisarz tworzący głównie w języku rosyjskim, dramaturg i scenarzysta filmowy, autor powieści Biały statek.
 

piątek, 19 kwietnia 2019

João Guimarães Rosa "Wielkie pustkowie" - O paktowaniu z diabłem

Wielkie pustkowie

João Guimarães Rosa

Tytuł oryginału: Grande Sertão: Veredas
Tłumaczenie: Helena Czajka
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 481





Podróż, która wiąże się z poznaniem i ujrzeniem zupełnie nieznanych dotąd miejsc czy ludzi, jawi się jako przygoda dostarczająca z wszech miar radości oraz satysfakcji. Kiedy jednak wędrówka trwa i trwa, krajobraz razi swoją monotonią, a cel wyprawy z wolna rozmywa się, może nawiedzić nas znużenie. Lekarstwem na nudę i wiążącym się z nią psychicznym zmęczeniem jest gawęda – nic tak nie umila czasu jak interesująca opowieść, która bez reszty zajmuje naszą wyobraźnię. Z pewnością wiedział o tym doskonale João Guimarães Rosa (1908 – 1967), brazylijski prozaik, z wykształcenia lekarz, pracujący też jako dyplomata, autor powieści Wielkie pustkowie.

piątek, 12 kwietnia 2019

Carlo Emilio Gadda "Pożar na ulicy Keplera" - Słowne-cudowne chimery

Pożar na ulicy Keplera

Carlo Emilio Gadda

Tytuł oryginału: I racconti. Accoppiamenti giudiziosi: 1924-1958, 1963
Tłumaczenie: Halina Kralowa
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 254
 



Ludzka natura, którą z racji swojej niejednoznaczności śmiało można porównać do skomplikowanej pajęczyny (jej oczka stanowią cechy nierzadko wykluczające się; obok tych wzniosłych, godnych apoteozy spokojnie trwają te bardziej prozaiczne czy nawet wstydliwe, niegodne), stanowi wdzięczny temat dla całej rzeszy artystów, bowiem z pełnej blasków i mroków palety można wybrać dowolną ilość składników i skomponować z nich dzieło o wybranej tonacji – a kiedy skoncentrujemy się na sprzecznościach, od których niedaleko już do absurdu, to finalny płód niemal na pewno posiłkować się będzie dobrodziejstwami ironii. A o tym, jak smakowitym kąskiem mogą być krótkie formy nasycone subtelną nutką drwiny, możemy przekonać się sięgając po zbiór opowiadań zatytułowany Pożar na ulicy Keplera, autorstwa Carlo Emilio Gaddy (1893 – 1973), włoskiego poety i pisarza.

piątek, 18 stycznia 2019

Simone de Beauvoir "Śliczne obrazki" - Żywot ludzi okładkowych

Śliczne obrazki

Simone de Beauvoir

Tytuł oryginału: Les Belles Images
Tłumaczenie: Czesława i Mirosław Żuławscy
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 148
 
 
 
Przywołajmy z pamięci portret rodziny, jakim sukcesywnie karmią nas media oraz reklamowe banery – ona piękna, o posągowych kształtach, z rozmarzonych uśmiechem, z czułością spoglądająca na swoje pociechy, on przystojny, dobrze zbudowany, ufny we własną siłę i mądrość, dzięki którym może chronić najbliższych, a do kompletu dzieci o bystrym i inteligentnym spojrzeniu, darzące bezgranicznym zaufaniem swoich rodziców. Prezentowana grafika na ogół razi sztucznością, bowiem niemal każdy posiadający chociaż trochę życiowego doświadczenia, zdaje sobie sprawę, że takie śliczne obrazki niewiele wspólnego mają z rzeczywistością. Z drugiej strony nie brakuje osobników usiłujących naśladować tego typu wzorce – ale jak z bliska wygląda egzystencja takich pozornie perfekcyjnych ludzi? Ciekawe spojrzenie na to zagadnienie proponuje Simone de Beauvoir, francuska filozofka, feministka i pisarka, autorka powieści Śliczne obrazki.

piątek, 16 lutego 2018

Iris Murdoch "Dzwon" - Na uboczu, a wciąż na świeczniku

Dzwon

Iris Murdoch

Tytuł oryginału: Bell
Tłumaczenie: Krystyna Tarnowska
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 331
 
 
 
Dzwon to instrument, który wiąże się z bardzo bogatą symboliką. Jako, że jego odgłos był wezwaniem do modłów, jest on przypomnieniem o konieczności bycia posłusznym wobec Boga i jego praw. To także echo boskiej wszechmocy i władzy. Dzwon obwieszcza ważkie nowiny, zarówno te będące zapowiedzą wielkiego szczęścia jak i zwiastunem klęski, tragedii. Wreszcie dzwon odzwierciedla człowiecze serce oraz potęgę wielkiego uczucia, jakim darzymy bliźniego. Dzwon to także tytuł powieści Iris Murdoch, w której wspomniany instrument odgrywa niepoślednią rolę.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Iris Murdoch "Czas aniołów" - A co, jeśli Boga nie ma?

Czas aniołów

Iris Murdoch

Tytuł oryginału: The Time of the Angels
Tłumaczenie: Agnieszka Glinczanka
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 225
 
 
 
Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła? Jakież uroczystości pokutne, jakież igrzyska święte będziem musieli wynaleźć? Nie jestże wielkość tego czynu za wielka dla nas? Czyż nie musimy sami stać się bogami, by tylko zdawać się jego godnymi? [1]. I wreszcie, czy śmierć Boga równoznaczna jest ze śmiercią moralności? A jeśli tak, to kto wtedy winien przejąć Jego rolę?  Nie sposób odnaleźć odpowiedzi na wszystkie wymienione pytania, ale przynajmniej nad częścią z nich, w swoim utworze zatytułowanym Czas aniołów, pochyliła się Iris Murdoch (1919 – 1999), angielsko-irlandzka pisarka i filozof.

piątek, 10 listopada 2017

Petru Popescu "Osaczony" - Ostateczne wyjście

Osaczony

Petru Popescu

Tytuł oryginału: Prins
Tłumaczenie: Zbigniew Szuperski
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 430
 
 
 
Stan charakteryzujący się ustaniem funkcji życiowych określany jest mianem śmierci. Człowiek pogrąża się w wiecznym śnie, a jego ciało – ziemska skorupa zamieniona w martwą maszynerię – zaczyna podlegać procesom gnilnym. Co jednak dzieje się z ludzkim umysłem – nie wiadomo. Czy ulega on zupełnej dezintegracji, a cała osobowość rozmywa się w mgle niebytu? A może – zgodnie z tym, o czym nauczają religie – człowiek obdarzony jest duszą, czyli nieśmiertelnym pierwiastkiem, który istnieje nawet po naszym zgonie? Kwestia jest o tyle trudna do rozstrzygnięcia, że śmierć to proces nieodwracalny. Jeśli dodać do tego jeszcze nieuchronność oraz nieodwołalność, zrozumiały staje się fakt, że umieranie to akt, którego boi się większość ludzi. Z tego też względu w trakcie naszej codziennej egzystencji na barki naszych myśli nie nakładamy tak ciężkiego brzemienia jak rozważania poświęcone odchodzeniu z tego świata – śmierć, a w przede wszystkim nasza śmierć, szczególnie gdy jesteśmy w kwiecie wieku, to temat, który wegetuje gdzieś na obrzeżach naszej świadomości. Cóż jednak czynić, kiedy do naszych uszu dociera wyrok, wyrok, który wyklucza możliwość pomyłki – choroba terminalna, oznaczająca ściśle określony czas, przez jaki będziemy znajdować się na ziemskim padole? W takiej właśnie ekstremalnej sytuacji postawiony zostaje protagonista powieści Osaczony, pióra Petru Popescu, amerykańskiego pisarza pochodzącego z Rumunii.

piątek, 17 czerwca 2016

Niedopasowani i wykluczeni, czyli "Rezerwat" Ruyslincka

Rezerwat

Ward Ruyslinck

Tytuł oryginału: Reservaat
Tłumaczenie: Halina Leonowicz
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 245
 
 
 
Jak słusznie zauważył Kōbō Abe na łamach swojego arcydzieła zatytułowanego Kobieta z wydm, człowiecza egzystencja determinowana jest przez różnego rodzaju zaświadczenia – umo­wa, prawo jazdy, dowód osobisty, pozwolenie na używanie czegoś, potwierdzenie tytułu, autoryzacja, zameldowanie, pozwolenie na broń, książeczka związkowa, listy polecają­ce, weksle, dowody wpłaty pożyczki, czasowe zezwolenie [1]. Wszystko to definiuje nas jako elementy wielkiego systemu, w obrębie którego dane jest nam się poruszać. Co jednak z osobnikami, którzy nie potrafią się przystosować, którzy nie umieją odrzucić własnego światopoglądu w imię takich abstrakcyjnych idei jak solidarność, równość czy jednorodność? Ciekawą wizję odtrącenia indywidualizmu przez maksymalnie zunifikowaną gromadę oferuje belgijski pisarz Ward Ruyslinck w książce Rezerwat, która zdradza cechy utworu utopijnego.

piątek, 18 marca 2016

Dzieje Człowieka Renesanu, czyli "Kamień filozoficzny" M. Yourcenar

Kamień filozoficzny

Marguerite Yourcenar

Tytuł oryginału: Oeuvre au noir
Tłumaczenie: Eligia Bąkowska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 336
 
 
 
Renesans to okres w historii kultury europejskiej, który zakończył panowanie Średniowiecza, rozpoczynając tym samym czasy nowożytne. Pomimo sporych problemów z uściśleniem dokładnych ram czasowych dla tej epoki, nie ma żadnych wątpliwości, że Odrodzenie, do którego dochodziło na całym europejskim kontynencie, przyniosło szereg zmian w dotychczasowym postrzeganiu świata. Obecnie termin ten używany jest w odniesieniu do architektury, malarstwa oraz rzeźby – doba Renesansu to powrót do zainteresowania sztuką antyku, to także zerwanie z anonimowością artysty, który jako twórca wyjątkowych dzieł zyskał prawo do indywidualizmu, do wyróżniania się z szarej i bezbarwnej masy ludzkiej. Renesans przejawiał się także na innych polach działalności człowieka – ważne miejsce na piedestale ludzkiej egzystencji na powrót zajęła nauka. Dzięki temu nastąpił gwałtowny rozwój wszelkich jej dziedzin, od astronomii, poprzez medycynę, a na geografii skończywszy. Europejski człowiek ośmielił się także rzucić wyzwanie bezmiarowi wód, poszukując nowych szlaków handlowych czy wybierając się w podróż dookoła globu, która udowodniłaby odważne stwierdzenie, że Ziemia, wbrew dotychczasowemu nauczaniu kościoła, jest kulą. Ale Renesans w powszechnej świadomości to przede wszystkim epoka wielkich geniuszy i niepoślednich umysłów – Leonardo da Vinci, Erazm z Rotterdamu czy Mikołaj Kopernik to osobnicy, których zainteresowania obejmowały szereg zagadnień, zarówno ze świata sztuki jak i nauki. Polihistorem (z greckiego: πολυ (poly) – wiele i ίστωρ (hístōr) – wiedzący, uczony, sędzia), czyli człowiekiem posiadającym rozległą wiedzę z wielu różnych dziedzin był również Zenon, fikcyjna postać, będąca głównym bohaterem utworu Kamień filozoficzny, autorstwa francuskiej pisarki Marguerite Yourcenar.

piątek, 5 lutego 2016

Alexandru Ivasiuc "Westybul" - Miłosna soczewka

Westybul

Alexandru Ivasiuc

Tytuł oryginału: Vestibul
Tłumaczenie: Danuta Bieńkowska
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 272








Westybul (łac. vestibulum) to wystawny przedpokój przy wejściu do rezydencji bądź pałacu, który stanowi połączenie głównego wejścia z resztą pomieszczeń. W Starożytności westybul miał formę korytarza bądź holu, natomiast w barokowych i renesansowych pałacach oraz obecnie, w teatrach, filharmoniach czy innych gmachach użyteczności publicznej, westybul to rozbudowany, ozdobny i dekoracyjny przedsionek, pełniący funkcję reprezentacyjną. Westybul to również tytuł powieści Alexandru Ivasiuca, opublikowanej na łamach serii Proza Współczesna, firmowanej logiem Państwowego Instytutu Wydawniczego.

piątek, 15 maja 2015

"Głębokie rzeki" José María Arguedas - Wody przeszłości

Głębokie rzeki

José María Arguedas

Tytuł oryginału: Los ríos profundos
Tłumaczenie: Helena Czajka
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Seria: Proza Współczesna

Liczba stron: 250







Czytanie powieści zawierających elementy biograficzne autora to ogromna przyjemność dla czytelników, którzy lubują się w doszukiwaniu powiązań pomiędzy otaczającą nas rzeczywistością, a światami kreowanymi na kartach książek. W utworach, w których w karby słów ujęte zostały autentyczne przeżycia pisarza, proces transponowania doświadczeń z codziennego życia i zaklinania ich w literackie szaty jest bardzo dobrze widoczny. Ponadto sam wybór tematyki, w której obracał się dany artysta staje się bardziej zrozumiały i uzasadniony, a na kolejne dzieła można spojrzeć bardziej przekrojowo. Z tego powodu z niekłamaną przyjemnością oddałem się lekturze utworu Głębokie rzeki, autorstwa José Maríi Arguedasa, peruwiańskiego pisarza, znanego mi już dzięki interesującej powieści Lis z Gór i Lis z Nizin.

piątek, 16 stycznia 2015

" Martwe domy. Nowe miasteczko" Miguel Otero Silva - Roponośne siewy

Martwe domy. Nowe miasteczko

Miguel Otero Silva

Tytuł oryginału: Casas muertas. Oficina No 1
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 299







Ostatnimi czasy o Wenezueli możemy usłyszeć głównie za sprawą gwałtownie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej oraz wybuchającymi w związku z tym zamieszkami. W kolejnych porcjach wiadomości prezenterzy ze sztucznie odmalowanym na twarzy niepokojem informują nas o klęsce socjalnej polityki, jaką próbuje prowadzić prezydent Nicolas Maduro, kontynuując działania Hugo Chaveza. Polityka ta, która w ogromnej mierze bazuje na cenie baryłki ropy naftowej, przynajmniej na razie, nie ma racji powodzenia. Wg niektórych szacunków (telewizji Al-Jazeera), gospodarka Wenezueli w ok. 95 % bazuje na eksporcie ropy naftowej, a pieniądze z jej sprzedaży stanowią ok. 60 % wszystkich wpływów do państwowego budżetu. Kraj posiada jedne z największych udokumentowanych złóż tego surowca (szacunki mówią nawet od 513 mld baryłek), ale dla zbilansowania budżetu Wenezueli potrzebna jest cena ropy na poziomie ok. 120 $ (niektóre źródła mówią nawet o 140 $!) za baryłkę. W chwili obecnej cena oscyluje wokół 45 $, co dla państwa uzależnionego od łatwych, ale demoralizujących, bo zabijających innowacyjność gospodarki, petrodolarów oznacza prawdziwą katastrofę. Litr ropy naftowej jest co prawda tańszy od butelki wody pitnej, ale czarną mieszanką węglowodorów nie sposób napełnić wzdętych od głodu brzuchów. Ponadto w państwie grasuje ogromna inflacja, która pożera oszczędności obywateli, spychając kolejne zastępy w otchłań nędzy. W kraju o niełatwej historii wrze, społeczna masa wręcz kipi od spienionego gniewu. Jak jednak wyglądało to wszystko, zanim odkryto złotodajne, ale i przeklęte złoża ropy naftowej? Jak wyglądało życie w młodej jeszcze Wenezueli, której udało zrzucić się hiszpańskie jarzmo? Jeśli jesteście wystarczająco odważni, by zrezygnować z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, jeśli nie przeraża was niemiłosiernie prażące słońce, to zapraszam was w krótką podróż po Wenezueli z przełomu XIX i XX wieku, jaką możemy odbyć dzięki lekturze książki Martwe domy. Nowe miasteczko autorstwa Miguela Otero Silvy.

piątek, 31 października 2014

Goffredo Parise "Pryncypał" - W służbie Pana

Pryncypał

Goffredo Parise

Tytuł oryginału: Il padrone
Tłumaczenie: Aleksander Konicki
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 240




Praca to forma aktywności, do której jesteśmy przysposabiani on najmłodszych lat. Dla zdecydowanej większości ludzi jest ona nieodzownym elementem życia, warunkiem koniecznym, ponieważ pozwala zgromadzić finansowe środki, niezbędne do codziennej egzystencji. Spełnia ona także rolę warstwy ochronnej, buforu oddzielającego nas od głodu, ubóstwa, nędzy, zapewniając przy tym poczucie (niestety raczej iluzoryczne i kruche) trwałości, stałości, a więc bezpieczeństwa. Dobrze płatne zajęcie gwarantujące emeryturę oraz opiekę socjalną, jest także szansą na w miarę wygodne przejście przez życie, często uchodzi również za cel społecznego bytu. Trudno wyobrazić sobie ludzkość bez pracy, w związku z czym równie niemożliwe jest pominięcie tego aspektu naszej egzystencji przez literaturę, która zawsze oferuje interesujące i wielowymiarowe spojrzenie na treści istotne dla człowieka. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po powieść Pryncypał autorstwa Goffredo Parise.

piątek, 24 października 2014

Kōbō Abe "Kobieta z wydm" - Piaskowy zamek

Kobieta z wydm

Kōbō Abe

Tytuł oryginału: Suna no onna
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 178






Niejeden człowiek jest śmiertelnie znużony prowadzoną dotychczas egzystencją, w której wszystkie rzeczy, przedmioty, osoby, relacje są należycie uporządkowane, piekielnie przewidywalne. Proza życia oraz przekonanie, że nic interesującego nie ma prawa się w nim wydarzyć przytłaczają, wypełniając byt marazmem oraz apatią. Człowiek brnie mozolnie przed siebie, zbliżając się powoli, acz sukcesywnie do wyznaczonego kiedyś celu, pytając się jednocześnie, do czego właściwie zmierza. Czy ucieczkę od dobrze znanej codzienności, która powinna być środkiem, można traktować jako ów mistyczny, dawno zapomniany cel? Czy świadomość nieodwracalności podjętych wyborów oraz decyzji nakazuje rozpatrywać je w zupełnie innym świetle, stosując do tego kompletnie inne miary? Jak to jest z osobnikiem wyrzuconym z koleiny swojej codzienności, wtłoczonym do całkowicie nowej formy? Dobra literatura ma to do siebie, że zmusza to zadawania sobie wszelakiej maści pytań oraz to, że na wiele z nich znajduje jeśli nie prawidłowe, to z pewnością interesujące i godne rozważenia odpowiedzi. Nie inaczej jest w przypadku dzieła Kōbō Abego, zatytułowanego Kobieta z wydm.

sobota, 16 sierpnia 2014

James Baldwin "Na spotkanie człowieka" - Gdzie jesteś, najmiłościwszy władco tego świata?

Na spotkanie człowieka

James Baldwin

Tytuł oryginału: Going to Meet the Man
Tłumaczenie: Wacława Komarnicka, Ewa Krasińska, Krystyna Tarnowska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 231






W moim prywatnym odczuciu pisarza śmiało można porównać do alchemicznego naczynia, w którym dokonywana jest tajemna sztuka przemiany. Rolę metali nieszlachetnych – ołowiu czy też rtęci – pełni szara, nudna, niczym nie wyróżniająca się rzeczywistość, która nas otacza, z którą tak wielu prowadzi daremne i męczące zmagania. Z kolei złotem, czyli pożądanym produktem, poszukiwanym przez wszystkich chciwców tego świata jest finalny efekt pisarskiej pracy – literacki twór. Pisarstwo podobnie jak alchemia nie daje jednoznacznego, sprawdzonego i w pełni skutecznego przepisu, wedle którego miałaby dokonać się tego typu niezwykła konwersja. Tak jak przed wiekami istniały całe biblioteki opasłych tomisk, skromnych manuskryptów, czy pojedynczych pergaminów, które rzekomo skrywały sekret transmutacji, tak i dzisiaj istnieje wiele (najczęściej) fałszywych poradników, gwarantujących pozyskanie umiejętności płodzenia dzieł, które na stałe zapiszą się w annałach literatury. Zamiast więc trwonić czas na próżne wysiłki, zdecydowanie lepiej przyjrzeć się samemu procesowi przeobrażenia – przebieg transpozycji otaczającej nas codzienności i zaklinanie jej w słowny twór jest przecież ogromnie zajmujący i niezwykły, a co istotne, dla każdego wielkiego mistrza pióra jest on niepowtarzalny. Znając nawet pobieżnie biografię danego autora oraz mając do dyspozycji starannie oraz przekrojowo wyselekcjonowany zbiór jego utworów z różnych etapów twórczości, można pokusić się o wyodrębnienie kilku kluczowych tematów oraz motywów, do których twórca wraca z uporem maniaka. W ten prosty sposób można chociaż częściowo zaobserwować jak pisarz przekuwa trapiące go, a więc ważne dla niego kwestie w literacką materię. Do takiej właśnie skromnej refleksji skłoniła mnie moja ostatnia lektura książki Na spotkanie człowieka, autorstwa Jamesa Baldwina, znanego mi już za sprawą dzieła Inny kraj.

sobota, 9 sierpnia 2014

"Kraina śniegu" Yasunari Kawabata - Oślepiająca biel

Kraina śniegu

Yasunari Kawabata

Tytuł oryginału: Yukiguni
Tłumaczenie: Wiesław Kotański
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 193







Słysząc słowo śnieg, przed oczami wyobraźni pojawiają się opadające płatki, które gęsto zaścielają pola o barwie intensywnej bieli. A biel, która powstaje poprzez połączenie wszystkich kolorów to już cała intensywność skojarzeń – to czystość wewnętrzna, duchowa, prawość, szlachetność oraz niewinność. To także symbol odpuszczenia, otrzymanej łaski darowania kar doczesnych, odnowy. To również oznaka boskości, doskonałego piękna, nieosiągalnego przez zwykłych śmiertelników. Białe są także brody mędrców, których umysły skrywają ogromne pokłady rozwagi, mądrości, życiowego doświadczenia. Biel to również oznaka pokoju. Ale z bielą mogą łączyć się też negatywne konotacje – chłód, zimna obojętność, brak uczuć, mentalna pustka. Ponadto biały śnieg to nierzadko kurtyna, zasłona, skrywająca pod sobą brzydotę i niedoskonałość doczesnego świata, która zakwita ponownie przy pierwszych roztopach. O tym jak niejednoznaczny jest kolor biały można przekonać się na podstawie lektury Krainy śniegu, autorstwa Yasunariego Kawabaty, japońskiego autora, z którym miałem okazję zetknąć się przy okazji powieści Głos góry oraz zbiorku Tysiąc żurawi. Śpiące piękności.

Akcja utworu Kraina śniegu została osadzona w niewielkiej wypoczynkowej mieścinie, słynącej z termalnych kąpieli, położonej w tytułowej Krainie Śniegu. Dzięki uprzejmości tłumacza, czytelnik dowiaduje się, że chodzi prawdopodobnie o teren gorących źródeł w obfitującej w śniegi okolicy w zachodniej części wyspy Honsiu. Sam wybór miejsca, w którym rozgrywają się wydarzenia zdaje się znaczący – wioska przez sporą część roku odcięta jest od świata zewnętrznego ze względu na spore opady białego puchu oraz okalający ją potężny łańcuch górski. Jest to zatem obszar silnie izolowany, egzystujący gdzieś na uboczu powszechnej świadomości. Z uwagi na przeżycia głównego bohatera, Kraina Śniegu często jawi się także jako kraina na poły mityczna, fantasmagoryczna, lekko nierzeczywista, pozostająca na granicy świata realnego i ułudy, mary, fantazji. Do tego hermetycznego świata przybywa główny bohater utworu, pochodzący z Tokio pan Shimamura. Wywodzi się on z zamożnej rodziny, po której odziedziczył pokaźny majątek. Uzyskane w spadku pieniądze pozwalają prowadzić próżniaczą egzystencją, otaczać się luksusem oraz spełniać wszelakiej maści zachcianki, które Shimamura najczęściej określa mianem sztuki dla sztuki. Do tego typu zajęć należy m.in. zainteresowanie tańcem europejskim, które wykwitło na szczątkach fascynacji tańcem japońskim. Pasja bohatera objawia się szkicami literackimi poświęconymi temu tematowi, chociaż wszelkie przemyślenia i refleksje powstają jedynie w oparciu o fotografie, albumy oraz obcojęzyczne teksty. Warto zatem zauważyć, że Shimamura pisze o czymś, czego nigdy w życiu nie widział na oczy – taniec europejski charakteryzuje wyłącznie na podstawie refleksów, odbić, jakie stanowią dostępne źródła, np. teksty francuskojęzycznych intelektualistów dotyczące rozkwitu rosyjskiego baletu.

W drodze do Krainy Śniegu, do której najłatwiej dostać się koleją, Shimamura natrafia na kolejny intrygujący pobrzask – migotliwe światło pozwala dostrzec w pociągowej szybie twarz młodej i pięknej dziewczyny, która czule opiekuje się swoim towarzyszem podróży. Subtelne rysy, niepospolita uroda oraz melodyjny głos przykuwają uwagę tokijczyka, który nie może powstrzymać się przed ukradkowym zerkaniem. Obiektem fascynacji jest Yōko, która troszczy się o Yukio, ciężko chorego syna miejscowej nauczycielki tańca. Ale celem, prawdopodobnie podświadomym, dla którego Shimamura przybywa do górskiej enklawy jest inna kobieta – Komako, niewiele starsza od Yōko dwudziestoparolatka, która z bliżej nie określonych przyczyn została gejszą. Bohater od momentu dotarcia do Krainy Śniegu diametralnie zrywa z dotychczasową egzystencją, odcina się od pozostającej daleko rodziny, wikłając się równocześnie w skomplikowaną relację z Komako oraz próbując dowiedzieć się czegoś na temat Yōko i jej ciężko chorego współpodróżnika. Zawiłe ruchy tych postaci, targające nimi emocje, skrywane przez nie sekrety stanowią kanwę całego utworu, który mieni się całą paletą barw.

Za sprawą trzecioosobowego narratora, który stale towarzyszy Shimamurze autor w intrygujący sposób zajmuje się kwestią interakcji, jakie zachodzą się pomiędzy kobietą i mężczyzną. Śledząc stosunki bohatera oraz Komako nietrudno o skojarzenia związane z subtelną konfrontacją, delikatną walką, prowadzoną na wszelkich możliwych frontach. Kraina Śniegu to kolejna poznana przeze mnie książka z literatury japońskiej, w którą ważną rolę odgrywają japońskie teatry – kabuki oraz . Pierwszy z nich słynie z bogatej oprawy przedstawień, silnej ekspresji i wyszukanej charakteryzacji aktorów. Cechami znamiennymi dla drugiej formy sztuki są mimika, taniec, śpiew, muzyka oraz efektowne maski. Elementy obu teatrów możemy odnaleźć w postępowaniu bohaterów, które momentami przypomina sceniczne wystąpienie. Szczególnie zachowanie Komako mocno kojarzy się z grą, aktorskim kunsztem – kolejne gesty, czyny oraz słowa są tak ambiwalentne, gwałtowne, sprzeczne, w wyniku czego trudno pokusić się o ocenę rzeczywistej relacji. Mimo tej uczuciowej mimikry, niejasności i dwuznaczności oraz iście dualistycznej natury to właśnie Komako wygłasza kwestię, że tylko kobieta jest w stanie prawdziwie pokochać drugiego człowieka. Zgoła inaczej prezentuje się rys psychologiczny Shimamury, który zachowuje się tak jakby w głębi jego piersi usypana była gruba warstwa śniegu. To typ człowieka, który bez mrugnięcia okiem przyjmuje ofiarowane uczucie, ale nie oferuje absolutnie nic w zamian. Udręka, która dotyka Komako związana z niepewnością własnego losu i wątpliwości dotyczące niejasnego stosunku, jaki ma do niej Shimamura, nie robią zbytniego wrażenia na chłodnym tokijczyku, który potrafi tylko zarejestrować cudze przeżycia, bez ich należytej transkrypcji. Wydaje się, że Shimamura jest klasycznym egoistą ze skłonnościami do marzycielstwa oraz konformizmu, który boi się podejmować zdecydowanych akcji – wyraźnie przekłada on lenistwo, czy też poddawanie się wartkiemu nurtowi zdarzeń ponad działanie, znamionujące silną wolę i niezależność. Kraina Śniegu jest swoistą kolebką, w której zanurza się Shimamura, odcinając się od dręczących go codziennych problemów, czyniąc to także kosztem innych. Warto jednak podkreślić, że bohater nie jest zupełnie pozbawiony skrupułów – odczuwa od zmieszanie, wyrzuty sumienia z racji własnego samolubstwa oraz przedmiotowego traktowania innych, ale posiada zbyt słabą wolę, by się zmienić. Owa niemoc jest źródłem niepokoju, który towarzyszy Shimamurze przy każdej wizycie w Krainie Śniegu. Ponadto bohater jest osobnikiem bardzo wrażliwym, a sposób rejestracji otaczającej go rzeczywistości jest niezmiernie ciekawy, podobnie jak obserwacja zmian, które dokonują się w Shimamurze przy okazji kolejnych wizyt.

Akcja utworu jest mocno rozciągnięta w czasie, dzięki czemu czytelnik otrzymuje sposobność obserwacji cyklu przemian zachodzących w Krainie Śniegu podążającej w zgodzie z rytmem przyrody. Na szczególną uwagę zasługują dwie pory roku – jesień, kiedy krwistoczerwona, ognisto pomarańczowa natura z wolna pogrąża się w letargu oraz zima, gdy świat szczelnie okryty białą kołdrą śniegu zapadł już w zimową drzemkę. Oba okresy kojarzą się ze snem, który z kolei wiąże się z ułudą, marą, majakami. Rzeczywistość, w której rozgrywają się wydarzenia bardzo często przywodzi na myśl oniryczne wizje, rodzące się w umyśle zatopionego w otchłani snu człowieka. Nierealność całej scenerii uwypukla często pojawiający się motyw lustra oraz lustrzanego odbicia – Shimamura nie raz zadaje sobie pytanie, czy przeżywane stany, doświadczane emocje nie są jedynie złudzeniem, igraniem świetlnego refleksu, mirażem.

Warty podkreślenia jest także język, a więc literackie tworzywo, z którego utkano utwór. Autor posługuje się nim z wprawą, zdradzającą prawdziwe mistrzostwo – jest on subtelny, delikatny oraz efemeryczny. Pisarzowi w kilku słowach udaje się nakreślić, czy też naszkicować całą złożoność, bądź piękno danej sytuacji. Połączenia niektórych wyrazów zaskakują, pewne konstrukcje i porównania zdradzają także kulturową odmienność japońskiego artysty – dla przykładu europejskiemu czytelnikowi fakt podkreślenia urody kobiecych ust poprzez porównanie ich do przyssawek pijawki może wydawać się obrzydliwy, ale właśnie w ten sposób Shimamura wyraża zachwyt nad wargami Komako. Zastanawiająca jest także harmonia panująca pomiędzy światem przyrody a rozgrywającymi się wydarzeniami – kłótnia, której towarzyszy krakanie wron, ludzkie kroki pobrzmiewające w takt płaczu sosen czy zawodzenie wiatru płynnie przechodzące w szum pędzącego pociągu, który z kolei przeradza się w krzyk. Otoczenie zdaje się stanowić ogromną scenę, na której wystawiana jest wielka sztuka ludzkiej egzystencji – jednocześnie każdy element scenografii jest w tej układance ważny, żaden z nich nie pozostaje bez znaczenia, wszystko zostało rozmieszczone z ogromnym pietyzmem i rozmysłem, a jedynie niewielki margines pozostawiono dla przypadku.

Proza Kawabaty, w której ścierają się pierwiastek męski oraz żeński doskonale uzmysławia, że pełne porozumienie, do jakiego może dojść pomiędzy dwoma istotami to sprawa wręcz niezwykła, bowiem ogromnie trudna, kosztująca ogrom wysiłku. Ludzkie gesty, zachowanie, charakter oceniane są przez pryzmat okoliczności, w której aktualnie znajdują się dane osoby. Ponieważ przeżycie wszelkich możliwych stanów nie jest możliwe, zupełne poznanie drugiego człowieka również jest niewykonalne. Ostateczne, całkowite odkrycie cudzej natury leży poza orbitą naszych możliwości – nigdy nie przeszyjemy najskrytszych myśli bliźniego, w którym zawsze będzie tkwić pewna zagadka, drobny cień tajemnicy i niejasności. Ów sekret dotyczący własnej osobowości w posiadaniu którego jest każdy człowiek został mistrzowsko podkreślony poprzez uzupełnienie kompozycji świata przedstawionego bohaterką, będącą gejszą. Zawód ten ściśle związany jest z kulturą japońską, parają się nim kobiety. Dobra gejsza, której zadaniem jest zabawianie towarzystwa, specjalizuje się w sztuce prowadzenia konwersacji, tańcu, śpiewie oraz grze na tradycyjnych instrumentach. Sprzedaje ona swój wolny czas, który poświęca klientowi, pragnąc umilić mu czas, ale nie handluje ona swoim ciałem – w żadnym razie nie jest prostytutką, za które niekiedy mylnie bierze się gejsze. Twarz jej pokryta jest gęstym białym pudrem, na który przyklejony jest przymilny uśmiech – jest to maska kukiełki, za którą skrywane są rzeczywiste odczucia i emocje.

Reasumując, Kraina śniegu to bardzo ciekawa książka Yasunariego Kawabaty, japońskiego mistrza prozy. Powieść jest popisem zdolności obserwacyjnych pisarza, który w interesujący sposób prześwietla ludzką naturę. Ogromne wrażenie robi wykreowana miłosna figura, która żywo i niespokojnie pulsuje, tętni pełną mocą, w której wyczuwalna jest silna polaryzacja i napięcie. Kawabata z wdziękiem odsłania meandry ludzkiej psychiki, prezentując jej złożoność oraz skomplikowaną budowę. Ponadto w trakcie lektury czytelnik przekonuje się jak niezwykła i niepowtarzalna jest kultura Japonii, będąca wynikiem m.in. polityki izolacjonizmu. Tę hermetyczność Wysp Japońskich zdaje się symbolizować tytułowa Kraina Śniegu – odcięta od reszty świata wysokim łańcuchem górskim, posiadająca własną, wyjątkową kulturę i obyczaje.

Wasz Ambrose