Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 10 października 2020

Nieudany początek znajomości, czyli Milczenie aniołów Joanny Jax



Joanna Jax

Milczenie aniołów

seria: Prawda zapisana w popiołach, #1
czyta: Elżbieta Kijowska
czas trwania: 14h
wydawca: Storybox 2020-03-20
ISBN: 9788381941754


Może zacznę od końca, ale to dobrze scharakteryzuje podejście wydawcy i autorki do czytelnika. Po audiobook z powieścią Milczenie aniołów polskiej autorki Joanny Jax (właściwie Joanna Jakubczak, pisząca też jako Patrycja May) sięgnąłem zachęcony pozytywnymi opiniami nie tylko internetowymi, ale i bywalców biblioteki. Sugerując się napisem na okładce, iż jest to pierwszy tom sagi Prawda zapisana w popiołach rozpocząłem audio-lekturę. Po jej zakończeniu dowiedziałem się, że nie poznawałem historii bohaterów od początku, gdyż pominąłem... sześć tomów!!! Dlaczego? Ano dlatego, że ktoś genialny (wydawca, autor?) zgrupował pierwsze sześć powieści w ramach osobnego cyklu Zemsta i przebaczenie. Jaki był cel tego zabiegu nie wiem. Zawsze unikam jak ognia czytania spójnych historii nie po kolei, więc się tak wnerwiłem, że dam sobie z panią Jax spokój na długo, jeśli nie na zawsze. Naprawdę nieudany początek znajomości, no bo co teraz byłoby lepsze – iść dalej do końca rozpoczętego cyklu, a potem wrócić do początków, czy też cofnąć się od razu, ignorując niedokończone wątki zakończonej właśnie lektury? Dla mnie oba rozwiązania są do d...


czwartek, 8 października 2020

Orwell o sile sowieckich agentów wpływu





Kiedy wspominam o niezwykle ważnej, burzącej nasz obraz świata i historii książce Diany West Największe kłamstwa Ameryki część ludzi reaguje jak na kolejną lekturę o teoriach spiskowych, choć to rzetelne opracowanie naukowe. Oto jednak potwierdzenie siły sowieckiej propagandy i skuteczności moskiewskich agentów wpływu we wstępie do Folwarku zwierzęcego zatytułowanym Wolność prasy, który Orwell napisał na pewno przed pierwszą publikacją powieści, czyli najpóźniej w 1945 roku.

Służalczość, z jaką przeważająca część angielskiej inteligencji, poczynając od roku 1941, przełykała i głosiła rosyjską propagandę, byłaby zjawiskiem doprawdy zdumiewającym, gdyby nie to, że ta sama grupa osób w przeszłości kilkakrotnie postępowała w podobny sposób. Rosyjski punkt widzenia na rozmaite kontrowersyjne kwestie przyjmowano wielekroć bez żadnej refleksji, potem zaś propagowano te opinie, zupełnie nie dbając o prawdę historyczną oraz lekceważąc przyzwoitość intelektualną.

środa, 7 października 2020

Yukio Mishima "Wyznanie maski" - Spowiedź mistrza autokreacji

Yukio Mishima

Wyznanie maski

Tytuł oryginału: Kamen No Kokuhaku
Tłumaczenie: Beata Kubiak Ho-Chi
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Dalekiego Wschodu
Liczba stron: 240



 

Pot oblepia Twoją twarz, która odczuwa już zmęczenie ciężarem noszonej maski. Ciało – biologiczna maszyna podporządkowana Twoim kaprysom – zawodzi Cię, okazując słabość. Nieustanna gra, wysiłek konieczny do zachowania ciągłej czujności oraz gotowość do odgrywania kolejnych ról musiały w końcu Cię znużyć. Ściągasz zatem przebranie, a naszym oczom ukazuje się Twoje oblicze. Nagie i bezbronne, wystawione na publiczny widok bezlitosnych, bo czujących siłę płynącą z anonimowości, sędziów – czy jest coś, do czego pragniesz się przyznać? Czy chciałbyś się z czegoś zwierzyć? A może brak Ci odwagi? Jeśli tak, to zachowaj swoje enuncjacje dla siebie i chodź z nami podziwiać prawdziwego mistrza konfesji. Tak jak i my sięgnij po Wyznanie maski Yukio Mishimy, japońskiego eksperta od duchowej wiwisekcji przeprowadzanej na własnej psychice.

wtorek, 6 października 2020

Strzeżcie wolności, czyli Folwark zwierzęcy George'a Orwella



George Orwell

Folwark zwierzęcy

tytuł oryg. Animal Farm
tłumaczył: Bartłomiej Zborski
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A. 2010
ISBN 978-83-7758-305-0


Lekturą września 2020 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była głośna swego czasu powieść brytyjskiego pisarza i publicysty, uczestnika wojny domowej w Hiszpanii, George’a Orwella pod tytułem Folwark zwierzęcy (napisana w 1943, po raz pierwszy drukiem ukazała się w 1945 w Wielkiej Brytanii). Dzieło niniejsze jest zdaje się do dziś lekturą szkolną (za moich czasów było lekturą drugiego rzutu, uzupełniającą, do wyboru, i ja się na nią w ramach edukacji nie załapałem). Jest to jedna z tych książek, którą zna każdy, kto ma IQ większe niż u styliska od łopaty, choć mało kto ją przeczytał. Ja również mniej więcej wiedziałem o czym traktuje, a że temat uważam w dzisiejszych czasach za wyczerpany, więc do osobistego przeczytania tekstu się nie paliłem. No – ale jak lektura w DKK, to nie było wyjścia.



piątek, 2 października 2020

Kōbō Abe "The Face of Another" - Wyznanie maski

Kōbō Abe

The Face of Another

Tytuł oryginału: Tanin no kao
Tłumaczenie: E. Dale Saunders
Wydawnictwo: Penguin Books
Seria: Penguin Modern Classics
Liczba stron: 256



Twoja wędrówka przez ciemny i duszny labirynt powoli dobiega końca. Nie zwiodły Cię liczne odnogi, które mamiły obietnicą wyjawienia odpowiedzi na poszukiwane przez Ciebie pytania. Udało Ci się zachować czujność, a upór doprowadził Cię do celu. Wysiłek musi zostać doceniony. Wchodzisz w krąg światła, w którym dostrzegasz coś, co może być tym, czego pożądasz. Na obskurnym stole spoczywają maska oraz trzy notatniki. Ale czy w kluczowym momencie wystarczy Ci odwagi, by sięgnąć po to, na czym tak mocno Ci zależało? Jeśli czujesz się na siłach to spróbuj skonfrontować z tym, co ma do zaproponowania Kōbō Abe w swojej powieści The Face of Another.

poniedziałek, 28 września 2020

Jelena Kostiuczenko "Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji" - W trzewiach molocha

Jelena Kostiuczenko

Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji

Tytuł oryginału: Условно ненужные
Tłumaczenie: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Reportaż
Liczba stron: 125



Rosja, podobnie jak niejedno państwo, któremu postanawiamy się skrupulatnie przyjrzeć, to twór trudny do pochwycenia w karby definicji i regułek. Oto bowiem rozległym, geograficznym przestrzeniom towarzyszy skomplikowana historia oraz etniczne zróżnicowanie. Gdy zasłuchamy się w przeszłość, to dojdą do nas echa Rusi Kijowskiej, jarzma mongolsko-tatarskiego, caratu czy ZSRR, zaś kiedy postanowimy przyjrzeć się tym, którzy tworzą Federację Rosyjską, okazuje się, że obok Rosjan, mamy do czynienia z Tatarami, Baszkirami, Ukraińcami, Czuwaszami, Czeczeńcami, Ormianami, Awarami, Mordwinami i wielu, wielu innymi nacjami. Wypadkową tych zlewających się prądów jest potężna rzeka, pełna różnorakich meandrów, zdradliwych nurtów oraz błotnistych płycizn. Pozostając przy ciekłych analogiach, można stwierdzić, że czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po książkę Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji autorstwa rosyjskiej dziennikarki Jeleny Kostiuczenko (ur. 1987), zabrany zostaje w wyprawę po najbardziej mętnych wodach Federacji Rosyjskiej.

czwartek, 24 września 2020

Nieśmiertelne mity – zdjęcia bez obróbki

 Obrobione, zmanipulowane, czy prosto z puszki? - Ansel Adams The Tetons and the Snake River (1942) Grand Teton National Park, Wyoming.

Krąży po świecie wiele mitów, kompletnych bzdur, które nie tylko, że wydają się nieśmiertelne, ale wręcz jakby mają się coraz lepiej. Do napisania tego tekstu zdopingowała mnie pani fotograf, której nazwisko litościwie pominę, lansująca się niedawno w Telewizji śniadaniowej jako tworząca zdjęcia bez używania Photoshopa. Pominę litościwie między innymi dlatego, że sam nie wiem, czy jest ona głupia lub niedouczona, czy też dogłębnie zakłamana, jeśli powiela mit „zdjęć bez przerabiania” i na nim buduje swój wizerunek.

wtorek, 22 września 2020

Moda ekologiczna – cudowny oksymoron



Refleksja ta przytrafiła mi się, gdy mimochodem słuchałem telewizora nastawionego na Telewizję śniadaniową. O nie – nie było niczego o modzie na ekologię ani o ekologicznych rozwiązaniach w świecie mody, choć to też byłyby tematy. Po prostu po jak najbardziej ekologicznym kawałku (zdarzają się takie całkiem na poważnie w tym programie) poszła przebitka na to, co obok żarcia dominuje nie tylko w Tś, nie tylko w telewizji w ogóle, ale przede wszystkim w necie, czyli na modę. No i skojarzyło mi się...

Co sądzić o prowadzących program, którzy z równą powagą rozmawiają o postępującej degradacji świata, w którym żyjemy i próbach radzenia sobie z tym, a chwilę potem z równą powagą roztrząsają co nosi się w tym sezonie, a może nawet w tym tygodniu, albo wręcz dzisiaj, bo przecież te wątki lecą codziennie? Udają czy naprawdę nie widzą sprzeczności? Przecież moda to zaprzeczenie ekologii.

Nawet gdyby coraz to nowe trendy w modzie nakazywały używanie tylko ekologicznych surowców, o czym przecież nawet nikt się nie zająknie, to i tak wyrzucanie ciuchów tylko dlatego, że już nie są modne, jest zaprzeczeniem ekologicznego podejścia do życia i świata, gdyż każda produkcja obciąża środowisko, w którym nigdy nic nie bierze się z niczego, a zawsze jest coś za coś. Jeśli widzę kogoś, kto rozprawia o ekologii ubrany w modne, nowe cuchy, to sorry – nie ma w nim za grosz wiarygodności.

Moda ekologiczna to taki oksymoron. Bardzo smutny, gdyż pokazuje, że większość ludzi nadal nie rozumie, iż bez samoograniczania żadne ekocuda nie uratują dla nas naszej planety. Pokazuje w prosty sposób – większość ludzi bez śladu jakiegokolwiek dysonansu po rozmowie o ekologii będzie podniecać się modą by, gdy tylko znajdą kilka wolnych groszy, polecieć na zakupy i kupić coś modnego. Najczęściej będzie to zresztą wyrób z plastiku, gdyż większość materiałów używanych dziś w produkcji odzieży zawiera mniejszą lub większą ilość tworzyw sztucznych, a w szczególności odzież sportowa i obuwie.

Ten trend nie wróży niczego dobrego naszemu środowisku, gdyż w miarę jak stopa życiowa coraz większej liczby ludzi na Ziemi będzie rosnąć, coraz więcej zacznie interesować się modą i zmieniać ciuchy nie wtedy, gdy się zniszczą, a wtedy, gdy zmieni się moda. Zresztą nie tylko ciuchy niestety, bo moda to i samochody, motocykle, quady, elektronika, nawet domy. Paradoksalnie, całe szczęście, że większość ludzi na Ziemi jest biedna, a spora część głoduje. Jest nadzieja, że my dożyjemy naszych dni w jakim takim przyrodniczym komforcie. Jak długo bowiem wytrzymałoby środowisko, gdy nagle dziś wszystkim na Ziemi poprawiłoby się choćby do średniego polskiego poziomu? Aż strach pomyśleć, więc módlmy się, by się im lepiej nie wiodło.


Wasz Andrew