Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 5 sierpnia 2022

"Lato, gdy mama miała zielone oczy" Tatiana Țîbuleac - Kojące implikacje przebaczenia

Tatiana Țîbuleac

Lato, gdy mama miała zielone oczy

Tytuł oryginału: Vara în care mama a avut ochii verzi
Tłumaczenie: Dominik Małecki
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Liczba stron: 200
Format: .epub
 
 
Ogniki furii igrają pod Twoją skórą. Nieznośnie swędzą, doprowadzając Cię do białej gorączki. Wszechogarniający gniew szuka ujścia. Działasz odruchowo, bez namysłu. Upust swoim negatywnym emocjom dajesz poprzez wyżywanie się na tych, którzy akurat znajdują się w polu rażenia. Pada na najbliższych, bo dobrze znasz ich słabe punkty. Wiesz, gdzie uderzyć tak, żeby zabolało. Ale czy takie bezmyślne ranienie członków własnej rodziny ma jakikolwiek sens? Czy z perspektywy minionych lat, takie zachowanie nie będzie dla Ciebie źródłem wyrzutów sumienia, bolesnym niczym jątrząca się rana? Jak jednak tkwiąc zanurzonym po uszy w "teraz" zorientować się, że wkrótce będzie przecież "jutro", które nie zjawi się od tak, niczym grom z jasnego nieba, a będzie przedłużeniem i konsekwencją bieżących wydarzeń? Czas to trudna do przepłynięcia rzeka, w której łatwo utonąć – boleśnie przekonuje się o tym Aleksy, protagonista książki Lato, gdy mama miała zielone oczy autorstwa mołdawsko-rumuńskiej pisarki Tatiany Țîbuleac.

wtorek, 2 sierpnia 2022

Zachowaj czystość



Ostatnio miałem do załatwienia sprawę w jednym z Wojewódzkich Szpitali w samym centrum naszego pięknego kraju. Pech chciał, że musiałem skorzystać z WC. Uprzejma pani woźna dała mi klucz do przybytku dla pacjentów, którego drzwi ozdobiono wielką tablicą z napisem ZACHOWAJ CZYSTOŚĆ. Otworzyłem i nawet nieźle było. Kafelki, bajerki. Może nie najnowsze, ale czysto i w ogóle. Tylko jak zachować tę czystość, gdy brak i papieru toaletowego, i ręczników papierowych, i wszystkiego z wyjątkiem wody? Na szczęście jestem Polakiem z krwi i kości, więc byłem przygotowany. Ale co by powiedział obcokrajowiec, jakiś Skandynaw albo inny Japoniec? XXI wiek, środek miasta wojewódzkiego w środku kraju w środku Europy...

Kiedy krytykujemy wyrwane obrazki z życia innych narodów, może zastanówmy się, jak my tak naprawdę wyglądamy w ich oczach. Tym bardziej, że takie sytuacje jak powyższa nadal są aż nazbyt częste w naszym kraju.



Wasz Andrew

niedziela, 31 lipca 2022

„Pozytronowy detektyw” Isaac Asimov - stare, ale jare



Isaac Asimov

Pozytronowy detektyw

tytuł oryg. The Caves of Steel (1953)
cykl Roboty (Robot series) #3
Greater Foundation Universe Series #3
tłumaczenie: Julian Stawiński
audiobook
czyta: Mako new
wydanie prywatne by Mako_new
nagranie prywatne dla znajomych i znajomych znajomych wydawcy
według wydania drukiem wydawnictwa Prima, Warszawa 1993, ISBN 83-85855-19-X

sobota, 30 lipca 2022

„Napoleon i jego epoka. Tom 1. Bóg wojny (1769-1804)” Roger Peyre - dzieło i archaiczne, i aktualne



Roger Peyre

Napoleon i jego epoka

Tom 1. Bóg wojny (1769-1804)

tytuł oryginału: Napoleon 1er Et Son Temps (1888? [1] )
tłumaczenie: Władysław Bukowiński
audiobook
czyta: Roch Siemianowski
długość nagrania: 17 godzin 6 minut
wydawnictwo: Łukasz Tomys Publ. 2021
ISBN: 9788382333558


poniedziałek, 25 lipca 2022

"Star" Yukio Mishima - Krynica sztuczności

Yukio Mishima

Star

Tytuł oryginału: Sutā
Tłumaczenie: Sam Bett
Wydawnictwo: Penguin Books
Liczba stron: 56
Format: .epub
 
 
 
 
Nerwowo kręcisz głową, rozglądasz się, wiercisz się i co rusz rzucasz ukradkowe spojrzenia. Ale gdzie byś się nie obrzejał(a), wszędzie to samo – blichtr i fasadowość, pompatyczność i wtórność, pozerstwo i koturnowość. Zęby szczerzące się w uśmiechu (ach ta ich śnieżność, białość, która oślepia, szkoda, że brak w nich szczerości). Fałszywe pochwały. Słowa przesiąknięte wyrachowaniem. Gesty obliczone na efekt. Sztuczność nad sztucznościami i wszystko sztuczność. Czy w morzu tej tandety można jeszcze odnaleźć coś autentycznego, co zachowało swą naturalność? W noweli Star pióra Yukio Mishimy (1925 – 1970) jednymi z nielicznych rzeczy, które ocaliły w sobie kojącą bezpretensjonalność są brzydota i śmierć.

piątek, 22 lipca 2022

"Łyski liczą do trzech" Olga Hund - O nadmiernej łatwości krzywdzenia obcych

Olga Hund

Łyski liczą do trzech

Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 145
Format: .epub 
 
 




Kiedy w nasze myślenie na temat innych ludzi wkradają się uprzedzenia to istnieje spore ryzyko, że o danej osobie wyrobimy sobie negatywną opinię, jeszcze zanim zaczniemy ją poznawać. Ze sceptycznym nastawieniem nakrapianym nieufnością nie da się zbudować relacji, która oparta byłaby na podmiotowości. A kiedy bliźnich postrzegamy w kategoriach istot gorszych, niepełnowartościowych i niegodnych zaufania, to w dłuższej perspektywie czasowej nietrudno o nieprzyjemne incydenty, które mogę przerodzić się w tragedie. Przypomina nam o tym polska pisarka Olga Hund (ur. 1986), autorka powieści Łyski liczą do trzech.

czwartek, 21 lipca 2022

Nie zapominajmy o wojnie, bo ona nam o sobie przypomni



Wojna na Ukrainie, wydaje się, znudziła się mediom internetowym. Więcej w nich lansowania się wakacjami, ciuchami, konsumpcją i rozrywkami niż zainteresowania pomocą walczącej Ukrainie. Nasza zbiórka, która dotąd przebiegała wspaniale i pozwoliła razem z pomocą materialną od wspierających darczyńców na wysłanie kilku transportów na pierwszą linię frontu, teraz stanęła w miejscu. A przecież wojna się nie skończyła, nie zmalały ukraińskie straty i cierpienia, kacapów nie zatrzymano. Rosja nie tylko nie przestała grozić Polsce i innym krajom, ale coraz otwarciej formułuje imperialne ambicje obejmujące co najmniej granice z Jałty.

Ukraińcy, ze zrozumiałych względów, dziękując za pomoc pokazują najczęściej nowy, otrzymany sprzęt i wyposażenie, uśmiechniętych żołnierzy i to, jak bardzo ta pomoc jest dla nich ważna, ale nie oszukujmy się – ich straty są poważne, codziennie bohaterscy obrońcy Ukrainy i cywilizacji giną z rąk kacapów, przelewają krew, zostają kalekami. Pomoc państwowa jest skierowana na priorytety, a więc uzbrojenie, amunicję i tak dalej, ale wojna pochłania to wszystko niczym studnia bez dna. W tych upałach szczególnie brakuje wody i żołnierze niejednokrotnie piją wodę z kałuż. Ranni cierpią z braku odpowiedniej pomocy. Dowiezienie na pierwszą linię wody nie jest łatwe – na froncie samochody dostawcze są celem rosyjskich zbrodniarzy i praktycznie są jednorazowe. Są niewymagające energii proste rozwiązania mechaniczne i chemiczne do uzdatniania wody, ale jest ich za mało, podobnie jak medykamentów, dobrej odzieży taktycznej, siatek maskujących i innych rzeczy. Czołgu ani samolotu nie możemy Ukraińcom kupić, ale te drobne, jakże potrzebne i ratujące życie wyposażenie - możemy. Zamiast wydawać pieniądze na coraz to nowe elektroniczne gadżety i kupować tyle zbędnego jedzenia, że potem musimy inwestować w patenty na odchudzanie, wesprzyjmy zbiórkę z której zakupy pojadą bezpośrednio do najbardziej potrzebujących. Gdyby każdy zaplanował sobie pomóc choć raz na miesiąc, byłoby to na pewno ciosem dla Rosji.

Wspieranie uchodźców jest bardzo ważne i nie do przecenienia, ale ograniczając się tylko do niego tej wojny nie wygramy. My – bo to też nasza wojna z wrogiem Polski i całego Zachodu. Żyjmy naszym życiem, korzystając z formalnego pokoju, póki go jeszcze jeszcze mamy, ale nie zapominajmy o wojnie na Ukrainie, bo inaczej ona nam o sobie przypomni i to na naszej ziemi. Nastawmy się na konieczność nie tylko znoszenia uciążliwości wywołanych tą sytuacją, ale i pewnych dobrowolnych, samorzutnych wyrzeczeń aż do Ukraińskiego zwycięstwa. Jeśli Ukraina padnie, to być może nie będziemy już nikogo musieli wspierać i sami będziemy żebrać o pomoc. Teraz czas by każdy mógł wesprzeć naszą zrzutkę, czy to finansowo, czy samemu kupując coś potrzebnego lub przekazując posiadane rzeczy (kontakt na priv). Każda wpłata, nawet kilkadziesiąt złotych, się liczy. Nie dajmy posłuchu ruskim trollom i tym, którym egoizm nie pozwala pomagać, ale resztki przyzwoitości nie pozwalają patrzeć na to, jak inni pomagają, więc tylko przeszkadzają jakby im Putin za to płacił. Już Piłsudski widział konieczność niepodległej Ukrainy jako gwarancji Polskiej niepodległości i trzymania rosyjskiej dziczy z dala od Europy. Nie czekajmy aż wróg zapuka do naszych drzwi – bądźmy patriotami i wspierajmy tych, którzy bohatersko walczą z nim już teraz.


Tym razem nie dołączam zdjęć z udanej dostawy, żołnierzy rozpakowujących otrzymane dary i ściskających nasze kurierki. Tym razem prawdziwe oblicze wojny. Nie ma w nim niczego pięknego.


Wasz Andrew