Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

wtorek, 13 sierpnia 2013

O nieprzystosowanych


Lepiej jest dla całego świata, jeśli zamiast czekać na egzekucję zdegenerowanego potomstwa za popełnione zbrodnie lub pozwolić im przymierać głodem z powodu imbecylizmu, społeczeństwo może nie pozwolić tym, którzy są wyraźnie nieprzystosowani, na przedłużenie ich gatunku. Trzy pokolenia imbecylów to wystarczy.

to nie słowa Hitlera, jak by się mogło wydawać, a jednego z najwybitniejszych prawników w historii USA, liberała (!) Olivera Wendella Holmesa

przytoczone w książce Philipa Zimbardo Efekt Lucyfera



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Z Podróży Guliwera


Historia ludzkości jest nagromadzeniem spisków, buntów, morderstw, rzezi, rewolucji, banicji, samych najgorszych skutków, jakie mogą przynieść ze sobą chciwość, stronniczość, hipokryzja, wiarołomstwo, okrucieństwo, wściekłość, szaleństwo, nienawiść, zazdrość, żądza, zła wola i ambicja... Nie mogę wysnuć żadnego innego wniosku niż ten, że większość twoich rodaków jest najzłośliwszą rasą drobnego, wstrętnego robactwa, jakiemu natura kiedykolwiek pozwoliła pełzać po powierzchni ziemi.

Jonathan Swift, Gullivers Travels, 1727 (Podróże Guliwera przyp. A.V.)

przytoczone w książce Efekt Lucyfera Philipa Zimbardo

niedziela, 11 sierpnia 2013

Zimbardo i wkręty Nosela


Większość z Was słyszała pewnie któryś z wyczynów Kamila Nosela, który najpierw w Radiu Złote Przeboje, a teraz w Radiu Zet wkręca ludzi. Dla tych, którzy nigdy w akcji go nie słyszeli, krótko przedstawię na czym polega jego typowy wkręt. Nosel, udając zwykle kobietę, najczęściej z centrali lub innej instytucji dającej mu przewagę autorytetu, dzwoni do ofiary, często urzędnika lub znanej osoby, i nakazuje jej podjęcie jakiegoś absurdalnego działania. Część radiosłuchaczy lubi jego manipulacje, a cześć nie. Niektórzy uważają, że są one ustawione, ale niesłusznie. Po prostu spalone podejścia, czyli te, gdy cel spławił natręta i wysłał go, by skakał na przysłowiowy bambus, nie idą na antenę. A co to ma wspólnego z Zimbardo?

Od czasu, gdy pierwszy raz usłyszałem Nosela wykonującego swoją robotę, zastanawiałem się, czy wszyscy ci ludzie naprawdę są aż takimi kretynami? Pan Kamil przecież wielokrotnie daje aż nadto czytelne sygnały, że to podpucha i że dzwoniący chce zakpić z rozmówcy, poczynając od brzmienia głosu, jakiego używa Nosel, aż po teksty typu „podporucznik z V Brygady Lotnictwa Podziemnego i Nadziemnego” i inne podobne absurdy, a mimo to, co dzień ma nowy temat, nowy udany wkręt. A Wy jakie macie odczucia?

Jedni z wkrętów Nosela się zaśmiewają, wierząc, iż oni nie daliby się nabrać. Inni uważają, że to nie są prawdziwe wkręty, tylko ustawki, co jak już wspomniałem jest nieprawdą. Po lekturze Efektu Lycyfera Zimbardo mam niestety świadomość, iż ani jedni, ani drudzy nie mają racji. Teraz tyle razy, ilekroć przypadkiem usłyszę tę audycję, czuję się przytłoczony świadomością, że to, co wydaje się większości śmieszne lub zmyślone, jest w rzeczywistości tragiczne i prawdziwe, jest czubkiem góry lodowej poważnego problemu.

W Stanach Zjednoczonych FBI walczyło z serią przestępstw zwanych „numerem z rewizją osobistą”. Manipulacja polegała na tym, iż ktoś dzwonił do kierowniczki fast foodu przedstawiając się jako powiedzmy funkcjonariusz policji Scott i informował, że pilnie potrzebna jest jej pomoc w związku z kradzieżą dokonaną przez pracownicę jej restauracji. Jako sprawczynię kradzieży, czyli swoją główną ofiarę, wybierał młodą i atrakcyjną dziewczynę z personelu. Nakazywał kierowniczce lub kierownikowi zamknąć tę osobę w pomieszczeniu na zapleczu do czasu przyjazdu policji, który oczywiście nigdy nie następował. Pomieszczenie wybierał z tych, które są objęte monitoringiem i do którego zapewnił sobie wcześniej dostęp. Polecał przybrać do czynności mężczyznę i następnie nakłaniał do obnażenia zatrzymanej i jej przeszukania wraz ze sprawdzeniem zawartości pochwy i odbytu. Każda „czynność” była przez personel telefonicznie na bieżąco relacjonowana „policjantowi”, a kamery robiły swoje. Potem, gdy sytuacja się rozkręcała, dochodziło i do innych czynności o jednoznacznie seksualnym charakterze, a nawet gwałtów. Spraw takich było w USA kilkadziesiąt w kilkudziesięciu stanach (tylko do roku najdalej 2007). Sprawcami okazywali się wytrawni oszuści podglądacze, przygotowani do planowanych manipulacji; uzbrojeni w wiedzę psychologiczną, znajomość kultury korporacyjnej i wewnętrznych przepisów atakowanych przedsiębiorstw oraz poufnych informacji o nich. Firmy wrobione przez oszustów musiały płacić ofiarom ogromne odszkodowania, pracownicy wrobieni w „pomocników” byli wyrzucani z pracy, ponosząc poza tym karne konsekwencje swych zachowań, a ofiary bezpośrednie miały traumę do końca życia. Ilość udanych wkrętów tego typu, podobnie jak sukcesy Nosela, każą się zastanowić, czy zmanipulowani są głupi, czy też jednak każdy z nas może paść ofiarą takiego ataku, zwłaszcza jeśli zostanie on fachowo przygotowany i przeprowadzony?

Tą ostatnią możliwość potwierdza Donna Summers, kierowniczka McDonald’sa w Mount Washington w stanie Kentucky, zwolniona z pracy za to, że dała się podstępem nakłonić do wykonywania poleceń autorytetu przez telefon. Jej słowa:

Myślisz o tym i mówisz; ja nie zrobiłbym tego. Ale jeśli nie znajdziesz się w tej sytuacji, w tym czasie, to skąd wiesz, co byś zrobił. Nie wiesz tego.*

brzmią prawie identycznie z wypowiedzią naszej noblistki, którą niedawno przytaczałem w recenzji Efektu Lucyfera:

Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono

Dan Jablonski, agent specjalny FBI, który się zajmował niektórymi z tych przestępstw, mówi tak:

Ty i ja możemy tu siedzieć i osądzać tych ludzi i mówić, że byli oni cholernymi durniami (jak ja kocham te amerykańskie gadki – przyp. A.V.) Ale oni nie są szkoleni w posługiwaniu się zdrowym rozsądkiem. Są szkoleni, by mówić i myśleć: Czym mogę panu służyć?

Badania i eksperymenty amerykański psychologów społecznych poszły jeszcze dalej – pokazały, że takie numery można dość łatwo wycinać we wszelkich zhierarchizowanych środowiskach, jak choćby w służbie zdrowia. Uzdolniony lub uzbrojony w odpowiednią wiedzę manipulator może bez problemu dokonać morderstwa pacjenta wydając przez telefon personelowi polecenie podania zabójczej dawki leku. Przykłady można mnożyć.

Wróćmy jednak do Nosela. Jego numery dotykają przedstawicieli całego polskiego społeczeństwa. Od szaraków po celebrytów, od prostaków po ludzi obytych i wykształconych, od urzędników po biznesmenów. W dodatku, w przeciwieństwie do amerykańskich zboczonych oszustów, Nosel nie staje do walki uzbrojony w dogłębną znajomość procedur i realiów środowiska, w którym obracają się jego cele. Nie ma też za sobą wiedzy teoretycznej i praktycznej, którą mają jego przestępcze odpowiedniki zza Wielkiej Wody. Atakuje niejako z doskoku, improwizuje. Oni jednak ograniczali się do ataków na fast foody, jako instytucje najbardziej odmóżdżające swoich pracowników, a on nie musi. Czyżby więc cała Polska w tym aspekcie była jednym wielkim fast foodem?

Chciałbym zobaczyć wyniki podobnych badań lub eksperymentów, gdyby ktoś je przeprowadził w Polsce. Mogłyby nas chyba zszokować. Na razie wystarczy posłuchać audycji Nosela i w myślach przyrównać je do realiów amerykańskich. Można się załamać. Wychodzi na to, że całe nasze społeczeństwo co do możliwości krytycznej oceny sytuacji i zdolności do obrony przed manipulacją przypomina najbardziej zrobotyzowany personel amerykańskich firm postrzeganych jako najbardziej odmóżdżające. Uważajcie, by i Was ktoś nie wkręcił


Wasz Andrew





* Wszystkie wytłuszczone cytaty kursywą - Philip Zimbardo Efekt Lucyfera

sobota, 10 sierpnia 2013

O postrzeganiu czasu


Liczba czynników, które wywierają na nas subtelny, choć wszechobecny wpływ, od dzieciństwa, przez okres dojrzewania, aż po dorosłość, jest tak duża, że często nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób zaczynamy przedkładać w naszym myśleniu jedną kategorię czasową nad inne.

Philip Zimbardo, John Boyd Paradoks czasu

piątek, 9 sierpnia 2013

Paradoks czasu





Philip Zimbardo, John Boyd


Paradoks czasu


(oryg. The Time Paradox: The New Psychology of Time That Can Change Your Life)

tłumaczenie: Anna Cybulska, Marcin Zieliński

seria/cykl wydawniczy: Biblioteka Psychologii Współczesnej

Wydawnictwo Naukowe PWN 2012

Po przeczytaniu książki Philipa Zimbardo Efekt Lucyfera, która mnie zachwyciła, zafascynowała i dostarczyła mi nowych narzędzi do oceny rzeczywistości, przymierzałem się do Paradoksu czasu, wspólnego dzieła Zimbardo i Johna Boyda, znanych psychologów społecznych. Swoją drogą, znamienną przesłanką do oceny naszego świata, pozytywnych treści niesionych przez internet i również psychologii społecznej jest doświadczenie, jakiego doznamy, gdy wpiszemy w Google „John Boyd”. Sądząc z wyników wyszukiwarki najważniejszym z Johnów Boydów, a jest ich bez liku, okazuje się amerykański pilot wojskowy. Na samym początku listy człowiek, który uczył zabijać, a na samym końcu, o ile w ogóle uda się go Wam wyszukać, człowiek, który uczy jak być dobrym dla siebie i innych, jak być wartościowym i szczęśliwym. To jednak tylko taka moja osobista dygresja; wracajmy do tematu.

Jak wspomniałem, Efekt Lucyfera oceniam jako lekturę ze wszech miar godną polecenia. Po przeczytaniu kilku internetowych recenzji Paradoksu czasu i notki na okładce oraz po skojarzeniu ich z tytułem, miałem wrażenie, iż tym razem będę miał do czynienia z kolejnym z setek poradników o gospodarowaniu swoim czasem, byciu szczęśliwym i spełnionym. Pomyślałem sobie – Mistrz postanowił pójść w komercję i spłodził kolejny przepis na szczęście. Dzięki Bogu – omyliłem się. Nawiasem mówiąc, w odpowiednim miejscu, niejako mimochodem, większość tych poradników została przez autorów rozjechana bezlitosną krytyką; wręcz zmiażdżona.

Książka wbrew tytułowi i szufladkom, do których zwykle się ją wrzuca, ściśle wiąże się z Efektem Lucyfera, dlatego cieszę się, że je przeczytałem w tej kolejności i choć takiego wyboru dokonałem przypadkiem, taką właśnie kolejność lektur polecam. Mimo tego, że Paradoks koncentruje się na innych aspektach rzeczywistości społecznej, dalej jest to ten sam temat – na ile System i Sytuacja mogą tłamsić wolną wolę, o ile w ogóle ona tak naprawdę istnieje. Wiodącym motywem książki, jak sam tytuł mówi, jest czas. Większość z nas zauważa, że nie zawsze biegnie on tak samo – raz pędzi i dni, tygodnie, a nawet miesiące, są niczym mgnienie oka, to znów wlecze się i każda chwila zdaje się trwać wieczność. Większość jednak nie zauważa, iż każdy z nas odczuwa i postrzega czas inaczej, iż żyje w innym czasie. Jedni żyją w czasie przeszłym czerpiąc z dobrych wspomnień siłę i pozytywne nastawienie, a inni rozpamiętują w nieskończoność traumy z przeszłości, nie umiejąc wyrwać się z piekła istniejącego w ich mózgu. Druga grupa żyje teraźniejszością i w jej ramach jedni biorą z życia co się da, dosłownie żyjąc chwilą, a inni fatalistycznie dają się nieść rzece czasu niczym łódka bez steru i napędu, gdyż los tak chce. Trzecia frakcja to żyjący przyszłością, którzy wszystko planują niczym szachista w trakcie gry oraz inni, dla których przyszłość sięga aż poza śmierć samą i tak naprawdę dopiero tam się zaczyna. Oczywiście przeważają ci, którzy mają po trochu z każdego rodzaju postrzegania czasu, ale niewielu zdaje sobie sprawę z tego, iż te proporcje cały czas się zmieniają, co z kolei wpływa na wszystko w ich życiu, nawet na konkretne decyzje i wybory, od najbłahszych, do kluczowych. Chyba najciekawsze, iż na zmianę swego postrzegania czasu można świadomie wpływać, co jest pozytywną wiadomością, i w ten sposób poprawiać swoje życie, ale niestety Systemy i Sytuacje potrafią to robić równie skutecznie, z czego na ogół nie zdajemy sobie sprawy. Nawet ludzie, którzy sami manipulują czasem i postrzeganiem czasu przez innych, choćby specjaliści urządzający kasyna gry, jak w prześwietnym przykładzie opisują autorzy, sami nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, iż oni też są trybikami w mechanizmie, w którego szczególną pułapkę zaganiają innych.

Prawidła działania mechanizmów uzależniających nasze życie, a nawet nasze konkretne decyzje, od sposobu postrzegania przez nas czasu, z którego na ogół nie zdajemy sobie sprawy, są wiedzą wręcz bezcenną. Nie dziwię się jednak, że osiągnięcia psychologii społecznej nie przebijają się w mediach i programach szkolnych, nie mówiąc o propagandzie rządowej. W końcu ciemną masą zawsze było łatwiej rządzić, a w świetle najnowszej wiedzy nabiera to stwierdzenie mocy i aktualności jeszcze większej, w dodatku na płaszczyznach tak różnorodnych, iż niejeden poczuje się zaskoczony. Korzystajmy więc z tego, iż mamy możność tę wiedzę poznać, w dodatku bez większego wysiłku, gdyż autorzy posiadają naprawdę lekkie pióra i potrafią o sprawach trudnych i poważnych pisać tak, iż czyta się to niczym powieść.

Podobnie jak w Efekcie Lucyfera sam Zimbardo, tak tutaj duet Boyd Zimbardo nie chełpi się własnymi osiągnięciami, ale stawia się raczej w roli przewodników po fascynującym świecie wiedzy wynikającej z osiągnięć psychologii społecznej. Czerpią pełnymi garściami z dorobku innych uczonych, opisując ich niesamowite eksperymenty i badania, swoje nawet miejscami pomniejszając, jak choćby Zimbardo, który o swoim przesławnym SEW samokrytycznie pisze jako o niechlubnym. A niektóre odkrycia psychologów społecznych w tym kierunku badań, o którym książka traktuje, są tak zaskakujące, że nawet mam wrażenie, iż nie bardzo wiadomo co zrobić z wiedzą z nich wynikającą. Są jak bomba atomowa, tylko taka, której nie da się zamknąć w bunkrze, by nie dostała się w niepowołane ręce.

Ciekawa jest nie tylko warstwa naukowa wiążąca się bezpośrednio z tematem. Autorzy zaprezentowali, niestety niezwykle rzadką, umiejętność wplatania w narrację własnych przeżyć i obserwacji oraz wyjątkowo interesujących ciekawostek historycznych, niejednokrotnie z pozoru niewiele się wiążących z głównym tematem, ale po przemyśleniu okazujących się prawdziwymi diamencikami, co dodatkowo zwiększa wartość i przyjemności z odbioru tej i tak wspaniałej książki.

Niestety, książka ta raczej nie będzie nigdy promowana przez władze państwowe czy religijne, gdyż wnioski i zalecenia z niej wynikające nie bardzo korespondują z lansikiem kapitalistycznej demokracji i większości związków wyznaniowych. Choć podkreślają pozytywną rolę, również, a może zwłaszcza, jaką w dzisiejszym świecie może odegrać orientacja na czas przyszły transcendentalny (nie tylko w wydaniu chrześcijańskim), i choć wielu wierzących znajdzie w tej książce wręcz umocnienie w wierze, to mam wrażenie, iż hierarchowie staną w opozycji, jak zresztą tradycyjnie wobec wszelkich osiągnięć nauki, że wspomnę tylko Kopernika. Władzom świeckim zaś pewnie nie spodobają się inne wydźwięki psychologii społecznej, jak choćby miażdżąca wręcz krytyczna analiza skuteczności (a raczej jej braku) kampanii społecznych kosztujących miliony, społecznych reklam i innych podobnych działań władz, nie wspominając o temacie kampanii przedwyborczych, wymiaru sprawiedliwości czy kształtu edukacji i wychowania młodzieży.

Jak łatwo się zorientować, polecam absolutnie i bezapelacyjnie. Jeśli nie studiowaliście psychologii społecznej, niektóre treści mogą naprawdę przewrócić Wasz świat do góry nogami; choćby niesamowite eksperymenty Zajonca i Bargha ukazujące jak subtelnie działania Systemów i Sytuacji mogą mieć wpływ na dokonywane wybory, a decydent i tak będzie myślał, że dokonał wyboru niezależnego i zracjonalizuje podjęte decyzje nie przypuszczając nawet, iż miały one inny początek. Lepiej jednak wiedzieć, iż gwiazdy to nie świetliki gdzieś, het tam w górze, a gazowe kule ognia o niewyobrażalnych temperaturach. Nocne niebo gwiaździste nie stanie się przecież przez to mniej romantyczne. Podobnie lepiej wiedzieć, co może wpływać na nasze decyzje i wybory, na nasze postrzeganie świata i nas samych. Potem sami możemy zdecydować, co z tą wiedzą zrobić.

Klasy książki nie obniża ani trochę kilka poważnych błędów, jakie zakradły się do tego wydania, jak sądzę w trakcie tłumaczenia lub edycji. Kto czyta uważnie sam je wyłapie i dojdzie do tego, co powinno być napisane. Kto będzie czytał po łebkach i tak połowy rzeczy nie przyswoi.

Jeszcze raz zachęcam do lektury

Wasz Andrew

Paradoks czasu [John Boyd, Philip Zimbardo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Paradoks czasu [Philip Zimbardo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


czwartek, 8 sierpnia 2013

o SS-manach


„zło, które wynika ze zwykłego myślenia i które popełniają zwykli ludzie jest normą, a nie wyjątkiem... Wielkie zło wynika ze zwykłych procesów psychicznych, które ewoluują, posuwając się coraz dalej na kontinuum destrukcji” (...) zwykli ludzie zostają uwikłani w sytuacje, w których uczą się dokonywać złych czynów, jakich wymagają wyższe poziomy systemu władzy. „Bycie częścią systemu kształtuje poglądy, nagradza wierność dominującym poglądom i sprawia, że odejście od nich jest psychologicznie obciążające i trudne”.

Słowa Johna Steinera, socjologa, który przeżył Auschwitz i któremu personel SS kilka razy uratował mu życie, co popchnęło go do poświęcenia paru  dziesiątek lat życia na pobyt w Niemczech i spotkania z setkami SS-manów różnych stopni w celu zbadania przyczyn takich zachowań

wplecione w wywód Philipa Zimbardo w książce Efekt Lucyfera

środa, 7 sierpnia 2013

O tempora, o mores!



Czy Polska jest jeszcze normalnym krajem? Ostatnio to pytanie ciśnie mi się coraz częściej na usta. Płatni prześmiewcy, wyszydzający czasy PRL-u, którzy w ten sposób próbują wmówić nam, iż teraz na pewno jest lepiej, zdają się nie zauważać absurdów dnia dzisiejszego na głowę bijących czasy Gierka.

Jedną z kluczowych sił napędzających i regulujących sprawnie działającą demokrację jest czwarta władza. Kiedy widzę jej działanie w naszych realiach, zaczynam tęsknić za instytucjonalną cenzurą. Przynajmniej się mózg nie lasował od takich kwiatków.

Dla tych co nie wiedzą, w końcu nie każdy musi, jeśli się tematem nie zajmuje - Lewa fotka przedstawia jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoczków polskiego wybrzeża - falochron zachodni w Świnoujściu z charakterystycznym Wiatrakiem.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Pomyłka



Dzwoni telefon:
- Halo, przepraszam, czy to numer: trzy, pięć, dwa, osiem, dwa, trzy, dziewięć?
- Tak, tak, nie, tak, nie, tak, tak...