Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

niedziela, 3 czerwca 2018

Prawda o zdrowych polskich owocach


Czy nasze jabłka i truskawki są zdrowe?


Nasza propaganda, niezależnie od zmieniających się rządów, opcji politycznych, a nawet ustrojów, wciąż powtarza hasła o zdrowej polskiej żywności. O wędlinach i pieczywie już wiemy – dodatek padliny nadaje specyficznego, cenionego przed konsumentów smaku, a sól wypadowa zapewnia równie unikalne walory zdrowotne i smakowe. O owocach jeszcze w mediach nie było, więc może najwyższy czas zacząć.

Że Polak lubi dać mniej oprysku (bo taniej), niż trzeba, lub więcej (żeby lepiej brało), to wie chyba każdy z nas, bo kombinowanie to nasza wychwalana pod niebiosa cecha narodowa; wszak tylko głupie Niemce mają ten ordnung i wszystko robią tak, jak napisane. Ten aspekt bierze pod uwagę każdy, choćby podświadomie, więc nie ma co drążyć. Podobnie jak tego, że na rynkach międzynarodowych nasze owoce i inne płody rolne konkurują tylko ceną, co też o czymś świadczy. Czy pomyśleliście jednak o zagadkach dzisiejszej chemii, które są fascynujące nawet przy założeniu, że wszystko będzie stosowane zgodnie z zasadami sztuki?

Pomyślcie – jeden z modnych ostatnio oprysk ma trzy dni karencji* na tryskawki, a siedem na jagody.  To co – z truskawek, niezależnie od warunków pogodowych, „zniknie” w ciągu trzech dni, a na jagodach będzie trujący jeszcze przez następne cztery doby? Naprawdę Was to przekonuje?

A teraz inny parametr – kolejny lansowany środek owadobójczy ma karencję na porzeczkę 5 dni, ale owady zabija przez 21 dni. Chętnie posmakujecie takiej porzeczki?

O nie – to nie mój pomysł. Na te zadziwiające właściwości chemii używanej do produkcji zdrowych polskich owoców zwrócił moją uwagę jeden ze znajomych sadowników, któremu też wydało się to dziwne. Takich ciekawostek jest więcej, jak choćby sprawa przodującego nieselektywnego herbicydu bez umiaru używanego nie tylko w uprawach, ale nawet na placach zabaw i na terenach szkolnych, który jeszcze niedawno cudownie w ciągu roku się biodegradował, ale nagle, po aferze na Zachodzie, i u nas przestał.

Ktoś powie – A co, myślisz, że w innych krajach tak nie jest? Otóż myślę, że nie. Ale nie o to chodzi.

Banan jest pryskany? Pomarańcza i cytryna też? Tylko, że z tych witaminek odrzucam zewnętrzną warstwę grubości kilku milimetrów. A co zrobić z truskawką, jabłkiem czy wiśnią?


Wasz Andrew

* karencja - W ochronie roślin jest to minimalny okres, który musi upłynąć od momentu zastosowania chemicznego środka ochrony roślin do zbiorów rośliny przeznaczonej do spożycia owoców, kwiatów. Zapobiega zatruciu pokarmowemu ludzi i zwierząt. (za Wiki)

sobota, 2 czerwca 2018

Pożary śmieciowisk, czyli kolejna odsłona państwa na niby

krytycznie i niezależne o różnych aspektach rzeczywistości



Polskę ogarnęła plaga pożarów wysypisk śmieci, miejsc składowania niebezpiecznych odpadów i innych śmieciowisk. „Władze podejrzewają, że może za tym stać mafia śmieciowa”. Może jestem idiotą, ale ja nie podejrzewam, tylko wiem. W dodatku wcale mnie to nie zaskoczyło. A nawet wiem, że to nie żadna mafia, tylko biznes. Specyficzny, ale za to wielki i prężny.

Kiedy w 2013 mieliśmy aferę z solą wypadową i mięsem z padliny w produktach spożywczych made in Poland przeznaczonych na nasz rynek, rząd zamiótł wszystko pod dywan, podobnie jak nieco tylko późniejszą sprawę mączki kostnej dodawanej do karm dla zwierząt, które z kolei są karmą dla nas. Najlepszym komentarzem do kierunku działań władz jest fakt, iż łatwiej w internecie (np. w czeskich źródłach) sprawdzić, które firmy nakryto na tym procederze, niż uzyskać jakieś informacje na ten temat w Polsce.

Już wtedy prorokowałem, że takie potraktowanie „biznesmenów”, którzy w ten sposób zarabiali szybkie i wielkie pieniądze, jest czytelnym sygnałem nie tylko dla kraju, ale i zagranicy, że nad Wisłą podobne inicjatywy gospodarcze są mile widziane. Potem wystarczyło oglądać programy typu Sprawa dla reportera, a choćby tylko ze zrozumieniem czytać nagłówki informacji w necie, by widzieć, jak narasta fala dzikich wysypisk, firm z branży gospodarki odpadami działających niezgodnie z przepisami lub bez odpowiednich uprawnień. I co? I nic. Nic się nie działo. Obecna afera z palącymi się wysypiskami to tylko kolejny etap ekspansji specyficznych inwestorów wciąż zapraszanych do naszego kraju przez kolejne ekipy rządzące. Może tym razem ktoś zostanie zatrzymany, może nawet posiedzi w areszcie, ale wystarczy sobie przypomnieć historię Amber Gold i porównać ją z historią jej amerykańskiego odpowiednika, by pewne rzeczy jasno zobaczyć.

Nie chcę być pesymistą, ale władza, która od czasu odzyskania niepodległości, niezależnie od daty, od której ją liczymy, nie potrafiła sobie poradzić ze stertami śmieci w lasach, rowach przydrożnych, a nawet na górskich szlakach, z mazańcami typu Legia Pany!, które można obejrzeć dosłownie wszędzie, może za wyjątkiem kościołów, która nie potrafi ukrócić epidemii kierowców z przyklejonymi do ucha komórkami czy rozwiązać problemu psów bezpańskich i tych pańskich, ale biegających bez nadzoru, ukrócić znęcania nad zwierzętami ani skutecznie zająć się którąkolwiek z tych trywialnych, lecz powszechnych patologii odróżniających Polskę od świata cywilizowanego, władza, która potrafi tylko tworzyć nowe przepisy bez zadbania o należytą egzekucję już istniejących, nie rokuje zwycięstwa w walce z trendem, który jeśli się utrzyma, zamieni Polskę w coś na kształt Kampanii czy innych rejonów Włoch, które mafia przekształciła w składowisko toksycznych, a nawet radioaktywnych odpadów.

Lektura Gomorry, jeśli tak dalej pójdzie, będzie rozrywką przy polskich realiach.

Jak żart brzmi teraz w mej pamięci wypowiedź jednej z naszych gwiazd kuchennej TV. Przed laty, w początkach polskiej kariery, zapytana o powód przeprowadzki z Włoch do Polski, odpowiedziała, że nie chce, by jej dzieci wychowywały się i dorastały w państwie, w którym mafia robi co chce, niszczy ludzi, dewastuje środowisko, zatruwa życie publiczne. Lepiej nie można było wybrać. Poland welcome to!

Tym bardziej, że we Włoszech czy USA z mafią wojują, mniejsza o to, jak skutecznie, ale wojują, a u nas to każdy widzi. Gość, który w innym kraju już dawno by siedział, jeszcze w telewizji bez krępacji się oburza, że będzie dochodził odszkodowania, bo przecież poniósł straty w mieniu.


Wasz Andrew

piątek, 1 czerwca 2018

Iris Murdoch "Jednorożec" - Zgroza w Gaze

Jednorożec

Iris Murdoch

Tytuł oryginału: Unicorn
Tłumaczenie: Juliusz Kydryński
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Fantastyka i Groza 
Liczba stron: 258







Świat nie jest ani czarny, ani biały. Proste dychotomie w rodzaju dobry-zły, prawdziwy-fałszywy, przyjaciel-wróg nie występują zbyt często, co ma decydujący wpływ na fakt, że rzeczywistość, w której bytujemy jest konstruktem skomplikowanym, w którym bardzo łatwo się pogubić. Niejednoznaczność to także domena człowieczej natury, o czym przekonuje się choćby Marian, główna bohaterka powieści Jednorożec, pióra Iris Murdoch (1919 – 1999), autorki takich dzieł jak Czas aniołów, Zacny uczeń, Dzwon czy W sieci.

czwartek, 31 maja 2018

Refleksje z cienia, czyli dzisiejszy spacer

Droga zacieniona drzewami. W głębi fragment po wycince


Miało być o pożarach śmieci, ale to będzie później.


Dotąd myślałem, że masowa wycinka drzew, zwłaszcza przydrożnych i na granicach działek, którą można obserwować szczególnie w naszej okolicy, to sprawa pazerności; darmowy opał, dodatkowe miejsce na jeszcze jeden rządek jabłonek, itd. Potwierdzał to fakt, iż w wycince są najaktywniejsi nie najbiedniejsi, ale najbogatsi, którzy choć mają już przysłowiowy milion, jeszcze bardziej pragną każdej kolejnej złotówki niż ci, którzy mają tylko jakieś grosze. Dziś jednak, około 7 rano, poszedłem na spacer. Temperatura na termometrze w cieniu z nocy 22, w słońcu to lepiej nie mówić. Było widać, że to będzie kolejny rekordowy upał. Wybrałem trasę, przy której zostało najwięcej przydrożnych drzew. I – o dziwo – szło się świetnie. Okazało się, że choć powietrze od gorąca na polach, w sadach oraz na nieocienionych odcinkach drogi stało nieruchome i przytłaczało żarem, to na tych długich, szczelnie zacienionych odcinkach nie tylko było chłodniej, ale i wiał przyjemny, delikatny wiaterek. Wiadomo – efekt komina. Oczywiście, gdy się wychodziło na fragment „wycięty”, to jak młotkiem w łeb, ale w sumie było rewelacyjnie. Zamyśliłem się... I przyszła mi taka refleksja, że jak mają docenić taki cień ludzie, którzy praktycznie całe życie spędzają jak nie na polu, to w domu, a po drodze poruszają się tylko w kabinie samochodu albo ciągnika, w pogoni za mamoną? Może stosunek do drzew, i przyrody w ogóle, to nie tylko kwestia pazerności, ale i tego, że coraz więcej ludzi żyje w świecie krzesła przed komputerem, fotelu w pojeździe, pomieszczenia w którym się odpoczywa, pracuje, rodzi i umiera, świecie, w którym dla czegoś takiego jak przyroda w ogóle nie ma miejsca? Bo nawet sad, w którym najwyższa roślina jest niewiele wyższa od człowieka, sad pryskany kilkadziesiąt razy w sezonie, to na pewno nie jest przyroda. A i nasze maluchy, w przeciwieństwie do choćby Skandynawów, cały czas szkolny kiszą się w pomieszczeniach. Czym skorupka za młodu...


Wasz Andrew

wtorek, 29 maja 2018

Pudelek historyczny, czyli Gwiazdy kina PRL

Niezależna recenzja książki o gwiazdach kina PRL
Gwiazdy Kina PRL Sławomir Koper


Gwiazdy kina PRL


Sławomir Koper

wydawnictwo: Czerwone i Czarne 2014



Lekturą maja w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była publikacja Sławomira Kopra pod tytułem Gwiazdy kina PRL. Miało to być już nasze drugie spotkanie z twórczością tego współczesnego, zamieszkałego w Legionowie historyka, po Aferach i skandalach Drugiej Rzeczypospolitej, które oceniłem bardzo pozytywnie. Do Gwiazd zabrałem się więc przepełniony optymistyczną nadzieją na interesującą lekturę.



piątek, 25 maja 2018

Banana Yoshimoto "N.P." - W pętli przeszłości

N.P.

Banana Yoshimoto

Tytuł oryginału: N・P
Tłumaczenie: Ann Sherif
Wydawnictwo: Faber & Faber
Liczba stron: 194
 
 
 
 
Banana Yoshimoto (rocznik 1964) to japońska pisarka, z twórczością której polski czytelnik może zapoznać się dzięki niezastąpionemu Państwowemu Instytutowi Wydawniczemu. To nakładem tej właśnie oficyny ukazały się zbiorek Kuchnia (w jego skład oprócz tytułowego dzieła z 1988 roku wchodzi jeszcze Moonlight Shadow napisane 2 lata wcześniej) oraz nowela Tsugumi (1989). Na podstawie tych trzech utworów, możemy przekonać się, że zagadnienia, którym Yoshimoto poświęca zdecydowanie najwięcej uwagi to powolny i bolesny proces godzenia się ze odchodzeniem (nierzadko w okolicznościach niespodziewanych i nagłych) osób najbliższych, które darzyliśmy szczerą miłością. Podobna tematyka eksplorowana jest w dalszej twórczości Japonki, na co najlepszym dowodem jest powieść N.P. (1990).

czwartek, 24 maja 2018

klucz do przyszłości





Noworoczne postanowienia, by rzucić palenie papierosów, schudnąć, przestać grać, ograniczyć zadłużenie na karcie kredytowej lub zaprzestać kompulsywnego robienia zakupów, są bezużyteczne, o ile nie jesteś zdolny do opóźnienia gratyfikacji oraz odmówienia sobie krótkoterminowych korzyści, w zamian za oczekiwany większy zysk w późniejszym czasie. Cecha ta stanowi kluczowy aspekt inteligencji emocjonalnej.