Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 27 lipca 2026

"Nadchodzi chłopiec" Han Kang - Za zasłoną przemilczeń

Han Kang

Nadchodzi chłopiec

Tytuł oryginału: 소년이 온다 (Sonyeoni Onda) 
Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron146
Format.epub
 
 
 
  

W dziwnym napięciu wsłuchiwałam się w rozmowę, która kierowana innym torem powracała wkrótce do tych początkowych, budzących dreszcze niedomówień [1]. Cóż stanie się, jeśli znajdziemy w sobie śmiałość i determinację, by zanurkować w owym gąszczu niedopowiedzeń, ukradkowych szeptów i urywanych zdań? Jakaż tajemnica skrywa się w tych upartych przemilczeniach, zaciętych ustach, zimnych spojrzeniach? Czy wiedza, która wyłania się na skutek naszego uporu i ciekawości nie będzie dla nas zbyt destrukcyjna? Czy na pewno pragniemy poznać skalę bestialstwa, do jakiego zdolna jest posunąć się istota ludzka? Wydaje się, że należy bardzo uważnie zastanowić się nad tego typu pytaniami, zanim sięgniemy po prozę Han Kang (ur. 1970), południowokoreańskiej pisarki, laureatki International Booker Prize for Fiction (otrzymanej w 2007 roku za Wegetariankę) oraz literackiej Nagrody Nobla (2024), autorki powieści Nadchodzi chłopiec.

Akcja utworu osnuta jest wokół tragicznych wydarzeń, do jakich dochodzi między 18 a 27 maja 1980 roku w południowokoreańskim mieście Gwangju, kiedy to w odpowiedzi na manifestacje skierowane przeciwko rządom wojskowej dyktatury generała Chun Doo-hwana (który przejmuje władzę w wyniku zamachu stanu 12 grudnia 1979), do pacyfikacji niepokornej metropolii skierowane zostaje wojsko. Według oficjalnych statystyk w trwających 10 dni zamieszkach ginie 165 osób, 75 uznanych zostaje za zaginione, 3515 odnosi rany, zaś 1394 trafiają do aresztu. Nieoficjalnie, według różnych źródeł, życie traci od 600 do 2300 ludzi. To właśnie nad losem ofiar tego krwawego incydentu pochyla południowokoreańska noblistka.

Nadchodzi chłopiec to dzieło wyróżniające się formą. Aby zapewnić wielowymiarowość relacji, Han Kang przytacza epizody grupki ludzi (płacących bardzo wysoką cenę za gotowość walki do końca o wyznawane ideały, nawet w obliczu nieuchronnej klęski), które opowiedziane zostają z wielu punktów widzenia (za sprawą kilku narratorów i narratorek) oraz z różnych perspektyw czasowych. Koreanka zabiera nas w samo centrum wydarzeń, gdy razem z bohaterami nerwowo wyczekujemy na wkroczenie żołnierzy do miasta czy poszukujemy naszych bliskich, przeglądając ciała zabitych zgromadzone w szpitalnych kostnicach i wielkiej hali sportowej; kroczy z nami po pobojowisku, jakie ukazuje się naszym oczom po dokonanej masakrze; krąży z nami pośród stosów trupów, które następnie niedbale złożone zostają w prowizorycznych mogiłach, skąd dopiero po pewnym czasie zostaną ekshumowane i godnie pochowane przez zrozpaczonych krewnych; snuje się z nami niespokojnie po więziennych celach czy po pokojach przesłuchań, gdzie przetrzymywani i torturowani są demonstranci; wreszcie towarzyszy nam w odwiedzinach ludzi, którzy po latach wspominają zaznany koszmar bądź wyrzucają sobie, że nie udało im się ocalić swoich bliskich.

Owe perypetie, co znamienne dla stylu Han Kang, nakreślone zostają z chirurgiczną precyzją, która w wielu przypadkach sprowadza się do brutalnych i naturalistycznych opisów, związanych z cierpieniem, jakie jedni ludzie zadają drugim. Koreanka nie stosuje półśrodków, unika eufemizmów, niczego nie pudruje – bezpardonowo przytacza ślady okrucieństwa zadawanego ofiarom: Na całym ciele, począwszy od czoła, przez lewe oko, kości policzkowe i brodę, aż po obnażoną lewą pierś i bok, widnieją liczne rany od dźgnięć bagnetem. Prawa strona czaszki jest mocno wklęśnięta jakby po uderzeniu pałką, mózg odsłonięty. Najpierw zaczęły gnić najbardziej widoczne rany. Zaraz potem wybroczyny, które powstały na obitym ciele [2]; Taki zwykły długopis. Czarny długopis Monami. Wbijali go nam między palce ręki. To była rzecz jasna lewa dłoń. Prawą należało podpisać zeznanie. Tak, właśnie tak je wykręcali. I w tę stronę też, w ten sposób. Na początku dało się to wytrzymać. Jednak robili to ciągle w tym samym miejscu, więc rana się pogłębiała. Sączyła się z niej krew i ropa. Potem uwidaczniała się kość. Jak już kość wyszła na wierzch, zaczęli mi tam wkładać wacik zmoczony w alkoholu [3]; Czy jesteś gotowa zaświadczyć, że dziesiątki razy wpychali ci do pochwy drewnianą linijkę o długości trzydziestu centymetrów? Że rozdarli ci szyjkę macicy kolbą od karabinu? Że na skutek utraty krwi przeżyłaś silny wstrząs i że musieli cię zawieść do szpitala na transfuzję? Zaświadczyć, że przez kolejne dwa lata zmagałaś się z krwawieniami, a skrzepy zatkały ci jajowody i nigdy nie będziesz mieć dzieci? I że od tamtej pory nie możesz znieść fizycznego kontaktu z ludźmi, szczególnie mężczyznami? [4]. Skala zezwierzęcenia, patologicznej nikczemności i bestialstwa, jakie ujawnia Han Kang jest na tyle duża, że czytelniczki i czytelnicy o wrażliwszej naturze mogą mieć ogromne problemy z przebrnięciem przez pełną treść książki.

Emocjonalna trudność w przyswojeniu obrazów, jakie odmalowuje przed nami Han Kang nie sprowadza się przy tym wyłącznie do fizjologii, choć ta pozostaje ważkim motywem dzieła – pisarka pokazuje, że głównym celem oprawców jest dehumanizacja i upodlenie swoich ofiar: Uświadomimy wam, jak byliście śmieszni, gdy śpiewaliście hymn narodowy, wymachując flagą. Dowiedziemy wam, że jesteście niczym innym niż brudnymi, cuchnącymi ciałami, rannym, gnijącym ścierwem, cielskami głodnych zwierząt [5]. Stąd nie mniej bolesnym aspektem jest czytanie o bliznach, jakie zaznane podłości pozostawiają na psychice tych, którym udało się przetrwać urządzone im piekło. Han Kang mocno koncentruje się na okaleczeniu duchowym, do jakiego doprowadzają traumatyczne doznania – śledząc losy ludzi, którzy opuszczają wojskowe czy policyjne sale przesłuchań, gdzie doświadczają skrajnego upokorzenia, przekonujemy się, że w dłuższym ujęciu czasowym, wielu z nich staje się kalekami psychicznymi, niezdolnymi do egzystencji w społecznej gromadzie. Zniszczona zostaje wiara w bliźniego, w człowieczeństwo, podważone zostaje poczucie własnej godności. W rezultacie stopniowo zanika umiejętność tworzenia międzyludzkich więzi, które oparte są na zaufaniu i wierze w bliźniego – uczuciach doszczętnie zszarganych i zdeptanych, których pokładów nie da się odbudować, co skazuje na samotność, izolację, marginalizację. W dodatku codzienność naznaczona zostaje strachem, niepokojem, podejrzliwością i nerwowością – każda czynność jest więc starannie przemyślana, analizowana pod kątem ewentualnych reperkusji, co i tak nie zmienia faktu, że lęk przed powtórnym aresztowaniem staje się stałym towarzyszem życiowym. Wreszcie pojawia się klasyczny syndrom ocalałego, czyli wyrzuty sumienia i poczucie winy odczuwane przez jednostki, które przeżywają, podczas gdy inni giną, co jeszcze bardziej utrudnia funkcjonowanie w powięziennej rzeczywistości: Nie wiem. Nie mam pojęcia, dlaczego Kim Chin-su nie żyje, a mnie udało się przetrwać, choć dzieliliśmy razem ten sam więzienny wikt [6]. Co istotne, Han Kang poświęca jedynie minimalną uwagę oprawcom – nie poznajemy ich motywów, doznań czy ewentualnych wyrzutów sumienia (choć wiele z tych kwestii jest roztrząsanych przez pokrzywdzonych). To ofiary zajmują centralne miejsce, co stanowi ważki krok w odzyskaniu utraconej podmiotowości.

Ciężar skryty w treści utworu sprawia, że mimo iż książka nie jest zbyt obszerna (wydanie papierowe liczy sobie niecałe 300 stron, zaś elektroniczne  niecałe 150), to sam proces przyswajania natłoku wstrząsających treści wymaga ustawicznych przerw na złapanie oddechu. Nadchodzi chłopiec jest więc potwierdzeniem (po takich dziełach jak Wegetarianka czy Biała elegia), że materia, z której tworzy Han Kang składa się głównie z bólu i cierpienia, ale i niezgody na powszechność przemocy, opresyjności. Wypadkową jest przenikliwa proza, przywodząca na myśl pulsującą ranę, którą pisarka powoli i uważnie obmywa, oczyszcza. Proces bardzo bolesny, ale jakże potrzebny.


 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Han Kang, Nadchodzi chłopiec, przeł. Justyna Najbar-Miller, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020, s. 129
[2] Tamże, s. 8
[3] Tamże, s. 70
[4] Tamże, s. 110
[5] Tamże, s. 79
[6] Tamże, s. 72

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)