Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 4 września 2026

"Chiński obwarzanek" Michał Lubina - O istocie wielkomocarstwowej chińskiej państwowości z peryferyjnej perspektywy

Michał Lubina

Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium 

Wydawnictwo: Szczeliny
Liczba stron: 344
Format: .epub

 

 
 
Odkąd Komunistyczna Partia Chin przejęła władzę w Państwie Środka (rok 1949), Chiny z biednego, rolniczego kraju, który lata świetności miał już dawno za sobą, na powrót stały się wielkim graczem o globalnym znaczeniu. Chińska Republika Ludowa przeszła przez szereg perturbacji i zawirowań, ale faktem jest, że w ostatecznym rozrachunku udało się znacząco zmniejszyć stopień ubóstwa, poprawić ekonomiczne i bytowe warunki wielu obywateli, zmodernizować infrastrukturę czy rozwinąć się technologicznie i militarnie. Obecnie Chińska Republika Ludowa to druga gospodarka świata, tyle, że osiągnięty sukces miał i wciąż ma swoją ogromną cenę – kampania przeciwko prawicowcom (1957 – 1958) i reforma rolna z początku lat 50-tych XX wieku kosztowały od 1 do 3 milionów ludzkich istnień; Wielki Skok Naprzód (kampania gospodarcza) i wywołany nim Wielki Głód (1958 – 1962) przyczynił  się do śmierci od 30 do 45 milionów ludzi; chaos polityczny i związane z nim walki frakcyjne oraz czystki spowodowane przez Rewolucję Kulturalną (1966 – 1976) pochłonęły od 0,5 do 2 milionów istnień. Do tego dochodzą dziesiątki milionów obywateli, którzy przeszli tzw. „reedukację” w obozach pracy przymusowej (funkcjonują one do dzisiaj). W Państwie Środka wolność obywateli ma również dość wąskie granice – prawa człowieka są często łamane, na porządku dziennym jest cenzura, inwigilacja oraz indoktrynacja. Te mniej chwalebne aspekty komunistycznej władzy uwypuklają się szczególnie na peryferiach Chińskiej Republiki Ludowej, zamieszkiwanych przez przedstawicieli mniejszości etnicznych, którzy poddawani są przymusowej i nierzadko brutalnej sinizacji. O podejściu Chin do tych regionów, tj. obrzeży imperium (zarówno tych, które znajdują się w granicach ChRL, jak i tych, co do których Państwo Środka rości sobie prawa) bardzo ciekawie pisze Michał Lubina (1984), polski politolog, podróżnik, badacz stosunków międzynarodowych, ekspert specjalizujący się w problematyce współczesnej Mjanmy (Birmy) oraz stosunków rosyjsko-chińskich, autor książki Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium.

Publikacja to: (…) opowieść o „niechińskich” Chinach, mających specyficzne relacje i zaszłości z władzami w Pekinie, czyli o Tajwanie, Hongkongu, Makau, Ujgurii, Tybecie, Mandżurii i Mongolii, obszarach już podbitych przez Chińską Republikę Ludową bądź będących na krótkiej liście do podporządkowania [1]. Autor zabiera nas w podróż po wyżej wymienionych obszarach i w ten sposób snuje historię: (…) o budowie współczesnego chińskiego imperium na przykładzie kresów (…). To spojrzenie na Chiny nie z centrum, jak się zwykle czyni, lecz z rubieży [2].

Już na wstępie wyłożona zostaje teza, która przekonująco tłumaczy, dlaczego dla komunistycznych władz, także obrzeża odgrywają ważką rolę i dlaczego w żaden sposób nie można ich zaniedbywać (nie tylko ekonomicznie, ale przede wszystkim ideologicznie): Chociaż nie istnieje chiński plan podboju świata, to marzenie o Wielkich Chinach ma bardzo namacalne następstwa dla ChRL. By móc przywrócić należne miejsce w świecie, potrzeba jedności wewnętrznej, zwarcia szeregów, scalenia rubieży, by nie stały się miejscem obcej dywersji. Sinocentryzm i imperialna tradycja Chin zakładają konieczność unifikacji kolejnych rozchodzących się od chińskiego rdzenia kręgów w celu jednoczenia i wzmacniania państwa [3]. Walka o geopolityczny prymat, bój, by strącić z gospodarczego i militarnego piedestału Stany Zjednoczone to przedsięwzięcie wymagające determinacji, poświęcenia oraz konsolidacji: Słabość okazana na kresach może się zemścić w centrum, dlatego trzeba sposobem, a jak się nie da, to ogniem i mieczem jednoczyć obszary kolejnych rozszerzających się koncentrycznie kręgów. Tylko Chiny zjednoczone i ujednolicone pod wielkohanowski, czyli wielkochiński wzorzec mogą udanie przejść „Nowy Długi Marsz”, stać się pierwszym mocarstwem globu [4].

Następujące po sobie rozdziały to pasjonująca wyprawa po Tajwanie, Hongkongu, Makau, Ujgurii, Tybecie, Mandżurii oraz Mongolii. Michał Lubina przybliża historię danego regionu oraz opisuje, w jaki sposób trafił on w orbitę chińskich zainteresowań, jak przebiegał jego podbój oraz sinizacja (w przypadku ziem, będących obecnie w granicach ChRL) lub, z jakich względów Chiny roszczą sobie do niego prawa (głośna sprawa Tajwanu, ale i mniej oczywisty casus Mongolii, która we wczesnej epoce sowieckiej, wyrwana została ze strefy wpływów chińskich przez Rosjan).

Charakterystyka każdego ze wspomnianych miejsc jest bardzo przekrojowa – Michał Lubina zagłębia się w meandry przeszłości, by ukazać ich dzieje ze szczególnym uwzględnieniem rodzących się kontaktów i powiązań z Chinami. Nakreślone zostają kultura i religia tamtejszych ludów, które w ostatecznym rozrachunku, gdy już stają się częścią Chińskiej Republiki Ludowej, prędzej lub później ulegają silnemu (w ogromnej mierze przymusowemu) schińszczeniu. W tym ujęciu Chiński obwarzanek to swoisty przegląd szerokiego wachlarza narzędzi sinizacji, które bywają powolne i subtelne, ale i szybkie, tępe i brutalne, a które z reguły są mocno zindywidualizowane, dostosowywane do lokalnych warunków. Lubina odtwarza techniki pacyfikacji Hongkongu, który zgodnie z obietnicą do 2047 roku miał posiadać dużą autonomię we wszystkich sprawach, z wyjątkiem polityki zagranicznej i sił zbrojnych (dzisiaj praktycznie nic już nie pozostało z tych zapewnień); pokazuje masowe prześladowania Ujgurów, prowadzone przy cichym wsparciu technologicznych gigantów, dostarczających najnowsze rozwiązania z zakresu inwigilacji; przypomina brutalne podporządkowanie Tybetu, którego immanentnym elementem było szykanowanie mnichów i dewastacja klasztorów (choć początkowo, za czasów Mao Zedonga, region faktycznie cieszył się, do pewnego stopnia, deklarowaną niezależnością); uświadamia hipokryzję i podwójne standardy aparatu państwowego, które najbardziej jaskrawo widać na przykładzie Makau, dawnej portugalskiej kolonii, pozostającej stolicą światowego hazardu, mimo iż tego typu rozrywka jest teoretycznie w ChRL zakazana; wreszcie, za sprawą mieszkańców Mongolii Wewnętrznej, uzmysławia że nawet mniejszości, których funkcjonowanie w obrębie wielkiej chińskiej rodziny uchodzi za modelowe, są w dłuższej perspektywie skazane na wymazanie swojej etnicznej tożsamości: To by było na tyle z „modelową mniejszością”. Mongołom chińskim nie pomogły lojalność wobec państwa, silna reprezentacja i wpływy w partii ani zinstytucjonalizowany system autonomii. W xijinpingowskich Chinach wszystko ma być ujednolicone pod wielkohanowski wzór, sinocentryczny walec rozjeżdża każdą przeszkodę. Oto chińska wersja koncepcji „tygla narodów” – wszystkie etniczności stapiają się w jedną nację: chińską, pokojowo lub przy użyciu siły [5]. 

O tych wszystkich aspektach budowy współczesnego chińskiego imperium przybliżanych z perspektywy regionów peryferyjnych bądź granicznych czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem z racji stylu, jakim operuje Michał Lubina. Autor – naukowiec politolog – mający w swoim życiorysie pracę w branży turystycznej, niczym rasowy przewodnik, oprowadza nas po rubieżach Chińskiej Republiki Ludowej, racząc nas ogromem ciekawostek, mniej znanych faktów oraz anegdot, także ze swojego życia prywatnego. Te osobiste wtrącenia są o tyle intrygujące, że Lubina gościł w każdym z opisywanych miejsc, co w rezultacie pozwala spleść ze sobą dwie perspektywy – popularnonaukowy wywód (zupełnie pozbawiony zadęcia) okraszony zostaje indywidualnymi spostrzeżeniami na temat codziennego funkcjonowania, panujących realiów i napotkanych ludzi. Ponadto język, jakim posługuje się autor jest potoczysty w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa – nurt snutej historii jest niezwykle wartki, dzięki czemu płynie się przez nią błyskawicznie. Złożone zagadnienia i skomplikowane kwestie wyłożone zostają w prostych słowach (nie pozbawionych ironii czy aluzji), momentami przywodzących na myśl gawędę czy lekki, niezwykle erudycyjny i pełen odniesień do różnych dziedzin wykład.

W rezultacie Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium to zarówno sprawna warsztatowo, jak i niezwykle przyjemna lektura, pozwalająca uważniej spojrzeć i w pewnym stopniu zrozumieć współczesne ambicje Chińskiej Republiki Ludowej pod przewodnictwem Xi Jinpinga. To również świetna lekcja dotycząca chińskiego nacjonalizmu i sinocentryzmu, chińskiej polityki wobec mniejszości czy ogólnie mentalności Chińczyków Han. Wisienką na torcie jest bibliografia, która zaprezentowana jest w bardzo oryginalny sposób – nie mamy do czynienia z tradycyjnym, suchym wykazem źródeł, za to na  końcu książki, każdy z rozdziałów zostaje omówiony pod kątem czerpanych inspiracji z krótkim komentarzem. Stąd dzieło Michała Lubiny to rzecz jak najbardziej godna polecenia, która znakomicie uzupełnia się z publikacją Chińczycy trzymają nas mocno Sylwii Czubkowskiej (w Chińskim obwarzanku pojawiają się zresztą nawiązania do tekstów Sylwii Czubkowskiej). 


 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2023, s. 8
[2] Tamże, s. 10
[3] Tamże, s. 9
[4] Tamże, s. 10 
[5] Tamże, s. 286

2 komentarze:

  1. Podoba mi się oferta Szczelin. Mam na półce dwie przeczytane i jedną oczekującą, a na pewno dojdą następne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie pozycje, o których pisałeś ("Skarby ziemi" oraz "W trybach chaosu") wydają się być bardzo interesujące. Ciekaw jestem, czy ta oczekująca także utrzyma poziom ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)