Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura fińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura fińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 stycznia 2026

Antti Tuomainen „Mała Syberia” - mroźnie, kryminalnie i sensacyjnie


No cóż, przyznam się od razu, po powieść „Mała Syberia” współczesnego (ur. 1971) fińskiego autora Antti Tuomainena sięgnąłem skuszony entuzjastycznym przyjęciem, z jakim się spotkała zarówno w Finlandii, jak i w świecie. Nie czytałem blurba, nie robiłem researchu o autorze… Wybrałem wydanie by Albatros, w formie audio z głosem Filipa Kosiora i w tłumaczeniu Bożeny Kojro.


poniedziałek, 13 marca 2023

"Gdy zniknęły gołębie" Sofi Oksanen - O brunatno-czerwonych kartach estońskiej historii

Gdy zniknęły gołębie

Sofi Oksanen

Tytuł oryginału: Kun kyyhkyset katosivat
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 368
Format: papier



 
Wojna to sytuacja ekstremalna, w obliczu której człowiek przyjmuje najróżniejsze postawy. A jako iż jest to czas chaosu i destrukcji – kiedy dotychczasowe prawa nierzadko okazują się ułudą, gdy królują ślepy traf, przypadek, ale i zdolność adaptacji do raptownie zmieniających się okoliczności –  bywa ona papierkiem lakmusowym dla naszego humanizmu. W tym ujęciu wojna jest wyzwaniem dla naszej moralności, bowiem panujące realia nie sprzyjają jej zachowaniu – powszechne zniszczenie i bezład sprzyjają troszczeniu się wyłącznie o siebie, szczególnie że niekiedy przetrwanie jest warunkowane poświęceniem życia innych. Wojna katalizuje więc najróżniejsze reakcje, które wiążą się z określonymi postanowieniami i wyborami – te zaś niosą za sobą skutki i konsekwencje, z którymi trzeba się zmierzyć w przyszłości. Przypomina nam o tym Sofi Oksanen (ur. 1977), fińska pisarka o estońskich korzeniach, autorka powieści Gdy zniknęły gołębie.

piątek, 19 lutego 2021

Tove Jansson "Słoneczne miasto" - Różne oblicza starości

Tove Jansson

Słoneczne miasto

Tytuł oryginału: Solstaden
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 304
 




Niejedna reklama towarzystwa ubezpieczeniowego, zachęcająca nas do odkładania dodatkowych środków na naszą emeryturę, kusi nas wizją słonecznej lokalizacji, w której moglibyśmy spędzić nasz dozgonny urlop. Tyle, że jak to w życiu bywa, kolorowy obrazek na ogół nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością naznaczoną najróżniejszymi odcieniami szarości. Stąd nawet egzystencja w domu spokojnej starości z efektownego prospektu nie jest przesiąknięta taką beztroską, jak się nam to usilnie wmawia, o czym przekonuje nas Tove Jansson (1914 – 2001), fińska pisarka, malarka, ilustratorka i rysowniczka komiksowa pochodzenia szwedzkiego, znana przede wszystkim jako twórczyni serii bajek o przygodach Małych Trolli, czyli Muminków. Ale Jansson to także niezła prozaiczka, czego dowodem jest wydany w Polsce zbiorek Słoneczne miasto, na który składają się 2 krótkie powieści: Słoneczne miasto oraz Kamienne pole.

poniedziałek, 30 marca 2020

Katja Kettu "Ćma" - Sekrety i sekreciki

Ćma

Katja Kettu

Tytuł oryginału: Yöperhonen
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 400
 
 
 
Główny Zarząd Poprawczych Obozów Pracy (ros. Главное управление исправительно-трудовых лагерей и колоний), potocznie określany mianem GUŁagu to system obozów pracy przymusowej w ZSRR, który funkcjonował w latach 1918 – 1960. Przez łagry przewinęło się wg różnych szacunków od 29 do 32 mln osób, z czego od 3 do 6 mln poniosło w nich śmierć. Do niewoli trafiali wszyscy, na skutek najróżniejszych wyroków, począwszy od pospolitych kryminalistów, poprzez osobników uznanych za społecznie niepożądanych, a na przestępcach politycznych skończywszy. Różnorodność tyczyła się także narodowości – mniejszości etniczne i narodowe, komuniści z wszelkich krajów przybywający do Związku Radzieckiego z zamiarem współtworzenia nowej ludowej ojczyzny oraz jeńcy wojenni współtworzyli społeczną mozaikę w szaroburej i pozbawionej nadziei rzeczywistości. Wśród więźniów nie brakowało też ochotników, którzy z własnej woli wkroczyli do radzieckiego piekła – o Amerykanach skuszonych wizją socjalistycznej utopii pisze Sana Krasikov w monumentalnych Patriotach, zaś Katja Ketuu (ur. 1978) w powieści Ćma proponuje czytelnikowi fikcyjną historię młodej Finki, która w ramach młodzieńczego buntu i żarliwego zauroczenia nielegalnie przekracza fińsko-sowiecką granicę, przypieczętowując tym samym swój los.
 

niedziela, 14 kwietnia 2019

Łzy Lucyfera, czyli Jezioro krwi i łez Jamesa Thompsona



James Thompson

Jezioro krwi i łez

tytuł oryginału: Lucifer’s Tears
tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
cykl: Inspektor Vaara (tom 2)
wydawnictwo: Amber 2012
liczba stron: 352



Przy okazji marcowej lektury DKK, czyli Słońca Scortów Laurenta Gaudé, francuskiego pisarza, który magicznie wręcz oddał atmosferę spalonego słońcem południa Włoch, zauważyliśmy, że czasem osoba nie pochodząca z danego kraju lepiej potrafi oddać jego specyfikę niż rodowici obywatele. Przypomnieliśmy sobie inny podobny przypadek - Jamesa Thompsona, nieżyjącego już niestety od 2014 Amerykanina, który osiedlił się w Finlandii i w swym prześwietnym kryminale Anioły śniegu zawarł więcej kolorytu tego mroźnego kraju niż by się można spodziewać. I dzięki Bogu właśnie w ten sposób przypomniałem sobie o Thompsonie, który jakoś mi umknął mimo zachwytu, jakie wzbudziły we mnie Anioły. Nadszedł więc czas na drugą część opowieści o inspektorze Karim Vaara, tylko żadną siłą nie mogę dociec, co artysta marketingowiec miał na celu zmieniając oryginalny tytuł Łzy Lucyfera na polski Jezioro krwi i łez.



poniedziałek, 18 marca 2019

Elina Hirvonen "Przypomnij sobie" - Cienie przeszłości

Przypomnij sobie

Elina Hirvonen

Tytuł oryginału: Että hän muistaisi saman
Tłumaczenie: Iwona Kiuru
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 184
 
 
 
 
Czas leczy rany to krótkie zdanie, które mieni się mocno polarnym charakterem. Z jednej strony sentencja wydaje się kwintesencją prostej ludowej mądrości, z drugiej zaś maksyma wydziela nieprzyjemny fetor banału. Dosłowne potraktowanie powiedzenia może okazać się równie trudne co rozczarowujące, bowiem negatywne doświadczenia nie należą do rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Ale aby mijający czas mógł zaprezentować swoje lecznice własności niezbędne jest przepracowanie doznanych krzywd – tylko konfrontacja z tym, co bolesne i nieprzyjemne może przynieść ukojenie, o czym przekonują się choćby bohaterowie powieści Przypomnij sobie, autorstwa fińskiej pisarki Eliny Hirvonen (ur. 1975).

środa, 12 marca 2014

Jak ja nienawidzę zimy!





James Thompson

Anioły śniegu

tytuł oryginału: Snow Angels
tłumaczenie: Maciej Nowak - Kreyer
seria/cykl wydawniczy: Inspektor Vaara tom 1
Wydawnictwo Amber Sp. z o.o. 2012

Po Anioły śniegu sięgnąłem z powodu plakatu, który ujrzałem na korytarzu naszej biblioteki. Nie zajrzałem nawet do sieci, by się dowiedzieć czegoś o autorze albo o powieści, tak mnie zaintrygował tytuł i okładka. Takie przeczucie. Uczyniłem to dopiero po zakończeniu lektury.


James Thompson, Amerykanin, od czasów studenckich związany ze Skandynawią, obecnie zamieszkały w Helsinkach i ożeniony z Finką, człowiek, który z niejednego pieca chleb jadał, zdobył pisarską popularność jako autor serii kryminałów, których głównym bohaterem jest inspektor fińskiej policji Kari Vaara. Odwrotnie niż u autora, jego bohater jest rodowitym Finem, a żona Amerykanką. No dobrze, tego wszystkiego dowiedziałem się później, więc teraz wrócę do książki.

W małym fińskim miasteczku Kittilä, według naszej nomenklatury we wsi zabitej dechami, będącej jednak ekskluzywnym ośrodkiem sportów zimowych, tuż przed Bożym Narodzeniem zostaje brutalnie zamordowana gwiazdeczka filmowa Sufii Elmi. Od początku sprawę komplikuje fakt, iż to jednak osoba medialna, Murzynka, a w dodatku obrażenia, jakich doznała, mogą sugerować zarówno rasowe, jak i seksualne podłoże mordu.

Co będzie dalej, oczywiście nie zdradzę. Cała frajda przeżyć to samemu. Niektórzy twierdzą, iż fabuła jest banalna, zwłaszcza zaś sam wątek wspomnianego morderstwa. Ja jednak myślę, że dużo bardziej rażą wydumane pomysły niektórych pisarzy tak odległe od życia jak niektóre filmy porno od rzeczywistości. Zbrodnia zwykle jest banalna i historia pokazuje, iż bardzo często im banalniejsza, tym trudniejszą jest zagadką dla organów ścigania. Świetnie też jest ukazane, iż w środowisku bogaczy, czyli tak zwanych elit, zbrodnia stawia przed śledczymi całą piramidę trudności. Przy okazji śledztwa w jednej sprawie wychodzi na jaw cała zgnilizna klas uprzywilejowanych; narkotyki, prostytucja, pedofilia i wszystkie inne możliwe patologie. Śledczy zaczynają się gubić w tym gąszczu rzeczy do ukrycia i grozi im, iż w nim ugrzęzną. Autor wręcz stawia tezę, że niejednokrotnie najbardziej odpowiedzialna jest osoba całkowicie niewinna w świetle prawa, ale taka, która przez swój upadek moralny i wpływ deprawujący otoczenie stawia innych w sytuacji, która nieuchronnie popycha ich ku zbrodni. Ukłon dla Zimbardo.

Spotkałem się z zarzutami, iż język, jakim Anioły śniegu są napisane, przynajmniej w polskiej wersji, jest beznadziejny. Na szczęście nie są liczne, a ja ich absolutnie nie podzielam. Owszem, jest kilka błędów, które rzucają się w oczy, ale to wszystko. Mam nawet wrażenie, iż tłumacz wyjątkowo stanął na wysokości zadania, gdyż dopasował styl do klimatu Finlandii za kołem polarnym, w zimie… Mróz, depresja, alkohol… Prości ludzie, ludzie twardzi, najczęściej ksenofobiczni i słabo wykształceni… To raczej nie są okoliczności kojarzące się z bogactwem słownictwa, rozbudowanymi, wielokrotnie złożonymi zdaniami i barokowym stylem.

Rzecz całą czyta się świetnie. Nie jestem zwolennikiem ukazywania szczególnie brutalnych okaleczeń, nadmiernie wyrafinowanego okrucieństwa. Najczęściej są to zwykłe chwyty marketingowe mające zwiększyć sprzedaż książki – w życiu najczęściej okrucieństwo jest raczej bezmyślne niż wyrafinowane, a brutalność głupia częściej niż wynikająca z jakichkolwiek przemyśleń. W Aniołach śniegu udało się jednak autorowi logicznie uzasadnić takie, a nie inne modus operandi i chwała mu za to.

Książkę czyta się szybko, mamy i zwroty akcji, i wiele smaczków, i klimaty z piekła rodem, choć jest to piekło mroźne. Właśnie – dlaczego nasze piekło jest ogniste? Sto razy wolę za gorąco niż za zimno. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to zdecydowanie książka dla miłośników gatunku. Nawet nie ze względu na same zbrodnie, sekcje i inne elementy medycyny sądowej, ale ze względu na świetne oddanie klimatu, który rodzi się w głowach ludzi dotkniętych związkiem z takim zdarzeniem, a policjantów w szczególności. Żandarm i policjant (glina, a nie urzędas za biurkiem) patrzą na świat inaczej niż reszta ludzkości. To osobny gatunek. I choć nie jest to żadne odkrycie, również w literaturze, to należy docenić i podkreślić, że Jamesowi Thompsonowi udało się to tak celnie oddać. Trzeba też wspomnieć o będącym zdecydowaną rzadkością udanym ukazaniu tragedii, jaką morderstwo czy inne podobne przestępstwo jest nie tylko dla bliskich ofiar, ale i rodziny sprawcy. Naprawdę ważna rzecz i świetnie ujęta. Bez uproszczeń, bez populizmu, w sposób naturalny i prosty.

Jak już niejednokrotnie wspominałem, uwielbiam skandynawską szkołę kryminału społecznego. Nasz naturalizowany Fin okazał się mocnym zawodnikiem w tej dyscyplinie i plasuje się w czołówce literackiej stawki. Z jego powieści można się dowiedzieć więcej o realiach życia w północnej Finlandii niż z przewodników turystycznych czy reportaży, zwłaszcza sponsorowanych. Oczywiście większość tych ciekawostek nie jest potrzebna tym, którzy zamierzają pojechać tam na wycieczkę czy wczasy, ale gdyby ktoś rozmyślał o przeniesieniu się do Republiki Finlandii… Autor nie tylko ukazuje nam cechy tego społeczeństwa, takie jak powszechna, choć skrywana, ksenofobia, depresyjność, samobójstwa i alkoholizm, ale co jeszcze ważniejsze tłumaczy nam przyczyny takiego, a nie innego stanu rzeczy. Wbrew negatywnemu na pierwszy rzut oka wydźwiękowi takiego obrazu, dla mnie byłby to jednak kraj bardzo pociągający, choć nie tak jak choćby Szwecja czy Norwegia, ale ta zima!... Klimat ichniego mrozu i długotrwałej ciemności niezwykle obrazowo oddany w powieści sprawia, że raz na zawsze wybijam sobie ten kraj z głowy. Czytając, wręcz mogę sobie wyobrazić, co czeka każdego, kto tam zamieszka i uzmysławiam sobie, iż nienawidzę zimy. Zwłaszcza takiej zimy!

Szkoda, że to kryminał, do tego pełną gębą, gdyż są w nim perełki, które naprawdę wielu mogą zainteresować, a niestety jest to książka nie do przejścia dla ludzi, którzy nie cierpią czytać o zwłokach, płynach ustrojowych i innych takich. Choćby stereotypy, które w Finlandii są całkowicie różne od naszych czy niemieckich. Największymi złodziejami dla Finów nie są ani Cyganie, ani Polacy, tylko… Doczytajcie sami. Takich rzeczy znajdziecie naprawdę wiele. Na dodatek jest zdrowa dawka prostej, fińskiej filozofii, a nawet trudne problemy z zakresu psychologii społecznej. Wielki szacunek należy się autorowi, który ma odwagę ukazać, iż wiara, zwłaszcza ortodoksyjna i prawdziwa, może być słabością, może być złem samym w sobie. Dziecko chowane pod moralnym kloszem, gdy w końcu wkroczy w zwykły świat poza wspólnotą religijną, a z reguły wejdzie weń raczej wcześniej niż później, jest bezbronne wobec wyrafinowanego, podstępnego zła. Na dodatek zła często przybranego w aureolę.

Oczywiście zalety tej powieści, takie jak ciekawostki o Finlandii i Finach czy sama zagadka kryminalna, są zarazem, w pewnym sensie, jej wadą. Jest z racji tego chyba lekturą jednorazową, gdyż raz poznane, po raz drugi już na pewno nie zaciekawią.

Jak już się zorientowaliście, polecam Anioły śniegu wszystkim bez wyjątku miłośnikom kryminałów. Pozostałym zaś powiem – spróbujcie. Lektura ma wielkie walory poznawcze, jak na gatunek typowo rozrywkowy, a może przy okazji Ci z Was, którym się to dotąd nie przytrafiło, polubią kryminały i ich skandynawski kanon. 


Wasz Andrew

cykl Inspektor Vaara:

  • Snow Angels (2009) Anioły Śniegu
  • Lucifer's Tears (2011) Jezioro krwi i łez
  • Helsinki White (2012)
  • Helsinki Blood (2013)