Charlotte Link, współczesna niemiecka pisarka specjalizująca się w powieściach kryminalnych z rysem psychologicznym, jest dość wyjątkowa, gdyż jej dzieła są tak brytyjskie w swej specyfice, że aż trudno uwierzyć, iż wyszły spod niemieckiego pióra. Umieszczanie akcji swych książek w innym kraju niż rodzinny lub ten, w którym się mieszka, jest dość wyjątkowe wśród tych autorów, którzy osiągnęli sukces na skalę międzynarodową. Z reguły okazuje się to ryzykownym rozwiązaniem, o czym przekonał się przynajmniej jeden z naszych rodzimych autorów z niezłym potencjałem, który spalił na panewce. Nieznajomość realiów na dłuższą metę nie popłaca. A Charlotte… daje radę. I to jak!
Konsekwentnie kontynuując poznawanie cyklu powieściowego „Kate Linville & Caleb Hale” sięgnąłem po „Ciemną wodę”, piątą odsłonę serii. Fabuły oczywiście nie będę zdradzał, lecz nadmienię, iż opowieść rozpoczyna się z rozmachem i niezwykle krwawo, nie tylko jak na tę autorkę; na odludnej plaży w skalistym wybrzeżu Szkocji zostają brutalnie wymordowane dwie rodziny.
Nasza protagonistka komisarz brytyjskiej policji Kate Linville i jej przyjaciel Caleb Hale będą musieli się zmierzyć z wyzwaniem, którego trudności się nie spodziewają. Co i jak przeczytajcie sami.
Nie cierpię serii powieściowych, w których autorowi brakuje z czasem pomysłów i po prostu odcina kupony od sukcesu pierwszej książki, a poziom następnych permanentnie spada (syndrom „Diuny”). Wolę te, w których pisarz trzyma formę aż do samego końca, ale Link w tym cyklu mnie zaskoczyła – poziom rósł powoli, jakby wzbierał, a w tej części eksplodowała prawdziwa bomba. Ta powieść przyniosłaby chlubę każdemu autorowi. Świetnie wyważony miks klasycznej powieści detektywistycznej, policyjnej i thrillera z bardzo wyraźnym, głębokim rysem psychologicznym, w dodatku zajmującym popierane przeze mnie stanowisko w pewnym sporze toczonym wśród psychologów i psychiatrów. Niepowtarzalna atmosfera miejsca i sytuacji, zagadki i zagrożenia; trudno się od tego oderwać. Jedynym minusem są ciągle te same błędy popełniane przez protagonistkę od początku jej kariery – wciąż pakuje się w kłopoty przy braku wsparcia i łączności. Tak jakby w ogóle się nie uczyła, choć konsekwencje za każdym razem były poważne. I tak na okrągło, z książki na książkę. Ten feler obciąża cały cykl powieściowy; jeśli jednak rozpatrujemy „Ciemną wodę” jako osobną całość, to jest genialna w swym gatunku.
Gorąco polecam.
P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df








