Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 2 stycznia 2026

"Poza królestwo" Yaa Gyasi - O ciężarze wyimaginowanych przewin

Yaa Gyasi

Poza królestwo

Tytuł oryginału: Transcendent Kingdom 
Tłumaczenie: Hanna Pustuła-Lewicka 
Wydawnictwo: W.A.B. 
Liczba stron: 344
Format: papier
 
 


Trudne i bolesne przeżycia mogą wyryć trwałe ślady na naszej psychice. Doświadczenia ekstremalne, daleko wykraczające poza spektrum dostępne innym ludziom, nie są możliwe do wymazania, usunięcia, zapomnienia, stąd w ogromnej mierze determinują one nasze dalsze losy. O tym, jaki to będzie wpływ, najczęściej decyduje fakt, w jaki sposób podejdziemy do tego, co tak nam niemiłe, zatrważające czy przykre, przy czym nie sposób mówić tu o postępowaniu zero-jedynkowym. Próby walki z traumami, ich przepracowania i oswojenia, szczególnie w pojedynkę, to balansowanie na cienkiej linie, rozciągniętej pomiędzy bagnem strapienia, chęci rozdrapywania ran (jako formy kary) i obwiniania siebie, a wartkim strumieniem szaleńczego, straceńczego i autodestrukcyjnego zapału do działania, by w mniejszym lub większym stopniu poprawić źle funkcjonującą rzeczywistość, jaka nas otacza, odkupując tym samym (na ogół wmawiane sobie) popełnione błędy. O tym, że zachowanie balansu – umożliwiającego z jednej strony spojrzenie na przeszłość bez grymasu cierpienia, z drugiej zaś pozwalającego na funkcjonowanie w codziennym życiu, bez ciągłej konieczności odpokutowywania swoich (nierzadko wyimaginowanych) przewin – jest ogromnym wyzwaniem, przypomina nam Yaa Gyasi (ur. 1989), ghańsko-amerykańska pisarka, autorka powieści Poza królestwo.

Fabuła koncentruje się wokół perypetii Gifty, młodej badaczki, obiecującej neurobiolożki, pracującej nad swoim doktoratem na Wydziale Medycznych Uniwersytetu Stanforda. Bohaterka całe dnie spędza w laboratorium, w którym prowadzi badania na myszach, zgłębiając wiedzę na temat mechanizmów uzależnienia oraz depresji (Moje badania dotyczyły obwodów neuronalnych sterujących zachowaniem pod wpływem układu nagrody [1]). W chwili rozpoczęcia utworu młoda kobieta otrzymuje telefon z niepokojącymi informacjami od zaprzyjaźnionego pastora z rodzinnego Huntsville w Alabamie, gdzie wciąż mieszka jej matka: Słyszysz, Gifty, prawie od miesiąca nie była w kościele. Dzwoniłem do niej, ale nie odbiera. Zaglądam do niej od czasu do czasu, żeby sprawdzić, czy ma co jeść i w ogóle, ale myślę… Myślę, że to się znowu dzieje [2]. Owe złowieszcze „to” jest nawiązaniem do wydarzeń sprzed lat, kiedy to matka pogrążyła się w długim, depresyjnym epizodzie. Córka nie zamierza doprowadzić do powtórki i ściąga rodzicielką do siebie, do Kalifornii, by się nią odpowiednio zaopiekować. Gifty nakłada na swoje barki podwójny ciężar – nie dość, że przychodzi jej samotnie skonfrontować się z chorobą jedynej bliskiej osoby, to w dodatku postać matki przywołuje łańcuch bolesnych wspomnień, z którymi bardzo trudno jest się samemu uporać.

Poza królestwo to wymagająca z emocjonalnego punktu widzenia książka, której sedno stanowią złożone (choć równie adekwatne wydaje się słowo „pokiereszowane”) relacje córki i matki. Gifty od najmłodszych lat nie może liczyć na to, czego podświadomie oczekują wszystkie dzieci od swoich rodzicielek, tj. miłości okazywanej poprzez czułość, ciepło, bliskość. Gifty – dziewczynka pozostająca w cieniu uwielbianego przez ojca, o kilka lat starszego brata, w trosce o perspektywy którego matka, jeszcze przed narodzinami córki, postanawia, że familia przeniesie się do USA – otrzymuje od rodzicielki komunikaty koncentrujące się wokół tego, że (podobnie jak brat) jest wymagającym w wychowaniu dzieckiem, na które w dodatku nieustannie należy łożyć pieniądze (Gifty, moje krwawiące serce [3]). Ta ciągła krytyka, czepianie się, surowe wymagania co do zachowania, zupełny brak wsparcia i ustawiczna nieobecność (Nie wiem, ile miała lat, pamiętam tylko, że nie wolno mi się jeszcze było malować. Musiałam to robić chyłkiem, nie przy niej, ale to nie było trudne. Ciągle pracowała. Nigdy jej przy mnie nie było [4]) w połączeniu z religijnym wychowaniem skutkują ogromnym poczuciem winy – Gifty w niemal wszystkich nieszczęściach dotykających członków jej rodziny dostrzega swój udział i poczuwa się do odpowiedzialności za ich los. Tym samym problemy z jakimi boryka się matka (Kiedy myślę o mojej matce, zawsze wyobrażam sobie podwójne łóżko, w którym leży, pokój wypełniony wyćwiczonym bezruchem [5]; Moja matka nienawidziła terapii. Zaczęła z rozkrwawionymi ramionami i z rozkrwawionymi ramionami skończyła. Nie ufała psychiatrom i nie wierzyła w choroby psychiczne [6]) wywierają podwójnie dewastujący i toksyczny wpływ na Gifty, która jako dorosła osoba, mimo iż doskonale rozumie mechanizmy dźwigania fałszywych przewin, nadal nie potrafi sobie z nimi poradzić (Jej odwrócone plecy nie mogły wyrządzić mi dużej krzywdy, byłam już w pełni ukształtowaną osobą, naukowczynią, rozumiejącą, że to, co dręczyło moją matkę, było chorobą, nawet jeśli ona sama nie chciała tego zaakceptować. Nawet jeśli odrzucała lekarzy, medycynę, własną córkę. Przyjmowała modlitwę i tylko modlitwę [7]).

Powieść, z racji starannie nakreślonego portretu psychologicznego Gifty, to także historia o poszukiwaniu sensu człowieczego żywota. Bohaterka, odpowiedzi na dręczące ją pytania o cel bytności na ziemskim padole, o możność kontrolowania swoich zachowań, o szanse na decydowanie o własnym żywocie, o wpływ na kształt swojej osobowości, najpierw usiłuje uzyskać za sprawą religii, następnie zaś nauki. Lata trudnych doświadczeń oraz ogromny wysiłek włożony w prowadzone badania uzmysławiają jednak, że ani religia, ani nauka nie dostarczają prostych i klarownych rozwiązań, że człowiecza egzystencja to niekończąca się konfrontacja z tym, co nieznane i nieprzewidywalne. Tym samym, Poza królestwo to afirmacja zagadki, jaką wciąż jest życie, świadomość, rozum – każde kolejne odkrycie w tej materii (jak zresztą we wszystkich gałęziach nauki) niesie za sobą szereg dodatkowych pytań, bowiem prowadzi do odsłonięcia następnej, ogromnej połaci niewiadomego: Mogłam zlokalizować obszar mózgu, w którym przechowywana jest pamięć, lecz to odpowiadało jedynie na pytanie, gdzie i – być może też – jak. Nie mówiło nic o tym dlaczego. Zawsze mnie to wytrącało z równowagi i wciąż wytrąca [8]; Robiłam to już milion razy, ale i tak widok mózgu wprawiał mnie w podziw. Świadomość, że nawet gdyby udało się zrozumieć malutki narząd tej jednej myszki, i tak nie powiedziałby mi wszystkiego o znacznie bardziej złożonym narządzie w mojej głowie. Mimo to musiałam próbować zrozumieć i z tego ograniczonego rozumienia ekstrapolować na przedstawicieli gatunku Homo sapies, najbardziej skomplikowanego zwierzęcia, jedynego zwierzęcia, przekonanego, że sięgnęło poza granice swojego królestwa, jak zwykła mawiać moja nauczycielka z biologii w liceum [9].

Utwór Yaa Gyassi to także opowieść o migrantach z Ghany, usiłujących znaleźć szczęście za wielką wodą i spełnić swój amerykański sen. Poza królestwo to ukazanie, jak brutalna potrafi być rzeczywistość Głębokiego Południa (określenie południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, w przeszłości najbardziej zależnej ekonomicznie od plantacji i niewolnictwa), do którego zalicza się Alabama – migranci z Afryki nie mogą tutaj liczyć na ciepłe przyjęcie, ba, szybko daje im się do zrozumienia, że są obywatelami drugiej, albo i niższej kategorii (Czy na świecie naprawdę istniały miejsca, w których sąsiedzi mówiliby nam dzień dobry, zamiast się od nas odwracać? W których dzieciaki z klasy nie wyśmiewałyby się z mojego imienia, nie przezywały mnie asfaltem, małpą czy jeszcze gorzej? [10]). To także przestrzeń, gdzie plenią się stereotypy i uprzedzenia, za sprawą których najważniejsze kwestie sprowadza się do czarno-białych barw, bez żadnych odcieni szarości ((…) w tamtych czasach telewizja pokazywała Afrykę wyłącznie w kontekście wojny albo głodu [11]; Tak, to smutne, ale naprawdę mówię to z przykrością, wiesz przecież, że ci ludzie mają słabość do narkotyków. Wszyscy biorą. Stąd taka wysoka przestępczość [12]).

Wypadkową tych wszystkich składowych, z których Yaa Gyassi buduje swoją powieść, jest intymne dzieło traktujące o szeregu złożonych zagadnień. To książka wypełniona bolesnymi emocjami związanymi z dorastaniem w opresyjnym środowisku oraz traumatycznymi rodzinnymi doświadczeniami. Poświata depresji, narkotyków, rasizmu nadaje powieści mrocznego klimatu, choć nie brak też przebłysków nadziei, którą bohaterka odnajduje w religii, nauce oraz – przede wszystkim – we wsparciu, jakie zapewnia bliskość ukochanej osoby.

 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 lub https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Yaa Gyassi, Poza królestwo, przeł. Hanna Pustuła-Lewicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023, s. 31
[2] Tamże, s. 12
[3] Tamże, s. 13
[4] Tamże, s. 33
[5] Tamże, s. 9
[6] Tamże, s. 50
[7] Tamże, s. 69
[8] Tamże, s. 253
[9] Tamże, s. 31
[10] Tamże, s. 91 – 92
[11] Tamże, s. 37
[12] Tamże, s. 219

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)