Simone de Beauvoir
Mandaryni
Tytuł oryginału: Les Mandarins
Tłumaczenie: Aleksandra Olędzka-Frybesowa, Ewa Krasnowolska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 784
Format: papier
Kanonada ustaje, wieczornej ciszy nie przecina wrzask przeciwlotniczej syreny, noc odzyskuje neonowy blask, jako, że kończy się przymus zaciemnienia. Kurzawa opada, krew krzepnie. Ludzkim oczom w pełnej krasie (czy raczej: brzydocie) objawia się ogrom zniszczeń, wyrządzonych przez wojenne szaleństwo. Ale oto wreszcie zmierzch tego korowodu destrukcji – przychodzi wyzwolenie i ustanie zbrojnego konfliktu. Cóż jednak wyłania się na gruzach starego świata, który runął bezpowrotnie? Czy nowe, które dopiero mgliście zarysowuje się na horyzoncie budzi większe obawy czy też nadzieje? Czy wylane łzy i przelana krew są warte owego momentu chwały, momentu wyzwolenia? Jaką cenę przychodzi zapłacić za sukces? I czy koniec wojny to początek czegoś lepszego czy też kontynuacja starych problemów? Wiele pytań i niejasności, z którymi częściowo stara się uporać literatura, dostarczająca ciekawych, choć nie zawsze jednoznacznych, odpowiedzi, czego najlepszym przykładem jest powieść Mandaryni pióra Simone de Beauvoir (1908 – 1986), francuskiej pisarki, filozofki i feministki.
