Przez lata tematykę zombie konsekwentnie omijałem zarówno w literaturze, jak i na ekranie. Jakiś czas temu jednak powieść Maxa Brooksa - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników zmieniła moje nastawienie. Teraz myślę, że zombie to kanon taki sam, jak każdy inny, i ważne jest tylko czy mamy do czynienia z dziełem, czy tandetą. Do tego należałoby wspomnieć, iż jak się okazuje, w przyrodzie żywe trupy nie są zjawiskiem nieznanym, więc zombie odpowiednio użyte mogą być takim samym elementem fikcji literackiej jak cokolwiek innego. Same w sobie nie są wcale bardziej infantylne niż choćby obcy z kosmosu czy megapandemia. No, może stawiają przed twórcą większe wyzwania niż inne koncepcje, ale jeśli się uda...
W pełni przekonany do tej ostatniej myśli odważyłem się z listy najlepszych seriali wszechczasów wybrać tym razem nie sensację, kryminał, wojnę czy klasyczny SF, a zombie właśnie i tym sposobem nadszedł czas na pierwszy sezon amerykańskiego serialu
The Walking Dead (Żywe trupy)
który swą premierę miał 31 października 2010 roku.







