Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 4 czerwca 2020

o autorytetach moralnych



Mówi się, że śmierć jest częścią życia. Przemilczanie prawdziwych, poniżających okoliczności życia i śmierci Bronisława Geremka, człowieka upadłego i zdegenerowanego, który zginął w towarzystwie prostytutki, było nawet sensowne i aż nadto ludzkie. Ale potem z jego pogrzebu zrobiono show. Po co? W ostatniej drodze poprzedzonej uroczystą Mszą Świętą towarzyszyli profesorowi - ateiście prezydenci, marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie PE, biskupi i liczni księża, choć krzyża na grobie nie uświadczysz. Miało to w sobie znamiona symbolu: obraz państwa, w którym wszyscy coś lub kogoś udają, każdy wie, że to mistyfikacja, a jednak nikt z tym nic nie robi.
Dziś jedna z sejmowych sal nosi imię tego nieszczęśnika. Czy naprawdę nie ma w naszej historii autentycznych bohaterów i ludzi autentycznie godnych szacunku? Czy ktoś kiedyś odważy się skończyć z tą farsą?


To Tylko Mafia by Wojciech Sumliński, Jarosław Sokołowski, Tomasz Budzyński

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Paul Beatty "Sprzedawczyk" - Trudne amerykańskie dziedzictwo

Paul Beatty

Sprzedawczyk

Tytuł oryginału: The Sellout 
Tłumaczenie: Piotr Tarczyński
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416




Dobra literatura to typ prozy, która – stosując chwytliwe korporacyjne hasło – wyrzuca nas ze strefy komfortu, czyli mówiąc mniej oględnie, jest niczym porządne uderzenie obuchem w głowę. To dzieło pozwalające nam zrozumieć, że nasza wiedza o otaczającej nas rzeczywistości jest w dalszym ciągu bardzo skromna. To przypomnienie, że świat to konstrukt niesłychanie skomplikowany, którego nie da zamknąć się w karbach kilku błyskotliwych definicji i pojęć. Taką właśnie książką, która uświadomiła mi ogrom mojej ignorancji jest Sprzedawczyk autorstwa Paula Beatty’ego (ur. 1962), amerykańskiego pisarza i wykładowcy akademickiego. Do momentu lektury wspomnianego utworu wydawało mi się, że dzięki styczności z takimi literatami jak James Baldwin (Inny krajNa spotkanie człowieka), Richard Wright (Długi sen, Syn swego kraju), Toni Morrison (Miłość) czy Ralph Ellison (Niewidzialny człowiek), posiadam pewne rozeznanie w kwestii rasizmu, szczególnie w odniesieniu do USA. Po zetknięciu ze Sprzedawczykiem wiem już, że to, co uważałem za wiedzę było raczej wybiórczą znajomością kilku faktów.

niedziela, 31 maja 2020

Etykietki bez znaczenia



Czy jest faszystą ktoś, kto głosuje na demokratów? Śmieszne pytanie? Tak się tylko wydaje.

Od jakiegoś czasu obserwuję coraz większą rozbieżność między deklarowanymi lub przypisywanymi przez innych etykietkami, a rzeczywistością.

Polska prawica, która więcej robi dla pracowników najemnych niż lewica czy też lewica, która dba bardziej o interesy właścicieli kapitału, niż o robotników, to nie jedyne z takich paradoksów. To zresztą aż tak bardzo nie dziwi, gdyż w polityce wszystko jest w mniejszym lub większym stopniu kłamstwem. Gorzej, że ludzie zaczynają konkretne osoby kategoryzować tylko i wyłącznie w oparciu o etykietki (zarówno deklarowane, jak nadane) i czynią to coraz częściej zarówno w stosunku do innych, jak i do siebie samych.

Kiedyś na przykład, w czasach początków chrześcijaństwa, łatwo było rozpoznać chrześcijanina. Nie musiał mówić, że jest chrześcijaninem ani się ubierać w cudaczne ciuchy. Po czym? Po czynach oczywiście. Najkrócej mówiąc po tym, że przestrzegał Dekalogu. Nie zabijał, nawet w samoobronie. Czcił dzień święty. I tak dalej. Oczywiście, zdarzały się grzechy, ale były to wypaczenia potępiane i wymagające pokuty. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, by oficjalnie sankcjonować bezkarne łamanie któregokolwiek z przykazań. Pierwszym, które się tego doczekało, było oczywiście to najważniejsze – Nie zabijaj. Najpierw delikatnie usankcjonowano to na samoobronę, ale z czasem jej znaczenie rozciągnięto na tak wiele kompletnie irracjonalnych płaszczyzn, że teraz nikt nie widzi niczego dziwnego w tym, że polski kapelan święci narzędzia, które posłużą polskim żołnierzom do zabijania ludzi w Iraku. Kraju, który nigdy nas nie zaatakował,  a został podbity i jest okupowany na podstawie równie prawdziwych pretekstów, co te, które posłużyły Hitlerowi w ataku na Polskę. Dotyczy to oczywiście nie tylko Polski. W 1939 obie strony uważały, że Bóg jest z nimi, przy czym wersja Gott mit uns wygrała. I tak jest do dzisiaj – wszyscy uważają, że Bóg jest z nimi. Warto też zauważyć, że to właśnie środowiska chrześcijańskie najczęściej optują za karą śmierci. Z czasem ta, jakbyśmy to w dzisiejszej Polsce powiedzieli, falandyzacja Dekalogu rozciągała się na coraz to inne tematy.

Kiedyś wierni chodzili na msze, przynajmniej te obowiązkowe, niezależnie od tego, czy było to zgodne z prawem, czy nie. Teraz wystarczyła zwykła choroba o niezbyt wysokiej śmiertelności, która jak się okazuje w ogóle nie wpływa na ogólną ilość zgonów, by nie tylko pojedyncze osoby, ale – pierwszy raz w historii – by władze kościelne zwolniły wszystkich wiernych z obowiązku wynikającego z trzeciego przykazania. Nagle, z dnia na dzień, ludzie którzy uważali, że ten obowiązek jest ponad wszystko, uznali iż jest nieważny.

Zacytuję tutaj ks. Krzysztofa Mierzejewskiego (Metropolitalny Sąd Archidiecezji Gdańskiej Prawo Kanoniczne, 57 (2014) nr 4):
Kościół niezmiennie stoi na stanowisku, iż udział we Mszy Świętej w niedziele i święta nakazane jest obowiązkiem wiernych. Znalazło ono swój wyraz także w obecnie obowiązującym Kodeksie prawa kanonicznego, który w ostatnim kanonie przypomina, że najwyższym prawem jest dobro dusz.

Sytuacja z koronawirusem wyraźnie pokazuje, że prawo ciał stanęło przed prawem dusz.

Ktoś zapyta czemu wybrałem za przykład akurat chrześcijaństwo, a nie inną kategorię społeczną. Po prostu jest to w Polsce grupa najliczniejsza, najczęściej i najgłośniej deklarowana.

Ta sytuacja oczywiście nie dotyczy tylko chrześcijaństwa - jest powszechna i dotyka coraz większej liczby etykiet służących do dzielenia ludzi na różne kategorie. Nie byłoby może w tym niczego aż tak bardzo złego, gdyby wraz z utratą jakiegokolwiek realnego znaczenia, oddziaływania tych etykiet również traciły na znaczeniu. Tymczasem mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Etykiety, które niczego w rzeczy samej nie oznaczają, bo albo każdy sam sobie może je nadać nie spełniając żadnych warunków, albo też jedni nadają je innym nie patrząc w ogóle na ich znaczenie i wymagane kryteria, stają się podstawą nie tylko do oceniania ludzi i ich wartościowania, do tworzenia podziałów i antagonizmów, ale nawet do nienawidzenia ludzi o których niczego nie wiemy.

Może zastanówmy się nad tym, czy te etykietki społeczne, których używamy, mają naprawdę sens i czy ktoś ma prawo do naszego uznania tylko dlatego, że przedstawił nam się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Czy to, że ktoś sam siebie zadeklarował jako wierzącego czy ateistę, prawicowca czy lewicowca, naprawdę stanowi podstawę do tego, żeby go za takiego uznać?

Oczywiście, katalizatorem takiego pochopnego oceniania, bezpodstawnego kategoryzowania i stygmatyzowania jest internet. Nie patrzymy jednak na przyczyny i na innych. Czy nie czas, byśmy sami dla siebie otrząsnęli się i wrócili do oceniania ludzi po czynach oraz dzielenia ich przede wszystkim na dobrych i złych, a dopiero potem na takich czy innych.

Doszło do tego, że ostatnio najbardziej ze wszystkich postaci literackich i filmowych, rzeczywistych oraz fikcyjnych, wzbudził moją sympatię... Pablo Acosta (El Zorro de Ojinaga) z serialu Narcos. Zapytany o to, czy jest przestępcą, obruszył się i powiedział:
- Ja nie jestem żadnym przestępcą. Ja jestem bandytą.
Postać autentyczna, a czy tekst również, tego nie wiem. Marzy mi się jednak, by więcej ludzi potrafiło uczciwie i celnie nazywać innych, a przede wszystkim siebie samych


Wasz Andrew

sobota, 30 maja 2020

Lee Know - Mądre mitochondria, czyli jak umrzeć zdrowym

Lee Know 

Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej

tytuł oryginału: Mitochondria and the Future of Medicine: The Key to Understanding Disease, Chronic Illness, Aging, and Life Itself
tłumacz: Bartłomiej Kotarski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 2019-06-05
liczba stron: 336
ISBN: 9788366234819


Książka Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej autorstwa Lee Know, kanadyjskiego licencjonowanego naturopaty, była na mojej liście must read od momentu, kiedy się o niej pierwszy raz dowiedziałem. Niestety w tej kategorii jest też sporo innych rzeczy oczekujących na moje zmiłowanie, więc tak sobie i Mitochondria czekały. Gdybym wcześniej spojrzał na tytuł oryginału, który znacząco różni się od polskiej wersji językowej, prawdopodobnie już dawno bym się za tę książkę zabrał. Przy okazji - rozbieżność między treścią polskiego i angielskiego tytułu jest interesującym przyczynkiem do rozważań na temat tego, jak wydawcy i marketingowcy polscy oraz anglosascy postrzegają potencjalnych nabywców swoich książek, a konkretnie jak postrzegają ich poziom umysłowy. Nasza rodzima wersja sugeruje, że mamy raczej do czynienia z kolejnym poradnikiem dla gospodyń wiejskich lub nawiedzonych poszukiwaczy cudownych diet czy też innych odmian panaceum na wszelkie choroby, zaś angielski wskazuje, iż trafiliśmy na książkę przede wszystkim popularnonaukową. Nie muszę dodawać, że choć polski tytuł nie jest formalnie kłamliwy, to oryginalny zdecydowanie bardziej oddaje zasadniczą problematykę dzieła i brzmi dużo poważniej, bardziej naukowo.



piątek, 29 maja 2020

Elif Şafak "Araf" - Obczyzna jako czyściec

Elif Şafak

Araf

Tytuł oryginału: The Saint of Incipient Insanities 
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 416




Chociaż statystyczna ludzka jednostka to istota dbająca przede wszystkim o interes własny i swoich najbliższych, to zdarzają się okoliczności, które powodują iż pomiędzy obcymi sobie ludźmi zawiązuje się całkiem trwała nić porozumienia. Taką sytuacją, za sprawą której osoby bliżej sobie nieznane odczuwają dość silną solidarność jest wspólnie doświadczana emigracja. Zatopienie się w środowisku innej kultury błyskawicznie uświadamia nam, że wspólne braki – słaba znajomość języka czy wrażenie wyalienowania – okazują się niebagatelnymi podwalinami, na których zbudować można mocne relacje. Bardzo umiejętnie pokazuje to Elif Şafak (ur. 1971), turecka pisarka, felietonistka, nauczycielka akademicka i działaczka feministyczna, autorka powieści Araf.

czwartek, 28 maja 2020

wtorek, 26 maja 2020

Stephen King - Ukryte okno, ukryty ogród




Stephen King

Ukryte okno, ukryty ogród

z tomu Cztery po północy
tytuł oryg. Secret Window, Secret Garden
tłumacz: Paweł Korombel
czyta: Wojciech Żołądkowicz
wydawca: Wydawnictwo Albatros
długość: 6 godzin 7 minutAutor: 
ISBN: 978-83-8125-821-0
data wydania: 29 listopada 2019


Audiobook Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank w którym w roli lektora wystąpił Zbigniew Zapasiewicz, bardzo mi się spodobał, choć wersję filmową tego opowiadania, dzięki różnorodności programowej oferowanej przez polską telewizję, znam niemal na pamięć. Idąc za ciosem sięgnąłem po kolejne dziełko Stephena Kinga w postaci książki mówionej, a mianowicie opowiadanie Ukryte okno, ukryty ogród pochodzące z tomiku Cztery po północy. Tak jak w przypadku Skazanych na Shawshank i Ukryte okno doczekało się znanej ekranizacji. Wersja filmowa otrzymała tytuł Sekretne okno (Secret Window, 2004) a w roli głównej wystąpił Johnny Depp wspomagany przez Johna Turturro. Film Davida Koeppa ogląda się z przyjemnością głównie dzięki znakomitej grze aktorskiej tego duetu. Johnny Depp wzniósł się na wyżyny swego wielkiego talentu tworząc prawdziwie natchnioną rolę a John Turturro sekunduje mu z nie gorszym efektem. Niestety, sama fabuła nie jest najmocniejszą stroną tego obrazu i jak łatwo się domyślić, przyczyny należy szukać w literackim pierwowzorze.


niedziela, 24 maja 2020