Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura meksykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura meksykańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2020

Jorge Ibargüengoitia "Zabite" - O uczłowieczaniu potworów

Jorge Ibargüengoitia

Zabite

Tytuł oryginału: Las muertas
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawnictwo: Universitas
Seria: Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej
Liczba stron: 188



Człowiek, oceniany przez pryzmat ziemskich standardów, to istota niezwykła. Wykształcona w toku trwającej miliony lat ewolucji wyobraźnia pozwala nam na dokonywanie spektakularnych czynów - wzniesienie się w powietrze, opuszczenie ziemskiej orbity, zanurzenie się w najciemniejszych morskich głębinach, błyskawiczne przemieszczanie się to tylko część z licznych osiągnięć, jakimi może poszczycić się rodzaj ludzki. Ale zdolność myślenia abstrakcyjnego i kreatywność wykorzystywane są również do mniej szlachetnych celów, z racji czego człowiek to jedno z najniebezpieczniejszych i najokrutniejszych stworzeń. O tym jak bardzo niemiły dla swojego bliźniego może być ludzki osobnik przekonają się czytelnicy, którzy postanowią sięgnąć po książkę Zabite, autorstwa Jorge Ibargüengoitii (1928 - 1983), meksykańskiego powieściopisarza i dramaturga. Utwór z 1977 roku dopiero niedawno doczekał się polskiego przekładu, kiedy to w 2015 roku został wydany przez oficynę Universitas w ramach serii Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej, której redaktorem jest Tomasz Pindel.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Elena Poniatowska "Do sępów pójdę" - Opowieść z meksykańskich nizin

Do sępów pójdę

Elena Poniatowska

Tytuł oryginału: Hasta no verte Jesus mio
Tłumaczenie: Beata Babad-Gellusseau 
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 361





Literatura to rodzaj gawędy, która powstaje w oparciu o różne składowe. Materiałem do jej snucia mogą być wydarzenia z otaczającego nas świata, które przepuszczone przez stosowną aparaturę – wyobraźnię pisarza bądź pisarki – transponowane są do literackiej rzeczywistości. Co ciekawe, artyści wcale nie muszą być bezpośrednimi uczestnikami danych zajść, by o nich pisać – umiejętność wysłuchiwania bliźniego sprawia, że to, co przekazane ustnie (nawet jeśli jest nieskładne i chaotyczne) może zostać zaklęte na kartach książki. Przykładem takiego dzieła zrodzonego z cudzej opowieści – chropowatej i nieoszlifowanej – jest utwór Do sępów pójdę pióra Eleny Poniatowskiej (ur. 1932), meksykańskiej pisarki i dziennikarki o polsko-francuskich korzeniach.

piątek, 27 marca 2020

Carlos Fuentes "Instynkt pięknej Inez" - O wszystkim, co ukryte

Instynkt pięknej Inez

Carlos Fuentes

Tytuł oryginału: Instinto de Inez
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa 
Wydawnictwo: Libros
Seria: Klasyka Współczesności
Liczba stron: 158






Fizyczna materia, której kształt zostaje nadany pracą ludzkich rąk, a cel jej powstania wiąże się z użytkowaniem przez człowieka, staje się czymś, co wykracza poza swoją pierwotną naturę. Oto bowiem przedmiot – poprzez powiązanie go historią korzystającego z niego właściciela – obleczony zostaje transcendentną poświatą. Milczące rzeczy nasycone zostają tajemnicą: kto i jakim kosztem je stworzył? do czego je stosowano? czy mają w sobie chociaż część duszy ich posiadacza? O tym, że magia przedmiotów może być inspirująca przekonuje nas choćby literatura – jej wpływowi nie oparł się m.in. Carlos Fuentes (1928 – 2012), meksykański pisarz, eseista, dramaturg i publicysta, autor powieści Instynkt pięknej Inez.

niedziela, 22 grudnia 2019

Wielki zawód, czyli trylogia Wirus Hogana i del Toro
















Chuck Hogan i Guillermo del Toro

2 i 3 część trylogii Wirus (The Strain Trilogy)


Upadek

tytuł oryginału: The Fall
tłumacz: Krzysztof Skonieczny
liczba stron: 413
ISBN: 9788377857113
wydawnictwo: Zysk i S-ka 2015-11-01


Wieczna noc

tytuł oryginału: The Night Eternal
tłumacz: Robert P. Lipski
liczba stron: 560
ISBN: 9788381163545
wydawnictwo: Zysk i S-ka 2018-05-31


Jakiś czas temu przeczytałem Wirusa, pierwszą część trylogii pod tym samym polskim tytułem (oryg. The Strain Trilogy) spółki autorskiej Chuck Hogan i Guillermo del Toro. Pomimo ewidentnych potknięć książka bardzo mi się spodobała, głównie ze względu na klimat i oryginalne, nowatorskie potraktowanie starego jak świat tematu – wampiryzmu. Teraz sięgnąłem po drugą i trzecią część cyklu, który traktuje o starciu ludzie kontra wampiry, czyli Upadek oraz Wieczną noc, i nie będę się rozwodził – to porażka.



wtorek, 10 września 2019

Labirynt fauna




Cornelia Funke, Guillermo del Toro

Labirynt fauna

tytuł oryginału: Pan's Labyrinth: The Labyrinth of the Faun
tłumaczenie: Ewa Wojtczak
wydawnictwo: Zysk i S-ka 16 lipca 2019
ISBN: 9788381166515
liczba stron: 280

oraz film, na podstawie którego napisano książkę:

  

Labirynt fauna (2006)
El laberinto del fauno
reżyseria: Guillermo del Toro
scenariusz: Guillermo del Toro
>pełna lista płac<


W związku z przesiadką z LubimyCzytac.pl na goodreads.com nowa słowna skala ocen.

  • nie podobała mi się
  • była w porządku
  • podobała mi się
  • naprawdę mi się podobała
  • była niesamowita

piątek, 25 sierpnia 2017

Gustavo Sainz "Koleżka Wilk" - Bliski, a wciąż obcy

Koleżka Wilk

Gustavo Sainz

Tytuł oryginału: Compadre Lobo
Tłumaczenie: Andrzej Nowak
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 321
 
 
 
Dwa kawałki lodu pływają w szklance napełnionej „Habanero Berreteaga”. Gra muzyka, są również jaskrawo umalowane kobiety, ale Wilk zaczyna właśnie zstępować w głąb nocy swojego istnienia, obcy nam wszystkim i owemu płaskiemu, pozbawionemu proporcji  t e r a z. Ostrożnie tropi bezbrzeżną niewiedzę, wtapianie, spowijanie się w noc. Z krzywym uśmieszkiem na ustach prześlizguje się ponad mgłą i rosą, którą wypaca zeń słodki napój, pośród nieprzeniknionych mroków próbuje zlać się w jedno z cieniami, samemu stać się  n o c ą, dopóki wszystkie zdania nie zabrzmią bardzo głupio, a wszystkie odpowiedzi nie staną się złudne, dopóki nie przemówi nieczuła cisza nocy… [1]. Kim jest ów tajemniczy młodzieniec, który tak usilnie stara spoić się z ciemnością i wyrwać nocy jej sekrety? Czy to dumny zuchwalec, lekkoduch i bon vivant? A może desperat, nieszczęśliwy kochanek czy też osobnik przegrany, pogodzony z losem? O jednoznaczną odpowiedź z pewnością nie jest łatwo, ale wiele interesujących rzeczy o Wilku możemy dowiedzieć się za sprawą lektury powieści Koleżka Wilk, pióra Gustavo Sainza (1940 – 2015), meksykańskiego pisarza i dziennikarza.

poniedziałek, 6 października 2014

O wampirach inaczej





Chuck Hogan, Guillermo del Toro


Wirus


tytuł oryginału: The Strain
tłumaczenie: Anna Klingofer
projekt okładki i stron tytułowych: Wojciech Pawlik
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 2014
liczba stron: 560


Ze spółkami różnie to bywa, o czym mówi znane powiedzenie, i dotyczy to również spółek autorskich. Sięgając po Wirusa, pierwszą część trylogii będącej wspólnym dziełem amerykańskiego pisarza Chucka Hogana oraz meksykańskiego reżysera, producenta i scenarzysty filmowego Guillermo del Toro, kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać, tym bardziej, iż serialu telewizyjnego The Strain nakręconego w 2014 przez sieć FX na podstawie tego cyklu również nie oglądałem. Książka, choć w miękkiej oprawie, sprawia wrażenie solidnej, co ważne, gdyż przy takiej ilości stron nie byłoby chyba niczego bardziej denerwującego niż ich wypadanie. Szata graficzna okładki ma w sobie coś intrygującego, niepokojąco sugerującego, iż lektura, która nas czeka, albo jest inna, niż wszystkie dotychczasowe, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego określenia, albo też okaże się totalnym kiczem. Pełen nadziei na to pierwsze, choć nie bez obaw przed tym drugim, zacząłem czytać.

Po zachodzie słońca do Nowego Yorku przylatuje rejsowy samolot ze Starego Kontynentu. Jak na maszynę najnowszej generacji przystało, lądowanie przebiega bez zakłócen. Po przyziemieniu i wzorowym dobiegu wieża, jak zwykle w takich razach, przestaje sobie maszyną zawracać głowę. Nie od razu więc zostaje ujawnione, iż samolot z całkowicie nieznanych przyczyn zatrzymał się na drodze kołowania i stoi tam cichy, mroczny i tajemniczy. Wszystkie systemy wyłączone, światła pogaszone, zaciągnięte zasłony w oknach, brak jakichkolwiek ruchów czy ludzkich głosów wewnątrz.

Od pierwszych stron widać, iż tandem autorski Hogan & del Toro potrafi po mistrzowsku budować napięcie; aurę grozy i tajemniczości. Gdy do martwej maszyny, martwych pasażerów i martwej załogi zostaje wraz ze swoją ekipą wezwany Ephraim Goodweather z Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób, akcja zaczyna nabierać tempa i odtąd będzie przypominać rozpędzającą się lokomotywę; będzie wciąż przyspieszać aż do ostatniej strony.

Pomimo tego niesamowitego, z wielkim polotem i wyczuciem budowanego nastroju grozy, pomimo coraz szybszej się akcji, zastanawiałem się w trakcie lektury, czy to wszystko nie skończy się tak jak zwykle. Nie lubię horrorów, gdyż najczęściej, nawet u najbardziej uznanych mistrzów gatunku, w największych ich dziełach, w końcówce objawiają się zjawiska nadprzyrodzone, nie dość, że stanowiące niejednokrotnie dysonans w stosunku do wcześniejszej części utworu, to w dodatku infantylne często aż tak, że żenujące. Wiem, że w tym kanonie jest taka praktyka uprawniona, ale nie znaczy to, iż się w tym lubuję. W Wirusie praktycznie od pierwszej strony autorzy dają nam do zrozumienia, że tym razem rzecz będzie o wampirach. Wątek ograny do szczętu i choć na szczęście pojawiają się nowe i oryginalne jego reinkarnacje, to budzi poważne obawy. I tu niespodzianka.

Del Toro i Hogan ujęli temat niezwykle przewrotnie. Całkowicie nowatorsko, całkowicie, przynajmniej w Wirusie, gdyż nie wiem jak będzie wyglądać dalszy ciąg trylogii, bez pomocy mocy nadprzyrodzonych (nie należy mylić wykraczania poza wiedzę naukową na obecnym jej poziomie z nadnaturalnością). Jednocześnie pojawiają się wszystkie tradycyjne atrybuty rodem z wampirzych opowieści – zaostrzone kołki, srebrne pociski, światło słoneczne, krzyże i lustra. Nie wszystkie jednak okazują się mieć takie znaczenie, jak nas przyzwyczajono. Fabuły nie będę oczywiście zdradzał, choć nie jest specjalnie skomplikowana. Prawdziwa siła tej powieści to świeżość pomysłu, przełomowość koncepcji ukrytej w starym temacie, niesmowity klimat, obrazowość scen i zagadki. Nie tylko te – co dalej, kto wygra i jak?

Zastanawiam się, jaki wpływ na kreatywność i mroczną wyobraźnię del Toro wywarła jego babka, która w imię katolickiej dbałości o jego duszę torturowała go psychicznie i fizycznie. Może zło w imię dobra wydaje jednak dobre owoce? Mnie się na pewno te owoce podobają. To jedna z tych powieści, które są na tyle odmienne od wszystkich wcześniejszych podejść do tematu, iż nie można ich uczciwie umieszczać w rankingach z innymi, tak jak nie można w jednej kategorii mieszać sportowych bolidów i wielkich wywrotek. W dodatku Wirus jest w pewnym sensie kategorią samą dla siebie.

Czy nie ma w tej beczce ani łyżki dziegciu? A jakżeby inaczej. Laser to synonim lampy UV! Wizjer to synonim teleskopu czy też lunety! Do tego kilka wpadek, których nie można zwalić na chochlika drukarskiego, a które kwalifikowałyby się na humor zeszytów, gdyby spłodził je uczeń podstawówki albo jakiś bloger, a przecież książka to nie dzieło jednej osoby, a całego zespołu. Ktoś powinien takie babole wyłapać. Dlaczego tak się nie stało?

Za szkodliwe uważam również powielanie stereotypu hitlerowców jako psychopatów, sadystów, jako bestii w ludzkich skórach. Łatwo jest wierzyć, że to źli ludzie czynią zło, lecz to pułapka godna napiętnowania, gdyż ona właśnie pozwala złu się szerzyć i umacniać.

Osobliwy jest również fragment, gdzie przystępnie i łopatologicznie wyjaśnione jest, czym się różni okultacja od zaćmienia, jak przebiega „zaćmienie słońca”, a potem czytamy, iż „To połączenie ciał niebieskich, wejście Słońca w cień Księżyca...”. Wiem, że czytanie ze zrozumieniem jest problemem dla wielu, ale pisanie bez zrozumienia jak widać też staje się powszechne.

Te błędy, choć dość nieliczne, są wyjątkowo denerwujące, zwłaszcza, że powieść wciąga, a przy szybkim czytaniu nawet sporadyczne wpadki sprawiają wrażenie częstych, niczym słupy trakcyjne migające za oknem pędzącego pociągu. To jednak zarazem świadectwo klasy Wirusa. Pomimo owych zupełnie niepotrzebnych potknięć, których na pewno przy większej dozie staranności można było uniknąć, całość jest świetną, wciągającą i prawdziwie mroczną lekturą, po której zakończeniu najważniejsze staje się tylko jedno pytanie:

- Kiedy będę mógł przeczytać następną część?

Okazuje się, że Wirus jest wspaniałą lekturą nie tylko dla miłośników horroru, ale nawet dla takich zagorzałych racjonalistów jak ja. Oczywiście jedynie czysto rozrywkową, ale w swej klasie niezwykle udaną.


Wasz Andrew

Ps. Po lekturze drugiej i trzeciej części trylogii Wirus (Upadek i Wieczna noc) muszę Was ostrzec. Zanim sięgniecie po Wirusa przeczytajcie recenzję następnych części i zastanówcie się, czy warto.

Wirus [Guillermo delToro, Chuck Hogan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE