Kolejna z ciekawych statystyk w ujęciu historycznym, które zmieniają perspektywę z której patrzymy na różne rzeczy... Tym razem na tapecie największe sieci fast foodów.
Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.
Kolejna z ciekawych statystyk w ujęciu historycznym, które zmieniają perspektywę z której patrzymy na różne rzeczy... Tym razem na tapecie największe sieci fast foodów.
Egzystencja w metropolii, w której nietrudno jest o wrażenie anonimowości, sprawia, że zdarza się nam zapominać ile prawdy jest w stwierdzeniu Esse est percipi, czyli Istnieć znaczy być postrzeganym, przypisywanemu irlandzkiemu filozofowi i biskupowi kościoła anglikańskiego George’owi Berkeleyowi. Tak jak to na ogół w życiu bywa, dopiero gdy kapryśna fortuna postanowi z nas sobie zadrwić i postawi nas w obliczu sytuacji dalece nietypowej, wymuszającej opuszczenie ciepłej banki intelektualnej, w jakiej lubimy się zamykać, możemy uświadomić sobie jak bardzo nasz byt jest determinowany zarówno przez przypadek, jak i otoczenie, w którym przebywamy. Boleśnie przekonują się o tym bohaterowie powieści Wyspa Tokio, autorstwa japońskiej pisarki Natsuo Kirino (ur. 1951).
Wojna to czasu destrukcji – dezintegracji ulegają rzesze ludzkich istnień, w mgnieniu oka znikają wznoszone przez lata budowle, zniszczone zostaje również wiele człowieczych psychik, które nie wytrzymują napięcia, jakiemu są poddawane. Wielki dramat zbrojnego konfliktu zasada się także na tym, że wraz z jego zakończeniem, pozostają konsekwencje, z którymi ocaleni muszą zmagać się przez kolejne pokolenia. Jednym z takich skutków jest wzmożona migracja – pozbawieni perspektyw i złudzeń ludzie podejmują trudną decyzję o opuszczeniu kraju, który jeszcze do niedawna kojarzony był z bezpiecznym domem, aby budować codzienność na zupełnie nowych fundamentach. O tym, jak trudnym doświadczeniem może być taka drastyczna zmiana miejsca zamieszkania bardzo ciekawie pisze Dubravka Ugrešić (ur. 1949), chorwacka pisarka, eseistka i literaturoznawczyni, autorka powieści Ministerstwo bólu.
Kolejna z ciekawych statystyk w ujęciu historycznym, które zmieniają perspektywę z której patrzymy na różne rzeczy... Tym razem na tapecie drapacze chmur...
Pępowina zostaje odcięta, świat staje przed Tobą otworem, a Ty z tego skrzętnie korzystasz. Początki nie są jednak łatwe, bowiem figlarna fortuna rzuca Ci pod nogi niejedną kłodę. Twoja siła wewnętrzna i przekonanie, że przecież warto, że to ma sens, pozwalają przezwyciężyć te trudności, chociaż miną lata zanim przebytą życiową drogę będzie można charakteryzować takimi określeniami jak „sukces”, „spełnienie” czy „samorealizacja”. Trwasz zatem w bezpiecznym tu z nadziejami na nie gorsze jutro, ale jak to zwykle bywa, kiedy życiowe puzzle zaczynają się powoli układać (albo przynajmniej sprawiają takie wrażenie), z otchłani wychyla się wczoraj i domaga się wzmożonej atencji. Wołanie przeszłości można próbować zignorować, tyle, że los posiada cały wachlarz sprawdzonych metod, by skłonić nas do konfrontacji, z tym, co usilnie chcielibyśmy pozostawić za plecami, o czym w swojej najgłośniejszej powieści Ciemno, prawie noc przypomina nam Joanna Bator (1968). O książce na łamach naszego bloga pisał wcześniej Andrew w bardzo ciekawej recenzji Kotojady są wśród nas. Teraz nadeszła pora, bym i ja podzielił się swoimi przemyśleniami, jakie zrodziły się w trakcie i po lekturze tego dzieła.
Proszę Państwa, tak jak mam to w zwyczaju, na początek pragnąłbym się podzielić refleksją, która stanowiłaby mniej lub bardziej płynne przejście do omawianej dzisiaj książki. I tak w moim skromnym odczuciu niewątpliwym osiągnięciem postmodernizmu w dziedzinie literatury jest coś, co prywatnie nazywam powieścią mozaikową. To utwór, w którym poruszony zostaje szereg ważkich tematów, a którego fabuła nie jest zredukowana do rachitycznego ciągu kilku prostych zdarzeń jawnie pełniących rolę rusztowania dla wspomnianej nadbudowy refleksyjnej, nie będący przy tym potężną cegłą ociekającą rozwlekłymi dywagacjami – ów efekt (zwięzłość formy i obfitość treści) można uzyskać za pomocą kilku sztuczek sprowadzających się do majstrowania przy konstrukcji dzieła i zrywania z obowiązującymi wzorcami i standardami. W moim mniemaniu dobrym przykładem takiej powieści jest Magnetyczna góra autorstwa węgierskiej pisarki Réki Mán-Várhegyi (1979).