Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 23 maja 2020

Pięść - debiut powieściowy Bożeny Walewskiej



Pięść

Bożena Walewska

czyta: Anna Paliga
wydawca: SAGA Egmont
data wydania: 2019-11-20
czas trwania: 11h 58'
ISBN: 9788379954506


Jakiś czas temu odważyłem się na podejście do współczesnej polskiej fantastyki w postaci powieści Distortion Cezarego Zbierzchowskiego. Okazała się ona bardzo pozytywnym zaskoczeniem i na fali czytelniczej odwagi, którą we mnie wzbudziła, sięgnąłem obecnie po powieść Pięść Bożeny Walewskiej. Wybrałem książkę czytaną przez Annę Paligę.



piątek, 22 maja 2020

Ian McDonald "Luna: Wschód" - Tylko przyzwoite zakończenie lunarnej trylogii


Ian McDonald

Luna: Wschód

Tytuł oryginału: Moon Rising
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Księżyc, jedyny naturalny ziemski satelita, to także jedyne ciało niebieskie, na którym udało się wylądować człowiekowi. Ostatnia tego typu misja – w ramach programu Apollo 17 – miała miejsce 7 grudnia 1972 roku. Od tej pory powierzchnię Srebrnego Globu eksplorują wyłącznie bezzałogowe sondy, chociaż obecnie pojawiają się plany, by po raz kolejny wysłać ludzi na Lunę. Najbliżej realizacji tego kosztownego przedsięwzięcia zdaje się być Program Artemis, amerykański program lotów kosmicznych realizowany przez Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA (ang. National Aeronautics and Space Administration), prywatne spółki kosmiczne oraz partnerów międzynarodowych, którego celem jest wylądowanie na Księżycu w roku 2024. I o ile lot na Srebrny Glob jest rzeczą możliwą do realizacji, o tyle kolonizacja tego ciała niebieskiego jest jak na razie tylko domeną literatury science fiction. Przyznać jednak trzeba, że owe wizje rodzące się w wyobraźni pisarzy potrafią być niezwykle przekonujące, o czym najlepiej świadczy trylogia Luna autorstwa Brytyjczyka Iana McDonalda, której zwieńczeniem jest powieść Luna: Wschód.

czwartek, 21 maja 2020

póki nie jest za późno


...najgorsze, co może kogoś spotkać, to przegapienie swojego życia. Niewykorzystanie szansy na zrealizowanie swoich pragnień, na odnalezienie sensu i wreszcie – na poznanie i pokochanie samego siebie. Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno, spojrzeć na swoje życie i uświadomić sobie, że – z głupoty, lenistwa czy tchórzostwa – nie poszło się drogami, którymi chciało się iść.

Marcin Szczygielski Berek

wtorek, 19 maja 2020

Ładowarka solarna za grosze – krótki test





Brak prądu jest problemem, ku któremu zwracają się wszyscy zapobiegliwi pragnący przygotować się na „złe czasy”. Niezależnie od tego, czy będzie on przyczyną, czy skutkiem, jego brak odczujemy bardzo dotkliwe. Najtrudniej będzie pokoleniu smartfono sapiens, gdyż ich drugie połówki padną już po kilku godzinach – w końcu postęp polega (nie tylko) w tej branży nie na wydłużaniu czasu między ładowaniami, a na jego skracaniu. Co poradzić?

niedziela, 17 maja 2020

siła dehumanizacji



...w domach publicznych na dawnym Południu, w Nowym Orleanie przed wojną secesyjną, Afroamerykanin, czarny służący, nie był postrzegany jako człowiek, więc pary białych – prostytutki i jej klienta – zupełnie nie krępowało wejście do pokoju takiego sługi z napojami. Nie czuli się zakłopotani i po prostu kontynuowali kopulację, gdyż jego spojrzenie nie uchodziło za spojrzenie innej osoby.


czwartek, 14 maja 2020

Koronawirus a perspektywa czasu




Jakiś czas temu moja piękniejsza połowa stwierdziła, że może przez koronawirusa ludzie pójdą po rozum do głowy i przestaną zaciągać kredyty bez opamiętania oraz w przekonaniu, że są nieśmiertelni a świat będzie zawsze taki, jak chcą. Niestety mam wrażenie, że przynajmniej w Polsce nic takiego nie nastąpi, między innymi z powodu konsekwentnego działania władz wszystkich poprzednich i obecnych, a z pewnością i następnych kadencji. Wszyscy są bowiem zainteresowani, by społeczeństwo się zadłużało na nie niezbędne cele, gdyż to napędza gospodarkę.

Do działań rządu dochodzi jeszcze obciążenie historyczne, czyli perspektywa czasowa (Time perspective). Wśród Polaków dominują orientacje na przeszłość i teraźniejszość, a to nie sprzyja analizie ryzyka i zabezpieczaniu się „na złe czasy”, sprzyja natomiast choćby braniu kredytów. Orientacja czasowa jest też lepszym prognostykiem przyszłości niż inne badania psychologiczne, a to również dobrze nie wróży. Jestem gotów się założyć, że koronawirus poza pojedynczymi przypadkami, nic tutaj nie zmieni.

Może nie wszystkie kraje na świecie, ale na pewno kraje kapitalistyczne („demokratyczne”), świadomie przeznaczają na konsumpcję więcej niż mają, gdyż jak już wspomniałem, napędza to gospodarkę. W dziele tym rządy są wspierane z zapałem przez banki i wszelkie inne przedsięwzięcia kredytowe, co prowadzi co jakiś czas do katastrofy, ale nikt się tym nie przejmuje, bo jak zwykle najwięcej tracą biedni, a najbogatsi tylko zyskują. Z tego samego też powodu, czyli ze względu na spodziewane zyski, sektor handlowy jest więcej niż zainteresowany w popieraniu mody na codzienne zakupy, gdyż odpada wtedy problem magazynowania towaru – łatwo ocenić dzienne zapotrzebowanie i sklepy coraz częściej posiadają pokrycie tylko w takim zakresie. Gdyby klienci robili zakupy powiedzmy raz na tydzień, a nie daj Boże jeszcze rzadziej, magazyny sklepowe musiałyby być znacznie większe na wypadek, gdyby ci cotygodniowi przyszli wszyscy jednego dnia.

Nie wiem jak jest w innych krajach, ale na przykład w Niemczech urzędy rozprowadzają wśród obywateli instrukcje, jak powinni się przygotować na wypadek katastrofy (wojny, blackoutu, zarazy czy innego dopustu Bożego)  – jakiego rodzaju i jak duże powinni mieć zapasy, jakie przygotować wyposażenie, itd. Propaguje się też posiadanie oszczędności na poziomie kilkumiesięcznych dochodów na wypadek choroby, utraty pracy czy innych zdarzeń. Skandynawowie takie ulotki otrzymują nawet do domów. W Polsce podobne rządowe materiały, wątpliwej zresztą wartości, można odszukać tylko w najciemniejszych zakamarkach na govie, ale najpierw trzeba by wiedzieć, że coś takiego w ogóle tam jest. Dla odmiany co pewien czas propagowane są w telewizji wypowiedzi osób zadowolonych z kupowania co dzień „wszystkiego świeżego” i wyśmiewane są osoby robiące zapasy. Tylko jak może być świeże coś, co ma rok czy więcej lat przydatności do spożycia i po co kupować to na bieżąco, skoro można podobne towary kupować choćby raz na kwartał? Jest to nie tylko rozsądne (zapasy), ale i ekologiczne (mniej kursów do sklepów).

Podobnie ma się sprawa z finansami. Sprawa frankowiczów jest jednym z dowodów na to, że kolejne rządy dążą do zniewolenia społeczeństwa, bo czym innym niż niewolnikiem jest ktoś, kto pracuje i mieszka w domu, który do niego nie należy, który do pracy jeździ nie swoim samochodem, a nawet wyposażenie domu nie jest jego własnością, bowiem wszystko należy do banków. Gdy coś pójdzie nie tak zostaje nie tylko, że bez niczego, ale jeszcze z długami. Jeśli dobrze poszukacie w sieci, być może jeszcze znajdziecie na forach głosy frankowiczów, którzy naśmiewali się z biorących kredyty w złotówkach i chwalili się swoją mądrością oraz sprytem – wyliczali ile zaoszczędzili („zarobili”) w stosunku to tych idiotów kredytowanych w PLN. Udawali, że nie wiedzą, że im większy możliwy zysk, tym większe ryzyko. A gdy sprawa się rypła, państwo postanowiło im dopłacić z kieszeni innych obywateli, przez co dopiero wtedy „złotówkowicze” stali się prawdziwymi idiotami.

We wszystkich opracowaniach o tym, jak ludzie tracili realną wartość oszczędności przy kolejnych zawirowaniach polskiej polityki i bankowości pomija się milczeniem fakt, że to biło tylko w jedną stronę; jeśli miałeś oszczędności, to traciłeś, ale jeśli miałeś kredyt, to ci się wcale nie upiekło.

W Polsce wojny nie będzie. Może być w Jugosławi albo na Ukrainie, ale nie u nas. Blackoutu u nas nie będzie, tylko Niemcy są tacy głupi, by się na podobną okoliczność przygotowywać. Prawdziwa zaraza to może być we Włoszech, albo w Ameryce. I tak dalej.

Jestem przekonany, że ludzie dalej będą się zadłużać, nie tylko dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą mieć samochód, dom czy telewizor, którego sąsiedzi pozazdroszczą. Zastaw się a postaw się. Koronawirus nic tu nie zmieni, bo mamy to we krwi od wieków.

Ponieważ jednak te moje rozmyślania dotyczą tylko większości, a wiem, że zawsze jest trochę outsiderów, którzy myślą inaczej, więc już wkrótce coś dla domowych preppersów - recenzja solarnej ładowarki za grosze i radia nasłuchowego (nie za grosze niestety)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich przezornych.


Wasz Andrew


wtorek, 12 maja 2020

Murzyn musi być, czyli Skazani na Shawshank Stephena Kinga




Stephen King 

Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank

tytuł oryginału: Rita Hayworth and Shawshank Redemption
tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
czyta: Zbigniew Zapasiewicz
czas trwania: 04:22:00
wydawnictwo: Albatros 2008
ISBN: 978-83-7359-746-4
seria: Cztery Pory Roku cz.1 


Czy jest ktoś w Polsce, kto nie oglądał jeszcze Skazanych na Shawshank w reżyserii Franka Darabonta z Timem Robbinsem i Morganem Freemanem w rolach głównych? Jeśli tak, to niech nadrobi ten błąd przy najbliższej okazji, która na pewno wkrótce się nadarzy, gdyż jest to jeden z obrazów często przypominanych na zmianę przez chyba wszystkie nasze stacje telewizyjne. Można też oczywiście skorzystać z innych mediów, a warto, gdyż to jedno z najlepszych dzieł kina światowego ever. Premierę miało w 1994 roku (oryginalny tytuł The Shawshank Redemption), a jego rosnąca z latami popularność i coraz wyższe oceny we wszystkich liczących się rankingach mówią same za siebie. Film otrzymał siedem nominacji do Oscara w 1995 roku, ale nie zdobył żadnej statuetki, co świadczy chyba nie najlepiej o poziomie jury z 1995, które się na nim nie poznało. Inna sprawa, że miał pecha – spotkał się z Forrestem Gumpem, który zgarnął sześć posążków, i który nadal jest oceniany niemal tak wysoko jak Skazani, a przez wielu nawet wyżej.



poniedziałek, 11 maja 2020

Paolo Bacigalupi "Wodny nóż" - Wodne wojny

Paolo Bacigalupi

Wodny nóż

Tytuł oryginału: The Water Knife
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Cząsteczka wody, na którą składają się 2 atomy wodoru i 1 atom tlenu to jeden z najprostszych, a jednocześnie jeden z najbardziej niezwykłych związków chemicznych. Unikalne własności tlenku wodoru wynikają z faktu posiadania 4 niesparowanych elektronów walencyjnych – za ich sprawą cząstkowy ładunek elektryczny jest rozłożony nierównomiernie, z racji czego woda jest dipolem. Stąd biorą się wiązania wodorowe, które opowiadają za wyjątkowe cechy wody, takie jak wysokie wartości napięcia powierzchownego, temperatury wrzenia, ciepła parowania czy osiąganie maksymalnej gęstości w temperaturze 4°C. Woda to także życie – nie bez kozery Ziemia nazywana się Błękitną Planetą. Prawie 71% powierzchni naszego globu znajduje się pod wodą, zaś głównym składnikiem naszego ludzkiego ciała jest woda. Tyle, że zapasy wody, szczególnie słodkiej, nie są niewyczerpane, a kiedy wody zacznie brakować, naturalną konsekwencja będą walki o wszelkie jej rezerwy. Ciekawą wizję tego, jak mógłby wyglądać i przebiegać tego typu konflikt snuje Paolo Bacigalupi (ur. 1972), amerykański pisarz science fiction, autor książki Wodny nóż.