poniedziałek, 30 marca 2020

Katja Kettu "Ćma" - Sekrety i sekreciki

Ćma

Katja Kettu

Tytuł oryginału: Yöperhonen
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 400
 
 
 
Główny Zarząd Poprawczych Obozów Pracy (ros. Главное управление исправительно-трудовых лагерей и колоний), potocznie określany mianem GUŁagu to system obozów pracy przymusowej w ZSRR, który funkcjonował w latach 1918 – 1960. Przez łagry przewinęło się wg różnych szacunków od 29 do 32 mln osób, z czego od 3 do 6 mln poniosło w nich śmierć. Do niewoli trafiali wszyscy, na skutek najróżniejszych wyroków, począwszy od pospolitych kryminalistów, poprzez osobników uznanych za społecznie niepożądanych, a na przestępcach politycznych skończywszy. Różnorodność tyczyła się także narodowości – mniejszości etniczne i narodowe, komuniści z wszelkich krajów przybywający do Związku Radzieckiego z zamiarem współtworzenia nowej ludowej ojczyzny oraz jeńcy wojenni współtworzyli społeczną mozaikę w szaroburej i pozbawionej nadziei rzeczywistości. Wśród więźniów nie brakowało też ochotników, którzy z własnej woli wkroczyli do radzieckiego piekła – o Amerykanach skuszonych wizją socjalistycznej utopii pisze Sana Krasikov w monumentalnych Patriotach, zaś Katja Ketuu (ur. 1978) w powieści Ćma proponuje czytelnikowi fikcyjną historię młodej Finki, która w ramach młodzieńczego buntu i żarliwego zauroczenia nielegalnie przekracza fińsko-sowiecką granicę, przypieczętowując tym samym swój los.
 
Fabułę utworu stanowią losy dwóch powiązanych ze sobą kobiet. Irga Malinen w chwili rozpoczęcia dzieła ma 15 lat i właśnie dowiaduje się, że jest w ciąży z radzieckim agitatorem działającym na terenie Finlandii. Jest rok 1937, widmo konfliktu fińsko-radzieckiego wisi w powietrzu. Jako córka wysokiego rangą generała o proniemieckich zapatrywaniach politycznych, nie może liczyć na to, że rodzina zaakceptuje jej związek. Wegetacja w cieniu siostry będącej ulubienicą ojca w połączeniu z prześladowaniami ze strony miejscowych, krytycznie podchodzących do romansu nieletniej z bolszewikiem, skutkują decyzją o opuszczeniu ojczyzny i przedostaniu się do Kraju Rad. Po latach pełne niedopowiedzeń i białych plam perypetie babki odtwarza Wera Malinen, wnuczka Irgi, która przybywa do wsi Ławra położonej w Maryjskim Obwodzie Autonomicznym na prośbę swojego ojca. Henrik Malinen to wojenna sierota prowadząca śledztwo w sprawie swojej matki, która wedle wszelkich informacji zginęła w łagrze, tyle, że prywatne dochodzenie zostaje przerwane brutalnym mordem. Zabójstwo Henrika wydaje się łączyć z obozową przeszłością Irgii, tyle, że odkrycie wszystkich zależności pomiędzy poszczególnymi bohaterami dramatu nie jest zadaniem łatwym, tym bardziej, że Wera zmaga się z własnymi demonami przeszłości.
 
Z racji faktu, że Katja Kettu stosuje w swoim utworze dwutorową narrację, czytelnik zyskuje sposobność, by zapoznać się z realiami panującymi w radzieckim łagrze oraz przyjrzeć się obrazowi współczesnej wsi rosyjskiej. Rzeczywistość obozowa naszkicowana zostaje mocno i bezkompromisowo. Autorka uświadamia nam, że w nieludzkich warunkach, w przejmującym zimnie, wykonując ciężką fizyczną pracę na głodowych racjach żywnościowych nie da się przetrwać – warunkiem ocalenia jest kombinowanie: jedni uprawiają tzw. tuftę, czyli wymigiwanie się od pracy, inni starają się zostać pasożytami, tj. dostać wykwalifikowane zajęcie gwarantujące spore przywileje (Była ku temu sposobność, jeśli miało się jakiś specjalistyczny zawód: lekarza, inżyniera, elektryka, fryzjera, szklarza, blacharza [1]). Kettu przypomina też absurdy stalinowskiej administracji sądowniczej – wyroki polityczne z reguły wynoszą 25 lat łagru i nierzadko są to kary surowsze niż te, jakie otrzymują osobnicy skazani za kradzieże, przemoc czy nawet zabójstwa. W konsekwencji łagier to zbiorowisko kast, z których najniższą i najbardziej poniżaną jest grupa więźniów politycznych. Jako, że sporo jest wśród niej inteligencji czy mieszczan prowadzących dotychczas ustatkowaną egzystencję, klasa ta nie ma najmniejszych szans w starciu z błatnymi, czyli zwykłymi kryminalistami, utrzymującymi dobre stosunki z obozowymi strażnikami. Szansą na ocalenie są koneksje i wpływy, stąd też łagier to miejsce, w którym toczy się nieustanna walka o władzę, gdzie zawiązywane są krótkotrwałe sojusze, ale i głębokie przyjaźnie.
 
Równie bogatego portretu doczekała się rosyjska prowincja ze szczególnym uwzględnieniem Republiki Mari El. Ta leżąca nad środkową Wołgą kraina to ojczyzna Maryjczyków, zwanych też Czeremisami, ugrofińskiego ludu, którego członkowie, mimo naleciałości chrześcijańskich oraz muzułmańskich, wyznają pogańską wiarę swoich przodków. To właśnie z racji pieczołowicie opisanych zwyczajów i obrzędów Maryjczyków proza Katji Kattu zasługuje na uwagę – autorka musiała włożyć niemało wysiłku w zebranie tak licznych informacji na ten temat. Nieco mniej interesujące, bowiem bardziej stereotypowe, jest ukazanie rosyjskiej wsi przywodzącej na myśl cywilizacyjne rubieże (Połączenia telefonicznego nie ma. Autobusy nie kursują [3]), którym patronuje nieistniejący, ale ciągle obecny w świadomości kołchoz: Pozostały obory, przez które prześwituje dzienne światło, długie, niskie magazyny z paszą. Przy ścieżce leży porośnięta przylaszczkami czaszka krowy i przerdzewiały, zakurzony silnik. Betonowa tablica pamiątkowa ku czci ofiar wielkiej wojny ojczyźnianej. Wszędzie drepczą gęsi, kwiczą świnie, widać baby z koromysłami, ogromną ciężarówkę, rozmiękczoną wiosennymi opadami wiejską drogę, po której gazują na motorynkach chłopcy odurzeni klejem [3]. To odcięcie od wielkiego świata występuje nie tylko na poziomie materialnym, ale i mentalnym – mieszkańcy Ławry to ludzie nieufni wobec obcych, z którymi niechętnie dzielą się swoimi sekretami w myśl zasady: Starych ran nie wolno rozgrzebywać, tak jak masowe groby powinny być pozostawione samym sobie, takich zmarłych nie zaprasza się już na ucztę, ich się prosi o to, żeby pozostali ze swoimi [4]. Owa izolacja w połączeniu ze skrytością miejscowych powoduje, iż Rosyjska Republika zdaje się niewiele różnić od radzieckiej poprzedniczki (Tu czas biegnie, jak mu się podoba, faluje w wyrobiskach i jaskiniach [5]).
 
Zdecydowanie najsłabszą częścią Ćmy jest fabuła. Katja Kattu stawia na eklektyzm – elementy romansu przeplatają się z wątkami kryminalnymi, a całości nadany zostaje sensacyjny sznyt. To, co mogło być opowieścią o rodzimych więzach, o poszukiwaniu własnej tożsamości, o potrzebie samookreślenia, ale także o toksycznej żądzy władzy przyjmuje pokraczną formę przypominającą kiepski film akcji, w którym znajduje się nawet rola dla Władimira Putina.
 
Reasumując, Ćma to przeciętna lektura. Mimo iż Katja Kettu całkiem ciekawie przedstawia obozowe realia czy wierzenia Maryjczyków, to sama książka mocno traci z racji przekombinowanej i wydumanej historii Irgii Malinen. Tajemnica rodzinna okazuje się sprawą o międzynarodowym zasięgu, stąd akcenty rodem z Hollywood, które skutecznie spłycają fabułę i wymowę dzieła, mającego prawdopodobnie pokazać, że przeszłość zawsze upomni się o swoje, a z jej demonami należy się skonfrontować, by odzyskać spokój nadszarpnięty przez egzystencję prowadzoną w kłamstwie i niedopowiedzeniu.


[1] Katja Kettu, Ćma, przeł. Bożena Kojro, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2017, s. 225
[2] Tamże, s. 70
[3] Tamże, s. 32
[4] Tamże, s. 41
[5] Tamże, s. 97 
 

8 komentarzy:

  1. Nawet Putin dostał się do powieści? :) Ciekawa jestem, w jaki właściwie sposób piętnastolatka próbowała dostać się z Finlandii do ZSRR. I czy autorka coś więcej pisze o współpracy Finów z nazistami. Dla wielu Finów ta kolaboracja to do dziś temat tabu, wolą myśleć, że znajdowali się pod okupacją niemiecką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nawet Putin się tam znalazł, ale nie mogę wspomnieć o jego roli, żeby nie zepsuć niespodzianki ;) A sama ucieczka, jak dowiadujemy się już na pierwszych stronach, odbywa się na nartach. Zaś co do współpracy Finów i nazistów to zostaje to napomknięte - Kettu podaje przy tym kontekst, że III Rzesza jawi się jako naturalny sojusznik w obliczu posiadania takiego sąsiada jak ZSRR.

      Usuń
  2. "Ćma" czeka na mojej półce. Jestem (czy też może byłam?) jej bardzo ciekawa, właśnie ze względu na tło historyczne, całkowicie mi nieznane. Szkoda, że pisarka poszła w stronę hollywoodzkiej fabuły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele interesujących i intrygujących rzeczy można z tej książki wyłowić, ale jako całość, właśnie z racji mocno sensacyjnej, niekiedy mocno wymyślnej i udziwnionej, fabuły, dzieło jawi się jako średniak - przynajmniej w mojej opinii ;)

      Usuń
  3. Takie eklektyzm pasowałby raczej do jakiegoś czytadła albo też innego poptworu, a tu chyba nie wypalił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eklektyzm sam w sobie nie jest zły, ale pod warunkiem, że umiejętnie się go stosuje - "Kompleks sędziego Di" pióra
      Dai Sijie to taki ostatnio czytany przeze mnie przykład, że można trochę pomieszać i zrobić to dobrze ;)

      Usuń
  4. Czytałam powieść kilka lat temu i najlepiej pamiętam właśnie te odwołania do wierzeń Maryjczyków. Natomiast wątek z Putinem wydał mi się nieco przesadzony (choć zaskakujący).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, przyznaję, że i mnie pojawienie się Wołodii mocno zaskoczyło, chociaż to właśnie wtedy straciłem nadzieję, że ta książka będzie miłym doświadczeniem ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)