piątek, 13 marca 2020

Jun'ichirō Tanizaki "Naomi" - Rzecz o sukkubach

Naomi

Jun'ichirō Tanizaki

Tytuł oryginału: Chijin no Ai
Tłumaczenie: Anthony H. Chambers
Wydawnictwo: Vintage
Liczba stron: 237
 
 
 
 
Mocno wyświechtane stwierdzenie iż pozory mylą jest na pierwszy rzut tak oczywiste, że niekiedy zdarza się nam zapomnieć o treści, jaką ze sobą niesie. Lekceważenie tego powiedzenia przychodzi tym łatwiej, że wydawanie ocen na podstawie pierwszych wrażeń wpisane jest w naszą podświadomość, bowiem jeszcze kilka tysięcy lat temu, gdy świat był miejscem znacznie mniej przyjemnym do życia dla rodzaju ludzkiego, przetrwanie danej jednostki zależało m.in. od szybkości dokonywanych osądów. Wieki minęły, człowiek cały czas zyskuje wiedzę na temat mechanizmów, wedle których funkcjonuje nasz mózg, ale wiele myślowych schematów jest bardzo trudnych do przezwyciężenia. Boleśnie przekonuje się o tym choćby protagonista powieści Naomi, pióra japońskiego mistrza słowa pisanego Jun’ichirō Tanizakiego (autora takich dzieł jak Dwie opowieści o miłości okrutnej, Dziennik szalonego starca, The Key, Niektórzy wolą pokrzywy czy Tajemna historia pana Musashiego).

Głównym bohaterem będącym jednocześnie pierwszoosobowym narratorem jest 35-letni Jōji Kawai. Utwór ma formę dziennika pisanego przez Jōjiego, którego głównym tematem jest jego żona o imieniu Naomi. Intencją mężczyzny jest (…) opisanie faktów dotyczących naszych relacji jako męża i żony tak szczerze i uczciwie jak tylko to możliwe [1]. W ten sposób poznajemy okoliczności w jakich 28-letni młodzieniec, pochodzący z obszarów wiejskich, ale posiadający uniwersyteckie wykształcenie i pracujący jako inżynier elektryk w jednej z tokijskich firm spotyka 15-letnią wówczas Naomi, hostessę zatrudnioną w kawiarni regularnie odwiedzanej przez Jōjiego. Młody mężczyzna jest głęboko zafascynowany szeroko rozumianą kulturą Zachodu. Zachwyt zahacza nawet o zaślepienie, bowiem wszystko, co zachodnie jawi się jako lepsze, wytworniejsze, elegantsze i bardziej godne uwagi. Ucieleśnieniem oczekiwań dotyczących pożądanego świata okazuje się być Naomi – nietypowo brzmiące imię, egzotyczne, euroazjatyckie rysy twarzy, piękna aparycja oraz mgiełka tajemnicy i niedostępności sprawiają, że dziewczyna jest bardzo bliska wykreowanemu przez wyobraźnię Jōjiego ideałowi kobiety. By przekuć marzenia w rzeczywistość, protagonista postanawia wychować Naomi na perfekcyjną kobietę – po ustaleniach z rodziną, Naomi przeprowadza się do wynajmowanego przez Jōjiego domu. Do jej obowiązków należy sprzątanie i gotowanie – w zamian uczęszcza na opłacane przez młodzieńca lekcje języka angielskiego i śpiewu. Wszystko zostaje tak ustalone i zorganizowanie, by Naomi uzyskała zarówno edukację jak i towarzyską ogładę. Tyle, że plany snute przez Jōjiego ulegają bolesnemu zderzeniu z twardą i brutalną rzeczywistością.
 
Dziennik jest zapiskiem ogromnych zmian, do jakich dochodzi w egzystencji obu postaci od momentu, kiedy decydują się, by zamieszkać razem. Obserwacja dokonujących się na oczach czytelnika przeobrażeń w kontaktach między Naomi a Jōjim stanowi sedno, a jednocześnie najmocniejszy akcent powieści. To podglądanie ewoluującej więzi jest o tyle ciekawe, że Tanizaki raczy nas doskonale odmalowanymi portretami psychologicznymi. Zarówno Naomi jak i Jōji to osoby niewolne od sprzeczności oraz słabostek i wad. Mężczyzna usiłujący za wszelką cenę naśladować zachodnie wzorce i gardzący tradycyjną obyczajowością nie potrafi wyrwać się z powszechnie przyjętego schematu, wedle którego to on jest głową rodziny, zapewniającą wszelkie przychody. Podziw dla tego, co obce jest przy tym niemal tak silny jak kompleksy na punkcie własnego pochodzenia (Jōji wyznaje, że w głębi serca wciąż czuje się wieśniakiem). Jeśli dodać do tego jeszcze brak pewności siebie wynikający z mało atrakcyjnego wyglądu i niskiego wzrostu oraz brak wprawy w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną (bohater to typ człowieka ukradkowo podziwiającego kobiety i ich wdzięki) to szybko uzmysławiamy sobie, że Jōji jest idealnym kandydatem do tego, by paść ofiarą intrygi, do czego w istocie dochodzi. Naomi – według pierwotnej opinii mężczyzny, który ostatecznie zostaje jej małżonkiem – to nieco naiwna dziewczyna o niewinnym i nieskomplikowanym usposobieniu, skrywająca w duszy subtelne cienie. Tyle, że wkrótce Jōji odkrywa to, co wydawało się delikatnym cieniem czy niejasnością jest w istocie prawdziwym mrokiem, w którego trzewiach można zatonąć bezpowrotnie. Naomi, traktowana jako potencjalna ozdoba, przedmiot wart uformowania oraz przyszły obiekt seksualny stopniowo przyjmuje postać niebezpiecznego sukuba – zdolność do manipulacji, naginanie słabszych do własnej woli, coraz bardziej wyrafinowane potrzeby czy wreszcie lenistwo i słomiany zapał sprawiają, że za sprawą zapisków Jōjiego dziewczyna wykreowana zostaje na czarny charakter dzieła.
 
Tym samym Naomi może śmiało uchodzić za kobietę znamienną dla prozy Jun’ichirō Tanizakiego – cechują ją fizyczne piękno i nieskazitelna aparycja, którym towarzyszy rodzaj moralnej zgnilizny. Cielesna doskonałość stanowi kontrast dla rozpusty, zepsucia i braku seksualnych zahamowań. Chociaż chyba najbardziej przerażającą cechą Naomi jest emocjonalne kalectwo – wydaje się, że dziewczyna nie jest zdolna do zadzierzgnięcia realnych więzi z drugą osobą, a każde zetknięcie się z płcią przeciwną opiera się na kłamstwie i nieustannej mistyfikacji. Naomi, mimo iż można ją posiąść fizycznie, pozostaje nieuchwytna z psychologicznego punktu widzenia – trudno zrozumieć instynkty, które nią kierują, a jeszcze bardziej karkołomnym zadaniem jest próba podporządkowania jej sobie. W tym kontekście temperament Naomi może być postrzegany jako wynikowa przyjętego założenia, że kontakty na linii kobieta-mężczyzna sprowadzają się do ciągłej konfrontacji, na staraniach jednej strony, by zdominować drugą – w takich okolicznościach sylwetka Naomi może być traktowana jako uosobienie kobiecego sprytu i przebiegłości, niezbędnych, by przeciwstawić się brutalnej męskiej sile i nie zostać przez nią stłamszoną.
 
Postać Naomi warto rozważyć też pod kątem determinizmu, bowiem na kartach dzieła Jōji kilka razy raczy nas stwierdzeniem, że (…) pochodzenie wszystko warunkuje [2], tłumacząc w ten sposób klęskę, poniesioną przy wysiłku wychowania ukochanej na wzorcową kobietę. W mniemaniu Jōjiego wywodząca się ze społecznych nizin dziewczyna, niejako z góry skazana jest na to, by prędzej czy później poddać się podszeptom swojej słabej natury i ulec zdemoralizowaniu. Należy jednak zaznaczyć, że portret Naomi kreślony jest wyłącznie piórem Jōjiego i z tego powodu czytelnik nie wie, na ile ów obraz jest realny, a na ile jest przyozdobiony konfabulacją czy podkoloryzowaniem.
 
Dlatego na powieść Naomi dobrze jest spojrzeć przez pryzmat pozostałego dorobku pisarza. Wspomniane jednostronne przedstawienie sylwetki zimnej i okrutnej kobiety przywodzi na myśl profile psychologiczne bohaterek znanych z powieści Ashikari, czyli źle mi bez ciebie oraz Shunkinsho, czyli rozmyślania nad życiem Wiosennej Harfy – narratorzy obu utworów snują wizje heroin wyróżniających się cielesną doskonałością, która przeplata się z charakterem naznaczonym bezwzględnością i moralnym zepsuciem. Ale tak jak w przypadku Naomi, bohaterki nie mają możliwości samoobrony, a odbiorca skazany jest na stronniczość. Pod tym względem znacznie dojrzalszą pozycją jest powieść The Key – to także opowieść o losach japońskiego małżeństwa, tyle, że składa się ona z zapisków 55-letniego profesora i jego o 11 lat młodszej małżonki. Wprowadzenie drugiej strony związku do nurtu narracji pozwala nam uświadomić sobie w jak różny sposób mogą być odbierane i interpretowane te same czyny i działania.
 
Uwzględniając wszystkie wspomniane czynniki, trzeba przyznać, że wydana po raz pierwszy w 1947 roku Naomi to bardzo dobre dzieło, która porusza typowe dla Tanizakiego zagadnienia. Ich osią pozostaje fizyczna wspaniałość, której towarzyszy duchowa podłość. To zestawienie pozornie przeciwstawnych pierwiastków wspaniale podkreśla jak niejednoznacznym, a także zwodniczym tworem jest otaczająca nas rzeczywistość. Delektując się Naomi pamiętajmy zarazem, że jest to dopiero przedsmak geniuszu, z którym obcujemy w opublikowanej kilka lat później powieści The Key (1956).
 
 
 
P.S. Miłą wiadomością dla polskich miłośników japońszczyzny będzie fakt, że pod koniec 2019 roku Naomi doczekała się polskiego przekładu – Miłość głupca wydano w ramach serii Proza Dalekiego Wschodu, a autorem przekładu jest Nikodem Karolak.


[1] Jun’ichirō Tanizaki, Naomi, przeł. Anthony H. Chambers, Wydawnictwo Vintage, Nowy Jork 2001, s. 3
[2] Tamże, s. 199

4 komentarze:

  1. Czekam z utęsknieniem, kiedy polska wersja pojawi się w mojej bibliotece. I kiedy otworzą biblioteki.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednia pozycja Tanizakiego, "Dziennik szalonego starca", jest w krakowskich bibliotekach dostępna w formie e-booka. Wydaje mi się, że z "Miłością głupca" może być podobnie.

      A na ponowne otwarcie bibliotek też wyczekuję - zapas książek mam spory, ale nic nie zastąpi wędrowania między regałami.

      Usuń
  2. Dobrze, że tu jesteś, by nie dać mi zapomnieć o prozie japońskiej. Muszę sobie w końcu upolować coś od Tajfunów albo z tej serii PIWu. A tak w temacie wstępu, to warto też zwrócić uwagę na drugą stronę: czasem bardzo wiele dla nas zależy właśnie od pierwszego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prozę Dalekiego Wschodu już napocząłem i mogę polecić z czystym sumieniem - oprócz lit. japońskiej, możemy poznać też dzieła chińskie czy koreańskie. Przekłady bezpośrednie, a do tego ciekawe posłowia lub przedmowy, no i intrygujące tytuły. Warto sięgnąć.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)