Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

środa, 16 września 2020

Takashi Hiraide "Kot, który spadł z nieba" - O chwytaniu błyskawic

Takashi Hiraide

Kot, który spadł z nieba

Tytuł oryginału: Neko no kyaku
Tłumaczenie: Katarzyna Sonnenberg
WydawnictwoUniwersytetu Jagiellońskiego
Seria: z Żurawiem
Liczba stron: 144



W swoich rozważaniach na temat fortuny Niccolò Machiavelli stwierdził, że ma ona władzę nad ponad połową życia ludzkiego, a w pozostałej części człowiek własną siłą i zdolnością (virtù) stara się jej przeciwdziałać. Wyobrażał ją sobie jako kapryśną i niestałą boginię, albo rzekę, która w każdej chwili może wystąpić z brzegów [1]. Cóż jednak gdy upływają tygodnie, miesiące a nawet lata, a tymczasem oczekiwana powódź nie nadchodzi? Czy to dowód na to, że udało się przejąć stery nad własnym losem? A może to oznaka czegoś wręcz przeciwnego - że wielka, nieuchronna, nieoczekiwana i niekoniecznie pożądana zmiana wisi w powietrzu? A jeśli przyjąć drugą ewentualność, to czy zapowiedzią owej zmiany może być kot, a właściwie kotka? Takashi Hiraide (ur. 1950), japoński poeta i krytyk literacki, w swojej powieści Kot, który spadł z nieba, udowadnia, że koty mogą być nie tylko zwiastunami, ale wręcz katalizatorami niemałych przeobrażeń.

wtorek, 15 września 2020

Albert Camus i Dżuma - lektura na czasie



Albert Camus

Dżuma

tytuł oryginału:La Peste
tłumacz: Joanna Guze
wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy 1957
liczba stron: 254

Lekturą przewidzianą na pierwsze po wakacjach spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej była książka francuskiego noblisty, która okazała się pozycją wyjątkowo na czasie w związku z COVID-19. Chodzi oczywiście o powieść Dżuma, której autorem jest Albert Camus, pisarz, dramaturg, eseista i reżyser teatralny, tworzący również pod różnymi pseudonimami (Vincent Capable, Jean Meursault, Louis Neuville, Demos, Irenée). Dzieło było za moich czasów lekturą szkolną drugiego rzutu, ale nasza polonistka uznała inne pozycje za ważniejsze, w związku z czym dopiero teraz miałem okazję przeczytać książkę, która po raz pierwszy ukazała się drukiem w 1947 roku.

piątek, 11 września 2020

Chigozie Obioma "Rybacy" - O fatum w afrykańskim wydaniu

Chigozie Obioma

Rybacy

Tytuł oryginału: The Fishermen
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron360




Człowiek przeświadczony o tym, że zaciążyło nad nim fatum, wierzy, że bieg jego życia wyznaczany jest przez przemożną, amorficzną siłę, która z łatwością radzi sobie z wszelkimi próbami oporu, kierując jego losem w jednym tylko kierunku. Fatum jest zarówno konieczne, nieodwracalne, nieuchronne jak i zgubne. Stąd też osobnik, przed którym odkryte zostanie jego przeznaczenie, nierzadko daje zamknąć się w ciasnej i dusznej klatce samospełniającej się przepowiedni, co prowadzi do tragicznych konsekwencji. Boleśnie przekonują się o tym bohaterowie powieści Rybacy, pióra nigeryjskiego pisarza Chigozie Obiomy (ur. 1986).

poniedziałek, 7 września 2020

Jorge Ibargüengoitia "Zabite" - O uczłowieczaniu potworów

Jorge Ibargüengoitia

Zabite

Tytuł oryginału: Las muertas
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawnictwo: Universitas
Seria: Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej
Liczba stron: 188



Człowiek, oceniany przez pryzmat ziemskich standardów, to istota niezwykła. Wykształcona w toku trwającej miliony lat ewolucji wyobraźnia pozwala nam na dokonywanie spektakularnych czynów - wzniesienie się w powietrze, opuszczenie ziemskiej orbity, zanurzenie się w najciemniejszych morskich głębinach, błyskawiczne przemieszczanie się to tylko część z licznych osiągnięć, jakimi może poszczycić się rodzaj ludzki. Ale zdolność myślenia abstrakcyjnego i kreatywność wykorzystywane są również do mniej szlachetnych celów, z racji czego człowiek to jedno z najniebezpieczniejszych i najokrutniejszych stworzeń. O tym jak bardzo niemiły dla swojego bliźniego może być ludzki osobnik przekonają się czytelnicy, którzy postanowią sięgnąć po książkę Zabite, autorstwa Jorge Ibargüengoitii (1928 - 1983), meksykańskiego powieściopisarza i dramaturga. Utwór z 1977 roku dopiero niedawno doczekał się polskiego przekładu, kiedy to w 2015 roku został wydany przez oficynę Universitas w ramach serii Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej, której redaktorem jest Tomasz Pindel.

środa, 2 września 2020

"Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945–1975" - Z literaturą przez Kraj Kwitnącej Wiśni

Kenzaburō Ōe, Yasushi Inoue , Yasunari Kawabata, Shūsaku Endō, Kōbō Abe, Yukio Mishima, Morio Kita, Osamu Dazai, Takeshi Kaikō, Jun'ichirō Tanizaki, Hiroshi Noma, Kafū Nagai, Akiyuki Nosaka, Shichirō Fukazawa, Ango Sakaguchi, Taiko Hirabayashi, Nobuo Kojima, Senji Kuroi, Masaaki Tachihara, Junnosuke Yoshiyuki, Shōtarō Yasuoka

Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945–1975

Tłumaczenie: Andrzej Nowak, Krystyna Okazaki, Mikołaj Melanowicz, Henryk Lipszyc, Hanna Zamyłka
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 512




Człowiek to istota szalenie uparta. Przejawia się to choćby w podejmowaniu działań z góry skazanych na niepowodzenie. Tyle, że świadomość niemożności osiągnięcia sukcesu może być skutecznie zagłuszona przez ciekawość oraz determinację, które nakazują podejmować trud nawet w obliczu nieuchronnej porażki. Działaniem tego typu, którego rezultat zawsze będzie daleki od oczekiwanego, jest chęć rzetelnego poznania i zrozumienia obcej nam kultury – ta, studiowana i badana nawet przez lata, wciąż będzie potrafić nam czymś zaskoczyć. Tyle, że jeśli czegoś nie da się zgłębić, to można chociaż delektować się tą częścią, która bliska jest naszemu pojmowaniu. Dla przykładu świetną okazją do rozpoczęcia znajomości z literaturą japońską jest antologia Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945 – 1975 pod redakcję prof. Mikołaja Melanowicza.

piątek, 28 sierpnia 2020

Natalka Śniadanko "Ahatanhel" - Tajemnice wszechprowincji

Natalka Śniadanko

Ahatanhel

Tytuł oryginału: Синдром стерильності
Tłumaczenie: Renata Rusnak
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Europejki
Liczba stron: 476




Wielkie miasta wedle stereotypowej wizji to tygle, w których nieustannie kotłują się idee. Wyniki tego mieszania, kotłowania i wrzenia są różnorakie - twórczy ferment przejawia się w nowoczesnej architekturze, szeroko zakrojonej działalności artystycznej, wysoko rozwiniętej świadomości obywatelskiej oraz mieszkańcach, których cechuje otwartość, ciekawość otaczającego ich świata, tolerancja, poczucie własnej wartości i wyrozumiałość. To właśnie tutaj zachodzi rozwój kulturowy oraz cywilizacyjny, który następnie promieniuje na pozostałe części kraju. Dla kontrastu prowincje nierzadko prezentowane są jako przestrzenie zaściankowe intelektualnie, mentalnie i uczuciowo - to miejsca opresyjne, w których indywidualizm jednostki jest tłamszony w imię uświęconych prawd, utartych wzorców zachowań czy sztywnych zasad moralnych; to regiony, gdzie na co dzień wieje nudą, a jeśli już coś się dzieje, to jest to aktywność do bólu przewidywalna, powszednia, skażona konserwatyzmem i tradycją. Tyle, że jeśli wyjść poza klisze i schematy myślowe to okazuje się, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona, a przez to ciekawsza - o tym, że prowincja wcale nie musi być nużąca możemy przekonać się sięgając po książką Ahatanhel autorstwa Natalki Śniadanko (ur. 1973), ukraińskiej poetki, tłumaczki, dziennikarki i pisarki.

czwartek, 27 sierpnia 2020

Robert McCammon - Łabędzi śpiew - postapo muśnięte grozą




Robert McCammon

Łabędzi śpiew tom I i II

tytuł oryginału: Swan Song
tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska
wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2016-02-17 i 2016-02-17
Liczba stron: 524 i 552
ISBN: 9788361386803 i 9788361386810



Okres od 1945 roku do dnia dzisiejszego w Polsce pokazuje nam wyraźnie, że społeczeństwo nasze cierpi na specyficzną odmianę alzheimera i ślepoty jednocześnie. Niby na okrągło wypominamy Niemcom i Rosjanom zaszłości z II wojny światowej, ale poza tym w ogóle zdajemy się o niej nie pamiętać, ani o tych dawniejszych wojnach tym bardziej. Stosunek większości czytelników do literatury katastroficznej i postapokaliptycznej, a także w ogóle do możliwości wystąpienia w najbliższej przyszłości podobnych wydarzeń, świadczy o tym, że nie rozumiemy jak wyjątkowe szczęście mamy, iż od 1945 naszego kraju nie dotknęła żadna poważniejsza katastrofa. A przecież z jednej strony te 75 lat pokoju to ewenement na tle całej historii Polski. Co prawda wielkich katastrof i zarazy unikaliśmy, ale za to wojen wcześniej mieliśmy w bród. Z drugiej, w tym czasie naszego spokoju, wojna nie gasła na świecie nawet na chwilę, a czasami była nawet po sąsiedzku, że wspomnieć choćby ostatnie wydarzenia na Ukrainie. A mimo tego, mimo przeszłości, o której zdajemy się nie pamiętać, i mimo teraźniejszości, w której każdy niemal dziennik donosi jak nie o wojnie, to o trzęsieniu ziemi, suszy i głodzie, wybuchu wulkanu lub innych katastrofach, mimo tego wszystkiego pokój, spokój i bezpieczeństwo, traktujemy jako coś naturalnego, danego nam raz na zawsze. Nawet koronawirus tak naprawdę niczego tutaj nie zmienił.


poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Sigríður Hagalín Björnsdóttir "Święte słowo" - O nienaturalności pisma

Sigríður Hagalín Björnsdóttir

Święte słowo

Tytuł oryginału: Hið heilaga orð
Tłumaczenie: Jacek Godek
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron330




Konstatacja, że (...) człowiek nigdy nie uczy się z cudzego doświadczenia [1] jest równie bezwzględną, co trafną oceną jednej z podstawowych bolączek rodzaju ludzkiego. Buta i egoizm będące źródłem przeświadczenia, że błędy i pomyłki są domeną innych, ale nie naszą; lenistwo skutecznie zniechęcające do tego, by poświęcić odrobinę czasu i włożyć nieco wysiłku w zrozumienie przyczyn cudzego niepowodzenia; lęk wynikający z konieczności skonfrontowania się z rzeczami trudnymi, niewygodnymi czy wreszcie zwykła ignorancja, zaślepiająca na tyle, że nie bierzemy nawet pod uwagę faktu, że porażki innych mogą stanowić dla nas znakomite studium - trudno ocenić, co w największym stopniu sprawia, że najboleśniejsze lekcje musimy odrabiać samodzielnie. Jedną z takich niechcianych acz nieodzownych prac domowych jest uświadomienie sobie, że uciekanie od traumatycznej przeszłości jest niczym chowanie trupa do szafy. Prędzej czy później truchło zacznie gnić, wydzielając nieznośny fetor, uniemożliwiając normalne funkcjonowanie. Boleśnie przekonują się o tym bohaterowie książki Święto słowo, autorstwa Sigríður Hagalín Björnsdóttir (ur. 1974), islandzkiej dziennikarki i pisarki.