poniedziałek, 12 lutego 2018

Iris Murdoch "Czas aniołów" - A co, jeśli Boga nie ma?

Czas aniołów

Iris Murdoch

Tytuł oryginału: The Time of the Angels
Tłumaczenie: Agnieszka Glinczanka
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 225
 
 
 
 
Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła? Jakież uroczystości pokutne, jakież igrzyska święte będziem musieli wynaleźć? Nie jestże wielkość tego czynu za wielka dla nas? Czyż nie musimy sami stać się bogami, by tylko zdawać się jego godnymi? [1]. I wreszcie, czy śmierć Boga równoznaczna jest ze śmiercią moralności? A jeśli tak, to kto wtedy winien przejąć Jego rolę?  Nie sposób odnaleźć odpowiedzi na wszystkie wymienione pytania, ale przynajmniej nad częścią z nich, w swoim utworze zatytułowanym Czas aniołów, pochyliła się Iris Murdoch (1919 – 1999), angielsko-irlandzka pisarka i filozof.

Akcję powieści osadzono w powojennym Londynie. Wydarzenia rozgrywają się w Parafii św. Eustachego w Watergate. Miejsce jest o tyle specyficzne, że z dotychczasowego kościoła, który jeszcze w trakcie II wojny światowej został zniszczony przez bombę, ostała się tylko wieża. W momencie rozpoczęcia dzieła, pieczę nad pozbawioną świątyni wspólnotą przejmuje pastor Karel Fisher. Sylwetka nowego pasterza od pierwszych chwil wzbudza ciekawość z racji nimbu ekscentryczności, jaki go otacza – izolowanie się od otoczenia, zamknięcie się w świecie własnych rojeń, plotki o intymnym relacjach z własną gosposią, chora bratanica nie opuszczająca swojego pokoju w plebanii, pogłoski o utracie wiary, wszystko to sprawia, że Karel Fisher staje się tematem rozmów i domysłów, jeszcze zanim na dobre urządza się w nowym miejscu, gdzie przyjdzie mu spełniać swą kapłańską posługę.

Ale jak szybko przekonuje się czytelnik, nowy pastor nie jest jedyną postacią, która przykuwa naszą uwagę. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że Czas aniołów to galeria osobliwych i intrygujących protagonistów. Pattie O’Driscoll, czarnoskóra gosposia, to zakompleksiona kobieta, niepewna własnej wartości, marząca o niesieniu pomocy i pocieszenia potrzebującym, nie potrafiąca jednak wyrwać się spod wpływu magnetycznej i zaborczej osobowości Karla Fishera; Leon Pieszkow, syn rosyjskiego emigranta Eugeniusza, to młody człowiek, zapatrzony w siebie egoista, mitoman i kłamca, szczerze nienawidzący swojego ojca, określający się mianem estety nieuznającego moralności, starający się epatować swoim zblazowaniem i zepsuciem. Nie mniej ciekawe są sylwetki młodych kobiet, jakie odmalowano na kartach utworu – Elżbieta, bratanica Karla, to chorowita 19-latka, umieszczona przez bliźnich w ochronnej skorupie głębokiej izolacji, która bytuje we własnym świecie, pełnym tajemnic i subtelności; z kolei o 5 lat starsza Muriel, córka pastora, to typowa intelektualistka i niedoszła poetka, nie znosząca (…) patrzeć w oczy rzeczywistości [2], wegetująca w cieniu śmierci, nad którą złudną kontrolę daje zapas tabletek nasennych. Ekspozycję osobliwości uzupełniają Marek Fisher, młodszy brat Karla – pozbawiony zdolności do działania myśliciel, plączący się we własnych wywodach i piszący książkę o roboczym tytule Moralność w świecie bez Boga – oraz Nora Shadox-Brown, przedwcześnie emerytowana nauczycielka, kipiąca od pasji i energii, która znajduje ujście w działalności charytatywnej oraz publicznej, jak również w zaglądaniu i wtrącaniu się w cudzą egzystencję. Iris Murdoch poświęca każdemu ze swoich bohaterów sporo czasu oraz atencji – poznajemy ich refleksje oraz przemyślenia, zagłębiamy się także w ich przeszłość, dzięki czemu dowiadujemy się, jakie motywacje nimi kierują, ale osią, wokół której obracają się opisywane wypadki pozostaje Karel Fisher. Jego złowieszcza poświata nieustannie emanuje (co ciekawe  protagonista stosunkowo rzadko pojawia się bezpośrednio na kartach dzieła – zdecydowanie częściej czytamy o jego postępowaniu, zachowaniu, niezrozumiałych decyzjach, podejmowanych wyborach, itd.), wzmagając tym samym napięcie, powodując niepokój i nerwowość. Pytanie, jakie przewija się przez całą książkę dotyczy oddziaływania, jakie na otoczenia wywiera Karel oraz czy można się z niej uwolnić?

Duszny i złowróżbny nastrój zostaje znakomicie zaakcentowany przez panujące warunki pogodowe – zimowy Londyn otulony jest gęstą kołdrą mgły albo ciężką skorupą śniegu, które wzmagają czytelniczą niepewność oraz konsternację. Jednocześnie podkreślają one surrealny charakter zachodzących zdarzeń – rzeczywistość rodem z nocnego koszmaru powoli acz sukcesywnie sączy się z kart utworu, każąc odbiorcy wątpić  we wszystko, co jest napisane.

Czas aniołów jest bowiem wędrówką po najmroczniejszych zakamarkach człowieczego umysłu. Iris Murdoch eksploruje to, co brzydkie i niegodziwe, zagłębiając się w kolejnych tematach tabu, wydobywając na światło dzienne coraz to plugawsze uczynki, do jakich zdolna jest ludzka istota. Artystka przedstawia nam m.in. mechanizmy uzależniania się od ekspansywnej osobowości innych, ukazuje skomplikowane relacje panujące pomiędzy dominującym, a poddającym się jego woli. Murdoch pochyla się także nad ludzką słabością, odmiennością, wykluczeniem – sporo miejsca zarezerwowano na portrety ludzi niedostosowanych, wygnańców, prowadzących smutne bytowanie na społecznym marginesie. We wszystkich przypadkach artystka odtwarza łańcuchy epizodów i zajść, które doprowadzają do danej, na ogół mniej lub bardziej fatalnej, sytuacji, uzmysławiając jak wiele czynników ma wpływ na człowieczy żywot.

Warty wspomnienia jest również styl, w jakim utrzymano dzieło. Książka zbudowana jest ze stosunkowo lakonicznych, acz precyzyjnych sentencji, które niekiedy przechodzą w długie, filozoficzne wywody. Nie brakuje oryginalnych porównań, wymyślnych metafor czy poetyckich opisów jak i symbolizmu (bardzo efektowny jest choćby koncept parafii pozostawionej bez kościoła czy kapłana tracącego wiarę – w obu przypadkach mocno zaakcentowana zostaje nietzschowska śmierć Boga). Jednak najbardziej interesujący zabieg polegający na tym, że poszczególne wydarzenia akcentowane są poprzez zmianę narracji – czas przeszły przechodzi w czas teraźniejszy, jak gdyby uwaga narratora koncentrowała się na danej chwili.

Reasumując, Czas aniołów, to lektura dobra, chociaż nie wzbudzająca zachwytu czy też literackiej ekstazy. Sama konstrukcja jest bardzo pomysłowa (motyw odciętej od świata zewnętrznego plebanii, której mieszkańcy trwają wyobcowani i wyalienowani od otaczającej ich społeczności, pogrążając się w swoich prywatnych szaleństwach robi piorunujące wrażenie), ale fabuła nosi już znamiona udziwnionej – jest to budowla na tyle skomplikowana, że momentami przywodzi na myśl sceny rodem z opery mydlanej, szczególnie jeśli chodzi o zawiłe stosunki, panujące pomiędzy poszczególnymi bohaterami, które ujawniane są stopniowo, zaskakując raz za razem coraz bardziej skonsternowanego czytelnika. Mimo tego drobnego zgrzytu, książka wydaje się godna uwagi – interesujące studium psychologicznej inkorporacji z filozoficzną otoczką.


[1] Fryderyk Nietzsche, Wiedza radosna, przeł. Leopold Staff, Nietzsche Seminarium, Łódź – Warszawa 2010, s. 168
[2] Iris Murdoch, Czas aniołów, przeł. Agnieszka Glinczanka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1970, s. 46
 

10 komentarzy:

  1. Mnie w tej książce zabrakło finezji Murdoch znanej z innych książek, choć nie jest oczywiście słaba.
    Do dzisiaj pamiętam rozmowę braci prowadzoną w ciemności - kapitalny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja szczerze powiedziawszy z każdą książką Murdoch, jaką dotychczas przeczytałem mam jakiś problem - z jednej strony są takie fragmenty, kiedy wydaje się, że człowiek obcuje z rewelacyjną prozą, ale zaraz potem pojawiają się wstawki, po których tylko ślizga się wzrokiem. W końcowym rozrachunku każda książka wydaje mi się bardzo ciekawa, ale jednocześnie pozbawiona ikry, za sprawą której byłaby to lektura niezapomniana.

      Tak, rozmowa w ciemności to właśnie jeden z tych zdecydowanie lepszych momentów. Zresztą sam koncept parafii bez kościoła i z księdzem, który nie wierzy w Boga, a jednocześnie czuje, że religia jest dla ludzkości czymś nieodzownym, też jest bardzo intrygujący.

      Usuń
    2. W takim razie polecam "W sieci".:)

      Pomysł na księdza znakomity, fakt.

      Usuń
    3. Ha, niedawno skończyłem lekturę tej powieści i przyznaję, że bardzo przypadła mi ona do gustu - za sprawą głównego bohatera i jego perypetii, książka pełna jest ciepła i optymizmu.

      Usuń
    4. Miałam dużo frajdy podczas jej lektury, udała się Murdoch wyjątkowo.

      Usuń
  2. A wiesz, że kiedyś przypadkiem wpadło mi w ręce pudełko z książkami tej autorki (uratowane z makulatury) i mam parę tytułów z jej kolekcji. Teraz wiem od czego zacząć. Intrygujący jest ten motyw mieszkańców plebanii - jakże inny od tego, co do tej pory spotkałam w literaturze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem trafiłaś na prawdziwy skarb, bo proza Murdoch, choć może trochę mierzi i irytuje, to ten typ literatury, który skłania do chwili refleksji. Czekam na Twoje wrażenie ze spotkania z tą pisarką.

      Usuń
  3. Pomysł na księdza rzeczywiście ciekawy, a i obdarzenie go tak ekspansywną osobowością intryguje. Przyznam, że Murdoch jeszcze nic nie czytałem, ale pozytywne głosy kuszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreacja jest doprawdy niezwykła, a zaborczość i uzależnienie od siebie innych osiąga taki poziom, że aż włos się jeży na głowie.

      Ja po książki Murdoch sięgnąłem dopiero pod koniec ubiegłego roku, ale już wiem, że z pewnością będę dążyć do tego, by cierpliwie, krok po kroku, zapoznać się z całym dorobkiem wydanym w j. polskim.

      Usuń
  4. Ostatnio same fascynujące książki polecasz (wliczając "Dziwną historię o upiorach z latarnią w kształcie piwonii", którą już sprawdzałem, choć na komentarz jeszcze nie odpowiedziałem ;)) - "Czas aniołów" zainteresował mnie już po pierwszym cytacie z Nietzschego, a potem wraz z dalszą lekturą recenzji intrygował tylko coraz to bardziej za sprawą mroku ludzkiej duszy, odmienności ludzi czy ciekawych bohaterów. Wprawdzie te udziwnienia, o których piszesz na końcu, mogą znacząco utrudniać lekturę powieści i irytować, ale pomimo tego i tak mam ogromną ochotę sięgnąć po książkę. Zwłaszcza że szukam niszowych pozycji z Wielkiej Brytanii do mojego planu czytelniczego, a "Czas aniołów" pasuje jak ulał :D.

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)