Chłopak z Birmy
Biyi Kandele
Tytuł oryginału: Burma Boy
Tłumaczenie: Wojsław Brydak
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Seria: Salamandra
Liczba stron: 192
Wiek XX to burzliwy okres w dziejach
ludzkości, która w tym czasie przeżyła dwie wojny światowe,
dekolonizację, liczne rewolucje społeczne oraz obyczajowe. Mniej więcej
od połowy lat ’50 XX wieku, kolejne afrykańskie kolonie zaczęły zrzucać
imperialistyczne jarzmo. Niczym grzyby po deszczu pojawiały się nowe
kraje. Wraz z nimi na światło dzienne wychodzili m. in. pisarze,
tworzący kulturę danego państwa. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że
literatura afrykańska, która egzystuje od dobrych kilku dekad, to w
Polsce nadal teren stosunkowo słabo zbadany. Na naszym rynku wydawniczym
rzadko możemy napotkać pozycje autorstwa rdzennych mieszkańców Afryki.
Zdecydowanie częściej zdarza się trafić na książki Europejczyków,
urodzonych jeszcze w kolonialnej Afryce, którzy przedstawiają nam
historię Czarnego Lądu w oparciu o własne doświadczenia. Mnie osobiście
do tej pory zdarzyło się przeczytać tylko jedną powieść, stworzoną przez
afrykańskiego pisarza (traktujący o problemie apartheidu Trudny wybór
autorstwa obywatelki RPA, Nadine Gordimer, która po prawdzie jest córką
żydowskiego imigranta z Litwy oraz Angielki). Zatem kiedy nadarzyła się
okazja, by poznać innego artystę z Czarnego Lądu, z przyjemnością z
niej skorzystałem.