sobota, 25 lutego 2012

Chińczyk



W styczniu 2006 roku w małej szwedzkiej wiosce zostaje brutalnie zamordowanych kilkanaście osób. Wybucha medialna gorączka, a dochodzenie grzęźnie w martwym punkcie. Tymczasem sędzia Birgitta Roslin, niezaangażowana w sprawę, odkrywa, że jest spokrewniona z dwiema ofiarami i rozpoczyna prywatne śledztwo. Wpada na trop Chińczyka, który może być odpowiedzialny za masakrę. Ten ślad prowadzi do Pekinu. Okaże się, że rozgrywki polityczne w Chinach wiążą się z tragedią na skandynawskiej prowincji...

Birgitta Roslin, rozwiązując zagadkę masakry, sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mimo że morderca nie usłyszy wyroku na sali sądowej łańcuch zbrodni zostaje przerwany.

Taką notką kusi nas powieść Chińczyk (Kinesen), której autorem jest Henning Mankell, jeden z najpopularniejszych szwedzkich pisarzy, dziennikarzy i ludzi teatru, laureat licznych nagród i wyróżnień. W Polsce najbardziej znany jest jako twórca cyklu powieści kryminalnych o komisarzu Kurcie Wallanderze, na podstawie których nakręcono serial telewizyjny emitowany wielokrotnie w naszej telewizji.

Tomisko jest grube, ale powieść, na co szczerze mówiąc miałem nadzieję, okazała się porywająca. Dosłownie. Porwała mnie w wir wartkiej akcji i nie mogłem się już od niej oderwać. Chińczyk może być zaliczony i do powieści kryminalnych, i do thrillerów, i do sensacji. W moim odczuciu bardzo trafne jest określenie kryminał społeczny, którego najświetniejszym dotąd przykładem jest trylogia Millennium Stiega Larssona.

Fabuła, choć mniej skomplikowana i wielowątkowa niż w Millenium, jest sama w sobie interesująca. Przede wszystkim jednak jest pretekstem do ukazania wielu innych tematów, niż sama tylko płaszczyzna kryminalna i jej otoczenie. Trudno nawet powiedzieć, co jest w tej powieści Mankella najważniejsze. Kryminał czy warstwa społeczna i obyczajowa, a może komentarz do historii i teraźniejszości.

W pierwszej części lektury napędza nas głównie ciśnienie makabrycznej zbrodni niesłychanej w Szwecji, kraju postrzeganym jako bardzo spokojny i bezpieczny. Wczuwamy się w obciążenie jakim takie zdarzenie jest dla psychiki każdego, kto się z nim zetknie. Widzimy zachowania policjantów i prokuratorów oraz, co w literaturze znacznie rzadsze, mamy też okazję spojrzeć na problem przestępczości oczami sędziego.

W pewnym momencie następuje przeniesienie akcji w czasie i miejscu, zmienia się też narrator. Możemy już się domyślić motywów zbrodni i mniej więcej gdzie szukać sprawcy. Mankellowi nie udało się, w przeciwieństwie do Larssona, idealnie zbalansować i spleść w nierozerwalną całość płaszczyzny kryminalnej ze społeczną. W końcu geniusze rodzą się rzadko. Od połowy powieści dreszczyk emocji ogranicza się tylko do tego, czy ktoś jeszcze zginie i jak autor zakończy powieść. Choć napięcie związane z kryminalną zagadką spada, rzecz wcale nie staje się mniej interesująca. Końcówka to właściwie rozważania na różnorodne tematy wplecione w konwencję kryminału. Jednak te rozważania są bardzo poważne i dają świadectwo wielkiej wiedzy autora. Tutaj szwedzka szkoła kryminałów wyprzedza o całe lata świetlne choćby polską reprezentowanąchoćby przez modne ostatnio powieści Marka Krajewskiego, literaturę francuską czy amerykańską, która poza nielicznymi wyjątkami nie porusza żadnych ważnych problemów, a próbuje epatować wydumaną, sztuczną makabrą, dziwacznością i zmyślonymi tajemnicami mającymi pokryć miałkość i płytkość.

Trudno powiedzieć, który poruszony w Chińczyku problem jest najważniejszy. Może to sprawa wzrostu znaczenia Chin, z którego Europa, a Polska w szczególności, nie zdaje sobie sprawy. Chiny już są mocarstwem być może drugim po Stanach, ale z każdym dniem są groźniejsze. Bardzo intensywnie, o czym już kiedyś pisałem, przygotowują się na ekspansję i działanie w przyszłości, która będzie się charakteryzować niespotykanym dotąd brakiem surowców. Niektóre państwa zdają sobie sprawę, że niekoniecznie chodzi tu o ropę naftową i że ten czas może nadejść wcześniej niż kryzys naftowy. Chodzi bowiem o specyficzne metale, bez których nie mogą istnieć nowoczesne technologie. Źródłem wielu z nich jest zaś Afryka i tam Chiny mają, pomimo oporu USA i innych graczy, coraz większe wpływy ekonomiczne. Mankell co prawda nie pisze o surowcach, ale chodzi o coraz większe znaczenie Chin, które umyka pozostałym graczom polityki międzynarodowej, co chyba jest korzystne dla Kraju Środka.

Dużo miejsca położono też na haniebny aspekt historii ikony demokracji, czyli los tysięcy niewolników z Chin, jacy pomarli w zwierzęcych warunkach przy budowie industrialnej potęgi Stanów. To w porównaniu do niewolnictwa Murzynów mało znana, ale nie mniej bulwersująca karta dziejów państwa, które innych chce pouczać o wolności i prawach człowieka.

Interesujące są też rozważania na temat samego niewolnictwa. Niewolnictwa w różnych formach i czasach oraz roli różnych systemów wierzeń, które miały, tak jak i dzisiaj, za zadanie utrzymanie ładu społecznego, a więc powstrzymanie biednych od myślenia o tym, dlaczego inni mają wszystko, a oni nic.

Specjalna łatka przypięta jest chrześcijaństwu, które głosi równość, miłość i braterstwo, ale w praktyce wygląda to trochę inaczej. Większość kleru i wiernych traktuje niewierzących i wyznawców innych bogów nie za zagubionych braci, a za wrogów lub zgoła za gorszy gatunek. Misjonarze z reguły traktują ludy, które mają nawracać, za podludzi, jeśli nie za bydło w ogóle. Sam byłem świadkiem takiego podejścia i choć wiem, że są i świetlane wyjątki, to mam wrażenie, iż są to niestety naprawdę tylko wyjątki i dlatego robi się z nich świętych. Próby chrystianizacji z reguły przynosiły poza Europą więcej strat i cierpień niż pożytku, a i samo podejście do miłości w chrześcijaństwie jest bardzo specyficzne, co Szwedzi widzą dużo wyraźniej niż my i często dają temu wyraz.

Ciekawy jest też temat obcy chyba działaczom Amnesty International, którzy Państwo Środka postrzegają tylko przez pryzmat licznych wyroków śmierci i brutalnych represji. Nie zdają sobie być może sprawy z problemów, z jakimi boryka się władza w tak wielkim, tak gęsto zaludnionym i, w przeważającej części, tak biednym państwie. Państwie, gdzie ewentualny bunt biedoty mógłby przynieść skutki, których krwawych konsekwencji nawet nie możemy sobie wyobrazić, bo nigdy w dziejach Europy ani Stanów niczego takiego w takiej skali nie było.

Te dwa pierwsze tematy łączą się również ze sprawą nietolerancji i rasizmu, które są nadal wielkim problemem. Jak słusznie zauważa autor Chińczyka, „gdy się mało wie, wierzy się w różne rzeczy”. I dotyczy to nie tylko uprzedzeń rasowych. Wiąże się to również ze sprawą presji jaką wywiera grupa na wszystkich jej członków, na ich myśli, wierzenia i postawy.

Jeszcze inny problem, do którego wprowadzenia pretekstem jest profesja głównej bohaterki, to niedomagania systemu demokratycznego w sprawie zapewnienia przestrzegania prawa, a zwłaszcza bezkarność nieletnich, co staje się coraz większym problemem również w Polsce.

Poza świetną warstwą kryminalną i rewelacyjną społeczną, mamy w tej powieści Mankella smaczki charakterystyczne dla szwedzkiej mentalności, tak różnej od naszej. Inne podejście do świata, religii, a nawet pogody: „Minus jedenaście stopni. Na dodatek temperatura dalej spada. Zima, którą mieliśmy do tej pory, była zbyt ciepła”.

Widzimy więc, iż Chińczyk jest klasycznym przykładem udanego szwedzkiego kryminału społecznego, który w opozycji do tradycji kryminału anglosaskiego, a także polskiego daje, nie tylko rozrywkę, ale wzbogaca czytelnika o bardzo poważne wrażenia moralne i zmusza go do przemyśleń na różnorodne tematy. Do tego ich waga i ilość skumulowana w jednej powieści sprawia, że trudno w naszej rodzimej literaturze, nawet tej „poważniejszej” i „pięknej”, szukać czegoś podobnego. Nasze lektury zwykle są monotematyczne i monogatunkowe. Jak rozrywka, to bezmyślna. Jak coś do myślenia, to tylko na jeden temat i z jednego punktu widzenia. Po tym, co napisałem, nie pozostaje mi już nic innego jak tylko zachęcić do lektury tej wyjątkowo wartościowej powieści. Do kupna nie zachęcam, bo jednak chyba nie jest to książka, która równie odkrywcza będzie za drugim razem, czyli zapraszam do biblioteki


Wasz Andrew

Chińczyk [Henning Mankell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)