Historia kartelu farmaceutycznego
Die Geschichte des Pharma-Geschäfts
Wie wir wurden
was wir sind
Kiedy znajomy podesłał mi link do filmu z wystąpieniem Dr Ratha „kartel chemiczno-farmaceutyczny-naftowy” nie bardzo się paliłem do jego odpalenia. Już jednak po pierwszych sekundach film, który w rzeczywistości jest utrwaleniem odczytu doktora Matthiasa Ratha z Koalicji w Obronie Zdrowia, bardzo mnie zaciekawił. Nie jest to jednak pogadanka o propagowanej przez niego metodzie walki z rakiem, a o historii. Główna teza filmu jest szokująca: niemiecki kartel przemysłu chemicznego, który dał władzę Hitlerowi, jako swojemu figurantowi, w celu zniewolenia Europy, po przegranej wojnie umieścił swych ludzi, niejednokrotnie zbrodniarzy wojennych, w rządach kluczowych państw Europy i stworzył Unię Europejską, by pokojowo osiągnąć to, czego nie zdołał przy pomocy II Wojny Światowej.
Oglądając film miałem z początku wrażenie, iż to jeszcze jedna odsłona kolejnej z wielu spiskowych teorii dziejów. Okazało się jednak, iż rzecz jest niezwykle interesująca.
Historia to bardzo ciekawa nauka. W opozycji do nauk ścisłych, nie ma jednej historii, choć jest jedna matematyka, fizyka, astronomia. W każdej nauce, poza hipotezami, w które można wierzyć, albo nie, i których wartość przejawia się głównie w użyteczności lub pięknie logicznej konstrukcji, są elementy uznawane za pewne. Twierdzenie Pitagorasa czy Prawo Boyle'a-Mariotte'a są, jakie są. Nikt, ani nic, nie może zmienić ich treści, nawet jeśli ktoś wymusi zmianę ich nazwy. Z historią jest inaczej. Istotą historii, uzasadniającą jej istnienie jako nauki, jest nie tylko ustalanie faktów, ale i związków między nimi. I tu zaczyna się problem. O ile co do gołych faktów różni historycy często się zgadzają, to co do reszty, o ile chodzi o rzeczy mające jakiekolwiek znaczenie, często nie. Tym częściej nie, im bardziej dany temat może mieć związek z aktualną rzeczywistością. Przykładem choćby druga wojna światowa, której wybuch i przyczyny są odmiennie widziane przykładowo przez historyków polskich, rosyjskich czy niemieckich. A mówimy tutaj tylko o historykach prezentujących oficjalną, państwową wersję dziejów, choć przecież są i outsaiderzy, że wspomnę tylko o Suworowie, niegdyś wyśmiewanym za swą koncepcję, według której to ZSRR spowodował wybuch drugiej wojny światowej, a która obecnie ma coraz więcej zwolenników. Nie bez kozery starożytni Grecy uważali historię raczej za sztukę niż naukę i dlatego twory w rodzaju IPN-u, próbujące ustalać wizję historii przy pomocy wyroków parasądowych są dla mnie poronione. Póki trwają badania historyczne, a trwają zawsze, póty kształt historii jest zmienny i nic tego nie powstrzyma. To jednak tylko taka, nieco przydługa, dygresja wprowadzająca, więc wróćmy do tematu.
Choć odczucia z omawianego filmu są tego rodzaju, iż ma się wrażenie, że to obraz nawiedzony i sekciarski, jednak, gdy odetniemy się od formy, od surowego, zarejestrowanego obrazu pozbawionego obróbki, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni, stwierdzamy, iż to, o czym mówi, jest już w dużej części wiadome, naprawdę ważne i coraz bardziej aktualne, a tylko dotąd nie wyartykułowane razem, w jednym miejscu, rozrzucone po wielu różnych tematach. Znajdziemy tu wiele faktów mało znanych i ich logiczne połączenie, które zwolennikom Zjednoczonej Europy powinno dać do myślenia. Choć mam inne zdanie niż autor w kwestii odpowiedzialności za rozpoczęcie II Wojny Światowej, w czym popieram Suworowa, reszta filmu wydaje mi się wiarygodna i przekonywująca. Stwierdzenia, iż Hitler mógł dojść do władzy dopiero po dogadaniu się z niemieckim kapitałem nie są niczym nowym i są zgodne z ogólnymi mechanizmami polityki. Nie miał on bowiem jeszcze takiego oparcia w masach, jak Lenin podczas rewolucji, a poza tym posiadał smutne doświadczenia z nieudanego puczu. Nie ma też niczego, co by przeczyło hipotezie, że radzieckie dążenia do wojny zbiegły się z niemieckimi. To tylko świadczy o tym, że obie strony były za nią odpowiedzialne, a jedynie dyskusyjne jest, kto miał w tym większy udział. Inna sprawa jeszcze, to temat pozostałych uczestników politycznej gry, którzy dolewali oliwy do ognia, ale nie tutaj miejsce i czas na te rozważania.
Jeśli ktoś uważa, iż informacje o zbrodniarzach wojennych z niemieckiego kartelu farmaceutycznego zasiadających we władzach Niemiec i innych krajów, budujących Unię Europejską, by pokojowo osiągnąć to, co im się nie udało za pomocą Hitlera, za naciągane, to niech sobie tylko przypomni amerykański program rakietowo-kosmiczny, w którym zatrudniono ludzi z taką samą legitymacją, zapewniając im całkowitą bezkarność. Poza tym w filmie podany jest adres internetowy http://www.profit-over-life.org, gdzie opublikowano dokumenty na których oparto tezy przedstawione w filmie.
Chcę się też podzielić pewną refleksją. Przed laty, gdy Polska chciała bardzo do Unii, ale nie było wiadomo, czy ją zechcą, trafiłem na takie cytaty:
"Nowa Europa solidarności współpracy międzyludzkiej, Europa nie znająca bezrobocia, kryzysów ekonomicznych i walutowych, Europa planowania i podziału pracy, mająca do dyspozycji najnowocześniejsze technologie oraz wspólnie zbudowany system handlu i komunikacji sięgający po krańce kontynentu, będzie stać na solidnych fundamentach i jak tylko upora się z problemami ekonomicznymi wynikającymi z narodowych barier, czeka ją szybki wzrost gospodarczy".
"W Niemczech w szkole uczymy się, że pierwszy rozbiór Polski był wynalazkiem Polaków, że Wasi magnaci sami zaproponowali to Rosji i Prusom. Dotąd nie chciałem w to wierzyć. Dzisiaj widząc jak Wasza tak zwana elita propaguje przystąpienie do Unii przekonałem się że ta historia może być prawdziwa... Kiedy słyszę powtarzane bezustannie takie hasła jak: "Dla Unii nie ma alternatywy", "Jak nie Unia to Białoruś", zastanawiam się czy ci ludzie są ślepi, łatwowierni czy skorumpowani, a może wszystko razem. "
Wbrew pozorom pierwszy cytat nie jest to wypowiedzią któregoś z aktualnych euroentuzjastów.To ich ideowy poprzednik, a konkretnie dr Artur Seyss-Inquart - hitlerowski gauleiter Holandii, po wojnie skazany w Norymberdze na karę śmierci, we fragmencie tekstu z roku 1940. Drugi cytat to słowa, które wypowiadział Carl Beddermann były doradca i ekspert Unii Europejskiej (fragment wypowiedzi z października 2002).
Jak widać Unia Europejska, pomimo nie mającej precedensu kampanii autopromocyjnej, może budzić różne skojarzenia. Nie bójmy się więc uważnie obejrzeć tego filmu i samodzielnie nad nim pomyśleć, nie oglądając się na powszechnie uznane autorytety, gdyż jak widać, nie do końca są one w czymkolwiek autorytetami. Pomyślmy o tym, jak najpierw Unia, niby krygująca się panna na wydaniu, kazała się prosić i błagać o przyjęcie nowych państw, a teraz nie chce ich wypuścić, choć ją ewidentnie zdradzono i jeszcze musi do nieudaczników dopłacać. Dlaczego i komu zależy na zatrzymaniu w Unii państw, których w ogóle by nie przyjęto, gdyby wcześniej się prowadziły tak, jak teraz? Film, choć nakręcony przed kryzysem, daje do myślenia i na te tematy. Gorąco zapraszam na seans i zachęcam do samodzielnego i krytycznego przemyślenia, gdyż jak już wspomniałem, choć nie ze wszystkimi jego tezami się zgadzam, to uważam go za niezmiernie wartościowy i interesujący. Zapraszam na seans
Wasz Andrew







