Pandelis Prévélakis
Kronika pewnego miasta
Ale ktoś, kto bada sztukę i obyczaje dawnego żywota, bada samo życie, na które składa się trud ludzi oraz ich namiętności. Historia zapisana na kartach podręczników niczym jest w porównaniu z codziennym potem, jakim ociekali ludzie nad narzędziami i materiałami swojej pracy, aby zapewnić świat bogactwem i pięknem. Każdy według własnych możliwości – ten przy warsztacie stolarskim, tamten przy kole lub kowadle, inny młotem, igłą albo szydłem – powiększył dziedzictwo człowieka, przyniósł większy pożytek sobie i bliźnim niż byle zabijaka, który trwoni, nie siejąc, i żyje z cudzego mozołu [1]. Ów trud, powtarzany dniami, miesiącami, latami składa się na powszedniość, która pozornie zwykła, pospolita, a więc z założenia raczej nudna, ukazuje swoje bogactwo i złożoność, jeśli odpowiednio uważnie się jej przyjrzeć, co wcale nie jest łatwe, szczególnie jeśli patrzymy z odległej czasowej perspektywy. Tę trudną sztukę, spoglądania przez mgłę czasu na rzeczy uchodzące za drobiazgi i detale, z jakich składa się nasz byt, z pewnością posiadł i mistrzowsko rozwinął Pandelis Prévélakis (1909 – 1986), grecki pisarz i tłumacz, autor utworu Kronika pewnego miasta.
Skromne dzieło (polskie wydanie papierowe, łącznie z przedmową oraz posłowiem, liczy sobie raptem 160 stron) to emocjonalna i bardzo osobista opowieść poświęcona Retimno, rodzinnej miejscowości Prévélakisa, trzeciego pod względem wielkości miasta na Krecie, który największy okres świetności przeżywało w XVI i XVII wieku, pod panowaniem Wenecjan, kiedy było ważnym ośrodkiem nauki i sztuki. Retimno z czasów Prévélakisa, z przełomu XIX i XX wieku, to miejsce, które w większości utraciło dawny blask, a zarazem to, podobnie jak cała Kreta, przestrzeń wielu wstrząsów, tąpnięć i przewrotów (od 1645 do 1897 trwa okupacja turecka, w latach 1898 – 1913 Kreta jest autonomicznym państwem z własną konstytucją i rządem, w 1913 roku cała wyspa przyłączona zostaje do Grecji, zaś w 1923 następuje ogromna wymiana ludności pomiędzy Turcją, a Grecją w ramach której z Retimno i z całej Krety wysiedlono pozostałych tam Turków oraz zislamizowanych Greków, zaś w ich miejsce przybywa prawosławna ludność grecka z Azji Mniejszej). W Kronice pewnego miasta nie brak echa owych dawnych, ważkich wydarzeń, tyle, że stanowią one jedynie tło dla portretu Retimno, jaki kreśli przed nami Pandelis Prévélakis.
Réthimno jest małym miasteczkiem o siedmiu czy ośmiu tysiącach mieszkańców, zbudowanym wzdłuż brzegu północnej Krety w połowie drogi między Chaniá i Megalókastro. Powiadają, że głośne było ongi na świecie dzięki kwitnącemu handlowi, że celowało w żeglarstwie, a nawet wydało paru dobrych malarzy i poetów, którzy przydadzą się zawsze, aby od zapomnienia ocalić imię miasta, gdy zamilkną jego bazary, w gruzach legną stocznie i kiedy najlepsze dzieci ulecą na cztery strony świata [2]. Tym, co od początku uderza w prozie Prévélakisa jest smutek, melancholia i tęsknota za przeszłością. Słowny pejzaż malowany przez Greka to obraz miasta, które z wolna chyli się ku upadkowi – razem z pierwszoosobowym narratorem wędrujemy jego uliczkami i zaglądamy w przeróżne zaułki, dowiadując się jak „teraz” różni się od tego, co „wczoraj”: Dawnymi czasy ulica Cara znała na pewno chwile świetności, jeśli sądzić po zamożnych domostwach, jakie tu zbudowano, i po wyglądzie większości sklepów. Teraz jest zarazem martwa i ożywiona, z mnóstwem przechodniów i niewielką garstką klientów – niby kamieniste łożysko potoku, niezdolne zatrzymać rwącej wody. Upadek patrycjańskiego miasta da się odczytać z tej ulicy jak z otwartej księgi [3]. Prévélakis z pieczołowitością i pasją odtwarza najciekawsze momenty w historii Retimno, pozwalając zasmakować w niezwykłej atmosferze przeszłości, w której splata się mrowie kultur oraz epizodów.
To przybliżanie perypetii Retimno odbywa się poprzez kreślenie losów pojedynczych ludzi związanych z miastem – niekiedy są to jednostki wybitne, wręcz pomnikowo-spiżowe, innym zaś razem to osobnicy czy osobniczki niemal schowane w cieniu historii, których żywot czy dokonania pozostają nie mniej intrygujące i pouczające niż biogramy wielkich ludzi. Autor pisze też o całych grupach narodowościowych (Turkach, Grekach, Żydach, w jednym fragmencie przewijają się nawet Maltańczycy), odnotowując ich obyczaje, tradycje, wierzenia, jak i panujące między nimi stosunki. Poszczególne opowieści powiązane są ze sobą za sprawą łańcucha mniej lub bardziej luźnych konotacji, skojarzeń, dygresji, które są znamienne dla stylu, w jakim utrzymana jest książka. Kroniki pewnego miasta przypominają bowiem wielką gawędę, tureckie nakli (tradycyjna ustna forma opowiadania różnorakich historii, często improwizowanych, z mocnym naciskiem na interakcję z publicznością, gdzie: Słowo krzyżuje się ze słowem, zmyślenie ze zmyśleniem, jak na warsztacie tkackim wątek z osnową. Dusza daje się złapać w tę sieć niby mucha w pajęczynę [4] – wystarczy wyraz „zmyślenie” zastąpić „anegdotą” i mamy piękne podsumowanie pisarstwa samego Prévélakisa). Autor płynnie przeskakuje z jednej opowieści do następnej, co przywodzi na myśl kamyczki układane w malowniczą mozaikę, której tematem pozostaje Retimno i jego dzieje. Owo dzieło jest przy tym bardzo poetyczne w formie – Prévélakis z ogromną wprawą operuje językiem, nasycając zdania ogromnymi pokładami poetyckiego zaśpiewu: Miasto postępowało od brzegów ku południowi z niemałą ostrożnością, jak gdyby się lękało nadmiernego rozpostarcia; i tak w ciągu dziesięciu czy nawet dwunastu (jeśli nie więcej) stuleci pozostało małe, skurczone, niby poczciwa bestia, która nogi zanurzyła w wodzie i braknie jej odwagi, by powlec się dalej [5]; Minęło tak sporo dni, aż wreszcie przyzwyczaili się wszyscy, a potem runęli nań biedacy, powyrywali deski z pokładu, porąbali belki, unieśli, co się dało. Pozostały już tylko żebra i dwie ostrogi, wielki statek handlowy przypominał teraz łapę olbrzyma proszącą niebo o jałmużnę. Ale i tego widma nie popuszczał piasek, lizał je dniem i nocą, wśród ciszy, pośród burzy, przy każdej pogodzie, aż w końcu pochłonął go doszczętnie; nic już nie było widać oprócz podwójnego rzędu drągów, nie wyższych od polan, którymi palą w kominku [6].
Całość składa się na intrygującą, opalizującą różnorakimi formami miniaturkę, której daleko do klasycznej powieści, noweli czy eseju, a która, zgodnie zresztą z tytułem, jest kroniką ukochanej, rodzinnej miejscowości (słowo „elegia” wcale nie wydaje się przesadą). Można odnieść wrażenie, że utwór Prévélakisa to pokłosie bacznej obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, obserwacji prowadzącej do konstatacji, że wszystko przemija – wicher historii wespół ze strumieniem czasu bezlitośnie erodują znany nam świat, który podlega ciągłym przeobrażeniom. Bezradność, niemożność przeciwdziałania owym zmianom może rodzić wrażenie bezsilności i małości, nostalgię, smutek, ale może też stać się bodźcem do tego, by to, co widzimy i co przechowujemy we własnej pamięci zachować dla potomnych, co niniejszym uczynił Prévélakis, składając przed nami bezcenny dar (szczególnie dla tych, którzy wizytować będą północne rejony Krety) – oto bowiem raczeni jesteśmy niepowtarzalnym portretem miasteczka, którego liczne aspekty w niemałym stopniu zniknęły, a które, posiłkując się lekturą Kroniki pewnego miasta możemy odtworzyć, błąkając się niespiesznie po uliczkach Retimno.
P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie
------------------------------------

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)