Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura czeska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura czeska. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 grudnia 2023

Jiří Havelka „Agent” - rekonstrukcja umierania



Jiří Havelka

Agent

tłumaczenie: Michał Sieczkowski
dystrybutor: audioteka
premiera PL: 10 marca 2023
premiera CZ: 2021
reżyseria: Jakub Krofta
opieka literacka: Dagmara Julikowska
realizacja nagrań, montaż i edycja dialogów: Studio D-FM
udźwiękowienie, miks i opracowanie muzyczne: Bojan Bojic – BELOUD Post Production Services
produkcja: Karolina Dąbrowska – Audioteka
kierownictwo produkcji: Aleksandra Dąbrowska – Audioteka
głosów użyczyli:
Przemysław Bluszcz – Narrator
Marcin Czarnik – Sasza, czyli Aleksander Litwinienko
Mariusz Bonaszewski – Ahmed, czyli Ahmed Zakajew
Oskar Hamerski – Inspektor, czyli Inspektor Brent Hyatt
Dominika Bednarczyk – Marina, czyli Marina Litwinienko
i inni


Każde państwo ma swoje tajne służby, ale tylko w przypadku Rosji tajne służby mają swoje państwo.


Nie wiem skąd na mojej liście planowanych lektur, w dodatku na szybkiej ścieżce, znalazł się „Agent” autorstwa Jiříego Havelki - czeskiego reżysera i dramaturga. Pewnie umieszczając „Agenta”w czytelniczych planach wiedziałem na jego temat coś niecoś, ale teraz, sięgając po niego, niczego już nie pamiętałem.

Nie przepadam za superprodukcjami, jak się ostatnio określa audiobooki zrealizowane z udziałem więcej niż jednego lektora, z podziałem na role i często z wstawkami audio w tle. Wolę tradycyjne książki czytane – jeden dobry lektor zrobi robotę, podczas gdy w superprodukcjach często w dobrym zespole trafi się osoba, której nie trawię i całość już nie jest taka, jak być powinna. Ścieżka dźwiękowa też może mi nie podejść, a „Agent” to nawet nie superprodukcja, lecz stricte rzecz biorąc słuchowisko będące polską adaptacją czeskiego oryginału pod tym samym tytułem. No, ale zacząłem słuchać…


piątek, 22 września 2023

"Drobiazg. Miłość w czasach genetyki" Markéta Baňková - O toksycznej mizoginii

Markéta Baňková

Drobiazg. Miłość w czasach genetyki

Tytuł oryginału: Maličkost 
Tłumaczenie: Dorota Dobrew
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Seria: Stehlík
Liczba stron: 177
Format: .epub
 
 

Kim lub czym jest człowiek? Czy jako istoty ludzkie posiadamy wolną wolę czy też nasz byt jest zdeterminowany? Co kieruje naszym postępowaniem? Czy jako jednostki jesteśmy niezależnymi elementami czy też jedynie składowymi złożonego układu, w którym zatraca się nasz indywidualizm? Szukając odpowiedzi na tego typu pytania nie można ograniczyć się wyłącznie do jednej dziedziny nauki – człowiek jest homeostatem zbyt skomplikowanym, by redukować go do pojedynczego aspektu, o czym boleśnie przekonuje się protagonista powieści Drobiazg. Miłość w czasach genetyki autorstwa czeskiej pisarki Markéty Baňkovej (ur. 1969).

sobota, 24 czerwca 2023

„Podróże konika morskiego” Petr Šabach - smutek prześwitujący przez humor



Petr Šabach

Podróże konika morskiego

tytuł oryg.
Putování mořského koně
First published January 1, 1993
This edition:
tłumacz: Julia Różewicz
Format 156 pages, Hardcover
Published January 1, 2012 by Wydawnictwo Afera
ISBN: 9788393212026


Lekturą czerwca 2023 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej była książeczka (mała, ale solidnie wydana) pod intrygującym tytułem „Podróże konika morskiego”. Autorem dziełka jest Petr Šabach (1951-2017) czeski pisarz znany z humorystycznych powieści i opowiadań.


środa, 26 maja 2021

Markéta Pilátová "Z Baťą w dżungli" - Polifoniczny portret geniusza

Markéta Pilátová

Z Baťą w dżungli

Tytuł oryginału: S Baťou v džungli
Tłumaczenie: Agata Wróbel
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Seria: Czeskie Klimaty
Liczba stron: 307 (w formacie .epub)




Jednostki wybitne mają to do siebie, że trudno wtłoczyć je w gotowe schematy. Ich postępowanie czy przyjmowane postawy życiowe, jako, że nierzadko nie mieszczą się w przyjętych konwencjach, bywają niezrozumiałe i mogą stać się zarzewiem licznych kontrowersji. Ale z wielkimi, wręcz posągowymi osobistościami problemy miewają nie tylko ówcześni im ludzie – nawet po latach, gdy zasługi danych bohaterów zostają uznane (w mniejszym, bądź większym stopniu), to nadal pozostaje niemały kłopot. Jak bowiem pisać o ludziach, aż tak mocno wybijających się ponad ogół? Jak połączyć rzetelną faktografię (jej nadmiar może być nużący) z licznymi ciekawostkami (w przypadku zbytniego skoncentrowania się li tylko na anegdotkach nietrudno o spłycony i strywializowany biogram). Wydaje się, że bardzo dobrym przykładem książki, w której obie warstwy utrzymane są w pożądanej równowadze jest Z Baťą w dżungli, czyli fabularyzowana biografia Jana Antonína Baty pióra Markéty Pilátovej.

niedziela, 4 kwietnia 2021

Postapokaliptyczni czterej pancerni




audiobook

Miroslav Žamboch

Zakuty w stal

(oryg. Zakuti v oceli)
tłumaczenie: Andrzej Kossakowski
czyta: Leszek Filipowicz
wydawca: Fabryka Słów 20-10-2017
ISBN: 9788365969354


Dotąd nie poznałem żadnego dzieła, które by wyszło spod pióra Miroslava Žambocha, współczesnego czeskiego pisarza (ur.1972) specjalizującego się w literaturze fantastycznej. Z pewną dozą nieśmiałości sięgnąłem więc po jego powieść zatytułowaną Zakuty w stal. Wybrałem wersję audio w interpretacji Leszka Filipowicza.


poniedziałek, 8 lutego 2021

Anna Cima "Obudzę się na Shibui" - O zagrożeniach płynących ze ziszczających się marzeń

Anna Cima

Obudzę się na Shibui

Tytuł oryginału: Probudím se na Šibuji
Tłumaczenie: Krzysztof Wołosiuk
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Seria: Stehlík
Liczba stron: 336




Myśli są bardzo niebezpieczne, jeśli wymkną się nam spod kontroli. Nawet niewinne życzenie potrafi obrócić się w koszmar [1]. Szczególnie, jeśli owo życzenie wypowiedziane zostaje dość pochopnie, bez zastanowieniem się nad jego konsekwencjami, a w dodatku się ziszcza. Przekonuje się o tym Jana Kupkova, bohaterka powieści Obudzę się na Shibui, pióra czeskiej japonistki i pisarki, Anny Cimy (ur. 1991). Polscy czytelnicy mogą sięgnąć po tę książkę dzięki serii Stehlík Wydawnictwa Dowody na Istnienie. Za tłumaczenie odpowiada Krzysztof Wołosiuk.

czwartek, 3 grudnia 2020

Śledztwo prowadzi radca Heumann - zwierciadło duszy Ladislava Fuksa?



Ladislav Fuks

Śledztwo prowadzi radca Heumann

(Příbĕh kriminálního rady, 1971)
tłumaczenie: Emilia Witwicka
wydawnictwo: Czytelnik 1981 wydanie II
liczba stron: 310
ISBN: 83-07-00439-X


Ladislav Fuks urodził się w 1923 w Pradze i zmarł w 1994 tamże. Ten czeski prozaik uważany jest już za klasyka, co dla mnie akurat samo w sobie nie jest wielką zaletą. W mojej ocenie jego twórczość, mimo iż w ubiegłym wieku była bardzo doceniania, nie wniosła wiele do literatury światowej, lecz skuszony i zaintrygowany recenzją mojego blogowego kolegi skusiłem się na lekturę powieści Śledztwo prowadzi radca Heumann, która po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w 1971 roku i jest klasyfikowana bardzo różnie – od kryminału, przez powieść psychologiczną, aż po horror detektywistyczny, co świadczy o tym, że zapewne nie jest niczym z wymienionych.


piątek, 16 października 2020

Ladislav Fuks "Śledztwo prowadzi radca Heumann" - O rodzinnych niesnaskach

Ladislav Fuks

Śledztwo prowadzi radca Heumann

Tytuł oryginału: Příbĕh kriminálního rady
Tłumaczenie: Emilia Witwicka
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 412



Na ogół to rodzice są dla nas pierwszymi nauczycielami, którzy odkrywają przed nami najbardziej podstawowe, a zarazem najbardziej frapujące tajemnice otaczającej nas rzeczywistości. To oni wprowadzają nas do świata słów i liczb, tłumaczą wzorce zachowań czy wyjaśniają mechanizmy podstawowych zjawisk. Ale rola edukatora może mieć swój kres w chwili, gdy dziecko dojrzewa i wkracza w okres buntu i kontestacji, kiedy mocno otwiera się na wpływy z zewnątrz. Bywa, że dorastanie przebiega na tyle burzliwie, że egzystencja z tymi, którzy dotychczas byli dla nas najbliżsi, przeradza się w nieustannie jątrzący się konflikt. Jak może przebiegać tego typu spięcie ciekawie pisze Ladislav Fuks (1923 – 1994), czeski prozaik i autor książki Śledztwo prowadzi radca Heuman.

wtorek, 7 stycznia 2020

Halina Pawlowská "Dzięki za każdy nowy ranek" - O bolączkach młodości

Dzięki za każdy nowy ranek

Halina Pawlowská

Tytuł oryginału: Díky za každé nové ráno
Tłumaczenie: Dorota Kania
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Z miotłą
Liczba stron: 136






Młodość, nomen omen, to literacki motyw stary niczym same słowo pisane. Sposób postrzegania rzeczywistości oraz odbioru płynących z otoczenia bodźców, stopniowe (nierzadko bolesne) odkrywanie prawideł rządzących światem, ogrom naiwności sukcesywnie wypalanej bezwzględnością empirii, szalejące burze hormonalne, wszystko to stanowi temat na tyle wdzięczny, że chętnie sięga po niego niejeden pisarz czy pisarka. Siłą rzeczy trudno jest dopisać nowe rozdziały w tym tak mocno eksploatowanym zagadnieniu, ale niekiedy wcale nie trzeba silić się na oryginalność, by uraczyć czytelnika strawną lekturę – odrobina humoru i szczypta refleksji mogą okazać się w pełni wystarczające, czego dowodem jest książka Dzięki za każdy nowy ranek autorstwa czeskiej artystki, Haliny Pawlowskiej (ur. 1955).

piątek, 26 kwietnia 2019

Petr Šabach "Dowód osobisty" - Smaki młodości

Dowód osobisty

Petr Šabach

Tytuł oryginału: Občanský průkaz
Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Afera
Liczba stron: 216
 
 
 
  
 
Młodość to ten okres naszego życia, kiedy robimy rzeczy nieco szalone i zwariowane – świat ludzi dorosłych, pełen sztywnych reguł i zasad, jawi się jako miejsce niezwykle drętwe i formalistyczne, które aż prosi się o zmianę. Tyle, że w miarę dorastania, boleśnie przekonujemy się, że zastana rzeczywistość jest twarda, oporna i bardzo niechętnie poddaje się wszelkim bodźcom zewnętrznym, w rezultacie czego, nawet najmniejsze przeobrażenia wymagają ogromnych nakładów sił. Sprawa jest tym trudniejsza, że zdecydowana większość młodych ludzi nie posiada wystarczającego doświadczenia życiowego – stąd wiele kwestii pozostaje niejasnych, o niektórych dopiero przyjdzie dowiedzieć się autopsji (nierzadko w dość przyjemnych okolicznościach), a niemała część okaże się jedynie naiwnymi rojeniami. To zderzenie z panującymi realiami bywa mniej lub bardziej gwałtowne i dotkliwe – w przypadku protagonistów książki Dowód osobisty autorstwa czeskiego pisarza Petra Šabacha (1951 – 2017) mamy do czynienia z tą drugą, bardziej drastyczną opcją.

piątek, 15 czerwca 2018

Petra Hůlová "Czas Czerwonych Gór " - O różnych postaciach klęski

Czas Czerwonych Gór

Petra Hůlová

Tytuł oryginału: Paměť mojí babičce
Tłumaczenie: Dorota Dobrew
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 154
 
 
 
 
Rzeczywistość to konstrukt szalenie skomplikowany, którego złożoność wykracza daleko poza zdolności pojmowania jednostki. Jej bezmiar poraża i paraliżuje, stąd tylko niewielu odważa się wypłynąć żaglowcem swojej ciekawości na tak niespokojne i bezkresne wody rozważań nad tą materią. Ale nawet niewielki wycinek otoczenia, w którym przyszło nam egzystować, co rusz zadziwia i zaskakuje swoją wielowarstwowością – o tym jak wielka jest przestrzeń, w jakiej bytujemy najlepiej świadczy cząstkowość obrazu, jaką jesteśmy w stanie uzyskać, niezależnie od tego, jak długo kontemplujemy nasze otoczenie. A najlepszym dowodem na niekompletność i fragmentaryczność spojrzenia jest porównanie ze sobą różnych punktów widzenia, co bardzo umiejętnie czyni czeska pisarka Petra Hůlová, autorka książki Czas Czerwonych Gór.

piątek, 9 czerwca 2017

Josef Kostohryz "Parasol pani Czernej" - Praskie sekrety

Parasol pani Czernej

Zdenka Hadrbolcová (właśc. Josef Kostohryz)

Tytuł oryginału: Paraple paní Černé
Tłumaczenie: Agnieszka Dębska
Wydawnictwo: Czytelnik 
Seria: z Jamnikiem
Liczba stron: 268
 
 
 
Niezbadane są wyroki literatury, która w sobie tylko znany sposób wybiera czytelników danych książek. Goszcząc w jednej z bibliotek, do której wszedłem z solennym postanowieniem wypożyczenia powieści czeskiego artysty, zawzięcie lustrowałem półki, na której zgromadzono dorobek naszych południowych sąsiadów. Po głębszej chwili namysłów i wahań w me ręce wpadła niepozorna książeczka zatytułowana Parasol pani Czernej, pióra Zdenki Hadrbolcovej. Pozycja o tyle enigmatyczna, że na okładce brakowało zwięzłego opisu treści czy choćby biogramu. Po przybyciu do domu i pobieżnym sprawdzeniu z czym właściwie będę mieć do czynienia, na jaw wyszło, że Hadrbolcová Zdenka to w rzeczywistości pseudonim Josefa Kostohryza, pisarza i tłumacza, który na język czeski przełożył m.in. Drugą płeć Simone de Beauvoir (uczynił to wspólnie z Hanou Uhlířovou). Równie spore zaskoczenie przeżyłem, kiedy przekonałem się, że Parasol pani Czernej to kryminał wydany w ramach czytelnikowskiej Serii z jamnikiem. Po tych wszystkich rewelacjach, przekonany, że człowiek, który swoim rodakom przybliżył tak przełomowe i ważne dzieło jak Druga płeć, z pewnością ma coś ciekawego do przekazania, zasiadłem wreszcie do lektury.

piątek, 18 grudnia 2015

Życiowe rozdroża, czyli słów kilka o powieści "Krawędź"

Krawędź

Václav Řezáč

Tytuł oryginału: Rozhráni
Tłumaczenie: Maria Erhardtowa
Wydawnictwo: Śląsk
Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Liczba stron: 430





Wydaje się, że usiąść i pisać to rzecz zupełnie łatwa, dopóki człowiek naprawdę nie usiądzie i nie spróbuje zabrać się do pracy. Wtedy nad papierem, czekającym na słowa, z których wyrasta życie, martwieją ręce, a myśli rozsypują się i kruszą [1]. Prawdopodobnie każdy, kto kiedykolwiek usiłował przelać swoje myśli na papier i uformować z nich literacką bryłę, w mniejszym bądź większym stopniu zgodzi się z powyższym sformułowaniem, które pochodzi z powieści Krawędź, autorstwa czeskiego artysty Václava Řezáča. Nie ma wątpliwości, że kreowanie nowej rzeczywistości, budowanie świata od podstaw i zapełnianie go bohaterami, których losy zazębiają się z opisywanymi wydarzeniami tworząc razem spójną i interesującą całość, to rzecz wymagająca i trudna, ba, to wręcz wyzwanie, z którym musi zmierzyć się każdy, kto pragnie zasłużyć na zaszczytne miano literata. Ta sztuka z pewnością udała się Václavowi Řezáčowi, bowiem jego dzieło Krawędź śmiało można określić mianem oryginalnego konstruktu, z którym obcowanie sprowadza się do czystej przyjemności.
 

piątek, 9 października 2015

Pomiędzy wrażliwością a nieugiętością, czyli "Wariacje na najniższej strunie"

Wariacje na najniższej strunie

Ladislav Fuks

Tytuł oryginału: Variace pro temnou strunu
Tłumaczenie: Maria Erhardtowa
Wydawnictwo: Śląsk
Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Liczba stron: 395





Napisanie powieści, w której świat przedstawiony oglądany jest oczami dziecka, jest sztuką, która wymaga sporych umiejętności. Słowny kreator musi wiarygodnie oddać bardzo wiele cech, charakterystycznych dla narracji dorastającego człowieka – w snutej historii powinna pobrzmiewać naiwność, wynikająca z prostego faktu, że świat to w ogromnej mierze przestrzeń zagadkowa, nie poznana, a więc niepełna. Sieci zależności przyczynowo-skutkowych zarysowują się bardzo mgliście, albo są w ogóle niewidoczne, w związku z tym wiele rzeczy i kwestii, dla osób dorosłych – oczywistych i w pełni logicznych – dla dziecka stanowi zupełne novum. Mechanizmy, według których funkcjonuje rzeczywistość, są dopiero odkrywane, a otoczenie, na pozór działające zgodnie z prostymi schematami, stopniowo ujawnia coraz wyższy stopień zawiłości. Istotnym i jednocześnie trudnym do odtworzenia czynnikiem jest także zaprezentowanie świeżości spojrzenia dziecka na świat – nieustanna ciekawość, zainteresowanie, fascynacja tym, co nowe, co enigmatyczne, co obce. Wydaje się, że książka zatytułowana Wariacje na najniższej strunie autorstwa Ladislava Fuksa, spełnia wszelkie warunki, które pozwalają uznać ją za interesujący portret dziecka stopniowo przedzierzgającego się w osobnika dorosłego, coraz bardziej świadomego faktu, że życie to jednak proces skomplikowany, a podejmowane wybory i decyzje nie zawsze są jednoznaczne i najlepsze.
 

piątek, 28 sierpnia 2015

Kwestia odpowiedzialności, czyli "Krakatit"

Krakatit

Karel Čapek

Tytuł oryginału: Krakatit
Tłumaczenie: Emilia Witwicka
Wydawnictwo: Śląsk
Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Liczba stron: 316
 
 
 
Masa oraz energia to wielkości fizyczne, które są ze sobą powiązane w sposób nierozerwalny niczym yin i yang – pochodzące z antycznej filozofii chińskiej dwie pierwotne, przeciwstawne, lecz uzupełniające się siły, wypełniające cały Wszechświat. Masa, czyli objawianie się materii poprzez zjawisko bezwładności może w szczególnych warunkach przybrać formę kwantów promieniowania, z drugiej zaś strony energia posiada bezwładność. Idąc dalej, dowiedziono (a zrobił to nie byle kto, bo sam Albert Einstein), że gdyby masę dowolnej substancji całkowicie i zupełnie przekonwertować w energię, to ilość powstałej energii byłaby dana wzorem:
E = m×c2
gdzie: E – energia, m – masa spoczynkowa ciała, c – prędkość światła, wynosząca 300 000 km/s.
Powyższe równanie, często określane mianem wzoru Einsteina, zostało sformułowane w 1905 roku i niemal z miejsca odbiło się głośnym echem po całym świecie. Na rewelację żywo zareagowały nie tylko środowiska naukowe, ale również artystyczne. Z szybkich kalkulacji wynika, że ciało o masie spoczynkowej równej 1 g, skrywa w sobie … 90 teradżuli (9×1013 J) energii! Dla porównania Słońce w ciągu jednej sekundy emituje 4×1026 dżuli energii. Potencjał, nad którego wyzwoleniem głowił się nie jeden uczony (ludzkość do dziś nie jest go w stanie w pełni wykorzystać – we współczesnych elektrowniach atomowych stosowane jest zjawisko rozpadu promieniotwórczego, gdzie energia pochodzi z rozpadu wiązań i stanowi niewielki ułamek tej, jaka zostałaby wyzwolona przy całkowitej anihilacji), błyskawicznie zaczął oddziaływać także na literaturę, o czym można przekonać się na podstawie lektury dzieła Krakatit, autorstwa czeskiego pisarza Karela Čapka.

piątek, 26 czerwca 2015

Na deskach teatru życia - "Żart"

Żart

Milan Kundera

Tytuł oryginału: Žert
Tłumaczenie: Emilia Witwicka
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 232









Żarty, dowcipy, figle, psikusy. Dla wielu ludzi świat jest zbyt poważny i monotonny, żeby przez życie kroczyć z niezmiennie poważnym wyrazem twarzy, nieskażonym żadną emocją. W końcu zgodnie z wyświechtaną frazą śmiech to zdrowie – ta czynność, bez której trudno wyobrazić sobie ludzką egzystencję dostarcza świeżej dawki endorfin, poprawia humor, ułatwia nawiązywanie relacji z innymi osobnikami, pozwala spojrzeć na rzeczy z należytym dystansem. Śmiech, przejaw radości, dobrego humoru czy szczęścia, jest rzeczą na wskroś ludzką, stąd dziwne i nierzadko niebezpieczne wydają się jakiekolwiek próby jego ograniczania z przyczyn mniej lub bardziej wydumanych. Ale cenzorów śmiechu nigdy nie brakowało. Już Jorge, bohater Imienia róży, powieści autorstwa Umberto Eco stwierdza, że: Śmiech to słabość, zepsucie, jałowość naszego ciała. Jest rozrywką dla wieśniaka, swawolą dla opilca (…), pozostaje rzeczą nikczemną, obroną dla prostaczków, zdesakralizowaną tajemnicą dla gminu [1]. Natomiast o tym jak bolesne mogą być próby wywołania uśmiechu na twarzy uwielbianej niewiasty w ponurych czasach komunizmu, boleśnie przekonuje się jeden z bohaterów Żartu, utworu Milana Kundery.

piątek, 19 czerwca 2015

Ślepa wszechmoc, czyli "Fabryka Absolutu"

Fabryka Absolutu

Karel Čapek

Tytuł oryginału: Továrna na absolutno
Tłumaczenie: Paweł Hulka-Laskowski
Wydawnictwo: Śląsk
Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Liczba stron: 192






Kiedy człowiek staje do konfrontacji ze Wszechświatem, gdy uzmysławia sobie bezmiar Kosmosu, kiedy uświadamia sobie w pełni własną małość, wreszcie gdy odkrywa jak złożonym mechanizmem jest rzeczywistość w której bytuje, podświadomie pojawia się myśl, że za tą całą maszynerią, funkcjonującą nieprzerwanie i bezbłędnie mimo ogromnego stopnia komplikacji, musi stać jakaś siła sprawcza, istota napędzająca wszystkie tryby. W odmętach umysłu, w którym przecież wciąż nosimy cechy naszych przodków – atawistyczne lęki, zwierzęce popędy czy tendencje do upraszczania obserwowanych zjawisk – pojawia się błysk idei, że musi istnieć Absolut, owo koło zamachowe stojące za bytem wszystkiego, co nas otacza. Galopujący postęp technologiczny, rozwój techniki oraz nauki sprawia jednak, że idee Boga-Stworzyciela czy koncepcje panteistyczne są eliminowane z przestrzeni publicznej. Natura odsłania przed ciekawskim człowiekiem kolejne kwestie, które jeszcze do niedawna były nierozwiązywalnymi zagadkami, następne zagadnienia doczekują się racjonalnych tłumaczeń i nie wymagają już odwołań do treści nadprzyrodzonych. Człowiek staje się coraz bardziej racjonalny i chętnie zrywa z korzeniami religii, która jeszcze kilka wieków wcześniej stanowiła nieodzowną część ludzkiego żywota. Coraz nowocześniejszy świat bardzo mocno spycha Boga na margines świadomości, ale co by się stało, gdyby okazało się, że istnienie boskiego pierwiastka zostało wykazane i udowodnione w sposób jak najbardziej naukowy, w dodatku pewny i niezaprzeczalny? Wspaniałą wizję, zgodnie z którą do XXI-wiecznej rzeczywistości wkrada się panteistyczny Absolut, zaprezentował Karel Čapek w swoim dziele zatytułowanym Fabryka Absolutu. Czeski literat i pionier fantastyki naukowej, którego miałem okazję poznać niedawno za sprawą książki Inwazja jaszczurów, ponownie oczarował mnie swoją bogatą wyobraźnią idącą w parze z wyrafinowanym poczuciem humoru.

piątek, 12 czerwca 2015

O płaska przeciętności - "Inwazja jaszczurów"

Inwazja jaszczurów

Karel Čapek

Tytuł oryginału: Válka s mloky
Tłumaczenie: Jadwiga Bułakowska
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej
Liczba stron: 309







Dobrego pisarza poznaje się po jego dziełach, które mimo upływu niszczącego czasu nie tracą na aktualności i zachwycają swoją oryginalnością i świeżością spojrzenia kolejne pokolenia czytelników. Podczas gdy popularni twórcy, nastawieni na szybki poklask i uznanie rzesz, płodzą twory, które błyskawicznie spalają się w blasku chwilowej sławy, klasowi artyści penetrują tematy odrobinę trudniejsze, ambitniejsze, wymagające od czytelnika umysłowego wysiłku. Nierzadko dopiero mijające lata pozwalają w pełni dostrzec geniusz, niezwykłą intuicję oraz uniwersalność kwestii, poruszanych przez prawdziwych wirtuozów pióra. Wydaje się, że takim właśnie artystą, którego twórczość można nieustannie na nowo odkrywać, jest Karel Čapek.

wtorek, 6 maja 2014

Diabelska komedia


Jan Drda



Igraszki z diabłem


(oryg. Hrátky s čertem)

Teatr i telewizja (kino) to dwa różne światy, które wymagają od twórców diametralnie innego podejścia, a od aktorów kompletnie odmiennej gry, podobnie jak i inne wymagania stawiają przed wszystkimi, którzy uczestniczą w realizacji spektaklu teatralnego czy też filmu. Dla widza są też jakby przeciwstawnymi sposobami realizacji tego samego celu – zapewnienia mu godnego widowiska. To co jest zaletą jednej ze sztuk, dla drugiej jest piętą achillesową i odwrotnie. Siłą kina jest powtarzalność. Każdy film można odtwarzać wielokrotnie, by zwrócić uwagę na rzeczy, które z tych czy innych powodów uciekły nam przy pierwszej emisji. Można go nawet zatrzymać w dowolnym miejscu i przewinąć w innym albo w kółko delektować się ulubionym obrazem. Teatr jest ulotny, jednorazowy i niepowtarzalny. Nigdy nie da się dwa razy obejrzeć tej samej sztuki. Za każdym razem gra aktorów jest nieco inna. Czasami ważną rolę pełnią jeszcze inne niepowtarzalne elementy, jak choćby reakcja publiczności. Nawet nagranie sztuki przy pomocy kamery nie zachowa i nie umożliwi odtworzenia wrażeń ze spektaklu. Kamera, podobnie jak obiektyw fotograficzny, działa na zupełnie innej zasadzie niż oko ludzkie, i nawet samego obrazu nie jest w stanie przekazać widzowi w sposób, w jaki odbiera go bezpośredni obserwator. A co dopiero mówić o bezpośredniej więzi aktora z widzem. Od czasu powstania przepaści miedzy sztuką filmową i teatralną próbuje się ją jednak zasypywać właśnie przez rejestrowanie wydarzeń scenicznych kamerą. W moim odczuciu z reguły są to przedsięwzięcia nie do końca udane. Z teatru biorą siermiężność scenografii, a z filmu brak here and now, czyli szczególnego skupienia, poczucia bycia tu i teraz, w tym wypadku w świecie wykreowanym w sztuce, w kontakcie z działającymi w nim postaciami z krwi i kości. Są jednak wyjątki, głównie w przypadkach, gdy sztuka teatralna od początku nie jest realizowana z zamiarem wystawienia na deskach teatru i przed żywym widzem, a przed okiem kamery, z uwzględnieniem jej odmienności w porównaniu do ludzkiego sposobu percepcji.

Jan Drda, nieżyjący już czeski dziennikarz, prozaik i dramaturg (1915-1970) pochodził z rodziny robotniczej, ale zdobył maturę i studiował filologię klasyczną oraz slawistykę na uniwersytecie w Pradze, choć ich nie ukończył. Zaczął publikować już przed wojną. Brał udział w podziemnej walce z okupantem hitlerowskim, a po wyzwoleniu został świadomym twórcą zaangażowanym, członkiem Komunistycznej Partii Czech. Wydaje się jednak, że cały czas był człowiekiem kierującym się własną oceną tego, co moralne, a co nie, za co zapłacił odpowiednią cenę, gdy w 1968 przeciwstawił się bratniej pomocy, jakiej Czechosłowacji postanowiły udzielić czołgi państw Układu Warszawskiego.

W Polsce dorobek Drdy jest szerszemu ogółowi praktycznie nieznany, więc tym bardziej warto przypomnieć sztukę w dziewięciu obrazach pod tytułem Igraszki z diabłem napisaną jeszcze w czasie niemieckiej okupacji, a po raz pierwszy wydaną w Czechach w 1946 , zaś nad Wisłą w 1949. Premiera u sąsiadów odbyła się w Pradze w Stavovskim divadle w 1945, a u nas w 1948 w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi w reżyserii Leona Schillera. Był to wielki sukces i w ciągu 60 lat doczekała się na deskach polskich teatrów ponad pięćdziesięciu wystawień.

Są to niestety przeżycia poza naszym zasięgiem – uleciały raz na zawsze w momencie, gdy kurtyny zapadały po ostatnich oklaskach. Na szczęście Igraszki z diabłem pokazano również w Teatrze Telewizji – po raz pierwszy w 1966 r. w reż. Władysława Jaremy, a drugi w wersji nagranej w 1979 r. w reżyserii Tadeusza Lisa. Właśnie tą ostatnią, w dodatku niezwykle udaną, możemy w każdej chwili się delektować. Można ją oglądać online, w telewizji, kupić na płytce. A jest co podziwiać.

Obsada jest prawdziwie doborowa:
  • Marian Kociniak jako Marcin Kabat
  • Jerzy Kamas jako diabeł Solfernus
  • Jan Kociniak jako anioł Teofil
  • Wojciech Pokora jako pustelnik Scholastyk
  • Magdalena Zawadzka jako Kasia
  • Krzysztof Kowalewski jako zbój Sarka-Farka
  • Janusz Gajos jako diabeł Omnimor
  • Barbara Wrzesińska jako królewna Disperanda
  • Tadeusz Kondrat jako diabeł Belzebub
  • Marek Kondrat jako diabeł Lucjusz
  • Andrzej Fedorowicz jako łowczy
  • Zdzisław Wardejn jako diabeł Belial
  • Jan Prochyra jako diabeł Karborund
  • Jan Jurewicz jako diabeł
  • Janusz Rewiński jako diabeł
  • Maciej Szary jako diabeł
Utwór zrealizowany jest w konwencji komedii z dodatkami przedstawienia dla dzieci podkreślonymi prostą scenografią oraz licznymi elementami ludowymi. Główną postacią jest weteran wojenny Marcin Kabat, który po wieloletniej służbie powraca w rodzinne strony. Po drodze spotka strasznego rozbójnika, kandydata na świętego, napaloną pyskatą dziewoję i naiwną królewnę, diabły i anioły. Fabuły oczywiście nie będę zdradzał. Nie jest szczególnie skomplikowana, ale miło zaskakująca. Całość suto okraszona humorem, miejscami ironiczna, przypomina stare czeskie komedie z połowy XIX wieku (jak twierdzą znawcy).

Zdaje się, że konwencja nieco już archaiczna nie nadaje się do stworzenia niczego odkrywczego, ale Igraszki z diabłem okazują się prawdziwie ponadczasowe. Choć od prapremiery minęły już pokolenia, sztuka pozostaje wciąż świeża i nawet z tą pewną prymitywnością naszego Teatru Telewizji można mieć wrażenie, iż została zrealizowana wczoraj, a wszystko jest celowym zabiegiem.

Pomimo pierwszego wrażenia sugerującego zwykłą bajeczkę dla dzieci szybko przekonujemy się, iż w sztuce ukryto wyraźną warstwę moralizatorską, skierowaną do odbiorcy w każdym wieku. Na szczęście całość do końca łączy przesłanie moralne z komediową lekkością i po zakończeniu spektaklu nie pozostawia widza z żadnymi negatywnymi emocjami. Sam nie wiem komu to w dzisiejszej rzeczywistości bardziej potrzebne – znerwicowanym dzieciom czy jeszcze bardziej zestresowanym dorosłym, ale i jednym i drugim ta lekkość wyjdzie na zdrowie. A morał gdzieś tam przemycony pewnie kiedyś wykiełkuje.

Wszystkich, którzy jeszcze Igraszek nie znają, zapraszam do obejrzenia, a tym, którzy oglądali, do przypomnienia sobie i polecenia bliskim


Wasz Andrew