piątek, 30 października 2015

Zew nocy

Po zmierzchu

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Afutā Dāku
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 200
 
 
 
 
W myślach powoli udajesz się już na spoczynek, by odetchnąć po trudach całego dnia. Sen wydaje Ci się kojącą perspektywą i trudno myśleć o nim, nie uśmiechając się przy tym. Ale kiedy już decydujesz się na ostateczne odcięcie się od świata zewnętrznego, wyłączenie całej swojej umysłowej aparatury, wtedy z oddali, zza zamkniętych okien, do samych głębi Twoich trzewi dociera zew, który kusi, który sprawia, że musisz odpowiedź na przyzywające Cię wołanie – to miasto i jego ciemność, betonowy moloch o tysiącach twarzy i setkach budowli oraz jego sztuczny blask wołają Cię zawzięcie, nie pozwalając Ci zasnąć, czule wtulonym w morfeuszowe objęcia. Czemuż by nie odpowiedzieć na ten apel, chociażby poprzez zagłębienie się w lekturze powieści Po zmierzchu, napisanej przez japońskiego pisarza Harukiego Murakamiego?


Autor Kroniki ptaka nakręcacza, Bezbarwnego Tsukuru Tazakiego i lat jego pielgrzymstwa, Kafki nad morzem, a więc książek dość sporych objętościowo, tym razem serwuje czytelnikom stosunkowo krótką i zwięzłą historię, która jednak w dalszym ciągu jest prozą interesującą oraz nacechowaną niezwykłością. Akcja utworu w ogromnej mierze oparta jest na motywie miasta-organizmu. Ludzkie skupisko postrzegane jest jako żywy stwór o skomplikowanej strukturze. Człowiek pełni funkcję pojedynczej komórki, ulice kojarzą się z naczyniami krwionośnymi a poszczególne budynki tworzą rodzaj kośćca. W tej chaotycznej gromadzie bezosobowy narrator, zdradzający tendencje do wyrażania się w czasie teraźniejszym w pierwszej osobie liczby mnogiej, na przemian z tradycyjną relacją trzecioosobową, zabiera nas w intrygującą podróż, w trakcie której przyjdzie nam zaobserwować splatające się losy kilku przypadkowych osobników. 

Panoramą, na tle której rozgrywać będą się zachodzące wypadki jest nocne miasto, postrzegane jako siedlisko ludzi mających dokąd iść, ale nie mających się gdzie podziać, zmierzających do jakiegoś celu, ale kroczących bez celu, pragnących przyspieszyć upływ czasu, po to by za chwilę żądać jego zatrzymania. Większość wydarzeń ma miejsce w dzielnicy handlowo-rozrywkowej, pośród blasku neonów, przy wtórze muzyki jazzowej, która wylewa się z praktycznie każdego baru. Po ulicach snują się grupki młodych ludzi, pracownicy firm spieszą się pragnąc zdążyć na ostatni pociąg, a naganiacze klientów głośno zachwalają knajpy, w których są zatrudnieni. Całodobowe restauracje, prostytutki oraz motocyklowe gangi uzupełniają całą scenerię.

Opowiedziana przez Murakamiego historia jest dość krótka, chociaż składa się z kilku przeplatających się wątków, zazębiających się w ciekawy sposób. W sieć opisywanych wydarzeń zostali złowieni różnoracy bohaterowie, wśród których prym wiodą osobnicy nie wyróżniający się zbytnio z otaczającego ich tłumu. Mari, młoda i średnio atrakcyjna studentka pierwszego roku całkiem dobrze władająca językiem chińskim oraz Takahashi, wysoki tyczkowaty młodzieniec, grający na puzonie i studiujący prawo, tworzą parę, którą los przypadkiem styka ze sobą w jednym z czynnych całą dobę bistro. W tle przewijają się jeszcze Kaoru, potężna kobieta, była zapaśniczka, obecnie prowadząca lovehotel, Eri – siostra Mari – piękna dziewczyna pogrążona w głębokim śnie oraz pan Shirikawa, informatyk, który często pracuje na nocną zmianę. Wszyscy protagoniści spotykają się na drobnym wycinku rzeczywistości, który składa się na powieść Murakamiego.

W tym skromnym utworze pojawia się wszystko, choć w mocno skondensowanej formie, za co ceniony jest japoński mistrz słowa – szara i monotonna rzeczywistość swobodnie miesza się z niezwykłością, a poszczególnym bohaterom, na ogół osobnikom pospolitym i zwyczajnym, przytrafiają się wydarzenia, które wytrącają ich z głębokiej koleiny rutyny i powtarzalności dnia powszedniego. Ponadto Murakami uświadamia, że w każdym człowieku czai się ciemność – w naszych umysłach istnieją strefy, których byt ukrywamy sami przed sobą, lękając się czającego się tam mroku, nie mając odwagi eksplorować tego, co brudne, co lepkie, co mogłoby zburzyć nasze dobre zdanie o nas samych. Autor w sposób metaforyczny stara się nas przekonać, że zarówno życie jak i ludzka psychika nie składają się z rzeczy wyłącznie białych bądź jedynie czarnych – należy zaakceptować fakt, że oprócz stanów skrajnych występują także strefy pośrednie, bogata paleta szarości, która nigdy nie jest ściśle określona i jednoznaczna.

Motywem obecnym w powieści, który możemy wychwycić także w pozostałych dziełach Murakamiego jest bohater będący idealnym słuchaczem. W książce Po zmierzchu, tak jak choćby w Kronice ptaka nakręcacza również jest to mężczyzna. Jest to osobnik wzbudzający zaufanie, który wywołuje chęć zwierzenia się z najskrytszych sekretów. Z tego względu pełni on rolę studni, do której wpadają cudze historie. Jest on także łącznikiem spajającym ze sobą wszelakiej maści wątki, nawet te, które na pozór są od siebie bardzo odległe. Natomiast funkcja kluczowa, jak to często ma miejsce w utworach Murakamiego, przypada kobietom. W omawianej powieści bardzo ważny jest wątek sióstr o przeciwstawnych charakterach, które jednak wzajemnie się uzupełniają. Oprócz tego szczególnie Eri kojarzy się z tajemnicą, której nie da się łatwo rozwikłać, rzeczami niewytłumaczalnymi, których nie można wyjaśnić za sprawą zdrowego rozsądku czy logicznego myślenia, a które mimo to zachodzą, przecząc tym samym wszystkiemu, czego nauczyliśmy się o świecie jako ludzkość.

Książka wyróżnia się ponadto dość oryginalnym stylem. Bardzo ciekawym zabiegiem jest choćby określanie poszczególnych rozdziałów poprzez rysunki zegarów, wyznaczających godziny, w których zachodzą rozgrywające się wydarzenia. Uwagę zwraca także niematerialny punkt widzenia, w który przeobrażamy się razem z narratorem, śledząc losy bohaterów. W dziele bardzo ważna jest sama obserwacja, czy raczej przyglądanie się albo wręcz podglądanie. Natomiast wspomniane snucie opowiadanej historii w pierwszej osobie liczby mnogiej powoduje, że w pewnych momentach czujemy się integralną częścią utworu.

Interesujące są także refleksje, które przewijają się na kartach powieści. Godny uwagi jest z pewnością spostrzeżenie dotyczące rodziców, którzy pieczołowicie planują kariery swoich dzieci, skrupulatnie przycinając ich młode osobowości, tak by idealnie wpasowały się one w wymarzone dla nich formy. Ciekawa jest także banalna na pozór konstatacja, że we wszelakich sieciowych restauracjach, wszystkie sprzęty i przedmioty są anonimowe i łatwe do zastąpienia – to spostrzeżenie można odnieść chociażby do ludzkich trybików składających się na wielką korporację czy ludzi tworzących daną społeczność. Mimo silnego poczucia odrębności, wyjątkowości, silnie zindywidualizowanej osobowości, człowiek najczęściej postrzegany jest (czy to przez kadrę zarządzającą czy przez władze) jako część, fragment czy składnik całości, który może zostać szybko i bezproblemowo zamieniony przez odpowiednik bardziej efektywny i wydajny. Wydaje się, że takie podejście cechujące się brakiem humanitaryzmu jest bardzo znamienne dla naszych czasów, które wyróżniają się jeszcze jednym istotnym aspektem. Człowiek, mimo, iż żyje w znacznie większej gromadzie niż było to możliwe jeszcze kilkaset lat temu, czuje się coraz bardziej samotny. Silna koncentracja na własnym ja, stawianym na piedestale w każdej sytuacji, cel życia sprowadzający się do nieustannego i błyskawicznego zaspokajania wszelkich kaprysów oraz zachcianek w połączeniu z konsumpcjonizmem, uczącym, że właściwie wszystko można nabyć, prowadzą do tego, że we współczesnych ludzkich skupiskach następuje wyraźne odgrodzenie pojedynczych osobników od społecznej tkanki, postrzeganej wyłącznie jako masa, breja, motłoch, z którą nie sposób się zasymilować.

Reasumując, Po zmierzchu okazało się całkiem dobrą lekturą, która utwierdziła mnie w literackim kunszcie Harukiego Murakamiego. Nieco awangardowa stylistyka przemieszana z wątkami uniwersalnymi (alienacja ludzkiej jednostki w ogromnej społeczności miejskiej, zamknięcie przed bliźnim) i elementami baśniowymi (opowieść o Śpiącej Królewnie) stanowi bardzo udaną miksturę literacką, która przynosi przyjemnie orzeźwienie od twardej rzeczywistości, która lubi manifestować się swoją logicznością, uporządkowaniem i przewidywalnością.

Jeśli więc usłyszycie zew nocy, to dajcie mu się porwać!

Wasz Ambrose



Tekst bierz udział w wyzwaniu Japonica:

Wyzwanie Japonica
 

8 komentarzy:

  1. U mnie niebawem pojawi się tekst o Kafce nad morzem:), więc przed pisaniem fajnie przyjrzeć się opisowi jego innej książki. Uwielbiam Murakamiego, tę jego dziwność, która mieści się w każdej formie i w każdej tematyce. Mnie nawet nie trzeba przekonywać, by go czytać. Cieszy mnie, że również darzysz go sympatią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kafka nad morzem" to pierwsza książka Murakamiego, którą przeczytałem, to także moja pierwsza styczność z literaturą japońską. Pamiętam, że ten utwór mnie oszołomił i przytłoczył - miałem ogromny problem, żeby wgryźć się w przesłanie dzieła, nie potrafiłem nawet streścić tej książki osobie, od której ją otrzymałem :) Czekam zatem niecierpliwie na Twoje wrażenia!

      Usuń
  2. Jest chyba jakaś daleka nić skojarzeń (w każdym razie ja sobie taką wyhodowałam) między tą książką a "Dziećmi ze schowka" innego Murakamiego. Czytałeś, więc będziesz mógł mnie wyprowadzić z błędu, jeśli w rzeczywistości jest inaczej. TrUjmiasto Ryu odgrywa dużą rolę, podobnie jak miasto Harukiego. No i ten oniryzm wymieszany z rzeczywistością, alienacja w tłumie. Jest coś w tym, czy trafiłam kulą w płot? :)

    PS Pytałeś o Dowody na istnienie, pod moim wpisem o spotkaniu z Hanną Krall Gosia Sochacka Ci odpowiedziała, rzuć okiem, czy to Cię satysfakcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, lubię te okazy skojarzeń, które hodujesz w swoim umyśle. Ja to podobieństwo w ogóle nie zwróciłem uwagi, ale gdy o nim wspominasz to faktycznie - wszystko zaczyna się ładnie zazębiać. Miasto jak również Trujmiasto to twory, wręcz istoty, bardzo niezależne, w trzewiach których człowiek okazuje się jedynie komórką, małą i samotną. Kula trafiła zatem w samo sedno :)

      P.S. Dzięki serdeczne za tyle interesujących wiadomości, które zamieściłaś pod moim komentarzem. Oczywiście odpowiedź w pełni mnie satysfakcjonuje :)

      Usuń
  3. Właśnie próbuję przebrnąć przez "Kronikę ptaka nakręcacza". Idzie mi strasznie opornie, a podobno (tak słyszałam), że to jedna z lepszych książek Murakamiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lekturę "Kroniki ptaka nakręcacza" wspominam bardzo dobrze - to zdecydowanie najlepsze dzieło Murakamiego spośród tych, które do tej pory przeczytałem. Ale przyznaję, że styl Japończyka jest bardzo charakterystyczny i wywołuje ambiwalentne uczucia. Murakami to prawdopodobnie ten typ pisarza, którego się bardzo ceni, albo wręcz przeciwnie - nie sposób się do niego przekonać.

      Usuń
  4. Mi się podobało, nawet bardzo. Wydaje mi się jednak, że to jest taka powieść, która utwierdzi fanów w sympatii do autora, ale na pewno nie przekona tych, którym Murakami nie podpasował. I nie jestem też pewien, czy jest dobra na początek przygody z Murakamim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane - zgadzam się, że "Po zmierzchu" to utwór dla koneserów, a dla tych, którzy przygodę z Murakami dopiero rozpoczynają, zdecydowanie bardziej wskazane są inne dzieła (ja na "dzień dobry" polecam "Kafkę nad morzem").

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)