Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria Reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria Reportaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 marca 2023

Paweł Smoleński „Oczy zasypane piaskiem”

Paweł Smoleński

Oczy zasypane piaskiem

First published February 14, 2014
This edition
264 pages, Hardcover
Published February 14, 2014 by Czarne
ISBN 9788375367003








Lekturą Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej, zaplanowaną na luty 2023, był zbiór reportaży współczesnego polskiego pisarza Pawła Smoleńskiego „Oczy zasypane piaskiem” opatrzony podtytułem „Notatki z Palestyny”. To ostatnie może nie jest zbyt celne, gdyż dzieło dotyczy po równi Izraela i Izraelczyków, co Palestyny i Palestyńczyków oraz współczesnych wzajemnych relacji wspomnianych narodów z uwzględnieniem historii, która je tak, a nie inaczej, ukształtowała. Szkoda, że pytania o przyszłość pozostają otwarte, a wielkich powodów do optymizmu raczej nie widać.


poniedziałek, 20 lutego 2023

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz - O radzieckich kobietach i wojennej zawierusze

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Swietłana Aleksijewicz

Tytuł oryginału: У войны не женское лицо
Tłumaczenie: Jerzy Czech
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Reportaż
Liczba stron: 352




Mimo iż w powszechnej świadomości wojna, rozumiana jako prowadzenie działań zbrojnych, uchodzi za domenę mężczyzn, to działania na linii frontu stają się także udziałem kobiet. I o ile dzisiaj widok żołnierki nie wzbudza żadnego zdumienia, o tyle jeszcze w trakcie II wojny światowej żeński składnik w bitewnej kotłowaninie był swoistym ewenementem. A przynajmniej do czasu. Czystki prowadzone przez Stalina w latach 1937 – 1938, które objęły również wysokich stopniem wojskowych, sprawiły iż w roku 1941, wkrótce po rozpoczęciu operacji Barbarossa, czyli po zaskakującym ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR, fatalnie dowodzona i słabo przygotowana Armia Czerwona, zaczęła cierpieć na poważne braki kadrowe (do grudnia 1941 roku, w ciągu sześciu miesięcy wojny, Krasnaja Armija straciła 4,5 miliona ludzi, którzy zginęli lub zostali wzięci do niemieckiej niewoli). Jako iż mocną stroną sowieckiej generalicji nigdy nie było dbanie o siłę żywą, konieczne okazało się uzupełnianie potężnych wyrw wszelkimi dostępnymi środkami, co przełożyło się na to, że po broń sięgnęły także kobiety. O tym jak wyglądała Wielka Wojna Ojczyźniana (1941 – 1945) z ich perspektywy pisze białoruska noblistka, Swietłana Aleksijewicz, autorka reportażu Wojna nie ma w sobie nic z kobiety.

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

"Podziemie. Największy zamach w Tokio" Haruki Murakami - O niebezpieczeństwach płynących z najwyższych prawd

Haruki Murakami

Podziemie. Największy zamach w Tokio

Tytuł oryginału: Andāguraundo
Tłumaczenie z j. ang.: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 480
 
 
 

Jeśliby spojrzeć na uczestników i ofiary wszelakiej maści zdarzeń tragicznych czy osobliwych przez pryzmat środków masowego przekazu, to jawią się oni niczym efemerydy. Ich byt jest intensywny, ale niebywale krótki – niewesołe położenie, doświadczone nieszczęście czy niecodzienna przygoda, jakie stają się udziałem takich ludzi, mają wywołać wąskie spektrum mocnych i gwałtownych emocji (współczucie, żal, oburzenie, zdumienie), lecz kiedy kurz ekscytacji opadnie, osobnicy tacy spychani są na margines świadomości publiki, by ustąpić miejsca kolejnym chwytliwym tematom. Tymczasem zaznana krzywda może pozostawić głębokie rany, nie tylko fizyczne, ale i psychiczne, które goją się zdecydowanie dłużej niż trwa przelotne, medialne zainteresowanie. Przypomina nam o tym m.in. Haruki Murakami (ur. 1949), japoński pisarz, eseista i tłumacz literatury amerykańskiej, autor reportażu Podziemie. Największy zamach w Tokio.

sobota, 16 stycznia 2021

Czarne złoto z Donbasu - ukryte szlaki węgla



Karolina Baca-Pogorzelska i Michał Potocki

Czarne złoto

Wojny o węgiel z Donbasu

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania:2020-04-08
Liczba stron:324
ISBN:9788380499966


To dziwne, ale w naszych mediach wielokrotnie więcej informacji o tym, co za oceanem, niż o tym, co u naszego największego sąsiada, co oczywiście przekłada się na kompletną ignorancję większości naszego społeczeństwa w sprawach Rosji. Z tego powodu ta książka wydaje się interesującą pozycją, ale jakby tego było mało, porusza ona niezwykle ciekawy problem węgla - jak to jest, że nam nie opłaca się go wydobywać, a inni są gotowi o niego walczyć? Mam przeczucie, że to może być bardzo interesująca lektura.


sobota, 31 października 2020

Małgorzata Sidz - Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii



Kocie chrzciny

Lato i zima w Finlandii

Małgorzata Sidz

wydawnictwo: Czarne 2020-02-12
liczba stron: 248
ISBN: 9788380499744


Lekturą października 2020 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej był reportaż Małgorzaty Sidz Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii. Autorka jest japonistką, która sporo czasu spędziła w Finlandii i opisała swe wrażenia z pobytu w tym bądź co bądź egzotycznym dla wielu z nas kraju. Naprawdę egzotycznym, gdyż fińska tolerancja i samowystarczalność są dla większości z nas kompletnie nie do pomyślenia a w dodatku jest to kraina wielu sprzeczności, z których największa chyba to ta, że kraj przodujący w ilości samobójstw jest zarazem wiodącym w poziomie poczucia szczęścia i zadowolenia z życia.


poniedziałek, 28 września 2020

Jelena Kostiuczenko "Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji" - W trzewiach molocha

Jelena Kostiuczenko

Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji

Tytuł oryginału: Условно ненужные
Tłumaczenie: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Reportaż
Liczba stron: 125



Rosja, podobnie jak niejedno państwo, któremu postanawiamy się skrupulatnie przyjrzeć, to twór trudny do pochwycenia w karby definicji i regułek. Oto bowiem rozległym, geograficznym przestrzeniom towarzyszy skomplikowana historia oraz etniczne zróżnicowanie. Gdy zasłuchamy się w przeszłość, to dojdą do nas echa Rusi Kijowskiej, jarzma mongolsko-tatarskiego, caratu czy ZSRR, zaś kiedy postanowimy przyjrzeć się tym, którzy tworzą Federację Rosyjską, okazuje się, że obok Rosjan, mamy do czynienia z Tatarami, Baszkirami, Ukraińcami, Czuwaszami, Czeczeńcami, Ormianami, Awarami, Mordwinami i wielu, wielu innymi nacjami. Wypadkową tych zlewających się prądów jest potężna rzeka, pełna różnorakich meandrów, zdradliwych nurtów oraz błotnistych płycizn. Pozostając przy ciekłych analogiach, można stwierdzić, że czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po książkę Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji autorstwa rosyjskiej dziennikarki Jeleny Kostiuczenko (ur. 1987), zabrany zostaje w wyprawę po najbardziej mętnych wodach Federacji Rosyjskiej.

piątek, 17 marca 2017

Swietłana Aleksijewicz "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka" - Oblicza radzieckiej transformacji

Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka

Swietłana Aleksijewicz

Tytuł oryginału: Время second-hand. Kонец красного человека
Tłumaczenie: Jerzy Czech
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Reportaż
Liczba stron: 512




Radziecki komunizm, czyli według słownikowych definicji najwyższa forma organizacji społecznej, głosząca rychły upadek kapitalizmu, będąca ideologią postulującą równość i wspólnotę w organizacji życia społecznego oraz racjonalność w kierowaniu życiem gospodarczym, jak każda wielka doktryna, która została przetestowana na ludziach wywołuje szeroki oddźwięk. Nie brakuje jego wyznawców i piewców, jak i zagorzałych krytyków. Wiele jest ofiar tego projektu, a skoro są ofiary to muszą być i kaci, oprawcy. Co ważne dla tych, którzy komunizm znają jedynie ze szkolnych podręczników, opowieści dziadków czy haseł używanych jako słowa-klucze w politycznych dysputach, system ten doczekał się również swoich kronikarzy, starających się pochwycić jego istotę w karby słów i historii. Jedną z tego typu skrybów, wykonujących tytaniczną wręcz pracę, za sprawą której przybliżono nam chociaż odrobinę złożoność i sedno realnego socjalizmu jest Swiatłana Aleksijewicz, autorka książki zatytułowanej Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka. Aleksijewicz to białoruska pisarka, tworząca w języku rosyjskim, w których żyłach płynie także ukraińska krew, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2015, przyznanej w uznaniu za polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach.

środa, 11 lutego 2015

Zły lepszy swiat




Florian Klenk


Kiedyś był tu koniec świata

tytuł oryginału: Früher war hier das Ende der Welt

tłumaczenie: Elżbieta Kalinowska

Wydawnictwo Czarne Wołowiec 2013

stron: 154



Jak informuje Wydawnictwo Czarne „Florian Klenk jest jednym z najznamienitszych dziennikarzy austriackich – i z całą pewnością najodważniejszym”. Dla mnie było to nazwisko całkiem obce aż do momentu, gdy dzięki uprzejmości Instytutu Książki trafiła w me ręce książka Kiedyś był tu koniec świata.

Ten niewielki tomik jest zbiorem reportaży wcześniej opublikowanych w prasie austriackiej. Tematyka, choć dotycząca Austrii, jest dość zróżnicowana, od handlu kobietami i prostytucji, przez problemy nie- i legalnych imigrantów, handel dziećmi, nierozliczoną przeszłość drugowojenną, po zabójców w policyjnych mundurach, resocjalizację nieletnich przestępców, hazard i politykę. Wspólnym mianownikiem, który spaja wszystkie wątki w całość, i to spaja niezwykle mocno, jest niesprawiedliwość i zło oraz wołanie o prawość i dobro.



piątek, 3 stycznia 2014

Bajania Zagłoby

czyli W rajskiej dolinie wśród zielska


Jacek Hugo-Bader

Wydawnictwo Czarne 2010
Wydanie II


Grudniową lekturą oddziału DKK, do którego należę, był reportaż Jacka Hugo-Badera „W rajskiej dolinie wśród zielska”. Ponieważ ostatnim klubowym reportażem był „Cesarz” mistrza Kapuścińskiego, więc do lektury przystąpiłem z zapałem, licząc na coś podobnego. Autor został wielokrotnie doceniony, między innymi dwukrotnie nagrodą Grand Press (w latach 1999 i 2003) i Bursztynowego Motyla (w 2010) oraz nominacjami do Nagrody Literackiej Gdynia i do Nagrody Nike, stąd moja nadzieja na wartościową, mądrą i bogatą poznawczo książkę wydawała się uzasadniona.

W rajskiej dolinie” jest zbiorem reportaży z terenów dawnego ZSRR publikowanych pierwotnie na łamach Gazety Wyborczej. Doskonałego warsztatu stricte literackiego pisarzowi odmówić nie można. Język barwny, plastyczny, obrazowy, a jednocześnie prosty, konkretny i szybki w odbiorze. Kolorytem nieodparcie, przynajmniej w moim odczuciu, przypominający gawędy imć pana Zagłoby. Idealne opowieści rodem z mocno podkolorowanych wspomnień przy kielichu. Sęk w tym, że to podobno reportaż.

reportaż «tekst publicystyczny, audycja lub film będące opisem zdarzeń lub faktów opartym na autentycznym materiale» (za słownikiem internetowym co prawda, ale jednak PWN)”

Reportaż, a więc literatura faktu. Co więc powiedzieć na ewidentne bzdury, których nie można zrzucić ani na tłumacza, ani na chochlika (wszak to drugie wydanie książkowe, a wcześniej była jeszcze i publikacja w gazecie)?

Issyk-kul to najgłębsze i zarazem po andyjskim Titicaca najwyżej położone jezioro na świecie.” Mistrzostwo świata. Ile ewidentnych przekłamań można zmieścić w jednym zdaniu? Ani pierwsze, ani drugie jezioro, nie jest ani najgłębsze, ani najwyżej położone na świecie. Jako nauczyciel z wykształcenia(!) i wykonywanego niegdyś zawodu, autor pewnie wie, że za taką wpadkę uczeń dostaje wieelką jedynkę. I to właśnie zaczyna zastanawiać i budzić refleksje. Po pierwsze, jeśli tak wygląda profesjonalizm i wiarygodność najlepszych polskich reportażystów, to co są warte teksty tych słabszych. Po drugie, jaki poziom reprezentują ci wszyscy recenzenci, krytycy i jurorzy, którzy tak ewidentnych gaf nie zauważają. Wszak, gdyby ktokolwiek je wytknął, na pewno zostałyby poprawione. Jest to niestety potwierdzenie, iż w naszym kraju wszelkie zaszczyty i nagrody rozdaje się między swoich nie zważając nawet na ewidentną niekompetencję. Wyśmiać to można ucznia w szkole, ale nie uznanego reportażystę. A rzeczy podobnych jest w książce więcej.

Wyjątkowo silny huragan” o prędkości (…) 15 m/s(sic!). Naprawdę ta Nike się należała – przecież to aż 54 km/h, czyli 6-7 w skali Beauforta (prawidłowe nazewnictwo silny/bardzo silny wiatr). Huragan to 12 w tej skali, czyli wiatr o prędkości powyżej 117 km/h (powyżej 32.5 m/s). Bardziej obrazowe od liczb są skutki. 7 B praktycznie nie powoduje strat materialnych, a 12 B to klimat, który uwielbiają twórcy filmów katastroficznych, tym bardziej że do 12 B wchodzi wszystko powyżej okolic 120 km/h, łącznie z Katriną.

Początek rozdziału „«Komsomolec »” z głębin” jest opatrzony zdjęciem okrętu podwodnego z podpisem „To jedyne zdjęcie «Komsomolca»”. Proponuję krótką wizytę w internecie, jeśli brak czasu na poważniejsze źródła. Tak, żeby się dłużej nie ośmieszać.

Te, nieuzasadnione niczym, żenujące błędy sprawiają, iż wiarygodność całości zaczyna być wątpliwa.

Osobiście w Rosji nigdy nie byłem, ale zbliżywszy się do jej granic już miałem okazję zauważyć, zwłaszcza porą zimową, iż szczególnie do tłustego, chętnie spożywany jest czysty spirytus. Tymczasem u Hugo-Badera ten zacny trunek nie przewija się w żadnej opowieści. Tego typu dysonansów jest w tomiku więcej. Pod koniec lektury miałem już więc poważne wątpliwości, czy rzeczywiście autor widział to, o czym pisał, że widział. Mam bardzo wyraźne odczucie, iż poważnie rozminął się również z oddaniem specyfiki „rosyjskiej duszy” i w ogóle Rosji oraz dawnego ZSRR, choć trzeba przyznać, iż pewne aspekty ukazał znakomicie. Dla mnie jednak za mało ma to wspólnego z reportażem, a więc literaturą faktu. Oczywiście koloryzowanie w stylu Zagłoby ma swój urok, ale nie wtedy, gdy jest sprzedawane jako fakty, i gdy więcej jest koloryzowania, niż konturów. Tym bardziej, że oczywiste błędy, które byłyby piętnowane nawet w szkole, nie uchodzą i dorosłym, mimo iż nikt nie krzyczy, że król jest nagi.

Gdyby chodziło tylko o ciekawostki i koloryty, wówczas wady tej książki byłyby co najwyżej przyczynkiem do rozważań o patologiach naszej polskiej rzeczywistości, ze szczególnym wskazaniem na media i poziom szkolnictwa oraz kult świętych krów. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana i poważniejsza. Różne, bezkrytycznie przyjmowane od „autorytetów” fałszywe informacje upozorowane na wiedzę, mogą prowadzić do problemów, a nawet niebezpieczeństw. Gdy czytamy, iż autor w krótkich gatkach paradował po wzgórzu, na którym nawet trawa nie rośnie z powodu promieniowana radioaktywnego, to aż się nóż w kieszeni otwiera. Przecież to może przeczytać ktoś, kto akurat wybiera się do Czarnobyla albo innej Fukishimy i pod wpływem lektury zacznie tam chojrakować.

Jak z powyższego widać, sztuka pisarska Jacka Hugo-Badera tym razem nie doczekała się w moich oczach uznania. Owszem, czyta się toto szybko i z przyjemnością, ale trzeba cały czas pamiętać że, przynajmniej w tym wydaniu, bliżej autorowi do Zagłoby niż Kapuścińskiego


Wasz Andrew

W rajskiej dolinie wśród zielska [Jacek Hugo-Bader]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

W rajskiej dolinie wśród zielska [Jacek Hugo-Bader]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE