Porzucone ofiary
byJeffery Deaver
Paperback, 319 pagesPublished October 6th 2009 by Prószyński i S-ka (first published November 11th 2008)
Original Title
The Bodies Left Behind
Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Droga powinna zostać pokonana. Trzeba osiągnąć metę, a nie tylko do niej się zbliżyć. Gdy wielbłąd mimo naszych starań ugrzązł w błocie, czyż nie jest wszystko jedno, czy jesteśmy daleko czy blisko od celu? Tymczasem większość ludzi nawet nie odwiązuje swojego wielbłąda, żeby ruszyć do celu [1]. W umyśle kołacze się pytanie. Cóż jest ważniejsze: kres podróży i to, co nas tam czeka czy też droga tam prowadząca? Czyż samo podjęcie decyzji, by ruszyć przed siebie w poszukiwaniu rzeczy pożądanych, upragnionych czy budzących ciekawość, nie nadaje naszemu żywotu kojącego poczucia sensu? A może samo wędrowanie jest aktywnością na tyle zajmującą i pobudzającą do autorefleksji, że staje się celem samym w sobie? O jednoznaczne odpowiedzi trudno, ale jedno wydaje się być pewne – przemierzając świat z otwartym umysłem, wiele intrygujących przeżyć może stać się naszym udziałem. Przekonuje się o tym Natan, bohater powieści Ten sam kurz drogi pióra Wasyla Słapczuka (ur. 1961), ukraińskiego pisarza, poety i krytyka literackiego, uczestnika radzieckiej interwencji w Afganistanie w 1981 roku.
Pewnego, gorzkiego dnia budzisz się, niekoniecznie rano, i uzmysławiasz sobie, że Twoja młodość postanowiła definitywnie się z Tobą pożegnać. Nie lubisz się rozklejać, mierzą Cię łzawe rozstania, szczycisz się tym, że z reguły udaje Ci się zachować fason. Ale ta sytuacja jest wyjątkowa. Owa agresywnie wwiercająca się w mózg świadomość, że oto czas i jego destrukcyjna działalność dotyczą również Ciebie, burzy Twój wewnętrzny spokój. Nie jest to miło uczucie. Starasz się jednak je przezwyciężyć. Wychodzisz ze swojej skorupy i o wiele baczniej niż zazwyczaj przyglądasz się otaczającej Cię rzeczywistości, zyskując coraz większą pewność, że nadeszła pora, by spróbować się do niej dostosować. Zagryzasz więc wargi, zgrzytasz zębami i decydujesz skończyć z rolą wyrzutka, z rolą z którą przez tyle lat byłeś związany i która pozwalała Ci emanować pociągającym blaskiem niepokorności i zadziorności. Tyle, że wszystko ma swój kres. Pora zmądrzeć. Pora się ustatkować. Pora przyjrzeć się, jak z tym procesem radzą sobie inni i w tym właśnie celu sięgasz po Hymn demokratycznej młodzieży pióra ukraińskiego pisarza Serhija Żadana (ur. 1974).