poniedziałek, 18 marca 2019

Elina Hirvonen "Przypomnij sobie" - Cienie przeszłości

Przypomnij sobie

Elina Hirvonen

Tytuł oryginału: Että hän muistaisi saman
Tłumaczenie: Iwona Kiuru
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 184
 
 
 
 
Czas leczy rany to krótkie zdanie, które mieni się mocno polarnym charakterem. Z jednej strony sentencja wydaje się kwintesencją prostej ludowej mądrości, z drugiej zaś maksyma wydziela nieprzyjemny fetor banału. Dosłowne potraktowanie powiedzenia może okazać się równie trudne co rozczarowujące, bowiem negatywne doświadczenia nie należą do rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Ale aby mijający czas mógł zaprezentować swoje lecznice własności niezbędne jest przepracowanie doznanych krzywd – tylko konfrontacja z tym, co bolesne i nieprzyjemne może przynieść ukojenie, o czym przekonują się choćby bohaterowie powieści Przypomnij sobie, autorstwa fińskiej pisarki Eliny Hirvonen (ur. 1975).

Protagoniści książki współtworzą trójkąt, którego boki złożone są przede wszystkim z negatywnych emocji. Bezradność, upokorzenie oraz agresja to materiały, z których utkane są poszczególne biografie. Są to życiorysy ludzi, którym już od najmłodszych lat nie sprzyjał los – każda z prezentowanych na łamach dzieła postaci doznała w dzieciństwie psychicznych urazów, ze skutkami których nie potrafi sobie poradzić w dorosłym życiu.

Anna i Jonasz to fińskie rodzeństwo, które zaznaje bardzo wiele traum. Piętno na ich młodości odciska bezwzględny i apodyktyczny ojciec, dla którego przemoc i gniew stanowią jedyne narzędzia pedagogiczne. Sam proces wychowania rozumiany jest jako konieczność podporządkowania sobie potomstwa – najmniejszy sprzeciw wobec najbardziej absurdalnych żądań, wątpliwości, co do zasadności podejmowanych działań czy kontestowanie ojcowskich twierdzeń, wszystko to traktowane jest jako zamach na autorytet. Zamach będący niebezpiecznym zarzewiem buntu, który musi być zduszone w zarodku, choćby najbardziej brutalną siłą. Cały spektakl odbywa przy biernej postawie matki postrzegającej ucisk jako przejawy troski i miłości.

Ofiarą rodzicielskiego bestialstwa pada Jonasz, który nieustannie stara się przeciwstawić ojcu. Ten nadwrażliwy chłopiec za wszelką cenę pragnie akceptacji, której poszukuje w używkach, kontrowersyjnych zachowaniach oraz szemranym towarzystwie. Anna buntuje się w zupełnie odmienny sposób – nieustannie modli się zarówno za ojca (prosząc by ten zmienił swoje postępowanie) jak i starszego brata, usiłuje hamować pieniactwo rodziciela, pomaga Jonaszowi pozbierać się po kolejnych przyjętych razach. Przeżycia mocno wpływają na rodzeństwo, nawet gdy osiąga pełnoletność – Jonasz szuka ucieczki w coraz dalszych wyprawach po bezmiarach własnego umysłu w rezultacie czego trafia do szpitala psychiatrycznego. Z kolei Anna, która przez lat nosi w sobie poczucie winy za piekło, przez które przechodziła cała rodzina, dąży do tego, by odciąć od przeszłości i wyprzeć ją ze świadomości. Z racji faktu, że wysiłek ten jest próżny i jałowy a także z uwagi na wyrzuty sumienia za rzekome zaniechania, rodzi się frustracja (Pamięć to jedna z tych przeciwności losu, wobec których jesteśmy bezsilni [1]), nieufność (Troska jest obłudna i obrzydliwa [2]) oraz wrażenie pustki i bezcelowości.

Symfonię traum uzupełnia Ian, amerykański doktorant i wykładowca, który przyjeżdża do Finlandii, szukając schronienia przed cieniami dnia wczorajszego. Dzieciństwo naznaczone prześladowaniem przez rówieśników, ojciec – weteran wojenny – cierpiący na zespół stresu pourazowego, zaliczająca regularne odloty narkotykowe matka, ale i mniej odległe zdarzenia do jakich zalicza się zamach terrorystyczny z 11 września sprawiają, że dojrzały mężczyzna decyduje się przyjąć ofertę wymiany naukowej i podejmuje się pracy na jednym z fińskich uniwersytetów. To właśnie na uczelni krzyżują się ścieżki Anny i Iana – oboje są pokiereszowani i niekompletni, ale każde na swój sposób chce wyrwać się z demonicznych sideł przeszłości. Ale czy neurotyczny chłopiec, uciekający przed opresyjną rzeczywistością w świat własnej wyobraźni i literatury oraz dziewczynka, która pragnie dokonać aktu ekspiacji, ale nie ma pojęcia na czym miałby on właściwie polegać (Z językiem na brodzie goniłam za narkomanami, którzy przerwali detoks, za złodziejami samochodów oczekującymi na odsiadkę i za alkoholikami marzącymi o rewolucji [3]) mogą stworzyć związek, który oprze się wichrom nieprzyjemnej przeszłości?

Przypomnij sobie to bolesna lektura, która pokazuje jak wrażliwymi, a jednocześnie nieporadnymi istotami są ludzie. Plączą się oni w działaniach, nie potrafią nawiązywać autentycznych relacji, nie ufają okazywanym aktom wyrozumiałości, nie umieją zdobyć się na szczerą rozmowę, a przyznanie się do popełnionych błędów przychodzi z najwyższym trudem. W dodatku mierzenie się z widmem minionych lat kosztuje bardzo wiele energii i prowadzi do niejednego psychicznego kryzysu.

Składowe, których użyła do skonstruowania swojej powieści Elina Hirvonen powodują, że Przypomnij sobie jest lekturą owianą skandynawskim chłodem. Motywem przewodnim jest pamięć i jarzmo, jakimi stają się nieprzepracowane traumy z dzieciństwa – temat mało przyjemny, ale warto uwagi, choćby po to, by uzmysłowić sobie, że przeświadczenie iż nie zasłużyło się na szczęście w życiu nie prowadzi do niczego dobrego.


[1] Elina Hirvonen, Przypomnij sobie, przeł. Iwona Kosmowska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008, s. 11
[2] Tamże, s. 14
[3] Tamże, s. 88

8 komentarzy:

  1. Mało pamiętam z fabuły, ale wiem, że książka podobała mi się. Pewnie głównie ze względu na ten skandynawski chłód i oszczędny sposób prezentowania bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jak widać także po wpisie Awity, fabuła nie była na tyle wymyślna, by zapaść na dłużej w czytelniczą pamięć. Przyznaję, że pewne detale i mnie zdążyły już wyparować. Najmocniejszą stroną powieści pozostaje chyba jej klimat - ten skandynawski chłód faktycznie może zmrozić ;)

      Usuń
  2. Widzę, że kontynuujesz wyzwanie dotyczące pisarek, których książki swego czasu wydawało wydawnictwo W.A.B.w serii "z miotłą". Też czytałam tę powieść Eliny Hirvonen, ale w mojej pamięci nie pozostał po niej żaden ślad... Myślę, że z pozycji wydawanych przez W.A.B najbardziej podobała mi się twórczość Majgull Axelsson i Melanii Mazzucco, ach i jeszcze "Płacząca Zuzanna" Aldony Kimchi (pewnie też już ją znasz?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już od pewnego czasu obiecałem sobie częściej sięgać po książki napisane przez kobiety i przyznaję, że "Seria z miotłą" bardzo mi tę sprawę ułatwia. Jeśli chodzi o moje ulubione pozycje, to króluje japońszczyzna - ogromnie przypadła mi do gustu proza Yōko Ogawy: "Miłość na marginesie" przywołało we mnie wspomnienia obcowania z dziełami niezrównanego Yasunariego Kawabaty, a "Muzeum ciszy" to bardzo oryginalna i ciekawa historia. "Płaczącę Zuzannę" przeczytałem niedawno i przyznaję, że obok wspomnianych utworów Ogawy, to jak na razie jedno z lepszych dzieł w całej serii. Jeśli chodzi o Axelsson to bardzo szanuję jej dorobek, ale jej powieści są na ogół dość ciężkie, przytłaczające, dlatego dawkuję je sobie w niewielkich ilościach.

      Usuń
  3. O właśnie! Zapomniałam o książkach Yoko Ogawy, Obie książki bardzo mi się podobały, zwłaszcza "Muzeum ciszy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, byłoby miło, gdy jeszcze jakieś japońskie tytuły pojawiły się w tej serii.

      Usuń
  4. Od kiedy pamiętam byłam fanką Finlandii jako takiej. Zastanawiam się zatem jakim cudem ominęła mnie ta powieść, skoro na bieżąco szukam fińskiej literatury wydanej w Polsce (a tej z kolei nie wydaje się aż tak dużo). Będę musiała poszukać tej pozycji zatem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój egzemplarz znalazłem w bibliotece ;) A jeśli uda Ci się przeczytać tę powieść, to z przyjemnością zapoznam się z Twoimi wrażeniami.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)