Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 18 września 2026

"Lekcje greki" Han Kang - Na spotkanie człowieka

Han Kang

Lekcje greki

Tytuł oryginału: Huirabeo Sigan (희랍어 시간)
Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron232
Formatpapier
 
 

 
Jedną z nieodzownych składowych człowieczej egzystencji jest strata. Jako, że świat rządzony jest bezwzględnymi prawami entropii, krańcową fazą każdego elementu z otaczającej nas rzeczywistości jest obrócenie się w niebyt. Nic nie trwa wiecznie i nic nie jest dane na zawsze, o czym kapryśna fortuna postanawia nam od czasu do czasu przypomnieć, wytrącając nasze życie z kolein rutyny, tak jak ma to miejsce w przypadku bohaterów powieści Lekcje greki, pióra Han Kang (ur. 1970), południowokoreańskiej noblistki i laureatki nie mniej prestiżowej International Man Booker Prize.

Fabuła utworu osnuta jest wokół perypetii dwojga osób, Koreańczyków, kobiety i mężczyzny, których los wystawia na bolesne próby. W chwili rozpoczęcia dzieła, niespełna 40-letnia protagonistka – nauczycielka, wykładowczyni, felietonistka i poetka – zaczyna zmagać się z przypadłością, której doświadczyła przed 20 laty. Kobieta, mimo iż aparat mowy działa bez zarzutu, nie potrafi wydobyć z siebie głosu. Psychoterapeuta, odwiedzany już wcześniej z racji bezsenności, dopatruje się przyczyn tego stanu rzeczy w ostatnich, jakże trudnych przejściach ((...) przed sześcioma miesiącami straciła matkę, a w dodatku kilka lat temu się rozwiodła i po trzech procesach utraciła prawo do opieki nad ośmioletnim synem, który od pięciu miesięcy mieszka z jej byłym mężem [1]), ale to wyjaśnienie zostaje skwitowane zdaniem: To nie jest takie proste. Kobieta rezygnuje z usług lekarza i na własną rękę postanawia znaleźć remedium na swoje schorzenie – kluczem zdają się być słowa, szczególnie obce, nieznane, stąd pomysł, by zapisać się na kurs języka starogreckiego. Tytułowe lekcje greki prowadzone są przez nauczyciela – mężczyznę w podobnym wieku, co kobieta, który między 14 a 30 rokiem życia razem z rodziną mieszkał w Niemczech. Mimo protestów matki i siostry, mężczyzna decyduje się na powrót do ojczyzny i samodzielną egzystencję, co nie jest oczywistym wyborem, gdy uwzględni się fakt, że bohater, podobnie, jak ojciec i dziadek, cierpi na poważną chorobę, na skutek której jego wzrok stopniowo zanika. Nieuchronna ślepota, oswajana od wielu, wielu lat, coraz większym cieniem kładzie się na codzienność protagonisty, który, tak długo jak to tylko możliwe, usiłuje pozostać niezależnym i samodzielnym. Ale czy przez splątane ścieżki człowieczego żywota warto przedzierać się w pojedynkę, uparcie odrzucając wsparcie oferowane przez bliźnich?

Lekcje greki to portret ludzi skazanych na rolę społecznych wyrzutków, osób pozostających na marginesie człowieczej gromady. Dopadające ich dysfunkcje uprzedmiotawiają i katalizują zachowania, za sprawą których oboje stają się niedopasowanymi do otoczenia samotnikami. Wydaje się, że w ujęciu kobiety, język – podstawowe narzędzie komunikacji – jawi się nie tylko jako ewolucyjny twór ułatwiający porozumienie z bliźnim, ale także jako niebezpieczna, przesiąknięta fałszem, obłudą i hipokryzją broń, za pomocą której można zwodzić, mamić, oszukiwać, ranić. To także fałszywa obietnica, że całą złożoność i niejednoznaczność świata można ubrać w karby znaków, że wszystko można zamknąć (a więc i zrozumieć) w klarownych definicjach: Najwięcej cierpienia przysparzał jej fakt, że kiedy otwierała usta i wyrzucała z siebie słowa, każde z nich brzmiało przeraźliwie wyraźnie. Nawet w banalnych zdaniach ujawniały się wówczas dobitnie niczym w bryłce lodu kompletność i niekompletność, prawda i fałsz, piękno i brzydota. Wstydziła się zdań, które snuły się z jej ust jak białe pajęcze nici. Zbierało jej się na wymioty. Chciała wydobyć z siebie krzyk [2]. Dla mężczyzny najpoważniejszym źródłem cierpienia zdają się być przeżycia z okresu dzieciństwa, w szczególności oschła relacja z ojcem (Nigdy mnie nie lubił. Zwykł powtarzać mamie to samo, co mówili o mnie liczni nieznajomi, którzy nas oceniali. Że jestem łagodnym jak dziewczynka, nudnym synem, który potrafi się jedynie uczyć. Że potrzebny mu syn, który byłby jak ty otwarty i energiczny, który miałby zadatki na prawdziwego mężczyznę [3]) oraz – w nieco tylko mniejszym stopniu – naznaczone niezdarnością i nieporadnością kontakty z rówieśnikami. W tym kontekście, decyzja o opuszczeniu Niemiec i powrót do Korei Południowej, może uchodzić za przejaw tchórzostwa, chęć ucieczki przed traumami i widmami przeszłości.

Zatem oboje bohaterowie to ludzie z niemałym bagażem doświadczeń, które dźwigają na swych zmęczonych plecach, ale z którymi nie do końca umieją się zmierzyć. Pogrążenie się w bólu, rozpaczy, rozczarowaniu, zgorzknieniu powoduje, że ich żywot obrośnięty zostaje zaznawaną udręką, która przypominać zaczyna twardą skorupę, coraz mocniej odseparowującą ich od innych ludzi. Cierpienie w żadnej mierze nie uszlachetnia, lecz powoduje moralne i emocjonalne zubożenie, bowiem następuje silna koncentruje na sobie i własnych problemach, a dalej, jako nieuchronna konsekwencja, zamknięcie się na drugiego człowieka (Ściągam ciężkie okulary i patrzę na rozmazany świat: jego granice są całkowicie zaburzone. Ludzie sądzą, że wraz z utratą wzroku zaostrza się słuch, ale to nieprawda. Najbardziej wyraźny staje się czas. Bezustannie przenika moje ciało niczym przepływająca powoli i bezlitośnie olbrzymia masa: to odczucie stopniowo mnie obezwładnia [4]).

Straty, jakie stają się udziałem obu bohaterów, doskonale uzmysławiają nietrwałość i tymczasowość tego, co nas otacza oraz związaną z tym ogromną rolę ślepego trafu w naszym codziennym bycie, który kreśli najróżniejsze trajektorie zdarzeń, krzyżujące się ze sobą w chaotyczny, nieuporządkowany, a przy tym wielowątkowy sposób. W przypadku kobiety, owa wrażliwość na efemeryczność ludzkiego żywota i tego, co się na niego składa, zostaje dodatkowo wyostrzona przez fakt, że już jako młoda dziewczynka dowiaduje się od bliskich, iż jej narodziny wcale nie były sprawą tak oczywistą, jak się to na pozór wydaje: „Niewiele brakowało, byś się nie urodziła”. Powtarzali to jak zaklęcie. Była zbyt mała, by dobrze odczytać własne emocje, ale wyraźnie czuła przerażający chłód zawarty w tym zdaniu. Niewiele brakowało, by się nie urodziła. Świata nie był jej dany w sposób oczywisty. Był tylko możliwością, darowaną przypadkiem, gdy w kompletnej ciemności spotkały się liczne zmienne – cienką bańką mydlaną, która na chwilę ryzykownie zwiększyła swoją objętość [5]. 

Nadzieją na owej pustyni samotności, w jaką zamienia się byt obojga postaci zdaje się pozostawać język, szczególnie starożytna greka. Dla nauczyciela to bastion podmiotowości, bowiem za młodu, gdy uczeń z Azji w niemieckiej szkole należał do rzadkich widoków, to właśnie starożytna greka pozwala mu się wybić i zyskać szacunek u nauczycieli oraz znajomych ze szkolnych ław, zaś obecnie, dzięki udzielanym lekcjom może pozostawać samodzielny. Dla kobiety starożytna greka to wyprawa na niezbadany ląd, który w miarę poznawania, ujawnia swoje sekrety i uroki – największym odkryciem jest niezwykła precyzja i dokładność owego języka, który dzięki wysokiej złożoności i komplikacji, jest w znacznym stopniu wysycony informacją, dzięki czemu pozostaje zwięzłym, lakonicznym, obywającym się bez konieczności doprecyzowania, dopowiadania: Od momentu gdy system językowy osiągnął szczyt swej doskonałości, powoli przybiera on łatwiejsza w użyciu formę, co demonstruje prawe ramię krzywej, opadające powoli i łagodnie. Z jednej strony można to uznać za jego regres i degradację, z drugiej za postęp. Dzisiejsze języki europejskie są wynikiem długiego procesu, w trakcie którego przybrały mniej surową, mniej precyzyjną, mniej skomplikowaną formę [6]. Kwintesencją starożytnej greki dla kobiety staje się gramatyczna strona medialna (istniejąca obok strony biernej oraz strony czynnej), wyrażająca czynność, która odnosi się do podmiotu w sposób zwrotny, w efekcie czego podmiot jest jednocześnie sprawcą i tym, na kogo czynność oddziałuje. Można odnieść wrażenie, że poznanie strony medialnej staje się dla kobiety bodźcem, by w innym świetle spojrzeć na swoją niemożność artykułowania dźwięków – bohaterka przestaje być bierną ofiarą milczenia, i mimo iż wciąż nie jest aktywną mówczynią, to definiuje swoją przestrzeń gdzieś pomiędzy, rozpostartą pomiędzy ciszą, a dźwiękiem, pomiędzy poddaniem, biernością, stuporem, a sprawczością, działaniem.

Podobnie jak w przypadku wcześniej poznanych przeze mnie utworów noblistki (Biała elegia, Nadchodzi chłopiec, Wegetarianka), styl, jakim operuje Han Kang naznaczony jest delikatnością, zwiewnością, a zarazem niedopowiedzeniem oraz wrażliwością. Autorka silnie koncentruje się na detalach, z których składa się nasza codzienność, ale które jakże często pozostają niezauważone, przeoczone, a jeśli nawet dostrzeżone, to potraktowane jako nieistotne, nieznaczące. Dodając jeszcze porozsiewane tu i ówdzie fragmenty utrzymane w mocno lirycznym tonie (Kobieta czuje, że odgłosy polnych owadów za oknem niczym igły przekłuwają panującą w pokoju ciszę. Przebijają niezliczoną ilość małych dziurek w głuszy napiętej niczym płótno naciągnięte na ramę haftu [7]) okazuje się, że raz jeszcze raczeni jesteśmy prozą, którą najlepiej jest niespiesznie smakować, delektując się jej brzemieniem, frazą, łagodnym rytmem (w tym miejscu grzechem byłoby nie wspomnieć o tym, że zasługą takiego odbioru dzieła jest znakomita praca wykonana przez polską tłumaczkę, Justynę Najbar-Miller).

W rezultacie, Lekcje greki to jeszcze jedna intrygująca pozycja w dorobku Han Kang. To przejmująca opowieść o ludziach, którzy (niezdarnie i nieporadnie) starają się wyjść sobie naprzeciw, spotkać się w najgłębszym znaczeniu tego słowa. To rozważania poświęcone komunikacji, empatii, możności zrozumienia bliźniego. Wreszcie to historia traktująca o ciężarze przeszłości, o cieniu, jaki na nasz żywot mogą rzucać zaznane traumy i nieszczęścia, których jednak nie da się strząsnąć ze swoich pleców, niczym natrętnego owada.


 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Han Kang, Lekcje greki, przeł. Justyna Najbar-Miller, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2025, s. 11
[2] Tamże, s. 15
[3] Tamże, s. 98
[4] Tamże, s. 44
[5] Tamże, s. 62
[6] Tamże, s. 33 – 34
[7] Tamże, s. 183

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)