Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 9 sierpnia 2013

Paradoks czasu





Philip Zimbardo, John Boyd


Paradoks czasu


(oryg. The Time Paradox: The New Psychology of Time That Can Change Your Life)

tłumaczenie: Anna Cybulska, Marcin Zieliński

seria/cykl wydawniczy: Biblioteka Psychologii Współczesnej

Wydawnictwo Naukowe PWN 2012

Po przeczytaniu książki Philipa Zimbardo Efekt Lucyfera, która mnie zachwyciła, zafascynowała i dostarczyła mi nowych narzędzi do oceny rzeczywistości, przymierzałem się do Paradoksu czasu, wspólnego dzieła Zimbardo i Johna Boyda, znanych psychologów społecznych. Swoją drogą, znamienną przesłanką do oceny naszego świata, pozytywnych treści niesionych przez internet i również psychologii społecznej jest doświadczenie, jakiego doznamy, gdy wpiszemy w Google „John Boyd”. Sądząc z wyników wyszukiwarki najważniejszym z Johnów Boydów, a jest ich bez liku, okazuje się amerykański pilot wojskowy. Na samym początku listy człowiek, który uczył zabijać, a na samym końcu, o ile w ogóle uda się go Wam wyszukać, człowiek, który uczy jak być dobrym dla siebie i innych, jak być wartościowym i szczęśliwym. To jednak tylko taka moja osobista dygresja; wracajmy do tematu.

Jak wspomniałem, Efekt Lucyfera oceniam jako lekturę ze wszech miar godną polecenia. Po przeczytaniu kilku internetowych recenzji Paradoksu czasu i notki na okładce oraz po skojarzeniu ich z tytułem, miałem wrażenie, iż tym razem będę miał do czynienia z kolejnym z setek poradników o gospodarowaniu swoim czasem, byciu szczęśliwym i spełnionym. Pomyślałem sobie – Mistrz postanowił pójść w komercję i spłodził kolejny przepis na szczęście. Dzięki Bogu – omyliłem się. Nawiasem mówiąc, w odpowiednim miejscu, niejako mimochodem, większość tych poradników została przez autorów rozjechana bezlitosną krytyką; wręcz zmiażdżona.

Książka wbrew tytułowi i szufladkom, do których zwykle się ją wrzuca, ściśle wiąże się z Efektem Lucyfera, dlatego cieszę się, że je przeczytałem w tej kolejności i choć takiego wyboru dokonałem przypadkiem, taką właśnie kolejność lektur polecam. Mimo tego, że Paradoks koncentruje się na innych aspektach rzeczywistości społecznej, dalej jest to ten sam temat – na ile System i Sytuacja mogą tłamsić wolną wolę, o ile w ogóle ona tak naprawdę istnieje. Wiodącym motywem książki, jak sam tytuł mówi, jest czas. Większość z nas zauważa, że nie zawsze biegnie on tak samo – raz pędzi i dni, tygodnie, a nawet miesiące, są niczym mgnienie oka, to znów wlecze się i każda chwila zdaje się trwać wieczność. Większość jednak nie zauważa, iż każdy z nas odczuwa i postrzega czas inaczej, iż żyje w innym czasie. Jedni żyją w czasie przeszłym czerpiąc z dobrych wspomnień siłę i pozytywne nastawienie, a inni rozpamiętują w nieskończoność traumy z przeszłości, nie umiejąc wyrwać się z piekła istniejącego w ich mózgu. Druga grupa żyje teraźniejszością i w jej ramach jedni biorą z życia co się da, dosłownie żyjąc chwilą, a inni fatalistycznie dają się nieść rzece czasu niczym łódka bez steru i napędu, gdyż los tak chce. Trzecia frakcja to żyjący przyszłością, którzy wszystko planują niczym szachista w trakcie gry oraz inni, dla których przyszłość sięga aż poza śmierć samą i tak naprawdę dopiero tam się zaczyna. Oczywiście przeważają ci, którzy mają po trochu z każdego rodzaju postrzegania czasu, ale niewielu zdaje sobie sprawę z tego, iż te proporcje cały czas się zmieniają, co z kolei wpływa na wszystko w ich życiu, nawet na konkretne decyzje i wybory, od najbłahszych, do kluczowych. Chyba najciekawsze, iż na zmianę swego postrzegania czasu można świadomie wpływać, co jest pozytywną wiadomością, i w ten sposób poprawiać swoje życie, ale niestety Systemy i Sytuacje potrafią to robić równie skutecznie, z czego na ogół nie zdajemy sobie sprawy. Nawet ludzie, którzy sami manipulują czasem i postrzeganiem czasu przez innych, choćby specjaliści urządzający kasyna gry, jak w prześwietnym przykładzie opisują autorzy, sami nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, iż oni też są trybikami w mechanizmie, w którego szczególną pułapkę zaganiają innych.

Prawidła działania mechanizmów uzależniających nasze życie, a nawet nasze konkretne decyzje, od sposobu postrzegania przez nas czasu, z którego na ogół nie zdajemy sobie sprawy, są wiedzą wręcz bezcenną. Nie dziwię się jednak, że osiągnięcia psychologii społecznej nie przebijają się w mediach i programach szkolnych, nie mówiąc o propagandzie rządowej. W końcu ciemną masą zawsze było łatwiej rządzić, a w świetle najnowszej wiedzy nabiera to stwierdzenie mocy i aktualności jeszcze większej, w dodatku na płaszczyznach tak różnorodnych, iż niejeden poczuje się zaskoczony. Korzystajmy więc z tego, iż mamy możność tę wiedzę poznać, w dodatku bez większego wysiłku, gdyż autorzy posiadają naprawdę lekkie pióra i potrafią o sprawach trudnych i poważnych pisać tak, iż czyta się to niczym powieść.

Podobnie jak w Efekcie Lucyfera sam Zimbardo, tak tutaj duet Boyd Zimbardo nie chełpi się własnymi osiągnięciami, ale stawia się raczej w roli przewodników po fascynującym świecie wiedzy wynikającej z osiągnięć psychologii społecznej. Czerpią pełnymi garściami z dorobku innych uczonych, opisując ich niesamowite eksperymenty i badania, swoje nawet miejscami pomniejszając, jak choćby Zimbardo, który o swoim przesławnym SEW samokrytycznie pisze jako o niechlubnym. A niektóre odkrycia psychologów społecznych w tym kierunku badań, o którym książka traktuje, są tak zaskakujące, że nawet mam wrażenie, iż nie bardzo wiadomo co zrobić z wiedzą z nich wynikającą. Są jak bomba atomowa, tylko taka, której nie da się zamknąć w bunkrze, by nie dostała się w niepowołane ręce.

Ciekawa jest nie tylko warstwa naukowa wiążąca się bezpośrednio z tematem. Autorzy zaprezentowali, niestety niezwykle rzadką, umiejętność wplatania w narrację własnych przeżyć i obserwacji oraz wyjątkowo interesujących ciekawostek historycznych, niejednokrotnie z pozoru niewiele się wiążących z głównym tematem, ale po przemyśleniu okazujących się prawdziwymi diamencikami, co dodatkowo zwiększa wartość i przyjemności z odbioru tej i tak wspaniałej książki.

Niestety, książka ta raczej nie będzie nigdy promowana przez władze państwowe czy religijne, gdyż wnioski i zalecenia z niej wynikające nie bardzo korespondują z lansikiem kapitalistycznej demokracji i większości związków wyznaniowych. Choć podkreślają pozytywną rolę, również, a może zwłaszcza, jaką w dzisiejszym świecie może odegrać orientacja na czas przyszły transcendentalny (nie tylko w wydaniu chrześcijańskim), i choć wielu wierzących znajdzie w tej książce wręcz umocnienie w wierze, to mam wrażenie, iż hierarchowie staną w opozycji, jak zresztą tradycyjnie wobec wszelkich osiągnięć nauki, że wspomnę tylko Kopernika. Władzom świeckim zaś pewnie nie spodobają się inne wydźwięki psychologii społecznej, jak choćby miażdżąca wręcz krytyczna analiza skuteczności (a raczej jej braku) kampanii społecznych kosztujących miliony, społecznych reklam i innych podobnych działań władz, nie wspominając o temacie kampanii przedwyborczych, wymiaru sprawiedliwości czy kształtu edukacji i wychowania młodzieży.

Jak łatwo się zorientować, polecam absolutnie i bezapelacyjnie. Jeśli nie studiowaliście psychologii społecznej, niektóre treści mogą naprawdę przewrócić Wasz świat do góry nogami; choćby niesamowite eksperymenty Zajonca i Bargha ukazujące jak subtelnie działania Systemów i Sytuacji mogą mieć wpływ na dokonywane wybory, a decydent i tak będzie myślał, że dokonał wyboru niezależnego i zracjonalizuje podjęte decyzje nie przypuszczając nawet, iż miały one inny początek. Lepiej jednak wiedzieć, iż gwiazdy to nie świetliki gdzieś, het tam w górze, a gazowe kule ognia o niewyobrażalnych temperaturach. Nocne niebo gwiaździste nie stanie się przecież przez to mniej romantyczne. Podobnie lepiej wiedzieć, co może wpływać na nasze decyzje i wybory, na nasze postrzeganie świata i nas samych. Potem sami możemy zdecydować, co z tą wiedzą zrobić.

Klasy książki nie obniża ani trochę kilka poważnych błędów, jakie zakradły się do tego wydania, jak sądzę w trakcie tłumaczenia lub edycji. Kto czyta uważnie sam je wyłapie i dojdzie do tego, co powinno być napisane. Kto będzie czytał po łebkach i tak połowy rzeczy nie przyswoi.

Jeszcze raz zachęcam do lektury

Wasz Andrew

Paradoks czasu [John Boyd, Philip Zimbardo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Paradoks czasu [Philip Zimbardo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


czwartek, 8 sierpnia 2013

o SS-manach


„zło, które wynika ze zwykłego myślenia i które popełniają zwykli ludzie jest normą, a nie wyjątkiem... Wielkie zło wynika ze zwykłych procesów psychicznych, które ewoluują, posuwając się coraz dalej na kontinuum destrukcji” (...) zwykli ludzie zostają uwikłani w sytuacje, w których uczą się dokonywać złych czynów, jakich wymagają wyższe poziomy systemu władzy. „Bycie częścią systemu kształtuje poglądy, nagradza wierność dominującym poglądom i sprawia, że odejście od nich jest psychologicznie obciążające i trudne”.

Słowa Johna Steinera, socjologa, który przeżył Auschwitz i któremu personel SS kilka razy uratował mu życie, co popchnęło go do poświęcenia paru  dziesiątek lat życia na pobyt w Niemczech i spotkania z setkami SS-manów różnych stopni w celu zbadania przyczyn takich zachowań

wplecione w wywód Philipa Zimbardo w książce Efekt Lucyfera

środa, 7 sierpnia 2013

O tempora, o mores!



Czy Polska jest jeszcze normalnym krajem? Ostatnio to pytanie ciśnie mi się coraz częściej na usta. Płatni prześmiewcy, wyszydzający czasy PRL-u, którzy w ten sposób próbują wmówić nam, iż teraz na pewno jest lepiej, zdają się nie zauważać absurdów dnia dzisiejszego na głowę bijących czasy Gierka.

Jedną z kluczowych sił napędzających i regulujących sprawnie działającą demokrację jest czwarta władza. Kiedy widzę jej działanie w naszych realiach, zaczynam tęsknić za instytucjonalną cenzurą. Przynajmniej się mózg nie lasował od takich kwiatków.

Dla tych co nie wiedzą, w końcu nie każdy musi, jeśli się tematem nie zajmuje - Lewa fotka przedstawia jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoczków polskiego wybrzeża - falochron zachodni w Świnoujściu z charakterystycznym Wiatrakiem.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Pomyłka



Dzwoni telefon:
- Halo, przepraszam, czy to numer: trzy, pięć, dwa, osiem, dwa, trzy, dziewięć?
- Tak, tak, nie, tak, nie, tak, tak...

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Jun’ichirō Tanizaki "Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy" - O gwałtach na tematach tabu popełnianych

Okładka książki Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy 

Dziennik szalonego starca

Niektórzy wolą pokrzywy

Jun’ichirō Tanizaki


Tytuł oryginału: Futen rojin nikki. Tade kuu mushi
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 324



Seks. Seks. Seks! S-e-k-s. Czy nie mierzi was, czy nie czujecie się skrępowani, kiedy tak bezwstydnie nadużywam tego słowa? Spływa ono z moich ust, wibrujące resztki ściekają z moich zębów. Czy mimowolnie nie rośnie w was oburzenie, gdy widzicie, że ktoś celowo używa tego specyficznego w naszych kręgach kulturowych wyrazu, byle tylko przykuć waszą uwagę? Z drugiej strony, ciekawe, czy gdyby narządy wydalnicze nie znajdowały się w tak bliskim sąsiedztwie narządów rozrodczych, akt prokreacji przez tyle stuleci również byłby traktowany jako coś mistycznego, tajemniczego, ale równocześnie brudnego i wstydliwego. W każdym razie, uważam, że seks, mimo postępującej laicyzacji naszego społeczeństwa, odchodzenia od religijnego kultu czystości, coraz większej odwagi w wyrażaniu własnych potrzeb, nadal jest i pewnie przynajmniej przez jakiś czas będzie tematem tabu. Podobnie jak i starość. Chociaż ta z kolei zdaje się zdążać w zupełnie przeciwnym kierunku – o seksie rozprawia się coraz więcej i coraz śmielej, tymczasem starość dopiero od niedawna stała się tematem aż tak drażliwym, niepożądanym, że spychanym na margines. W końcu starzenie się to powolne niszczenie naszego ciała, to stopniowa anihilacja naszego umysłu, wreszcie, to nieuchronne zbliżanie się do końca naszej ziemskiej egzystencji. W dobie gnającego na złamanie karku postępu technologicznego, proces starzenia się jest traktowany jako swoista porażka, niemoc potężnego demiurga-człowieka, który, przynajmniej pozornie, potrafił podporządkować sobie zarówno przyrodę ożywioną jak i nieożywioną, a który nadal nie umie okiełznać własnego, jakże kruchego i słabego ciała. Trwający zatem i osiągający absurdalne rozmiary kult młodości nakazuje nam zapominać i milczeć o ludziach starych, bezużytecznych i uciążliwych oraz o tych wszystkich odmieńcach, buntownikach, którzy nie akceptują najnowszych trendów i nie chcą dopasować się do otoczenia. Na szczęście owi wojownicy, walczący z formą i schematem znajdą się zawsze, w każdej epoce i w każdym kraju. W swoich literackich wędrówkach, goszcząc w tajemniczej i ciągle dla mnie egzotycznej Japonii, natknąłem się na tamtejszego burzyciela dobrego smaku, Jun’ichirō Tanizakiego.

O zacofaniu karnistów



System wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych nie powinien w swym działaniu kierować się nadal złudzeniami co do międzysytuacyjnej spójności zachowania, błędnymi koncepcjami dotyczącymi względnej siły wpływu dyspozycji i sytuacji na zachowania, ani nieudanymi przemyśleniami logiki interakcji ‘osoba x sytuacja’, ani nawet podnoszącymi na duchu, lecz w dużej mierze fantastycznymi koncepcjami wolnej woli, tak samo, jak nie powinien się kierować powszechnymi niegdyś poglądami na temat czarów lub opętania przez demony.


L.Ross i D. Shestowsky, Contemporary Psychology’s Challenges to Legal Theory and Praktice


przytoczone w książce Philipa Zimbardo Efekt Lucyfera

niedziela, 4 sierpnia 2013

Przed Zimbardo w Etiopii


W całej historii to bezczynność tych, którzy mogli działać,
obojętność tych, którzy powinni wiedzieć lepiej,
milczenie głosu sprawiedliwości wtedy, gdy miał on największe znaczenie,
były tym, co pozwalało złu zatriumfować.

Haile Selassie, były cesarz Etiopii

przytoczone w książce Philipa Zimbardo Efekt Lucyfera

sobota, 3 sierpnia 2013

Polacy nie gęsi



Międzynarodowa wycieczka podziwia wodospad Niagara:
- My God, it is wonderful!
- God, das ist wunderbar!
- Господин, это прекрасное! 
- Kur**, ja pier***!