Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
Pod inną nazwą równie by pachniało.
Może róża tak samo by pachniała,
Ale porównaj geja i pedała...
Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.
Świat, w którym przyszło nam egzystować to w ogromnej mierze twór dualistyczny. Jako, że każdej akcji towarzyszy reakcja, rzeczywistość okazuje się zbiorem przeciwstawnych, ale uzupełniających się wartości. Zgodnie z tym założeniem pojawienie się przestępcy determinuje przybycie na scenę stróża prawa, który będzie usiłował go schwytać. Zaś mnożące się zagadki będą katalizować kolejne umysły do podjęcia intelektualnego wysiłku, by je rozwiązać. Zbrodnia i kara, łamigłówka i dedukcja umożliwiająca jej rozwikłanie – czy to składowe solidnego kryminału czy może jeszcze jednego dzieła autora na miarę Fiodora Michajłowicza Dostojewskiego? Śledztwu, argentyńskiego pisarza Juana José Saera (1937 – 2005), zdecydowanie bliżej do rosyjskiego giganta literatury i z tego względu czytelnicy sięgający po książkę z nadzieją na dobrą prozę detektywistyczną mogą poczuć się odrobinę oszukani, chociaż nie rozczarowani.
Pewne rzeczy trzeba wyjąć na powierzchnię, czasem kosztem dobrego samopoczucia [1]. Nawet, a wręcz szczególnie wtedy, gdy są to rzeczy złe, niemiłe, okrutne, traumatyczne. Tylko zerwanie całunu przemilczeń i niedopowiedzeń umożliwia zrozumienie ogromu zaznanej krzywdy i zaakceptowanie pozornie banalnej prawdy, że to ofiara jest stroną poszkodowaną, mimo iż na ogół to właśnie ofiara zmaga się z poczuciem winy. O tej ważnej kwestii przypomina polska pisarka Aleksandra Zielińska (ur. 1989), autorka powieści Bura i szał.