Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 9 kwietnia 2020

Kto zamierza głosować na Dudę, czyli kij w szprychy 11




Już wielokrotnie wspominałem przy różnych okazjach, że nie uznaję wyborów innych niż na konkretną osobę, ale o ile mogę brać udział w wyborach na szczeblu gminy, bo tam mogę się łudzić, iż wiem, kto porządny, a kto nie, lub przynajmniej kto będzie chronił moje interesy, to idąc na wybory prezydenckie czy do parlamentu oddaję głos nieważny. Uważam głosowanie w wyborach prezydenckich (no, chyba, że znałbym kandydata osobiście już od lat, a to się jeszcze nie zdarzyło), za irracjonalne.

Jaki jest sens oddawać głos na człowieka, o którym nic nie wiem i którego program oraz przemówienia są pisane przez profesjonalistów, którzy zawodowo trudnią się przewidywaniem tego, co ludzie chcą usłyszeć i na kogo najchętniej by zagłosowali? Może u nas nie są oni w swych przewidywaniach jeszcze aż na takim poziomie, jak specjaliści, którzy przygotowali obecnego prezydenta USA przed ostatnimi wyborami, ale to chyba niewiele zmienia. Przekonanie, że głosując ma się na coś wpływ, jest oszukiwaniem samego siebie. Można by długo dawać na to dowody, ale dziś nie o tym.



wtorek, 7 kwietnia 2020

Zabij wszystkich Obcych! czyli ponadczasowe ufoki




UFO: ENEMY UNKNOWN

(X-COM: UFO DEFENCE)


Jest coś urzekającego w rzucie izometrycznym i szczerze mówiąc od zawsze przedkładam gry oparte na tym rozwiązaniu i grafice rastrowej ponad gry wykorzystujących grafikę wektorową. Pisałem swego czasu o Jagged Alliance, kultowej serii gier taktycznych (strategicznych z elementami RPG), w którą nadal pasjami grywam, a dziś chciałem przypomnieć inną linię tematyczną poświęconą tym razem wojnie z Obcymi.



poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Elena Poniatowska "Do sępów pójdę" - Opowieść z meksykańskich nizin

Do sępów pójdę

Elena Poniatowska

Tytuł oryginału: Hasta no verte Jesus mio
Tłumaczenie: Beata Babad-Gellusseau 
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 361





Literatura to rodzaj gawędy, która powstaje w oparciu o różne składowe. Materiałem do jej snucia mogą być wydarzenia z otaczającego nas świata, które przepuszczone przez stosowną aparaturę – wyobraźnię pisarza bądź pisarki – transponowane są do literackiej rzeczywistości. Co ciekawe, artyści wcale nie muszą być bezpośrednimi uczestnikami danych zajść, by o nich pisać – umiejętność wysłuchiwania bliźniego sprawia, że to, co przekazane ustnie (nawet jeśli jest nieskładne i chaotyczne) może zostać zaklęte na kartach książki. Przykładem takiego dzieła zrodzonego z cudzej opowieści – chropowatej i nieoszlifowanej – jest utwór Do sępów pójdę pióra Eleny Poniatowskiej (ur. 1932), meksykańskiej pisarki i dziennikarki o polsko-francuskich korzeniach.

niedziela, 5 kwietnia 2020

Robert M. Wegner - Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe




 

Robert M. Wegner

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe

czyta: Filip Kosior
cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 1)
wydawca: Powergraph/Storyside 2018
ISBN: 9788364384752

Kiedy sięgałem po Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe będące pierwszą odsłoną cyklu Opowieści z meekhańskiego pogranicza pióra Roberta M. Wegnera, kompletnie nie wiedziałem co mnie czeka. Nie byłem świadomy nawet tego, że Robert M. Wegner to pseudonim polskiego autora, ani że książka nie jest powieścią, lecz zbiorem opowiadań.



sobota, 4 kwietnia 2020

W co się bawić? - Master of Orion 2: Battle of Antares



Master of Orion 2: Battle of Antares


Co można robić, gdy się jest zamkniętym w domu, a w TV na okrągło leci to samo, w dodatku zwykle byle co? Oczywiście – można czytać i grać.

Już kiedyś wspominałem, że patrząc na obecny rynek gier komputerowych można odnieść wrażenie, iż od wielu już lat nie wymyślono niczego naprawdę nowego, przynajmniej w dziedzinie strategii i taktyki z dodatkiem RPG. Najlepszym dowodem słabości nowych produkcji jest to, że nowymi grami można bawić się jakieś czas, fascynując się grafiką i innymi bajerami, ale w stare gry ich miłośnicy grają latami a nawet dziesięcioleciami. Znam nawet ludzi, którzy mają w domu obok nowych i stare, muzealne nieraz komputery, by korzystać z ukochanej retro rozrywki. Na szczęście obecnie można w sieci znaleźć najlepsze stare gry nie tylko, że darmowe (abandonware), ale w dodatku przygotowane przez fascynatów jako ready for Win, czyli gotowe nie do tego, by w nie wygrać, ale gotowe do odpalenia w Windows bez żadnej dłubaniny z emulatorami, bez zagwozdek z dźwiękiem i innymi podobnymi problemami. Skoro tak, to czas przypomnieć jeden z moich najbardziej ulubionych tytułów, do których systematycznie wracam od czasu, gdy się pojawił, a więc od roku 1996.


piątek, 3 kwietnia 2020

Stefan Hertmans "Wojna i terpentyna" czyli Opowieść o dziadku malarzu i wojaku

Wojna i terpentyna

Stefan Hertmans

Tytuł oryginału: Oorlog en terpentijn
Tłumaczenie: Alicja Oczko
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 416
 
 
 
 
Ludzkie życie to proces skończony – wraz z narodzinami wydany zostaje na nas wyrok, który można jedynie odroczyć, ale nasz kres jest nieuchronny. Świadomość przemijalności, efemeryczności, tego, że na świecie jesteśmy tylko przez kilka chwil, nie przychodzi jednak od razu – wiedzę na temat własnej śmiertelności zbieramy wraz z upływającym czasem, zaś najdobitniejszym uzmysłowieniem tego faktu jest zgon bliskiej nam osoby. Wraz z odejściem krewnych, z reguły zanikają również ich wspomnienia, doświadczenia i przeżycia – rodzinie pozostają okruchy, z których zbudować można jedynie niekompletny portret, pełen białych plam i niejasności. Ale w tym morzu niedopowiedzenia niekiedy udaje się wyłowić prawdziwą perłę, jaką niewątpliwie jest pamiętnik pozostawiony przez któregoś z naszych przodków. Takim właśnie prezentem obdarowany zostaje Stefan Hertmans (ur. 1951), belgijski pisarz, autor książki „Wojna i terpentyna”.

czwartek, 2 kwietnia 2020

Kij w szprychy 10, czyli znów o koronawirusie




Zapytacie zapewne, dlaczego w swych rozważaniach będę się posiłkował danymi włoskimi* a nie polskimi**? To proste. Polskie oficjalne dane publikują tylko „liczbę” i „liczbę zgonów” - konia z rzędem temu, kto wie czy „liczba” oznacza liczbę ujawnionych przypadków narastająco, czy liczbę zarażonych w chwili publikacji raportu. W połączeniu z brakiem danych o liczbie wyleczonych uniemożliwia to skutecznie jakiekolwiek własne opracowanie statystyczne danych, że o wyciąganiu wniosków nie wspomnę.

Włosi publikują wszystko ładnie, gdyż codziennie po 18-tej ujawniają liczbę przypadków narastająco, liczbę zarażonych w chwili obecnej, liczbę zgonów narastająco i liczbę tych, którzy wyzdrowieli.

Jak już pisałem politycy, a pod ich naciskiem epidemiolodzy, by uzyskać śmiertelność, dzielą liczbę zgonów w arbitralnie wybranym okresie przez liczbę zarażonych. Nie jest to miarodajne dla ludzi, którzy by chcieli wiedzieć jaki procent zarażonych przeżyje, jakie mają szanse w przypadku zarażenia. By zaś to policzyć, trzeba podzielić liczbę zgonów przez sumę przypadków „zakończonych” (czyli sumę tych, którzy przeżyli i tych, którzy zmarli).

Śmiertelność Włochy liczona obiema metodami


Oczywiście, po zakończeniu epidemii, gdy już wszystkie przypadki będą „zakończone”, oba wzory dadzą ten sam wynik. Choć na razie trudno jeszcze prorokować, jaki będzie ten ostateczny poziom śmiertelności, może nań wpłynąć na przykład wynalezienie nowych terapii, to jednak mam wrażenie, iż o ile druga krzywa skacze sobie cały czas wokół śmiertelności na poziomie 44 procent, to pierwsza powoli, ale jednak pełznie w jej kierunku, a nie odwrotnie. Na razie pewne jest tylko, że w chwili obecnej we Włoszech na dwóch ludzi, którzy zachorują, umrze nieco mniej niż jeden i wyzdrowieje nieco więcej niż jeden.

 
Liczba zachorowań Włochy


Na tym wykresie widzimy ilość zachorowań narastająco. Nie trzeba wielkiego doświadczenia w oglądaniu wykresów by dojść do wniosków, że we Włoszech na razie nie widać symptomów wyhamowania liczby nowych zachorowań, niestety.
Możemy się łudzić, że Polska pozostanie wyspą zdrowia i szczęśliwości na mapie świata, ale przykłady coraz to nowych państw o podobnej do włoskiej statystyce każą się zastanowić, czy są na to szanse.


Wasz Andrew






* http://www.salute.gov.it/portale/nuovocoronavirus/dettaglioContenutiNuovoCoronavirus.jsp?lingua=italiano&id=5351&area=nuovoCoronavirus&menu=vuoto

** https://www.gov.pl/web/koronawirus/wykaz-zarazen-koronawirusem-sars-cov-2

wtorek, 31 marca 2020

Jay Bonansinga i Robert Kirkman - Narodziny Gubernatora



Jay Bonansinga i Robert Kirkman

Narodziny Gubernatora

tytuł oryginału: The Walking Dead: Rise of the Governor
cykl: Gubernator (tom 1)
seria: The Walking Dead
tłumacz: Bartosz Czartoryski
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 2011-11-09
liczba stron: 364
ISBN: 9788393157570

Przez baaardzo długi czas konsekwentnie omijałem tematykę żywych trupów. Jednak w końcu do szedłem do wniosku, że skoro wampiry jestem w stanie strawić, i to ze smakiem, a jednocześnie coraz więcej czytałem o zombies w realnym świecie zwierząt, więc czemu nie spróbować? W tematykę wszedłem powieścią World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników, która okazała się rewelacyjnym wyborem na pierwsze podejście do konwencji Walking Dead. Potem przyszła kolej na serial The Walking Dead i też było wspaniale. Idąc za ciosem sięgnąłem po powieść Narodziny Gubernatora spółki autorskiej Jay Bonansinga i Robert Kirkman.