Wołodymyr Rafiejenko
Najdłuższe czasy. Ballada miejska
Tytuł oryginału: Долгота дней. Городская баллада
Tłumaczenie: Marcin Gaczkowski, Anna Ursulenko
Wydawnictwo: Kolegium Europy Wschodniej
Liczba stron: 243
Format: .epub
Echo się rozsypuje i zaciera granicę między rzeczywistością, a marzeniem [1]. Niemożliwe zdegradowane zostaje jedynie do stanu umysłu, który przecież może zmienić się za sprawą lada kaprysu. Realność zdejmuje koszulę, pod którą ukazuje się efektowny tatuaż ze stylizowanym na cyrylicę napisem METAFIZYKA*. Gwiazdka służy uściśleniu, że w tym konkretnym znaczeniu chodzi o wysoki poziom abstrakcji. Wszystko niemożebnie się plącze, wikła, by na koniec zacząć spazmatycznie ryczeć. Do kompletu brakuje tylko chórów anielskich czy trąb jerychońskich. Po chwilowym oczekiwaniu okazuje się, że na ani jedne, ani drugie nie ma co liczyć, bo zamówiono je wcześniej na inne widowisko, a zerwanie kontraktu byłoby zbyt kłopotliwe. W tej całej kakofonii nietrudno o pomyłkę, która faktycznie się wydarza. Miasto Z, ukraińska osada z Donieckiego Zagłębia Węglowego (obecnie lepiej znanego pod skrótową nazwą Donbas), pragnie przyłączyć się do Rosji. Tyle, że na skutek nieporozumienia Z staje się częścią ZSRR, a jakby tego było mało, ZSRR wyimaginowanego. Miasto dołącza do bytu wyobrażonego, co implikuje szereg niedogodności dla mieszkańców oraz ludności napływowej. Owe trudności potęgowane są przez fakt, że rozpoczęta w 2014 roku wojna w Donbasie jest już jak najbardziej prawdziwa. Z jednej strony Ukraińcy, z drugiej podjudzani, wspierani (i chyba w dużej mierze wykreowani) przez Federację Rosyjską separatyści. Czy wyjściem z tej krwawej matni może być łaźnia o tajemniczej nazwie Piąty Rzym? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie warto sięgnąć po Najdłuższe czasy. Ballada miejska, fascynującą powieść Wołodymyra Rafiejenko (ur. 1969), pochodzącego z Doniecka ukraińskiego poety i pisarza.