Jun'ichi Watanabe
Za kwietnymi polami
Utwór Watanabe to fabularyzowana biografia kobiety urodzonej jako Gin w szacownej rodzinie Ogino, której głowa rodu, Ayasabura, jest naczelnikiem wsi Tawarase. W chwili rozpoczęcia akcji jesteśmy świadkami niecodziennej sytuacji – oto po 3 latach małżeństwa, najmłodsza córka, 19-letnia Gin przybywa samotnie do rodzinnego domu, oznajmiając, że nie zamierza powrócić do męża i jego familii ((…) bogatej chłopskiej rodziny Inamurów z pobliskiej wsi Kawakami [i]). Przyczyną tej buntowniczej postawy – nieakceptowalnej w konserwatywnym, mocno patriarchalnym japońskim społeczeństwie, gdzie o losie kobiety decydują rodzice, woli których nie można się przeciwstawiać – jest „prezent ślubny”, jakim obdarzona zostaje Gin. Okazuje się, że dziewczyna zostaje zarażona przez swojego męża rzeżączką, podówczas praktycznie nieuleczalną chorobą. Te fatalne wydarzenia skazują Gin na podwójne wykluczenie – w oczach miejscowych staje się hańbą Oginów, bowiem ucieka od prawowitego małżonka; nadto z racji przypadłości jest bezpłodna, co według ówczesnych standardów czyni ją kobietą niemal bezwartościową. Gnębiona wyrzutami sumienia matka nie wyrzeka się swojej córki (co mogłoby jej grozić w innej rodzinie), ba, usiłuje jej pomóc, wysyłając ją do renomowanej kliniki w Tokio. Młoda kobieta poddana zostaje badaniom, prowadzonym przez działających bezceremonialnie lekarzy, co rodzi silne poczucie upokorzenia, które staje się źródłem postanowienia, by zostać lekarzem i pomagać innym kobietom, znajdującym się w podobnie beznadziejnym położeniu.
Powieść Watabane w ogromnej mierze koncentruje się na osobie Ginko Ogino, która ukazana zostaje jako postać pełna determinacji, uporu, ale i odwagi. Śledzenie jej perypetii może stać się źródłem inspiracji, bowiem Ogino musi zmagać się z naciskami, niechęcią, wykluczeniem, złośliwością z niemal każdej strony – Watanabe pokazuje, że przy odpowiednim zaangażowaniu, samozaparciu, ogromnej determinacji oraz ciężkiej pracy, możliwe jest osiąganie nawet tych celów, które w powszechnej świadomości uchodzą za niemożliwe do zrealizowania. Jednocześnie życiorys bohaterki stanowi uniwersalne studium wyobcowania i ostracyzmu – Ginko, jako jednostka, która ma czelność zanegować obowiązujące standardy i hardo stać przy swoim zdaniu, staje się obiektem wrogości ze strony otoczenia. Jej indywidualizm jest zbyt odbiegający od przyjętych schematów, co prowadzi do prób ograniczania jej praw do samostanowienia i decydowania o własnym losie, choć przecież w szerokiej perspektywie, celem Ginko Ogino jest możliwość niesienia pomocy innym, szczególnie kobietom.
To właśnie rola kobiety w społeczeństwie japońskim u schyłku XIX wieku stanowi ważką część utworu. W historii Japonii jest to okres szczególny, bowiem to lata panowania cesarza Mutsuhito (1852 – 1912), który faktyczną władzę przejmuje w wyniku Restauracji Meiji (6 kwietnia 1868). Siogunat Tokugawów zostaje obalony, w kraju, jeszcze mocniej otwierającym się na wpływy Zachodu (trwająca ponad 200 lat polityka izolacjonizmu znana jako sakoku zostaje zakończona jeszcze za czasów Tokugawów, w 1853 roku), rozpoczyna się proces gwałtownej modernizacji. Struktury feudalne zostają zniesione, lenna zostają przejęte od samurajów, którzy otrzymują pieniężne rekompensaty. Wprowadzone zostaje powszechne szkolnictwo, stypendia dla studentów uczących się za granicą, zreformowany zostaje system monetarny, sądownictwo, administracja, armia, marynarka oraz system lecznictwa (założono wiele uniwersytetów, na których nauczano m. in. medycyny zachodniej). Liczba zachodzących zmian jest imponująca, lecz Jun'ichi Watanabe pokazuje mniej znany (i już nie taki chwalebny) aspekt tych reform, tj. fakt, że dotyczą one przede wszystkim mężczyzn. O ile sytuacja wielu Japończyków ulega poprawie, bowiem otwierają się przed nimi nowe, niedostępne jeszcze do niedawna możliwości wyboru kariery zawodowej, o tyle położenie Japonek jest niemal takie same, tzn. ich rola w społeczeństwie jest ściśle limitowana przez tradycyjne normy konfucjańskie i patriarchalną strukturę. Przedstawicielki płci żeńskiej są postrzegane jako opiekunki domu i rodziny (sam rząd Meiji promuje ideał „ryōsai kenbo” („dobra żona, mądra matka”), podkreślający istotę kobiecości zamykającą się w byciu podporą dla męża i wychowanką dla dzieci). W kwestii kontaktów z innymi, oczekuje się od nich podporządkowania mężowi oraz teściom, zaś w życiu społecznym, ich prawa są mocno ograniczone, bowiem nie mogą one głosować. Podobnie wygląda sprawa edukacji, która w przypadku dziewcząt ma stanowić jedynie przygotowanie do bycia żoną oraz matką – studia są dla większości kobiet praktycznie nieosiągalne. W takich właśnie realiach przychodzi realizować Ginko Ogino swoje marzenie, w realiach, stanowiących fundament dla ostracyzmu i dyskryminacji, których ofiarą pada protagonistka.
Za kwietnymi polami to także możliwość poznania mniej znanych rozdziałów z historii Kraju Kwitnącej Wiśni. Autor sporo uwagi poświęca osadnictwu na Hokkaido, drugiej co do wielkości wyspy Archipelagu Japońskiego, położonej najbardziej na północ, gdzie panują najmniej przyznaje warunki do życia. Jun'ichi Watanabe plastycznie opisuje surową przyrodę, z kaprysami której radzić muszą sobie pierwsi kolonizatorzy. Przy tej okazji pisarz portretuje japońskich chrześcijan, w większości ludzi, którzy zrywają z religią swoich przodków i przyjmują egzotyczną pod tą szerokością geograficzną wiarę w Jezusa Chrystusa i jego kościół. Nie mniej interesujące są wyimki traktujące o rozwoju ruchu feministycznego w Japonii, którego celem jest poprawa doli japońskich kobiet m. in. poprzez walkę z alkoholem czy prostytucją (tu z kolei można przekonać się, że patriarchat nie ma narodowości, że niemal wszędzie, gdzie się rozpleni, przyjmuje podobnie agresywne i uwłaszczające kobietom formy).
Poważną rysą na książce, które ma zadatki na bardzo dobrą literaturę, jest styl, jakim operuje Jun'ichi Watanabe. W powieści nie brak fragmentów o mocno informacyjnym charakterze, nasyconych faktami i ciekawostkami – ich lektura, mimo pewnej zwięzłości i suchości jest o wiele przyjemniejsza niż urywków, w których autor, za pomocą mowy pozornie zależnej, raczy nas przemyśleniami i refleksjami Ginko Ogino. Owe wewnętrzne deliberacje zostają przybliżone z nieznośną manierą – nie brak im pompatyczności, sztuczności, przerysowania. Wydaje się, że celem zabiegu jest próba przybliżenia motywów, jakie kryją się za wyborami i decyzjami podejmowanymi przez Ogino, nie zawsze zrozumiałymi. Jednak owa próba odkrycia tajemnicy wypada bardzo blado – lepiej byłoby, gdyby Watanabe postanowił pozostawić je ukryte pod całunem przemilczenia, bo owoce domysłów smakują bardzo gorzkawo.
W rezultacie Za kwietnymi polami to niezła pozycja, choć zdecydowanie należy traktować ją jako książkę z ogromnym, acz nie do końca wykorzystanym potencjałem. Tematyka dzieła, biogram głównej bohaterki czy tło społeczno-historyczne stanowią bardzo solidne podwaliny, tyle, że sposób, w jaki autor kreuje swoją heroinę skutecznie odbiera radość płynącą z lektury. Nie mniej jednak to wciąż wartościowy utwór, uzmysławiający, że ludzie śmiało podążający za swoimi marzeniami – w chwili gdy stoją one w sprzeczności z obowiązującymi przesądami i prawidłami – narażeni są na ogrom nieprzyjemności. Ich pasja, będąca motorem do działania, jak i (nierzadko) życiowym celem, staje się – za sprawą innych ludzi – ich przekleństwem.
P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie https://pomagam.pl/medycy_ukrainie
------------------------------------

OdpowiedzUsuńCzytałam tę biografię ponad dziesięć lat temu. Styl autora mi się nie podobał, ale główna bohaterka bardzo mnie zaciekawiła. Dzięki takim osobom jak ona, niepokornym, przedsiębiorczym, bardzo odważnym, los japońskich kobiet powoli się polepszał. Wiele jest w tej książce przykładów nienawiści okazywanej bohaterce przez mężczyzn.
„Choć Yamamoto to biografia w pełnym tego słowa znaczeniu, to zaznaczyć należy, że autor nie próbuje stworzyć dzieła, które obejmowałyby wszelkie, najdrobniejsze epizody z egzystencji admirała” – o jakiego admirała chodzi? :)
Czyli nasze wrażenia są b. podobne - postać głównej bohaterki jest niezwykle ciekawa, budująca, a przy tym pokazuje jak szowinistycznym społeczeństwem było społeczeństwo japońskie, szczególnie na początku XX wieku. Ale styl książki pozostawia wiele, wiele do życzenia.
UsuńA chodzi oczywiście o admirała Yamamoto - tworząc tę recenzję jako formatki użyłem tekstu, w którym pisałem o książce "Yamamoto" Hiroyukiego Agawy i gdzieś mi został tej jeden akapit. Dzięki za wyłapanie ;)