Morfina
Szczepan Twardoch
Wydawnictwo Literackie 2013 wyd. I dodruk
Lekturą października w moim, czyli rawskim, Dyskusyjnym Klubie Książki była Morfina Szczepana Twardocha. Nazwisko autora nic mi nie mówiło, nie śledzę wszak wieści z rynku wydawniczego, rankingów sprzedaży i innych elementów gry marketingowej uprawianej wokół książki w Polsce. Wziąwszy tę grubą, bardzo grubą książkę do ręki, zastanawiałem się, czy to kolejna wydmuszka przy pomocy odpowiednich nakładów wykreowana na bestseller, czy też perełka w rodzaju Wyspy Klucz lub Czarnego ogrodu*. Oczywiście mogłem zajrzeć do internetu i poczytać recenzje, ale nauczony doświadczeniem wiedziałem, że często rozmijają się z moimi ocenami, zwłaszcza te spisane w podzięce za darmowy egzemplarz do recenzji. Jak zwykle więc postanowiłem dać książce szansę, by przemówiła sama za siebie.






