Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 23 stycznia 2026

Mikołaj Gołkowski „Mykoła” („SybirPunk” #4) - odbicie Jacka Reachera w cyberpunkowym stylu


No cóż, rozpisywać się specjalnie nie będę. „Mykoła” to czwarta już odsłona cyklu „SybirPunk” pióra Michała Gołkowskiego, na pewno jednego z najlepszych współczesnych rodzimych pisarzy. Nawet tym, którzy niczego jeszcze z tej serii nie poznali, tytuł cyklu zdradza i przynależność gatunkową, i miejsce oraz czas akcji. Cyberpunk, Syberia, jakaś bliżej nieokreślona, ale niezbyt odległa przyszłość. Gatunek więc z założenia dość lekki, i tak jest w istocie. Fabuła jest, owszem. Pierwsze trzy części tworzyły konstrukcyjną całość, a ta, czwarta, to dalsze dzieje jednej z głównych postaci wcześniejszej opowieści. Właściwie półtorej postaci, żeby być dokładnym.


O ile te trzy pierwsze powieści pod względem fabularnym były nowatorskie i oryginalne, a w połączeniu z niepowtarzalnym klimatem wręcz genialne, to „Mykoła” korzysta ze schematu znanego już i z hitów filmowych, i z klasyki literatury akcji. Mniej nowatorskie wcale nie znaczy gorsze. Jeśli kogoś wciągnął wcześniejszy „SybirPunk”, to i ten będzie rewelacyjną rozrywką. Znajdziemy tu tę samą niepowtarzalną atmosferę, i może jeszcze większą dynamikę akcji. O! - gdyby ktoś to dobrze przeniósł na ekran, mógłby być hicior na Netfliksie na miarę pierwszej dziesiątki seriali ever.

Ja wybrałem audiobook, jak w całym cyklu z głosem autora, i jak zwykle było super. W tej roli, w tym cyklu powieściowym, Michał Gołkowski śmiało wchodzi do grona najlepszych. Niestety praca studia nagraniowego jest żałosna. Słychać różne odgłosy, szczególnie przed i po dłuższych kwestiach, akapitach, rozdziałach. Nawet amator Mako New, który nagrywa samodzielnie w prywatnych warunkach i własnym sumptem, robi to jak należy. I on swoją pracę udostępnia za darmo, a tu ktoś bierze pieniądze za taką fuszerkę. Wstyd! Oczywiście nie dla autora i lektora w jednym.

Jeśli szukacie prozy z wielkimi ambicjami i parciem na Wielką Literaturę, której tytuły i autorów należy znać, gdy się bywa, to „Mykoła” nie jest dla Was. Lecz jeśli chcecie dobrej literatury akcji w opisanym wcześniej kanonie, to czwarty „SybirPunk” jest strzałem w dziesiątkę. Można go czytać bez poznania wcześniejszych części, ale nie jest to najlepsze rozwiązanie. Gorąco polecam zacząć serię od początku, jeśli jeszcze jej nie znacie. Naprawdę warto. I ciekaw jestem, czy zostanie wypromowana na rynku światowym jak podobny w wielu aspektach „Jack Reacher”, czy też, jak wiele innych obiecujących dzieł polskiej prozy, nie przebije się na eksport ulegając dziwnej modzie promowania przez nasz rynek wydawniczy cudownych piór publikujących co roku po kilka powieści, które po osiągnięciu sukcesu sprzedażowego i ustaniu parcia marketingowego na niewyrobione czytelniczo masy i tak wcześniej czy później lądują w śmietniku. No cóż, mamy swoją specyfikę, więc czemu inaczej miałoby być w literaturze.


P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/b4t636

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)