poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jak moher z pedałem




Marcin Szczygielski



Berek


Kroniki Nierówności vol. 1

Instytut Wydawniczy Latarnik 2013

liczba stron: 289


Po powieść Berek, pióra znanego polskiego pisarza, dziennikarza i grafika Marcina Szczygielskiego sam raczej bym nie sięgnął. Nie dlatego, że mam cokolwiek przeciwko gejom, a taką orientację seksualną preferuje pan Marcin, ale po prostu nie biegam za reklamowanymi „produkcjami” literackimi; zwłaszcza krajowymi. Szanując swój czas, w morzu dostępnych do mego wyboru publikacji, celuję w te, które w moim mniemaniu dają dużą szansę na pożądaną przeze mnie dobrą rozrywkę i odpoczynek, unikając ryzyka tkwiącego w ostatnich objawieniach, przez co literaturę „ambitną”, nowości i inne podobne projekty nieczęsto wybieram. Tak się jednak złożyło, że Berek opatrzony przedmową Tomasza Raczka (znanego publicysty i partnera życiowego Szczygielskiego) był grudniową lekturą naszego oddziału DKK*.

Osią intrygi w powieści Szczygielskiego jest konflikt sąsiedzki pomiędzy Anną Lewandowską, opuszczoną przez córkę starszą samotną kobietą i dużo młodszym Pawłem rozpaczliwie poszukującym wielkiej miłości. Skrzętnie skrywanym sekretem Anny, obecnie reprezentującej moherowe berety i dewocję podszytą erotycznymi podtekstami, jest jej przeszłość. Lewandowska to „nawrócona” cudzołożnica - ma za sobą gorący, wyuzdany romans z żonatym mężczyzną, po którym na pamiątkę pozostała jej córka Małgosia, która ostatnio się od niej odsunęła. Paweł z kolei to ujawniony homoseksualista, często gęsto sprowadzający do swego mieszkania przygodnie spotkanych partnerów, z którymi uprawia ostry seks, którego odgłosy, przenikające przez wspólną ścianę oraz otwarte okna, burzą krew cnotliwej i bogobojnej sąsiadki.

Już z powyższego widać, że nie jest Berek kolejnym beznadziejnym gniotem firmowanym znanym nazwiskiem, ale opowieścią ukazującą obok aktualnych również ponadczasowe społeczne problemy; tolerancja, a raczej jej brak, czy samotność w czasach, które jak żadne inne dotąd dostarczyły narzędzi pozwalających ją zwalczyć, ale paradoksalnie, jeszcze ją nasiliły.

Jednym z pierwszych znaczących momentów lektury jest pornograficznie wręcz konkretna scena seksu gejowskiego. Jako zadeklarowany hetero, w tym momencie obawiałem się, że książka będzie czymś w tym właśnie rodzaju; na szczęście się omyliłem. Przy okazji okazało się, iż członkowie DKK, przynajmniej mojego, stanowią zaprzeczenie nietolerancyjnego obrazu całości polskiego społeczeństwa – nikogo ten i podobne fragmenty nie skłoniły do odrzucenia książki. I bardzo dobrze, gdyż wyszło na to, iż sceny tego typu stanowią świadomy element kompozycji powieści i bez nich byłaby ona wręcz niekompletna. Ukazuje jak wpływ presji społecznej może degenerować pewne zachowania; jak konieczność ukrywania się powoduje niemożność pozytywnego społecznie poszukiwania partnerów do stałych związków i wypaczenie tych dążeń w serię jednorazowych seksualnych ekscesów.

W miarę postępów lektury poznajemy inne oblicze homoseksualizmu ukazujące miłość gejowską nie mniej pełną uczucia i pozytywnych wartości niż „normalna”. Delikatny i subtelny, ale pełen potężnego i głębokiego uczucia opis seksualności męskiej dłoni, choć krótki, to wręcz wirtuozeria prozy miłosnej i niełatwo znaleźć podobnie mistrzowski fragment w klasycznej prozie wypełnionej związkami heteroseksualnymi..

Poza naprawdę niezłą warstwą obyczajową w Berku znajdziemy sporą dozę zdrowej filozofii, rozważań o szczęściu, sensie życia, tematach ważnych od zawsze i na zawsze.

Nie byłbym sobą, gdybym nie ponarzekał, choć tym razem, dzięki rozmowie o książce w ramach DKK wiem, że i innym pewne rzeczy się nie podobały. Całkiem niepotrzebne są w moim odczuciu elementy nadprzyrodzone rodem z Kinga, których celu nie widzę. Trzeba też zwrócić uwagę na fałszywe przekonanie lansowane w powieści (być może w sposób przez autora niezamierzony i nieuświadomiony), iż istnieje ostra granica między osobowością hetero i homoseksualną, czy skojarzenie między zamiłowaniem do SF i tendencjami homoseksualnymi.

Muszę tutaj jednak od razu zaznaczyć, iż pomimo tych i innych minusików książka jest lekturą zadziwiająco lekkostrawną i nad spodziewanie wartościową. Berek pełen jest humoru naturalnie i subtelnie wplecionego w powieściowe tworzywo, zdradza bystrego obserwatora piętnującego patologie elit (krytyka służby zdrowia) i podnoszący ważkie życiowe kwestie. Prawdziwą zaś perłą jest opis schroniska dla zwierząt i interakcji między psami a ludźmi. Ten wątek chwyta za serce i porusza każdego chyba czytelnika. Choćby dla niego warto po Berka sięgnąć. Prawdziwa poezja prozą pisana.

Po tym nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko zaprosić wszystkich do poznania tej wyjątkowej książki. Nie jest bez wad, ale bez wątpienia warta jest polecenia


Wasz Andrew


* DKK - Dyskusyjny Klub Książki

Berek [Marcin Szczygielski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

14 komentarzy:

  1. Ha, jak tylko zobaczyłem tytuł tej książki byłem niemal pewien, że to kolejna lektura czytana w ramach wizyty w DKK :) Jak widać takie kluby spełniają b. ważną rolę w czytelniczych społecznościach, bowiem często skłaniają do sięgnięcia po lekturę, której w normalnych okolicznościach raczej byśmy nie przeczytali. Jeśli chodzi o moje wspomnienia z prozą LGBT to mam mieszane uczucia - z jednej strony raczej słaba "Szalona geometria miłości" autorstwa Suzan Guzner, a na drugim biegunie Baldwin i jego "Inny kraj", chociaż akurat u Baldwina mowa jest nie tylko o miłości homoseksualnej, rzekłbym nawet, że większy nacisk położone na "czarno-białe" relacje. W każdym razie Twoja recenzja bardzo mocno mnie zaintrygowała i jeśli tylko nadarzy się okazja, to chętnie sięgnę po Berka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekaw jestem Twoich wrażeń z lektury :)

      Usuń
    2. A co do DKK to masz absolutną rację :) Poza tym rozmowa z żywym człowiekiem to nie to samo, co przez internet.

      Usuń
    3. No właśnie - "rozmowa z żywym człowiekiem to nie to samo, co przez internet." :( Nadrobimy w nowym roku, mam taką nadzieję :)
      Pozdrawiam serdecznie i cieplutko całą Super Rodzinkę :)

      Usuń
    4. I wzajemnie. Zdrowych i Wesołych :) Też mamy taką nadzieję, że nadrobimy :)

      Usuń
    5. O, tak kluby książki zdecydowanie zachęcają do wychodzenia poza swoje utarte ścieżki wyboru lektur. Poza tym pokazują mi jak bardzo można się różnić i że nie musi to ludzi dzielić i kłócić, że można wyrażać swoje opinie bez obrażania innych. Jedyne, co mi przeszkadza to opór członkiń klub przed czytaniem SF. Ciekawe, czy mężczyźni też mają taka blokadę w kierunku jakiegoś gatunku literackiego :)
      Jeśli chodzi o Szczygielskiego - trochę nie rozumiem podziału pisarzy na homo - hetero, rany, co mnie to obchodzi? Ale jestem z tych czytelników, którzy nie interpretują książek w świetle biografii autora, dla mnie są one odrębnymi bytami, nawet jeśli mam świadomość, że przecież zrodziły się jakoś z doświadczeń i przemyśleń pisarzy.

      Ad. nadspodziewanej tolerancji czytelników z DKK-u - obawiam się, że jest to bardzo niereprezentatywna grupa.

      Usuń
    6. Wszystko prawda. Na szczęście nasz oddział nie ma problemu z SF. Co do podziału pisarzy, to ja w ogóle oddzielam twórcę od dzieła, ale czasami trzeba się odnieść do osoby, zwłaszcza jeśli sama się łączy ze swoją twórczością. Oczywiście nie powinno to wpływać na ocenę - osobna nota za dzieło, osobna dla osoby, jeśli już ktoś chce i to drugie wartościować. O pewnych rzeczach warto jednak czasem wspomnieć, by ukazać perspektywę, z jakiej pisarz widzi świat.

      Usuń
  2. Z chęcią przeczytam. Nie jestem homofobem i nie straszna mi taka lektura.
    Z resztą po przeczytaniu Lubiewa Michała Witkowskiego nic już nie może mnie zniesmaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic co ludzkie, nie jest nam obce :) Ale pomijając kwestię homoseksualności, to normalna, dobra powieść. No, może zakończenie za bardzo... Opss... Nie będę spojlerował :)

      Usuń
  3. No proszę, może nie będę musiała iść do teatru, tylko przeczytam powieść.;) Koleżanka opowiadała o "przezabawnej sztuce z Małaszyńskim i Kasprzyk", ale zalatywało mocno bulwarówką i nie miałam pojęcia, że to adaptacja książki. No, no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuki nie widziałem. Może warto i jedno, i drugie? :)

      Usuń
  4. Hmm... Muszę wreszcie zacząć uczęszczać na spotkania DKK w swojej bibliotece...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto. Internet to nie to samo co rozmowa w realu :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)