Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 sierpnia 2026

"Orlando: biografia" Virginia Woolf - Podróż przez czas i płcie

Virginia Woolf

Orlando: biografia

Tytuł oryginału: Orlando: A Biography 
TłumaczenieAga Zano
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron317
Format: papier
 

 
 

Jak mówi stare porzekadło: „podróże kształcą”. Odkrywanie nowych przestrzeni, poznawanie tamtejszych mieszkańców oraz ich historii i kultury, otwiera nas na nowe doświadczenia, umożliwiając spojrzenie na własny byt z nowej perspektywy. Mówiąc „podróż” na ogół myślimy przy tym o fizycznym przemieszczaniu się z naszego aktualnego miejsca pobytu do miejsca innego. Ale ludzka fantazja stworzyła jeszcze jeden typ wyprawy, tj. podróż w czasie – co ciekawe, moglibyśmy ją odbyć poprzez swoisty bezruch. Pozostając poza niszczycielską działalnością czasu, stojąc na brzegu jego koryta i obserwując upływający nurt, oczom naszym ukazałyby się następujące po sobie epoki i pokolenia. Cóż moglibyśmy tym sposobem ujrzeć? O czym moglibyśmy się dowiedzieć? Wydaje się, że próbą znalezienia odpowiedzi na tego typu pytania jest powieść Orlando Virginii Woolf (1882 – 1941), angielskiej pisarki i feministki, uważanej za jedną z czołowych postaci literatury modernistycznej XX wieku.

poniedziałek, 6 lipca 2026

"Wyspa zaginionych drzew" Elif Şafak - Miłosna historia w cieniu bratobójczego konfliktu

Elif Şafak

Wyspa zaginionych drzew

Tytuł oryginału: The island of missing trees 
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 480
Formatpapier

 
 
  

Pokusa, by odciąć własne dzieci od trudnej i bolesnej przeszłości, jaka stała się naszym udziałem, bywa ogromna. W imię nieobciążania potomstwa zaznanymi krzywdami, nieprzyjemnymi wspomnieniami czy traumatycznymi doświadczeniami, chciałoby się wychować istotę, będącą niczym biała kartka, którą zapisywać się będzie jedynie pozytywnymi przeżyciami. Tyle, że w praktyce takie izolowanie od tego, co minęło, jest niemal niewykonalne, a przy tym okrutne i egoistyczne – nie mamy bowiem prawa pozbawiać kogokolwiek możności poznania i prób zrozumienia własnych przodków, podejmowanych przez nich decyzji, dokonywanych przez nich wyborów, szczególnie, gdy niosą one za sobą konsekwencje dosięgające przyszłe pokolenia. Przypomina nam o tym Elif Şafak (ur. 1971), turecko-brytyjska powieściopisarka, felietonistka, nauczycielka akademicka i feministka, autorka powieści Wyspa zaginionych drzew.

niedziela, 28 grudnia 2025

Jeffrey Archer "Czy powiemy pani prezydent?" - obraz polskiego bałaganu

Powieść "Shall we Tell the President?" pióra brytyjskiego autora Jeffreya Archera, jednego z najlepszych powieściopisarzy ever, jest zarazem dowodem na to, że Polak potrafi, i tego, że jak nikt inny potrafi wprowadzić wszędzie bałagan (delikatnie mówiąc).

Pierwotne polskie tłumaczenie Stefana Wilkosza nosiło tytuł "Czy powiemy prezydentowi?" i poznałem je w formie audio z głosem Leszka Teleszyńskiego. I jest super. 

Potem, w związku z konfliktem między fabułą powieści i faktycznym przebiegiem historii, w ponownym tłumaczeniu i za zgodą Archera, Wilkosz zmienił protagonistę (Edward Kennedy) na protagonistkę (Florentyna Kane). Zmieniono więc i tytuł na "Czy powiemy pani prezydent?" No i na pierwszy rzut oka super, bo po pierwsze historia zawarta w powieściowej fabule przestała zgrzytać z rzeczywistą historią, a po drugie w tej wersji książka stała się trzecią częścią cyklu "Kane i Abel". Polak potrafi? Potrafi, tylko że nie do końca... Jak zawsze...

Drugą wersję poznałem w wersji audio z tym samym lektorem i niestety widać, że wszyscy tak się zachłysnęli genialnością swej wersji, że nikomu, począwszy od tłumacza, przez redaktorów, koretkę, dźwiękowców i na samym lektorze kończąc, nie chciało się poprawić pozostałości z pierwotnego tłumaczenia. No i mamy kwiatki typu "prezydent powiedział" w tekście, w którym prezydent już nie jest mężczyzną. Żenada. Mało tego. Popatrzcie na blurby i zajawki pod wydaniami opatrzonymi jeszcze tytułem "Czy powiemy prezydentowi". Nie wiem jak na papierze, ale w necie stare wydania, dalej z męskim tytułem i protagonistą są opatrzone tekstami od wersji z Florentyną. Żenada.

No, ale w kraju Zulu-Gula porządek i logika za bardzo by dziwiły. A sama powieść? Obie wersje świetne, choć oczywiście Florentynowa lepsza. 

Archer jak zawsze super. Każdemu, komu spodobały się poprzednie części "Kane i Abel" ta też się spodoba. Gorąco polecam.

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/b4t636

niedziela, 21 grudnia 2025

Ian Fleming „Casino Royale” - coś dla erotomanów przedszkolaków



Tak mnie jakoś naszło, by poznać literackie pierwowzory wszystkich filmowych Bondów. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale pierwszy krok zaliczyłem, a było nim „Casino Royale” Iana Fleminga. Wybrałem wydanie audio z głosem Leszka Teleszyńskiego, na podstawie tłumaczenia Rafała Śmietany.



niedziela, 9 listopada 2025

Charles Dickens „David Copperfield”


„David Copperfield” (1850) miał być moim drugim czytelniczym spotkaniem z prozą Charlesa Dickensa (1812-1870), angielskiego powieściopisarza uznawanego za jedno z najlepszych piór w historii literatury. Pierwszym była „Opowieść o dwóch miastach”, która mnie zachwyciła. Do poznania „Davida…” wybrałem wydanie audio Zakładu Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych na podstawie świetnego tłumaczenia Karoliny Beylin, które głosem obdarzył Wojciech Adamczyk.


niedziela, 2 listopada 2025

Frederick Forsyth „Mściciel” - sensacyjny thriller z głębszymi treściami


Po ostatnich lekturach, mocno dołujących, gdyż opartych w naszych rodzimych, wiernie oddanych realiach, postanowiłem odpocząć przy czymś lżejszym i sięgnąć do światowej klasyki sensacji i thrillera. Postawiłem na nazwisko znane każdemu miłośnikowi gatunku, czyli Fredericka Forsytha, angielskiego, niestety już nieżyjącego (1938-2025) pisarza. Wybrałem „Mściciela” - wydanie Zakładu Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w formie książki czytanej przez Rocha Siemianowskiego i w tłumaczeniu Witolda Nowakowskiego.


piątek, 24 października 2025

Lee Child „Sto milionów dolarów” („Jack Reacher” #21, chronologia powieściowa #3)


„Sto milionów dolarów” (oryg. „Night School”) to kolejna powieść o Jacku Reacherze, po którą sięgnąłem. Tym razem, by wyjść z depresyjnych klimatów dokumentu pióra Moniki Góry „Człowiek, który wiedział za dużo. Dlaczego zginęli Jaroszewiczowie” i złapać oddech przed „Sędzią” Mariusza Zielkie, który, co przypuszczałem na podstawie doświadczenia, zapowiadał się podobnie.


czwartek, 2 października 2025

„Złodziejski honor” - Jeffrey Archer à la Ian Fleming




Dawkując sobie dorobek literacki mojego ulubionego brytyjskiego pisarza, polityka, sportowca i barona (nie narkotykowego, a Weston-super-Mare) Jeffreya Archera tym razem sięgnąłem po powieść „Złodziejski honor”. Wybrałem wersję audio na podstawie tłumaczenia Andrzeja Szulca, której głosu użyczył Janusz Kozioł.

niedziela, 14 września 2025

Paul Mason „Skąd ten bunt? Nowe światowe rewolucje” - śpimy na wulkanie?


Już od jakiegoś czasu miałem w planach lekturę książki „Skąd ten bunt? Nowe światowe rewolucje” („Why It's Kicking Off Everywhere: The New Global Revolutions” 2012) pióra Paula Masona, współczesnego (ur. 1960) brytyjskiego dziennikarza i redaktora medialnego (nie mylić z jego rówieśnikiem Paulem Jonathanem Masonem znanym z tego, że jest jednym z największych spaślaków na świecie). Wybrałem wydanie Wydawnictwa Krytyki Politycznej z 2013 w miękkiej oprawie, do którego świetny wstęp napisał Edwin Bendyk, zaś tłumaczenie zawdzięczamy Michałowi Sutowskiemu.


niedziela, 31 sierpnia 2025

Lee Child „Bez litości” („Jack Reacher” #10) - nawet lepiej niż zwykle


Nadeszła pora, by znów, jak co pewien czas, powrócić do prozy Lee Childa (prawdziwe nazwisko Jim Grant). Nie wiem czemu ten współczesny (ur. 1954) pisarz określany jest (na przykład w wiki) jako autor brytyjski, skoro wyemigrował z UK do USA od razu po swym debiucie literackim i tam właśnie mieszka, pisze i tam też w znakomitej większości lokuje akcję swych powieści, których protagonistą jest Amerykanin z krwi i kości. To tylko taka dygresja, a teraz wróćmy do lektury, czyli do dziesiątej odsłony cyklu „Jack Reacher” zatytułowanej „Bez litości”.


poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Mark Billingham „Kokon” - „Tom Thorne” #1 - literatura klasy B


Kiedy sięgałem po „Kokon”, powieść współczesnego brytyjskiego pisarza Marka Billinghama, publikującego również jako Will Peterson i Peter Cocks, niespecjalnie wiedziałem, czego się spodziewać poza tym, o czym informował blurb, a więc, że ma to być kryminał, w stylu rodem z amerykańskiego podręcznika na bestseller, otwierający cykl powieściowy o brytyjskim policjancie Tomie Thorne. Wybrałem wydanie audio według tłumaczenia Roberta P. Lipskiego i z głosem Krzysztofa Plewako-Szczerbińskiego.


piątek, 15 sierpnia 2025

Timothy Garton Asha „Teczka. Historia osobista” - o inwigilacji osobiście i historycznie


„Teczka. Historia osobista”, dzieło brytyjskiego (żonatego z Polką) współczesnego pisarza, historyka i komentatora teraźniejszości Timothy’ego Gartona Asha, chodziła za mną już od dłuższego czasu. W końcu sięgnąłem po wydanie w formie audio, w tłumaczeniu Michała Rusinka i z głosem Rocha Siemianowskiego.
„Teczka” w blurbach określana jest jako „najbardziej osobista i intrygująca książka” pisarza. Tytułowa teczka to własna teczka autora założona mu przez Stasi, tajną policję NRD, która została mu, zgodnie z polityką Niemiec, udostępniona, tak jak każdemu innemu zainteresowanemu tym, co o nim Stasi wypisywało, jak go inwigilowało, itd.


piątek, 8 sierpnia 2025

Charles Dickens „Przygody Oliwera Twista” - nieletni i przestępczość zorganizowana


Po „Opowieści o dwóch miastach” pióra XIX wiecznego mistrza pióra Charlesa Dickensa, która mnie uwiodła, nie było innej możliwości, jak sięgnąć po kolejne dzieło tego autora. Padło na „Przygody Oliwera Twista”. Wybrałem wersję audio z głosem Bartłomieja Topy.


Od razu, żeby do tematu nie wracać – lektor sprawił się bardzo dobrze. A Dickens?…



niedziela, 20 lipca 2025

Jeffrey Archer „Przymknięte oko sprawiedliwości” „William Warwick” #3 - o urokach zorganizowanej przestępczości ♥♥♥


Jeffrey Archer, brytyjski współczesny (ur. 1940) polityk i przede wszystkim pisarz, jest jednym z moich najbardziej ulubionych autorów. Sir* Archer jest człowiekiem, który z niejednego pieca chleb jadł, dysponuje świetnym warsztatem literackim i, jak się domyślam z lektury jego książek, nie jest przemądrzały ani zadufany. Inny z podobnym życiorysem (więzienie, kariera polityczna, sportowa, bankructwa, droga od zera do milionera) odcinałby tylko kupony od swej biografii, lecz widać z jego twórczości, że pisanie musi poprzedzać, gdy trzeba, gruntownym researchem, co przemawia za tym, że czytelnika traktuje poważnie, a siebie samokrytycznie. Do tego bystry obserwator… Często sięgam do jego dorobku i nigdy się na jego książkach nie zawiodłem, a teraz przyszła kolej na „Przymknięte oko sprawiedliwości” („Turn a Blind Eye ”), czyli trzecią odsłonę opowieści o brytyjskim policjancie Williamie Warwicku. Wybrałem formę audio z głosem Jakuba Kamieńskiego.



niedziela, 6 lipca 2025

John Le Carré „Agent w terenie” - coś dla myślących o szpiegostwie ♥♥♥


John Le Carré właśc. David John Moore Cornwell (1931 - 2020), były brytyjski agent MI6, to pisarz bardzo specyficzny. Jego powieści charakteryzuje piękna narracja, bardzo realistyczne oddanie specyfiki klimatu służb, miejsca i czasu, bez stosowania tanich chwytów z poradników na produkcję bestsellerów. Nie każdemu to pasuje – realizm jest czasem „nudny”.

„Agent w terenie” to kolejne już moje spotkanie z prozą tego autora. Jak zwykle radosna twórczość naszych wydawców dała o sobie znać – polska edycja, co jest już normą, musiała otrzymać tytuł odmienny od oryginalnego („Agent Running in the Field„). Aż ciśnie się pytanie z lekcji języka polskiego ze szkoły podstawowej - Co geniusze mieli na myśli? No, ale jest jak jest, ponarzekać można. W kraju Zulu-Gula nie należy oczekiwać logiki w żadnej dziedzinie.

Wybrałem wersję audio z głosem Adama Baumana i zacząłem słuchać. Jak zwykle fabuły nie będę zbytnio przybliżał, ale zdradzę, iż głównym bohaterem jest prawie emerytowany szpieg i to narzuca specyficzną perspektywę, z której widzimy rzeczywistość służb i polityki, nie tylko zresztą brytyjskich. Jest to też, ciekawe czy świadomy, czy nie, zabieg zbliżający treść książki do życiowego i zawodowego doświadczenia autora oraz jego prognoz na przyszłość.

Świetnie się to czyta, narracja wciąga powoli, akcja też się powoli nakręca, bez pościgów, strzelanin i innych takich, choć z każdą chwilą staje się jasne, że stawką może być życie. A jeśli nie, to co najmniej dłuugie więzienie. W wymiarze indywidualnym oczywiście, bo w globalnym to sami wiecie – Królestwo, racja stanu, dobro powszechne, pokój i co tam jeszcze można wymyślić. No a zakończenie? Crème de la crème, choć mam na myśli nie ostatnie sceny, a zakończenie intrygi szpiegowskiej.

Zwróciłem też uwagę, że bardzo mocno dostaje się zwolennikom brexitu, a jeszcze mocniej Trumpowi. Ponieważ zaś podobna sytuacja uderzyła mnie i w następnej powieści, po którą sięgnąłem, a o której niebawem, pochodzącej również spod pióra brytyjskiego pisarza, choć młodszego pokolenia, to zastanawia mnie, na ile to powszechne przekonania w UK i jak się one rozkładają w strukturze społecznej pod względem wykształcenia, majętności, wieku, itd.

Jeśli chodzi o rekomendacje czytelnicze, to jestem jak najbardziej na tak i polecam gorąco każdemu. W szczególności zaś tym, którzy myślą o podjęciu prac w naszych służbach, lub zostania agentami służb obcych. „Agent Running in the Field„ jak niewiele innych książek unaocznia, jak skomplikowana stała się rzeczywistość służb w XXI wieku i jak łatwo dostać w plecy. I to z perspektywy Wielkiej Brytanii, kraju bądź co bądź o dużo większej niż Polska stabilności państwa oraz wszystkich jego organów, celów i priorytetów.

Żal tylko, że Le Carré już niczego nie napisze… To przedostatnia powieść w jego dorobku...


P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df

niedziela, 29 czerwca 2025

Charles Dickens „Opowieść o dwóch miastach” - piękna literatura piękna ♥♥♥


Przyznaję, że po powieść angielskiego pisarza Charlesa Dickensa (1817-1880) sięgnąłem bez żadnego researchu poza tym, że ma wysokie oceny na goodreads i świadomością, że to klasyka. Połączenie tych dwóch przesłanek pozwoliło spodziewać się, że będzie co najmniej nieźle, mimo iż książka swoje lata ma – pierwsze wydanie to rok 1859. Wybrałem wydanie w formie audiobooka wydawnictwa POTOP, któremu głosu użyczył Artur Ziajkiewicz.

Rzecz cała dzieje się w czasie rewolucji francuskiej i można powiedzieć, że dzieło w stylu narracji, podejściu do spraw społecznych, socjologii i historii, nieco trąci myszką, ale byłoby to stwierdzenie fałszywe. Gdybyśmy nie wiedzieli, że powieść powstała niemal dwa wieku temu, moglibyśmy zgadywać, że napisał ją jakiś genialny współczesny i wystylizował na tamtą epokę. Mistrz pióra, który z niespotykanym rozmachem połączył w jednej powieści dwa narody i dwa państwa (Francję i Anglię), dwa kraje, dwa społeczeństwa, które poszły odmiennymi drogami. Który splótł losy kilku jakże odmiennych bohaterów na tle dziejowej zawieruchy, ozdabiając całość pięknym romansem, wyraźnym przesłaniem (morałem), świetną akcją, napięciem i grą na emocjach czytelnika. Jeśli zaś wiemy, kiedy powieść powstała – czyż Dickens nie jest jak antyk, cudowny mebel; odmienny od dzisiejszych, nienowoczesny, ale piękniejszy i cenniejszy od wszystkich nowości?

Jeśli chodzi o samą rewolucję francuską, to mam wrażenie, że Zachód już zapomniał jej lekcję i nauczkę z rewolucji październikowej. O ile poziom największej biedy nie jest jeszcze tak tragiczny jak „w dawnych dobrych czasach”, które spowodowały tamte kataklizmy, to przepaść między najbiedniejszymi, i nawet klasą średnią, a najbogatszymi, jest większa niż kiedykolwiek w dziejach, i wciąż się pogłębia. To nie wróży dobrze.

Nie wiem, czy to najlepsza książka autora, nic więcej jeszcze nie poznałem, ale na pewno jedna z najpiękniejszych w mojej przygodzie z literaturą. Nie rozpisuję się więcej, gdyż „Opowieść o dwóch miastach” wywołuje bardzo osobiste emocje oraz refleksje, zarówno na temat samego siebie, jak i innych ludzi. To raczej temat na spotkanie dyskusyjnego klubu książki niż na krótką recenzję. Musicie tę lekturę przeżyć sami. To piękna literatura piękna.W przypadku tego wydania audiobook jest dobrym wyborem jako alternatywa dla literek. Polecam gorąco


P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df

piątek, 20 czerwca 2025

Daniel Cole „Ragdoll” - „Fawkes and Baxter” #1


W jednej z dzielnic Londynu dochodzi do makabrycznego morderstwa. Policja znajduje zwłoki złożone z części ciał sześciu ofiar, zszyte jak kukiełka. Temat „szmacianej lalki”, jak określa sprawę prasa, nie schodzi z pierwszych stron gazet. Zwłaszcza że zabójca drwi z policji, przekazując mediom listę nazwisk kolejnych ofiar wraz z datami planowanych morderstw.

Śledztwo w tej szokującej sprawie prowadzi detektyw William „Wolf” Fawkes, niedawno przywrócony do służy w londyńskiej policji metropolitalnej, oraz detektyw Emily Baxter, jego była partnerka. Czy Fawkes i Baxter zdołają dopaść zabójcę i ocalić sześć osób, gdy świat obserwuje każdy ich ruch?

Tyle o fabule dowiadujemy się z wydawniczego blurba, i tyle na początek wystarczy, by przybliżyć „Ragdoll” - pierwszą, debiutancką powieść Daniela Cole, Brytyjczyka, rozpoczynającą cykl „Fawkes and Baxter”. Powieść, która już doczekała się ekranizacji.

W moje ręce trafił audiobook z głosem Adama Baumana, więc zapowiadało się nieźle. Niestety i tak też pozostało po jego wysłuchaniu, czyli tylko nieźle.

Choć Cole jest rodowitym Brytyjczykiem, postawił, pewnie w celu łatwego osiągnięcia sukcesu sprzedażowego, na amerykańską szkołę thrillerów kryminalnych mówiącą, że ma być bardziej krwawo niż dotąd – więcej trupów, ćwiartowania, flaków, zboczeń, czy co tam ktoś jest w stanie wymyślić. No i sukces zdaje się był, ale „Ragdoll” raczej do klasyki gatunku nie wejdzie.

Pomysł na fabułę, choć „amerykański”, był oryginalny. Postacie bohaterów już mniej. Gorzej, że autor nie wczuł się w świat, który stworzył i nie wniknął w realia, w których umieścił swych bohaterów. Do połowy słucha się tego świetnie (Bauman jest naprawdę dobry), ale potem coś zaczyna zgrzytać. I nie chodzi nawet o wpadki jak ta o wyjmowaniu iglic z broni palnej używanej na planie filmowym (niby jak miałaby ona wtedy strzelać ślepakami). Raczej chodzi o to, że narracja nabiera tonu, jakby autor zaczynał ślizgać się po powierzchni przedstawianych scen, jakby w nich tak naprawdę nie siedział. Do połowy powieści, jak to u mnie zwykle, wyobrażałem sobie wszystko jakbym oglądał film, ale potem było z tym coraz gorzej. Czytałem, rozumiałem, ale już coraz trudniej było przenieść się w świat przedstawiony. Scena zaś kulminacyjna, to tragedia. Nie tylko nieprzekonująca, ale kompletnie nie mogłem sobie jej wyobrazić. Mam wrażenie, że autor też nie i pogubił się w pewnych momentach. Ponieważ zaś koniec wieńczy dzieło i on właśnie najbardziej wpływa na końcowe wrażenie, ten finał był kropką nad i. I mówiącym: i tak pięknie się zaczęło, i tak żałośnie się skończyło.

Po tych wrażeniach raczej nie palę się do następnych części „Fawkes and Baxter”. Jest tyle lepszych książek czekających na przeczytanie i autorów czekających na poznanie… Z drugiej strony, jeśli nie macie akurat co czytać, a „Ragdoll” jest pod ręką, to czemu nie. To i tak lektura na jeden raz, do której chyba z założenia nigdy się nie wraca.


P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df

wtorek, 17 czerwca 2025

Ann Cleeves „Przynęta” - Vera Stanhope #1


„Przynęta” to tytuł powieści otwierającej cykl „Vera Stanhope” pióra współczesnej brytyjskiej autorki Ann Cleeves specjalizującej się w powieściach kryminalnych. Nie wnerwiają Was już te tytuły polskich wydań? – tytuł oryginału, „The Crow Trap” raczej nie oznacza tego samego i znacznie lepiej koresponduje z treścią. Mam wrażenie, że jeśli nawet nie cały naród, to przemysł wydawniczy na pewno zaraził się już od naszych polityków polską chorobą objawiającą się usilnym poprawianiem tego, co jest dobre (czyli psuciem), zamiast skierowania wysiłków na naprawianie tego, co ewidentnie nie działa. No, ale wróćmy do dzieła Ann Cleeves.

Fabuły nie będę przybliżał, tym bardziej, że w blurbie wydawnictwa jest na ten temat informacji aż nadto. Dość powiedzieć, że gdyby nie etykietka „kryminał”, do połowy lektury czytelnik może myśleć, że to typowa babska obyczajówka. Babska, gdyż wszystkie główne postacie to kobiety, narracja w kobiecym stylu i z kobiecej perspektywy. Nie, żeby to było coś złego… Od połowy widać już, że to klasyka gatunku, w dodatku w wersji z czasów, kiedy do napisania dobrego kryminału nie była potrzebna makabra, zboczenia i tony flaków.

Z kilku wydań, które się u nas ukazały, w moje ręce trafił audiobook, któremu głosu użyczyła Beata Olga Kowalska. Nie był to najszczęśliwszy wybór, choć lektorka, w przeciwieństwie do większości koleżanek po fachu, sprawiła się bardzo dobrze. Po prostu postacie, poza męskimi i protagonistką cyklu, która nie jest jednak główną postacią powieści, nie są zbyt dystynktywne. Może w przypadku wersji drukiem nie jest to problem, ale przy słuchaniu książki czytanej trzeba baardzo uważać, żeby się nie pogubić w postaciach. Z męskimi o dziwo nie ma takich problemów; sęk w tym, że jest ich mało i są drugoplanowe. Być może poradziłby sobie z tym lektor klasy młodego Stuhra, który po mistrzowsku indywidualizuje głosy postaci operując nie aktorzeniem, a akcentem. Szczególnie jest to widoczne właśnie w prozie anglojęzycznej i z anglosaskiego rejonu kulturowego, gdzie akcent jest kluczowy. Niestety Beata Olga Kowalska aż tak dobra nie jest.

Tłumaczenie nie było złe, choć i wspaniałe też nie. Na przykład rzeczne nabrzeże to nie to samo, co brzeg rzeki. No, ale nie było źle i dość o tym. Reasumując – całkiem dobry kryminał, o powolnym tempie i akcji, i narracji. Bez suspensu, ale z solidną zagadką i niezłą intrygą. Raczej jednak do poczytania, a nie do wysłuchania. Bez wodotrysków, bez przesłania poza muśnięciem ekologią, ale za to jest to bezstresowa lektura dla miłośników kryminału. I obyczajówek chyba też.

Ciekaw jestem jak się udała ekranizacja, bo jest, ale na razie raczej się nastawiam na następną powieść serii. Chyba warto poznawanie dorobku tej autorki kontynuować.


P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df

poniedziałek, 16 czerwca 2025

"Czarodziejka z Florencji" Salman Rushdie - O atrakcyjności i nieprawdziwości nieprawdziwych opowieści

Salman Rushdie

Czarodziejka z Florencji 

Tytuł oryginału: The Enchantress Of Florence
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Seria: Salamandra 
Liczba stron397

 
 

Czym jest opowieść pozbawiona słuchacza? Na cóż zdają się najbardziej cudowne czy niezwykłe historie, jeśli nie ma komu ich poznawać, podziwiać i delektować się nimi? Zatem, by język mógł w pełni rozkoszować się swym demiurgicznym tryumfem, nieodzowne jest ucho łapczywie spijające sączony weń nektar słów. O potędze tej zależności – gawędziarza i gawiedzi gotowej stać się jego audytorium – ciekawie pisze Salman Rushdie (ur. 1947), brytyjski pisarz i eseista pochodzenia indyjskiego, autor powieści Czarodziejka z Florencji.

sobota, 14 czerwca 2025

Lee Child „Siła perswazji” - „Jack Reacher #7” ☺


Za mną siódma już część przygód majora żandarmerii USA w stanie spoczynku Jacka Reachera pióra Lee Childa, brytyjsko-amerykańskiego poczytnego pisarza, a zatytułowana „Siła perswazji”. Choć cykl „Jack Reacher” można poznawać na upartego w dowolnej kolejności, gdyż niewiele jest wątków nie zamykających się w jednej powieści, to nie polecam zaczynania od „Siły perswazji”. To już prawdziwa książka typu „zabili go i uciekł”. Że protagonista jest nieśmiertelny, wynika z samej istoty serii powieściowej, lecz tym razem Child pojechał po bandzie. Topi swego bohatera, poddaje hipotermii, bije, a on oczywiście i tak wszystkich rozwali. W dodatku, chyba „zasługa” tłumaczki (Paulina Braiter), nagminnie, konsekwentnie i z uporem godnym lepszej sprawy wydanie raczy nas zamiennym traktowaniem słów „nabój” i „pocisk”. To tak, jakby w książce kucharskiej traktować jako równoważne synonimy widelec i łyżkę. Kolejna uwaga na temat profesjonalizmu tłumaczenia – „treser psa”. W polskiej nomenklaturze taki człowiek nazywa się przewodnikiem psa, a treser to w cyrku, a nie w służbach.

Spośród dostępnych wydań wybrałem audiobook – z głosem Mariana Opani. Nie idźcie tą drogą! Nie wiem jaki głos miał Reacher, ale na pewno k...a nie taki! To głos dla starego dziada, a nie herosa w narracji pierwszoosobowej i dialogach! Kto go w tym obsadził?!? W dodatku słaba dykcja i przejęzyczenia (na palcu zamiast na placu). Nie może się też zdecydować co do wymowy słów angielskich, a za to luger wymawia po angielsku, zamiast po polsku czy niemiecku (Luger to marka niemiecka). Wstyd! Tacy „profesjonaliści” powinni się zgłosić na szkolenie do amatorów takich jak na przykład Mako New.

Montaż dźwięku też pozostawia wiele do życzenia. Akapity w momentach przeniesienia miejsca i czasu akcji (retrospekcje) nie są słyszalne w audiobooku, co powoduje dezorientację słuchacza.

Mimo tego wszystkiego Reacher jak zwykle się broni. Raczej bezmyślna, ale wielce odprężająca lektura i z przyjemnością sięgnę po kolejną powieść cyklu. Byle nie z głosem Opani.

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df