piątek, 6 marca 2020

Naomi Klein "NIE to za mało" - Trump i alterglobalizm

NIE to za mało. Jak stawić opór polityce szoku i stworzyć świat, jakiego nam trzeba

Naomi Klein

Tytuł oryginału: No Is Not Enough: Resisting Trump's Shock Politics and Winning the World We Need
Tłumaczenie: Marek Jedliński
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 304
 
Alterglobalizm to ruch społeczny powstały w opozycji do ścieżek, jakimi aktualnie przebiega globalizacja. To odpowiedź na neoliberalny porządek świata rozumiany jako rzeczywistość, w której dominuje agresywny i opresyjny kapitalizm dzielący ludzkość na nielicznych wygranych zgarniających niemal całą pulę dóbr i przywilejów oraz hordy przegranych, zmuszonych do tego, by zadowolić się ochłapami, nie zawsze wystarczającymi do prowadzenia egzystencji na godziwym poziomie. W opinii Naomi Klein (ur. 1970), czołowej kanadyjsko-amerykańskiej alterglobalistki, neoliberalizm to system, którego mechanizmy umożliwiły by osoba pokroju Donalda Trumpa zasiadła w waszyngtońskim Białym Domu. To właśnie wybór Donalda Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2016 roku stanowi dla Naomi Klein punkt wyjścia w eseju zatytułowanym Nie to za mało.
 
Założeniem publikacji jest wykazanie, że (…) Trump, choćby wydawał się w polityce postacią ekstremalną, jest nie aberracją, ale logiczną konsekwencją i zlepkiem praktycznie wszystkich najgorszych trendów ostatniego półwiecza [1], które Klein wiąże m.in. z (…) rozpasanym militaryzmem, nacjonalizmem i władzą korporacji [2] oraz doktryną szoku i produkcją marek. Tym samym autorka poddaje wnikliwej analizie nie tylko samego Donalda Trumpa, jego najbliższe otoczenie, prowadzoną przez niego politykę gospodarczą oraz stosowane modele biznesowe, ale przybliża również strukturę i idee neoliberalizmu, starając się udowodnić, że jest to koncepcja prowadząca w dłuższej perspektywie do ekonomicznej jak i ekologicznej katastrofy.
 
Książki Naomi Klein rozpoczyna się od przypomnienia hipotez, o których działaczka wspomina w swoich wcześniejszych dziełach, zatytułowanych Doktryna szoku. Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne oraz No logo. Autorka określa doktrynę szoku jako (…) brutalną taktykę systematycznego wykorzystywania dezorientacji, jaką ogarnia społeczeństwo przeżywające zbiorowy wstrząs – wojnę, zamach stanu, atak terrorystyczny, krach gospodarczy czy klęskę żywiołową – do przepychania radykalnych probiznesowych reform, nazywanych często „terapią szokową” [3], podając przy okazji warunki, jakie muszą zaistnieć, by ów szok wystąpił (W stan szoku popadamy, gdy otwiera się przepaść między wydarzeniem a naszą zdolnością wytłumaczenia co się stało. W takiej sytuacji (…) często stajemy się podatni na sugestie autorytetów, a one każą nam się bać innych ludzi i wyrzec się swoich praw dla większego dobra [4]). Kluczowa dla zrozumienia fenomenu Trumpu jest także idea marki, którą Klein opisuje następująco: (…) otoczyć firmę nimbem wzniosłem idei, która jak magnes przyciągnie konsumentów podzielających te same wartości. A wtedy można narzucić słoną marżę – nie za sam materialny produkt, ale za zaspokojenie głębokiej ludzkiej potrzeby przynależności do plemienia. Za symbol tożsamości [5].
 
Przyznać trzeba, że Naomi Klein w ciekawie i przekonująco konfrontuje ideę marki oraz doktrynę szoku z prezydenturą Donalda Trumpa. Pierwsza z nich służy do wyjaśnienia tryumfu obecnie urzędującego prezydenta, który z przedsiębiorcy specjalizującego się w branży budowlanej i nieruchomościach przedzierzgnął się w osobowość telewizyjną, a następnie w bezkompromisowego polityka sprytnie grającego na społecznych oczekiwaniach i nadziejach. To właśnie flirt ze szklanym ekranem poprzez pełnienie roli gospodarza w reality show Praktykant (The Appretince), w którym to uczestnicy ubiegają się o możliwość odbycia stażu u majętnego Donalda Trumpa stanowi w mniemaniu Naomi Klein kamień milowy w kreowaniu marki Trump. Marki, która z czasem stała się symbolem blichtru i bogactwa. Pisząc z kolei o doktrynie szoku w kontekście aktualnego przywódcy USA, działaczka sygnalizuje, że każdy kataklizm – naturalny, sztucznie wywołany bądź sprowokowany – zostanie skrzętnie wykorzystany do zmian prawnych i przepychania ustaw sprzyjających wielkim korporacjom.
 
Na potwierdzenie swojej tezy, że administracja Donalda Trumpa dąży do zaprowadzenia neoliberalnego porządku (rozumianego jako: prywatyzacja sfery publicznej i związane z tym ograniczanie wydatków socjalnych; szereg probiznesowych ulg na czele z traktatami o wolnym handlu czy brak poszanowania dla środowiska naturalnego, gdy w grę wchodzą interesy korporacyjnych molochów), Naomi Klein przeprowadza drobiazgowy przegląd doradców i urzędników, jakimi otacza się przywódca USA, podkreślając jak wiele osób wywodzi się ze środowisk powiązanych z branżą paliwową, zbrojeniową oraz bankową. Jednocześnie Kanadyjka o amerykańskich korzeniach przytacza szereg niewygodnych faktów z działalności wymienionych postaci, przybliżając epizody związane z wojną w Iraku, huraganem Katrina pustoszącym m.in. Nowy Orlean czy światowym kryzysem finansowym z lat 2007 – 2009.
 
Interesujące są także rozważania dotyczące zasady divide et impera polegającej na wzniecaniu wewnętrznych konfliktów w środowisku, nad którym sprawuje się kontrolę. Ową maksymę Naomi Klein dostrzega we wskrzeszaniu podziałów rasowych (wyższe wskaźniki przestępczości w dzielnicach zamieszkałych przez Afroamerykanów czy latynoskich migrantów Klein postrzega jako konsekwencję egzystencji w znacznie gorszych warunkach, z ograniczonymi perspektywami na osiągnięcie sukcesu w przyszłości) oraz w podsycaniu ksenofobii, szczególnie w dobie kolejnych kryzysów migracyjnych (ich źródłem są wojny oraz zmiany klimatyczne, za które obwiniana jest polityka spod znaku neoliberalizmu: Najpierw za złożami ropy w regionie podążają bombowce z Zachodu, nakręcając spiralę przemocy i destabilizacji. Następnie drony uderzają tam, gdzie najdotkliwiej odczuwa się brak wody. Susza i wojna splatają się ze sobą. Wtedy, po bombowcach podążających za ropą i dronach podążających za suszą, przychodzi czas na łodzie – wypełnione po brzegi uchodźcami uciekającymi z najbardziej wysuszonych miejsc na ziemi przed wojenną pożogą [6]).
 
Książka, choć bardzo dobrze napisana i poruszająca szereg istotnych zagadnień, nie jest jednak wolna od wad. Dzieło to w zasadzie manifest polityczny propagujący określony system wartości i być może stąd pewne kwestie zostają przemilczane lub omówione dość wybiórczo. Dla przykładu Klein demitologizuje chilijski cud, tj. skutki reform gospodarczych przeprowadzonych przez uczniów Miltona Friedmana w Chile za czasów dyktatury Augusto Pinocheta, podkreślając, że kraj faktycznie przeżył okres prosperity, ale w rezultacie zwiększyło się społeczne rozwarstwienie, wzrosła liczba osób żyjących w ubóstwie, a ekonomiczne korzyści odczuli przede wszystkim osoby najbogatsze. Tym samym autorka krytykuje neoliberalną politykę prowadzoną przez kojarzoną z prawicą chilijską juntę wojskową, ale nie poświęca już ani słowa klęsce socjalistycznej polityki Hugo Chávez, który doprowadził do ruiny wenezuelską gospodarkę. A przecież Chávez realizował wiele programów, o których w Nie to za mało pisze też Naomi Klein: walka z analfabetyzmem, także wśród dorosłych; ochrona religii, ziemi, kultury i praw ludów tubylczych czy program stypendialny dla szkolnictwa wyższego – wielka szkoda, że Naomi Klein nie zajęła się przyczynami porażki tej inicjatywy; ba, Kanadyjka zupełnie przemilczała sprawę Wenezueli, co można uznać za manipulację. Ponadto w mojej opinii dość problematyczne jest uproszczenie, jakim posługuje się aktywistka – Klein dzieli rzeczywistość na neoliberalną skrajną prawicę i postępową lewicę: Obnażanie i zwalczanie okrutnego systemu zaprojektowanego przez najbogatszych ludzi na świecie w ich własnym interesie to domena lewicy [7]. Między wierszami można wyczytać, że kto nie zajmuje się (…) zmianą klimatu, rasizmem, nierównościami, prawami kobiet, prawami migrantów czy prawami ludności rdzennej [8], ten mniej lub bardziej świadomie popiera neoliberalny porządek. Mocno naiwne jest również nawoływanie do myślenia utopijnego, z którym wiąże się przeświadczenie o monopolu na rację, prawdę i jedynie słuszne rozwiązania (o tym jak niebezpieczne są próby wdrażania utopii w życie bardzo kompleksowo pisze John Gray, autor książki Czarna msza. Apokaliptyczna religia i śmierć utopii). Obaw o to, jak wyglądałoby budowanie nowego ładu nie rozwiewa wywiad dla czasopisma Polityka przeprowadzony przez Jacka Żakowskiego, w którym na sugestię, że doktryna szoku niekoniecznie musi wiązać się wyłącznie z wprowadzaniem światopoglądu wyznawanego przez neoliberałów czy skrajnych prawicowców, ale może służyć poglądom centrowym czy lewicowym, Naomi Klein opowiada w następujący sposób: Oczywiście. Kryzys jest szansą na zmianę [9]. Czyli to samo narzędzie, uznawane za wysoce negatywne i szkodliwe w przypadku gdy wykorzystywane jest przez Trumpa i środowisko, z jakiego się wywodzi, w momencie kiedy trafi w odpowiednie ręce może okazać się cudownym lekiem na wszelkie bolączki trapiące współczesną cywilizację. Brzmi równie pięknie, co naiwnie, bo historia udowadnia, że gdy jedna uprzywilejowana kasta ustępuje miejsca kolejnej, to z reguły zmieniają się personalia i hasła, ale zasadniczy cel pozostaje stały, tj. ochrona własnych interesów kosztem tych, którzy nie potrafią się bronić, lub których głosy sprzeciwu jest łatwo zagłuszyć.
 
Reasumując, Nie to za mało to bardzo ciekawa publikacja, do której należy jednak podejść z odpowiednim dystansem. Naomi Klein dobrze tłumaczy kontakty pomiędzy wielkim biznesem a polityką, ukazując jakie zagrożenia płyną z sytuacji, gdy korporacje dostają coraz więcej ulg i ułatwień, za które zapłacić muszą zwykli ludzie. Bardzo umiejętnie nakreślono też nadużycia, jakich dopuszczają się firmy z branż paliwowych czy energetycznych, kierujące się zasadą maksymalizacji zysków i ograniczania wydatków, co prowadzi do braku poszanowania dla środowiska naturalnego czy ludności zamieszkującej obszary, na których znajdują się pożądane surowce. Gorzej prezentuje się ta część książki, w której Naomi Klein przytacza swoją wizję idealnego społeczeństwa, opartej na myśleniu utopijnym. Nie zmienia to faktu, że Nie to za mało warto przeczytać, by wyrobić sobie własne zdanie, przy okazji uświadamiając sobie o socjalno-politycznych realiach panujących w różnych zakątkach kuli ziemskiej. Okazuje się bowiem, że ceną amerykańskiego snu, w którym rządzi slogan od pucybuta do milionera, jest brak ochrony dla najsłabszych i najbiedniejszych członków społeczeństwa.


[1] Naomi Klein, Nie to za mało, przeł. Marek Jedliński, Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2018, s. 18
[2] Tamże, s. 17
[3] Tamże, s. 10
[4] Tamże, s. 15
[5] Tamże, s. 35
[6] Tamże, s. 204
[7] Tamże, s. 132
[8] Tamże, s. 25
[9] Jacek Żakowski, Świat według Naomi Klein, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/klasykipolityki/1751986,1,swiat-wedlug-naomi-klein.read [dostęp: 2020-03-06]
 

4 komentarze:

  1. Taaak, nie trzeba być szczególnie bystrym obserwatorem, by zauważyć, że demokracja będąca tylko ładniej wyglądającą etykietką dla kapitalizmu, się przeżyła. Inna sprawa, że wszelkie pozostałe koncepcje są jeszcze gorsze, również dla środowiska naturalnego, więc i dla nas samych w dłuższej perspektywie. Co do wizji nowego społeczeństwa, to przypomina mi się książka Slavoja Žižka Żądanie niemożliwego, która wskazuje, że to, co będzie następne, na razie musi się jawić jako niemożliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, to jest właśnie najsmutniejsze. Że demokracja/kapitalizm to system, któremu daleko do doskonałości, ale jak na razie nic lepszego nie wymyślono. A Slavoja Žižka mam na celowniku, więc prędzej bądź później zapoznam się z jego twórczością.

      Usuń
  2. Niestety, zgadzam się z tezą wyjściową - Trump nie jest aberacją, a owocem systemu. Tak samo i u nas: sukces PiSu to nie aberracja, a wypadkowa transformacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale spaczony system rodzi na ogół niezbyt udane płody. A dochodzenie do władzy ugrupowań czy liderów o skrajnych przekonaniach niemal zawsze wiąże się z mocno specyficznymi warunkami gospodarczo-społecznymi.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)