piątek, 11 stycznia 2019

Haruki Murakami "Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland" - Dwoistość

Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Sekai no owari to hādo boirudo wandārando
Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 488
 
 
 
Czy to geniusz, czy głupiec, nikt nie może zamknąć się we własnym świecie. Ani pod ziemią, ani otoczywszy się wysokim murem. Zawsze komuś uda się wedrzeć do środka [1]. Nawet pozornie nieciekawi, nudni bądź nieatrakcyjni osobnicy nie mogą liczyć na święty spokój, jako, że ludzka egzystencja to nieustanne wchodzenie w interakcje z innymi. Przekonują się o tym m.in. bohaterowie powieści Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland pióra Harukiego Murakamiego, autora takich książek jak Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa, Kronika ptaka nakręcacza, Na południe od granicy, na zachód od słońca, Norwegian Wood, Po zmierzchu, Przygoda z owcą, Słuchaj pieśni wiatru. Flipper roku 1973, Sputnik Sweetheart, Tańcz, tańcz, tańcz czy Zniknięcie słonia.
 
Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland to powieść, która już od pierwszych stron wymaga od czytelnika zarówno uwagi jak i koncentracji, bowiem bez zbędnych ceregieli, tj. przydługawego wstępu naszpikowanego – wydawać by się mogło niezbędnymi – wyjaśnieniami, czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń, rozgrywających się w rzeczywistości rządzonej trudnymi do rozgryzienia zasadami. Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bowiem gwoli ścisłości należałoby powiedzieć, że trafiamy do dwóch światów, które zdają się trwać równolegle względem siebie. Tokio o cyberpunkowym sznycie (Hard-boiled Wonderland) oraz pełne zagadek, sekretów i niedopowiedzenia Miasto przywodzące na myśl baśniową scenerię (Koniec świata) to areny zmagań dwóch protagonistów, z których każdy, wbrew własnej woli i z bardzo skromnym bagażem wiedzy na temat toczących się zdarzeń, postawiony zostaje w sytuacji krytycznej, wymagającej zarówno bystrego umysłu, uporu jak i sprytu.
 
Obie wizje, jakie roztacza przed nami Murakami intrygują oraz wzbudzają ciekawość. Tokio z bliżej nieokreślonej przyszłości to miejsce, gdzie rywalizują ze sobą dwie potężne organizacje – System oraz Fabryka. Twór pierwszy nastawiony jest na szyfrowanie danych, natomiast druga struktura –  zgodnie z prawidłem akcji i reakcji – zajmuje się deszyfrowaniem, wykradaniem i handlem nielegalnie zdobytą informacją. Bohater Hard-boiled Wonderland to bezimienny cyfrant (pracownik terenowy odpowiedzialny za szyfrowanie), który poproszony zostaje o wykonanie nietypowego i nie do końca legalnego zlecenia – zadanie wiąże się z badaniami nieszablonowego naukowca, specjalizującego się m.in. w palatologii (nauki dotyczącej budowy ust) czy rozszyfrowywaniu mowy kości. Uzyskane rezultaty są na tyle znaczące, że do gry o ich zdobycie (w której protagoniście przypada niewdzięczna rola pionka) włącza się trzecia, nieznana dotąd siła.
 
Nie mniej interesująco odmalowany zostaje Koniec Świata, zasiedlana przez jednorożce kraina, odrobinę nierealna, baśniowa, pełna bogatej symboliki, ale i niewypowiedzianej grozy. Centralną postacią tej części również jest anonimowy mężczyzna – pozbawiony pamięci, bezpardonowo oddzielony od swojego cienia, dociera do otoczonego potężnym murem Miasta. W tej osadzie zamieszkałej przez ludzi, którzy stracili serce, pełnej na wpół opustoszałych i mocno zaniedbanych budowli, gdzie niejeden zakątek skrywa mroczną tajemnicę, nowo przybyły pełnić będzie funkcję osoby czytającej Stare Sny.
 
Co ciekawe, mężczyźni są do siebie dość podobni – obaj są zresztą bohaterami typowymi dla prozy Harukiego Murakamiego, który w niejednej książki kreuje pierwszoosobowego, bezimiennego narratora będącego osobnikiem pospolitym, szarym, do bólu zwyczajnym, nie wyróżniającym się niczym na tle amorficznej ludzkiej masy. Ów przeciętny człowiek (Czasami zdarza się, że ktoś zapomina o moim istnieniu [2]) o niewielkich aspiracjach i skromnych marzeniach z przyczyn stopniowo odsłanianych w miarę rozwoju fabuły, wbrew własnej woli uwikłany zostaje w szereg zajść, na przebieg których nie ma zbyt wielkiego wpływu. Ta bezsilność w obliczu zachodzących wypadków bardzo mocno przypomina niemoc jednostki wobec figli płatanych przez okrutny i skory do złośliwych żartów los, który ze szczególnym upodobaniem lubi kpić z antropocentryzmu i człowieczego przekonania o wielkości i doskonałości naszego gatunku.
 
Kolejnym elementem znamiennym dla pozostałej twórczości Murakamiego jest styl, w jakim utrzymana jest książka. Z racji tego, że dwie kluczowe postacie przejawiają tendencje do snucia wszelakiej maści dywagacji na najróżniejsze, niekiedy wręcz błahe i prozaiczne tematy, następuje bardzo silna koncentracja na detalu. Ale precyzja opisu (dzięki której dowiadujemy się choćby jak urządzone są pomieszczenia, w jakich aktualnie przebywają protagoniści; co znajduje się na napotykanych biurkach czy jaką aparycją odznaczają się napotykane osoby) jest w sporym stopniu pozorna i zwodnicza, bowiem dostarczana treść to w ogromnej mierze szum informacyjny, pod którym można skutecznie skryć przeróżne przesłania. Ponadto dzieło Japończyka przesycone jest symboliką, wśród której ogromną rolę odgrywają tunele, podziemia czy studnie. Wydaje się, że owe miejsca – na co dzień skryte przed światłem słonecznym – reprezentują tą część naszej duszy, której istnienie staramy się zataić przed bliźnimi. Z jednej strony mogą to być mroczne strony naszej osobowości, z drugiej zaś – nasza podświadomość, będąca motorem napędowym wielu z naszych działań, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Charakterystycznym motywem przewijającym się przez całą powieść jest także dwoistość – dualizm ukazany zostaje z najróżniejszych perspektyw (światło i mrok; mózg i serce; chaos i porządek; wątek świadomości podzielonej na 2 części; System i Fabryka; jednorożec w kulturze Zachodu uosabiający agresję i pożądanie, zaś w mitologii Wschodu: potulność, umiłowanie pokoju; itd.), wyraźnie podkreślając, że nasze otoczenie to konstrukcja zbudowana w oparciu o dopełniające się przeciwieństwa, zgodnie z duchem koncepcji yin i yang. Godne wzmianki są też nawiązania do popkultury: szafa, przez wrota której dostajemy się do nieznanego świata; kryjówka profesora, mocno przypominająca jaskinię, z jakiej korzystał Batman; króliczek (w tej roli lubująca się w różach otyła nastolatka) prowadzący nas do nieznanej nam krainy – to tylko garść tego, czym raczy nas Haruki Murakami.
 
Składniki, jakich użyto to stworzenia książki, pozwoliły skomponować historię, która w ciekawy sposób unaocznia potęgę człowieczej wyobraźni oraz wręcz nieograniczone możliwości kreacyjnego naszego umysłu. Murakami pokazuje także, że niezwykłość, fantastyczność, osobliwość mogą skrywać się pod cienką warstwą monotonnej rzeczywistości. Należy przy tym zauważyć, że powieść nie wyróżnia się zbytnio na tle dotychczasowego dorobku Murakamiego – autor używa sprawdzonych środków i motywów, co może być zarówno przyczyną znużenia, rozczarowania ale i radości, spokoju z racji pewności, że otrzymamy dokładnie to, do czego przywykliśmy.


[1] Haruki Murakami, Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland, przeł. Anna Horikoshi, Wydawnictwo MUZA S.A., Warszawa 2008, s. 240
[2] Tamże, s. 9
 
 
 
Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland [Haruki Murakami]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

6 komentarzy:

  1. Dawno już nie czytałam Murakamiego. Klimat jego książek niebezpiecznie wciąga. Czytając je czuję się sama niemalże tak, jak wyobcowany autysta w kompletnie niezrozumiałym świecie. Poza tym działają depresyjnie. Czuję jednak, że ta - tak całkowicie inna proza - znów mnie pociąga. Nie wiem czy sięgnę akurat po "Koniec świata", ale na pewno pomocna mi będzie Twoja analiza jego twórczości. Świetnie ją zrobiłeś :-). Teraz trochę inaczej będę patrzyła na Murakamiego, tak bardziej analitycznie, tropiąc na przykład takie jej elementy jak symbolika czy dualizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w miarę regularnie sięgam po Murakamiego, chociaż nie jestem jakimś ogromnym fanem jego twórczości. Ale faktycznie, jego proza jest dość hipnotyzująca - podoba mi się, że możemy w niej znaleźć przemieszanie szarej codzienności i niezwykłości. To ciekawe, że działa ona na Ciebie aż tak depresyjnie - ja nie zauważyłem u siebie takiego wpływu. Dla mnie to bardziej bodziec do tego, by nieco uważniej przyjrzeć się otaczającej nas rzeczywistości i poszukać w niej rys oraz pęknięć, przez które sączy się to, co nie mieści się w kategoriach ludzkiej logiki :)

      A jeśli moja skromna analiza przyda Ci się w poznawaniu dalszego dorobku Murakamiego, to będzie mi niezmiernie miło :)

      Usuń
  2. Bardzo dobrze, ja się bardzo cieszę, że czytając to, otrzymam to, co zwykle u Murakamiego :D. Bo jeszcze nie zacząłem, ciągle siedzę i w Muminkach, i w "Stańmy się sobą" jak pewnie widziałeś na Lubimy Czytać. Chcę jednak Murakamiego zacząć w tym miesiącu lub ewentualnie w kolejnym. Cały pomysł wygląda na szalenie interesujący - bo dwa światy, jeden baśniowy, a drugi cyberpunkowy, i to jeszcze jakaś Fabryka i System - skojarzyło mi się przez te nazwy z Matrixem :D.
    A co do tego, że bohater to taki szary, zwykły człowiek - koniec końców on się jednak zawsze okazuje szalenie interesujący. Czy też interpretujesz to tak, że Murakami chce pokazać, że koniec końców w każdym człowieku tkwi coś interesującego? Brzmi może jak kiepski coaching :P, ale w sumie tak jest i mam wrażenie, że Murakami też tak to widzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja też otrzymuję to, czego się spodziewam i z jednej strony pozostaje uczucie wtórności, z drugiej zaś, jeszcze w trakcie lektury, jest ogromna radość, że poruszamy się w obrębie tego, co znane i lubiane.

      Skojarzenia z Matrixem nie są bezpodstawne, bo faktycznie rzeczywistość Hard-boiled przypomina klimatem dzieło braci Wachowskich. Trochę szkoda, że Murakami nie poświęcił więcej miejsca na opis tego świata.

      A jeśli chodzi o interpretację, to owszem. Wg mnie Murakami pokazuje, że każdy skrywa jakąś historię, przeżycie, które jest intrygujące. Japończyk uzmysławia też, że nawet szara codzienność może być ciekawa, jeśli tylko na chwilę przestaniemy pędzić, zatrzymamy się i zaczniemy ją bacznie obserwować. Hehe, może faktycznie zalatuje to nieco coachingiem, ale tego typu wrażenie zaatakowało mnie tylko w trakcie lektury "Bezbarwnego Tsukuru Tazakiego i lat jego pielgrzymstwa". W innych dziełach ten posmak został lepiej zamaskowany.

      Usuń
  3. "Koniec świata..." pamiętam jako jedną z bardziej wymagających powieści Murakamiego. Momentami nawet nieco męczącej w swym zapętleniu wieloświatowym. Ale na pewno było tam skupienie na pozornie zwyczajnym mężczyźnie, niezbyt społecznie aktywnym, co zresztą jest bardzo często motywem w powieściach Japończyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to przeskakiwanie ze świata do świata było całkiem interesującym doświadczeniem, ale faktycznie dotychczas nie było chyba aż tak wyraźnego rozgraniczenia między tym co realne, a tym, co bardziej kojarzy się z tworami wyobraźni - do tej pory to właśnie ów niepozorny mężczyzna był łącznikiem między dwoma światami (chociaż na upartego można powiedzieć, że tutaj też tak jest, tyle, że odbywa się to w bardziej zagmatwany sposób). Heh, summa summarum muszę przyznać Ci rację, że akurat ta powieść wymaga od czytelnika skupienia :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)