Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieła Stanisława Lema. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieła Stanisława Lema. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2020

Stanisław Lem "Głos Pana" - Neutrinowe krzywe zwierciadło

Stanisław Lem

Głos Pana

Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 198
 
 
 
 


Jednym z niezrealizowanych jak dotąd marzeń ludzkości jest nawiązanie kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Hipoteza, że nasz rodzaj jest jedyną formą inteligencji w niewyobrażalnie rozległym i wciąż rozszerzającym się Wszechświecie, jest tyleż przerażająca (bo skazywałoby to nas na wieczną samotność), co niezwykła ze statystycznego punku widzenia (przy prawdopodobieństwie, że jesteśmy jedyną myślącą formą życia w Kosmosie, szanse na trafienie szóstki w Lotka są rzeczą wręcz nieuchronną, acz wymagającą – z kosmicznego punktu widzenia – odrobinę cierpliwości), stąd też intensywne starania, by ją zanegować. Pozornie najprostszym rozwiązaniem jest odebranie sygnału z gwiazd – w tym celu już w 1959 roku powołano do istnienia program SETI (z ang. Search for Extraterrestrial Intelligence, czyli Poszukiwania Pozaziemskiej Inteligencji), którego celem jest poszukiwanie sygnałów radiowych bądź świetlnych wytworzonych w sposób sztuczny (ale nie przez człowieka), a pochodzących z przestrzeni kosmicznej. Jak dotąd owo przeczesywanie nieba nie przyniosło żadnych rezultatów, chociaż to niepowodzenie nie przeszkadza w snuciu wizji, jak mogłoby wyglądać i do czego doprowadzić otrzymanie wiadomości pochodzącej z gwiazd. Niezwykle ciekawy przebieg tego typu zdarzenia odmalował nasz polski mistrz (nie tylko literacki) Stanisław Lem (1921 – 2006), autor powieści Głos Pana.

czwartek, 17 stycznia 2013

Stanisław Lem "Solaris" - Konwersacje oceaniczne

Okładka książki Solaris 

Solaris

Stanisław Lem

Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 240








 
Stanisław Lem wielkim pisarzem był. Pisząc te zdania czuję się dokładnie jak ferdydurkowski Bladaczka. Zdaję sobie sprawę, że każdy z nas w zdecydowanie różny sposób odbiera rzeczywistość, a dokonując jej oceny, stosuje sobie tylko znane kryteria. Świadomość ta powinna mi wyraźnie pomóc w uzmysłowieniu sobie faktu, że sądy obiektywne na temat jakości książek, literatury, etc. nie mogą istnieć, w związku z czym wypowiadanie zdań, tego typu, od którego rozpocząłem recenzję jest absolutnie bezsensowne. Stwierdzenie takowe jest subiektywne i będzie, niezależnie od tego jak wielu ludzi jest w stanie podpisać się pod moją sentencją. Dlaczego zatem piszę w ten sposób? Dlaczego powielam schemat, który od dawna dominuje w naszej kulturze, mimo, że uważam, iż jest to coś złego? Dlaczego wreszcie ludzie tak bardzo kochają mieć rację? Odpowiedzi na te pytania raczej nie znajdziecie w jednej z powieści Lema, Solaris, ale z pewnością wyczytacie w niej całkiem sporo na temat ludzkiej psychiki.

piątek, 4 maja 2012

Stanisław Lem "Powrót z gwiazd" - Trudne powroty

Okładka książki Powrót z gwiazd 

Powrót z gwiazd

Stanisław Lem


Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 242
 
 
 


Powrót z gwiazd jest kolejnym filarem podpierającym kopułę genialnego dorobku Stanisława Lema. W moim prywatnym odczuciu, jest równocześnie bardzo istotnym elementem całej, misternej budowli, bez którego twórczość tytana polskiej science-fiction byłaby po prostu niekompletna.

Książka opowiada o losach astronauty Hala Bregga, który po wyprawie do odległego Fomalhaut powraca wreszcie na Ziemię. Oczywiście fizyka sprawia mu niemiłego, acz oczekiwanego psikusa, relatywny upływ czasu sprawił, że bohater trafia do zupełnie innego świata, niż ten z którego wyruszył. Na Ziemi upłynęło już ponad sto lat od jego wylotu, podczas gdy dla Hala minęło ich raptem kilka. O astronautach, którzy opuszczali glob w glorii chwały i powszechnego szacunku oraz ich poświęceniu, którego się podejmowali dla dobra nauki, niesieni spienioną falą entuzjazmu poznawczego, nikt na dobrą sprawę już nie pamięta i nie chce pamiętać. W chwili obecnej są oni raczej lokalną ciekawostką, a nawet zbędnym balastem, niewygodnym reliktem przeszłości, którym należy się opiekować i przystosować jakoś do życia i funkcjonowania w normalnym społeczeństwie. Hal i jego kamraci są jedynie zabytkiem z czasów, kiedy ludzkość znała jeszcze z autopsji pojęcia szaleństwa i brawury, pojęcia z których jednak już dawno wyrosła.

środa, 2 maja 2012

"Pokój na Ziemi" Stanisław Lem - Kallotomiczna wizja przyszłości

Okładka książki Pokój na Ziemi 

Pokój na Ziemi

Stanisław Lem



Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 224
 
 
 
 
"Pokój na Ziemi" to kolejne fantastyczne dzieło polskiego tytana science-fiction, filozofia, etyka i myśliciela, Stanisława Lema. Fabuła książki osnuta jest wokół trwającego na Ziemi wyścigu zbrojeń, osiągającego rozmiaru absurdu, czyli formy w której Lem się lubował i której to można śmiało nazwać go mistrzem. Skoro jest i absurd, pojawić się musi i jego nieodzowny lemowy towarzysz, czyli Ijon Tichy, egoman ekscentryk i gwiezdny podróżnik, doskonale znany z powieści: „Wizja lokalna”, „Dzienniki gwiazdowe” oraz „Kongres futurologiczny”. Jak już wspomniano, na Ziemi walka o zbrojną dominację trwa w najlepsze. Konstrukcja wszelakich machin do zadawania bólu bliźniego, rozwój technologii mających na celu uprzykrzenie życia, osiągają taki kunszt, że nie sposób już rozstrzygnąć, czy ciągle padający deszcz, przeplatany huraganami to dzieło złośliwego sąsiada, czy też zwyczajny kaprys pogody. Świat zaczyna z wolna przypominać jedną wielką bombę, minę, na którą lada chwila ktoś nadepnie, nie pozostawiając ani grama ludzkiej tkanki na całej kuli ziemskiej. Arsenał jest już tak potężny, że biedną planetę matkę można by kilka razy obrócić w pył, a i tak zostałoby jeszcze całkiem sporo. Mocarstwa mają się zatem w ciągłym szachu, ciągle jednak muszą dbać o rozwój swoich broni, by móc szachować przeciwnika, by nie wypaść z obiegu, by mieć nadzieję, że sąsiad nie odważy się na wymianę ciosów, skoro jesteśmy w stanie odpowiedzieć mu równie silnym łupniem. Jednakże zbrojenia pochłaniają coraz większą liczbę gotówki, pojawia się też coraz więcej przeciwników rozwiązań siłowych, jednym słowem machina wojenna zaczyna ciążyć każdemu z uczestników wyścigu.

niedziela, 29 kwietnia 2012

"Pamiętnik znaleziony w wannie" Stanisław Lem - Z gmachu życia wyjścia szukanie

Okładka książki Pamiętnik znaleziony w wannie 

Pamiętnik znaleziony w wannie

Stanisław Lem

Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 212








W przedostatnim wpisie wspominałem o konkursie „Książka za recenzję”, związanym z twórczością Stanisława Lema, w którym kiedyś brałem udział. Regulamin polegał na napisaniu recenzji wybranego dzieła pana Lema oraz opublikowaniu jej na oficjalnym forum (http://forum.lem.pl). W przypadku przewagi ocen pozytywnych nad negatywnymi, zebranych od użytkowników forum, zyskiwało się jedną wybraną pozycję z bogatej twórczości naszego genialnego futurologa. Ponadto zwycięzca, tj. osobnik który uzyskał najwięcej przychylnych opinii otrzymywał komplet 33 książek z wydawnictwa Gazety Wyborczej.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Eden



Eden Stanisława Lema przeczytałem po raz pierwszy kilkadziesiąt lat temu. Niedawno odświeżyłem znajomość z tą powieścią i okazało się, iż znów jestem pod wrażeniem. Inaczej, ale na pewno nie mniej intensywnie.


Powiedziałbym, że na pierwszy rzut oka mamy w tej książce do czynienia z klasycznym science fiction. Ziemski pojazd kosmiczny z załogą złożoną z sześciu osób przypadkiem ląduje, zdecydowanie awaryjnie, na planecie o wielce obiecującej nazwie Eden. Jak się niebawem okazuje, taki raj to to nie jest.

Naszych sześciu dzielnych chwatów rychło trafia na pierwsze ślady inteligentnego życia. Równie rychło, na podstawie dokonanych obserwacji, dochodzą do wniosku, że spotkanie z miejscowymi niekoniecznie będzie miało przyjazną atmosferę. Rozdzielają swe wysiłki pomiędzy uruchomienie systemów obronnych, zbieranie informacji o tubylcach i przygotowanie rakiety do startu na wypadek, gdyby trzeba się było z Edenu wynosić w trybie awaryjnym. Lem z niezwykłym wyczuciem buduje napięcie i głód informacji w umyśle czytelnika, który czuje się jakby sam był zaangażowany w poznawanie obcego świata.

Co dalej nie będę opisywał, gdyż czytanie tej książki po raz pierwszy dostarcza niesamowitych wrażeń czytelnikowi próbującemu, na podstawie zbieranych przez bohaterów okruchów wiedzy, odkryć jaki naprawdę jest świat nowej planety i jakie prawa rządzą zamieszkującymi go istotami.

Język jakim rzecz jest napisana, jest najwyższej klasy. To chyba wyznacznik całej twórczości Lema. Obcowanie z nim można porównać, i postawić na jednym poziomie, choćby z prozą Sienkiewicza. Opisy tajemniczej planety są prawdziwym rajem dla naszej wyobraźni, co zarazem stawia jej dość duże wymagania.

Można się spierać, czy Eden, wydany po raz pierwszy w 1959 roku, był komentarzem Mistrza do ówczesnych wydarzeń politycznych w Europie i zajęciem wobec nich stanowiska. Ja bym ten temat pominął, choć oczywiście takie skojarzenia same się nasuwają. Myślę, że wydźwięk tej powieści jest zarazem znacznie szerszy, niż odniesienie do aktualności politycznych i znacznie głębszy, niż rozważania o niemożności porozumienia pomiędzy społeczeństwami oddzielonymi od siebie zbyt wielkimi różnicami cywilizacyjnymi.

Już sam fakt, iż nasi kosmiczni śmiałkowie nie mają imion i konsekwentnie określani są przypisanymi im w strukturze załogi funkcjami*, daje nam do zrozumienia, że chodzi o jakiś schemat, o ogólniejsze rozumienie przesłania tej powieści. Zaryzykowałbym wniosek, iż przez główny problem, jakiego Eden dotyka, należy rozumieć niemożność bezpośredniej pomocy jakiemukolwiek znacznie odmiennemu od naszego społeczeństwu. Wsparcie mające charakter ingerencji z zewnątrz zawsze jest możliwe tylko z pozycji siły i jako takie nie może być skuteczne. Społeczeństwo będzie się przed nim bronić i zmusi do jego zanegowania nawet te grupy, do których było adresowane. Może nawet spowodować, iż adresaci pomocy będą tymi, którzy na konflikcie stracą najwięcej. Jak pokazuje nasza obecna rzeczywistość, z zewnątrz można pomagać tylko konkretnym ludziom, choćby ofiarom klęsk żywiołowych, ale nigdy niewydolnemu systemowi, który się neguje. Jedyna ewentualna droga do ingerencji w system to wspomaganie tych jego elementów, które popieramy. Należy mieć jednak wielką wiedzę o danym społeczeństwie, by nie przekroczyć progu, poza którym nastąpi wrogość panującego w nim systemu, gdyż wtedy pozostanie już tylko rozwiązanie siłowe, które więcej zniszczy niż zbuduje. Taka wiedza jest jednak w praktyce czymś wyjątkowym i dlatego wszelkie próby obalenia źle przez nas ocenianych stosunków społecznych w innych społeczeństwach w końcowym rozrachunku kończą się pogorszeniem, a nie polepszeniem sytuacji.**

Wielu zarzuca Edenowi, iż w warstwie technologicznej trąci myszką. Ja bym tego tak nie widział. Jedne rzeczy się minęły z, obserwowaną jako nasza teraźniejszość, przyszłością, a inne wręcz przeciwnie. Choćby drugi główny problem tkwiący w tle powieści, czyli biotechnologie; granice ich stosowania, problem hodowania lepszych pokoleń, selekcji i moralności w tej dziedzinie. To przecież jeden z wiodących dylematów naszych czasów. Również z nanotechnologią stosowaną przez dubeltów, jak Ziemianie nazwali miejscowych z Edenu, Lem trafił w dziesiątkę; wszak dziś brzmi to jak pieśń przyszłości. A lampy elektronowe? Cóż. Kto wie jak będzie w przyszłości. Wielu miłośników najnowszych technologii rodem z Media Marktu nawet nie wie, że najbardziej wyrafinowane wzmacniacze muzyczne są często oparte na lampach, podobnie jak część sprzętu wojskowego***. A słownictwo techniczne? Cóż. To taki smaczek. Jak patyna na starym dachu. Nie świadczy o tym, że zły albo dziurawy, tylko że ma swoje lata.

Biorąc wszystko pod uwagę, mogę z całą pewnością powiedzieć, iż Eden jest dziełem wybitnym. Poza warstwą przygodową w stylu klasycznego sf ma wątki zmuszające do naprawdę poważnych przemyśleń. Jedno nie kłóci się z drugim i cały czas możemy się cieszyć świetną rozrywką. Wszystko to doprawione piękną polszczyzną. Jest tylko jedno ale. To powieść dla ludzi z otwartym umysłem i wyobraźnią. Jeśli czytając inne książki, niekoniecznie nawet z gatunku fantastyki, widzieliście w Waszym umyśle postacie znane z ekranu lub życia, zamiast tworzyć absolutnie nowe, to będziecie mieli problem. Eden pokazuje nam świat całkowicie oryginalny i aby w niego wejść, trzeba zmusić swój umysł do większej kreatywności niż przy przeciętnej lekturze. Taka jest cena za obcowanie z dziełem, a zarazem warunek pełnego jego przeżywania, ale naprawdę warto, o czym z przekonaniem Was zapewniam


Wasz Andrew


* wyjątek to Inżynier - Henryk
** Przykładem choćby zaangażowanie USA w Afganistanie, gdzie Amerykanie najpierw wspomagali miejscowych o orientacji antyradzieckiej, a teraz muszą walczyć z wyhodowaną przez siebie armią partyzantów, która okazała się zarazem antydemokratyczna. Co będzie, gdy już wygrają? Czy nowa wyszkolona przez nich armia afgańska znów się przeciw nim nie zwróci? Zobaczymy.
*** Sprzęt wykorzystujący lampy jest bardziej odporny na impuls elektromagnetyczny.

Eden [Stanisław Lem]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE