Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Kryminalnie o miłości, czyli Kochać mocniej Lisy Gardner







Lisa Gardner


Kochać mocniej


tytuł oryginału: Love You More

tłumaczenie: Radosław Madejski

cykl: Detektyw D.D. Warren (tom 5)
seria: Biblioteka Newsweeka

wydawnictwo: Sonia Draga 2013
liczba stron: 376


Detektyw sierżant D.D. Waren z wydziału zabójstw bostońskiej policji właśnie zamierzała delektować się dniem wolnym, nieczęsto spotykaną rzeczą w jej terminarzu, gdy odezwał się dzwonek komórki. Telefonował jej były partner i kochanek, wyszkolony snajper, a obecnie funkcjonariusz policji stanowej, Bobby Dodge. Wezwano go do nagłego zgonu, który okazał się śliską sprawą. Na miejscu ustalił, że w swoim mieszkaniu, na terenie podległym policji bostońskiej, funkcjonariuszka policji stanowej Tessa Leoni, położyła trupem swego męża trzykrotnie strzelając mu w pierś z broni służbowej. Ślady pobicia na jej ciele wyraźnie wskazywały na przemoc domową i samoobronę, ale trzy strzały prosto w pierś... W dodatku, i to od razu nadało sprawie całkiem inną dynamikę oraz wagę, sześcioletnia córeczka Tessy zniknęła bez śladu, jakby zapadła się pod ziemię, a matka nie potrafiła niczego powiedzieć o okolicznościach zaginięcia córki. W ramach kompromisu, by chronić interesy obu policyjnych formacji, ich przełożeni ustalili, że śledztwo prowadzić będzie detektyw z policji bostońskiej a towarzyszyć jej będzie funkcjonariusz ze stanowej. Oczywiście padło na naszych bohaterów.

Tak właśnie zaczyna się powieść Kochać mocniej, piąty odcinek serialu powieściowego* D.D. Waren pióra Lisy Gardner, niezwykle popularnej amerykańskiej pisarki. Od razu przyznam, że poprzednie cztery odsłony cyklu niezwykle przypadły mi do gustu i miałem wielkie oczekiwania, co do kolejnego tomu.




niedziela, 27 sierpnia 2017

sobota, 26 sierpnia 2017

piątek, 25 sierpnia 2017

Gustavo Sainz "Koleżka Wilk" - Bliski, a wciąż obcy

Koleżka Wilk

Gustavo Sainz

Tytuł oryginału: Compadre Lobo
Tłumaczenie: Andrzej Nowak
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 321
 
 
 
Dwa kawałki lodu pływają w szklance napełnionej „Habanero Berreteaga”. Gra muzyka, są również jaskrawo umalowane kobiety, ale Wilk zaczyna właśnie zstępować w głąb nocy swojego istnienia, obcy nam wszystkim i owemu płaskiemu, pozbawionemu proporcji  t e r a z. Ostrożnie tropi bezbrzeżną niewiedzę, wtapianie, spowijanie się w noc. Z krzywym uśmieszkiem na ustach prześlizguje się ponad mgłą i rosą, którą wypaca zeń słodki napój, pośród nieprzeniknionych mroków próbuje zlać się w jedno z cieniami, samemu stać się  n o c ą, dopóki wszystkie zdania nie zabrzmią bardzo głupio, a wszystkie odpowiedzi nie staną się złudne, dopóki nie przemówi nieczuła cisza nocy… [1]. Kim jest ów tajemniczy młodzieniec, który tak usilnie stara spoić się z ciemnością i wyrwać nocy jej sekrety? Czy to dumny zuchwalec, lekkoduch i bon vivant? A może desperat, nieszczęśliwy kochanek czy też osobnik przegrany, pogodzony z losem? O jednoznaczną odpowiedź z pewnością nie jest łatwo, ale wiele interesujących rzeczy o Wilku możemy dowiedzieć się za sprawą lektury powieści Koleżka Wilk, pióra Gustavo Sainza (1940 – 2015), meksykańskiego pisarza i dziennikarza.

czwartek, 24 sierpnia 2017

środa, 23 sierpnia 2017

o lekooporności



Bo to wygląda tak: zaraża się pan czymś drobnym, co nie wymaga leczenia, wszystko jedno, zanokcica, chore gardło, cokolwiek... a jednocześnie w jedzeniu ciągle pan dostaje śladowe ilości antybiotyków, szczególnie w kurczakach, ale i wołowina, i wieprzowina tak samo. Tego jest w sam raz tyle, żeby z milionów bakterii w pana ciele selekcjonować te lekooporne. I potem, jak próbujemy coś z nimi zrobić antybiotykami, one nam grają na nosie. 

Ślepe Stado John Brunner


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

O przyszłości, która stała się przeszłością, czyli Ślepe stado Johna Brunnera









John Brunner


Ślepe stado


tytuł oryginału: The Sheep Look Up

tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz

wydawnictwo: Mag 2016

seria: Artefakty 


Ślepe stado to powieść z 1972 roku napisana przez brytyjskiego pisarza science fiction Johna Brunnera, który żył w latach 1934-1995. Miało to być moje pierwsze czytelnicze spotkanie z twórczością tego autora i do lektury zasiadłem, jak to zwykle u mnie bywa, nie wiedząc niczego ani o twórcy, ani o jego dorobku i tym, jak jest oceniany. Są zwolennicy wcześniejszego zebrania tego typu informacji, co ma być kluczem do właściwej interpretacji tekstu, ale ja wolę, by dzieło samo do mnie przemawiało, a mój odbiór nie był skażony żadną propagandą czy inną reklamą.

Akcja Ślepego stada rozgrywa się gdzieś pod koniec XX wieku, więc w momencie publikacji była wizją przyszłości, ale dla dzisiejszego czytelnika absolutnie już nią nie jest. Umiejscowienie fabuły w określonej datą przyszłości, w dodatku na tyle bliskiej, że może się dla kolejnych pokoleń czytelników stać przeszłością, jest pułapką, w którą wpadło już wielu autorów. Pół biedy, jeśli z czasem dzieło zaczyna tylko trącić myszką, gorzej, jeśli staje się śmieszne lub infantylne. Czy i jak się obroniła przed czasem książka Johna Brunnera?