Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

"Dziennik zdrady" Emilios Solomou - O trujących następstwach zawiedzenia zaufania

Emilios Solomou

Dziennik zdrady

Tytuł oryginału: Hμερολóγιο μιας απιστiας
Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Seria: Greckie Klimaty
Liczba stron: 246
Format.epub
 
 

Dorosłość przejawia się m. in. tym, że człowiek mniej lub bardziej boleśnie przekonuje się, iż dokonywane wybory niosą za sobą określone konsekwencje. Inicjowane akcje rezonują w postaci odpowiedzialności, jaką należy za nie wziąć, co bywa o tyle problematyczne, że przewidzenie skutków swoich decyzji w momencie ich podejmowania jest niemal niemożliwe. Z tego też względu, w teorii, w życiu winniśmy kierować się rozwagą i nie działać zbyt pochopnie, by później nie żałować swoich nerwowych ruchów – tyle, że w praktyce zdarzają się momenty, kiedy emocje biorą nad nami górę i mocno nas zaślepiają, prowadząc do nieprzemyślanych i irracjonalnych zachowań, które uwypuklają się w pełni, gdy spoglądamy na nie z perspektywy minionego czasu. Przypominam nam o tym Emilios Solomou (1971), cypryjski pisarz, dziennikarz, nauczyciel,  autor powieści Dziennik zdrady.

Głównym bohaterem utworu jest Giorgios Dukarelis. profesor Uniwersytetu Ateńskiego, uznany archeolog, który po 20 latach powraca na niewielką wyspę Kufonisi na Cykladach. Jest to dla niego miejsce o tyle szczególne, że odcisnęło ogromne piętno zarówno na jego życiu zawodowym, jak i prywatnym. Zorganizowane z wielkim trudem i prowadzone przez niego wykopaliska doprowadziły do odkrycia szczątków młodej kobiety, zamordowanej ponad 5 tysięcy lat temu – niezwykle ważne znalezisko z okresu kultury cykladzkiej staje się przełomem w jego usianej trudnościami karierze i zapewnia mu międzynarodową sławę. Katalizatorem zmiany na polu prywatnej egzystencji staje się natomiast romans, w jaki wikła się Dukarelis w trakcie prac wykopaliskowych, romans, który wywraca do góry nogami jego dotychczasowy byt. Powrót na Kufonisi w ważkim i trudnym życiowym momencie staje się okazją, by przejrzeć kolejne rozdziały księgi swojego żywota i mocno się nad nimi zadumać.

Dla wyspiarskich mieszkańców, dopóki starcy nie rozpoznają w nim znanego profesora, Dukarelis jawi się niczym widmo, które z bliżej nieokreślonych przyczyn postanowiło zagościć na ich skromnym zakątku cykladzkiego lądu: Wyspiarze cały czas śledzą go wzrokiem niczym szpicle – gdy włóczy się po uliczkach w białej lnianej koszuli, i gdy siedzi w tawernie, i gdy rozgląda się na prawo i lewo jak stuknięty. Widać wyraźnie, że cokolwiek robi, myślami błądzi gdzie indziej [1]. Dukarelis jest na Kufonisi przede wszystkim ciałem, duchem błąkając się po własnych wspomnieniach: I znów wpada w zadumę, patrzy na linię horyzontu, spada w przepaść własnej duszy, przenosi się do innego życia, minionego i odległego [2]. Owe usilne, uparte rozważania to efekt zwątpienia, jakie rozgaszcza się w duszy archeologa, który z wolna zaczyna podważać racjonalność swojej egzystencjalnej ścieżki: Czuje, że zagubił się w labiryncie i nie potrafi, nie jest zdolny odnaleźć wyjścia. Pragnie uporządkować swoje życie, tak jak robił to dawniej, ale wciąż ma wrażenie, że za późno, że teraz na nic już nie ma wpływu [3]. Wydaje się przy tym, że kluczem do zrozumienia aktualnego położenia jest drobiazgowe prześledzenie dróg, którego do niego doprowadzają: Przez całe życie sporządza pionowe i poziome przekroje – od teraźniejszości do przeszłości, od powierzchni w głąb ziemi, jak każe stratygrafia. Nadszedł czas, by sporządzić takie same przekroje we własnej duszy, sięgnąć w przeszłość, teraz gdy wszystko zaczyna przeobrażać się w cień i blaknie. Tylko w ten sposób, rozmyśla, zdoła pojąć, dlaczego fala czasu wyrzuciła marną resztkę jego dawnego ja na tę odległą wyspę [4].

Dzieło Emiliosa Solomou to proza psychologiczna, w której kluczowym zagadnieniem, zgodnie z tytułem, jest zdrada. Autor pieczołowicie kreśli portrety swoich postaci, ukazując toksyczne owoce niedochowania wierności przez jednego z partnerów. Solomou odmalowuje zerodowany związek bliskich niegdyś sobie ludzi, skłaniając do zastanowienia, czy ów akt to bardziej pokłosie psujących się relacji (a więc skanalizowanie nagromadzonych, negatywnych emocji) czy też rezultat impulsywności i nieodpowiedzialności, który staje się katalizatorem rozpadu. Solomou pokazuje również jak trudny do naprawienia jest to błąd – nadszarpnięte zaufanie to wartość, którą w wielu wypadkach nie sposób jest odzyskać.  Jak jednak postępować w takiej sytuacji? Czy taki czyn można wybaczyć? Czy można odnaleźć w swojej duszy tak wielkie pokłady miłości, by zawierzyć raz jeszcze osobie, która nasz już oszukała?

Eksplorując motyw zdrady Emilios Solomou przybliża też interesującą tendencję racjonalizacji własnych przewin. Dukarelis, z jednej strony świadom jest kalibru swojego występku, z drugiej zaś usiłuje się z niego tłumaczyć, momentami przywołując na swoją obronę antyczne fatum, czyli wszechmocny (niezależny nawet od bogów!) i nieuchronny los, będący siłą na tyle potężną, że decydującą o biegu wydarzeń. Przeznaczenie okazuje się więc wygodnym płaszczykiem, pod którym schować można najniższe instynkty i żądze, których nie potrafimy kontrolować, którym pozwalamy przejąć władzę nad naszym postępowaniem, naiwnie łudząc się, że być może uda się uniknąć nieprzyjemnych reperkusji.

W książce niemało uwagi poświęcono nauce, w jakiej specjalizuje się Dukarelis, która w życiu bohatera odgrywa ważką rolę, będąc narzędziem dającym realne szanse na odnalezienie zagubionej egzystencjalnej harmonii: Ład to zazwyczaj nienaruszalna zasada jego codzienności. Tego nauczyła go archeologia: uporządkowany rozkład zajęć, klasyfikacja, typologia. Każde odstępstwo zaburza plan, fizjologię życia, niczym arytmia z objawami duszności [5]. Archeologia jest też wrotami do przeszłości, oknem, za sprawą którego oglądać możemy byt naszych bardzo odległych przodków – zaglądanie w odległe od nas lata jest również znakomitą sposobnością do obserwacji i studiowania ludzkiej natury, która okazuje się niezwykle oporna na zmiany. Zarazem przytoczone zostaje diametralnie odmienne spojrzenie na archeologię, która jawić może się jako zbytnie wścibstwo, zakłócanie miru ludzi bez ich zezwolenia, a więc być może i wbrew ich woli: Makabra! – wykrzykuje gospodyni i zastanawia się, czy naruszenie spokoju ludzkich szczątków mających tysiące lat nie jest w gruncie rzeczy świętokradztwem, zakamuflowanym zbezczeszczeniem grobu [6].

Dziennik zdrady, z racji stylu, w jakim jest utrzymany, to typ lektury niespiesznej, nastawionej na kontemplację, refleksję, zadumę. Dukarelis stopniowo odsłania przed nami kolejne rozdziały swojego żywota, drobiazgowo je analizując, nierzadko mocno się przy tym użalając nad sobą (te fragmenty, kiedy bohater zbytnio rozczula się nad własną niedolą bywają mierzące i są jedną z nielicznych wad powieści). W utworze sporo jest reminiscencji, wspomnień, które osadzone zostają w bardzo trudnej i złożonej powojennej politycznej rzeczywistości Grecji – tragicznym momentem w historii Hellady jest dyktatura wojskowa znana jako junta czarnych pułkowników (1967 – 1974), kiedy to szczególnie mocno prześladowani są wszyscy podejrzani o działalność opozycyjną. Do tego dochodzą echa wojny domowej z lat 1946 – 1949, co stanowi podkreślenie i przypomnienie smutnego faktu, że Grecja to kolejny z wielu, wielu krajów, w którym linia podziału na lewicę i prawicę zarysowana została na tyle ostro (w ogromnej mierze z racji zaangażowania sił zewnętrznych w toczony wewnętrznie spór), że tragiczną konsekwencją był wybuch niekontrolowanej przemocy. Na tle tych historycznych, ale wciąż nowożytnych epizodów, dość kiepsko wypadają próby odtworzenia wydarzeń z okresu kultury cykladzkiej – owe wstawki niezbyt wiele wznoszą do powieści i wydają się zwyczajnie zbędne.

Mimo słabszych momentów, Dziennik zdrady pozostaje ciekawą lekturą traktującą o zakamarkach człowieczej duszy, pamięci, zdradzie oraz miłości. Przemyślenia, jakimi dzieli się z nami Dukarelis czyta się o tyle przyjemnie, że bohater lubuje się w poetyckim, nacechowanym melancholią języku, w którym nie brak literackich odwołań. W połączeniu z przekonująco wykreowanym klimatem nieco odludnej wyspy Kufonisi, która skrywa w sobie bogactwo dawnej kultury, książka jest wg mnie bardzo dobrym wyborem dla osób spędzających urlop w Grecji.

 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Emilios Solomou, Dziennik zdrady, przeł. Ewa T. Szyler,  Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2015, s. 12
[2] Tamże, s. 11
[3] Tamże, s. 15
[4] Tamże, s. 44
[5] Tamże, s. 14
[6] Tamże, s. 165

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)