piątek, 20 kwietnia 2018

Alejo Carpentier "Eksplozja w katedrze" - Kiedy świat drży w posadach

Eksplozja w katedrze

Alejo Carpentier

Tytuł oryginału: El siglo de las luces
Tłumaczenie: Kalina Wojciechowska
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 512
 
 
 
Człowiek, szczególnie młody, którego światopogląd dopiero rozkwita, kształtując się pod wpływem warunków i otoczenia, w jakich przyszło mu wzrastać, mniej lub bardziej świadomie poszukuje wzorców, autorytetów czy też nauczycieli. Ich rola sprowadza się do ukierunkowania formującej się osobowości oraz subtelnego stymulowania intelektualnego fermentu – nierzadko człowiek cieszący się naszym uznaniem, jest także przewodnikiem, wprowadzającym nas do świata idei, przy okazji uświadamiającym nam złożoność rzeczywistości, z którą stykamy się na co dzień. Ale postać mistrza nie zawsze jest jednoznaczna, o czym przekonują się bohaterowie powieści Eksplozja w katedrze, pióra Alejo Carpentiera (1904 – 1980), kubańskiego pisarza, autora m.in. Harfy i cienia oraz Wojny czasu.

polskie obozy koncentracyjne, czyli robienie z ludzi idiotów




Polskie obozy koncentracyjne to zwrot penalizowany przez polskie prawo, gdyż podobno sugeruje, że Polacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owych obozów. Nie będę komentował poziomu umysłowego osób, które mogą się poddać takiej sugestii, podobnie jak tych, którzy sławetną nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przygotowali, popierali i w życie wprowadzili. Zwrócę tylko uwagę na pewien fakt, który stawia całą tę szopkę w odpowiednim świetle.


Analogia jest jedną z podstawowych metod stosowania prawa i uczą się o tym wszyscy, którzy nie zakończyli edukacji na poziomie obowiązkowym dla największych nawet matołów. Można się zresztą jej dorozumieć i bez żadnej wiedzy, więc nawet brak wykształcenia nikogo nie tłumaczy. Skoro więc zwrot

polskie obozy koncentracyjne jest mylący i jego używanie ma być karane, to i zwrot

warszawskie getto jest mylący i musi być zakazany, gdyż, stosując analogię, sugeruje, iż to Warszawiacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owego getta.

Mądrość naszych ustawodawców nie przestaje mnie zadziwiać!

W dodatku, wbrew mniemaniu znakomitej większości Polaków, we wspomnianej nowelizacji nie ma literalnie wymienionych zakazanych sformułowań, a więc i zwrotu polskie obozy koncentracyjne, a skoro tak, to tym bardziej, jeśli jeden zwrot jest penalizowany, to i inne, analogicznie sformułowane, także być powinny. Chyba, że to po prostu kolejny element państwa na niby.

Wasz Andrew


czwartek, 19 kwietnia 2018

Jaka szkoda

Wstyd to potężna broń, ale działa tylko wtedy, gdy wszyscy przestrzegają reguł. Nikt nie był ponad prawem, a widok senatora odbierającego piętnaście batów za dorabianie się na wojnie czynił dla zwalczania przestępczości znacznie więcej niż postawienie policjanta na każdym rogu.

Max Brooks - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników

Jaka szkoda, że w rzeczywistości ten tok myślenia udaje się zastosować tak rzadko i tak krótkotrwale...

wtorek, 17 kwietnia 2018

Magda Szabó "Piłat" - Międzypokoleniowa cisza

Piłat

Magda Szabó

Tytuł oryginału: Pilátus
Tłumaczenie: Olga Wybranowska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 275
 
 
 
 
Człowiek to szalenie skomplikowana istota, na której rozwój wpływ ma cały szereg czynników. W kształtowaniu się osobowości niepoślednią rolę odgrywa pula genowa, jaką dany osobnik został obdarzony, ale nie mniej istotne są warunki, w których przyszło mu się wychowywać. W równie sporym stopniu charakter człowieka wykuwany jest przez czas, który niesie ze sobą szereg doświadczeń – zarówno traumatycznych momentów jak i chwil radości oraz szczęścia. Wszystko to sprawia, że dana jednostka to istota niepowtarzalna i wyjątkowa. Tyle, że ceną za ten indywidualizm bardzo często bywają problemy w próbach komunikacji z drugim człowiekiem. O tym jak trudny może być kontakt pomiędzy kobietami z różnych pokoleń przekonuje nas choćby Magda Szabó, węgierska pisarka (1917 – 2007), autorka powieści Piłat.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

piątek, 13 kwietnia 2018

Amos Oz "Dotknij wiatru, dotknij wody" - Realizm magiczny w kibucu

Dotknij wiatru, dotknij wody

Amos Oz

Tytuł oryginału: La-ga'at ba-maim, la-ga'at ba-ruah
Tłumaczenie: Danuta Sękalska-Wojtowicz
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 160
 
 
 
 
Żyd Wieczny Tułacz. Kim jest ów nieszczęśliwy osobnik? Czy to Izraelita, który znieważywszy samego Jezusa, kiedy ten dźwigał krzyż na ramionach w trakcie swej ostatniej wędrówki na Miejsce Czaszki, zwane też Golgotą, ukarany został nieskończoną poniewierką po świecie? A może to człowiek, który w trudnych do ustalenia okolicznościach zwiódł i w konsekwencji zgubił śmierć, w efekcie czego błąka się gdzieś po ziemskim padole, ze znudzeniem przyglądając się cudzemu życiu i samemu oczekując na nadejście czasów ostatecznych? A może Żyd Wieczny Tułacz to tylko rola, w którą w danym miejscu i czasie wciela się najbardziej odpowiednia ku temu postać? Jak choćby żydowski nauczyciel nazwiskiem Pomeranz, genialny matematyk i fizyk, zdolny muzyk oraz – co chyba oczywiste, jeśli uwzględnić panujące stereotypy – zegarmistrz, którego losy, na kartach swej powieści Dotknij wiatru, dotknij wody, kreśli izraelski mistrz pióra Amos Oz.

wtorek, 10 kwietnia 2018

Yōko Ogawa "Muzeum ciszy" - Pomiędzy pasją, a obsesją

Muzeum ciszy

Yōko Ogawa

Tytuł oryginału: Chinmoku Hakubutsukan
Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 296
 
 
 
 
Po śmierci danej osoby, w przestrzeni w której dotychczas ona egzystowała, powoli, acz nieubłaganie zalęga się pustka. Zniknięciu, odejściu, towarzyszy też cisza, która boleśnie uświadamia nam, że człowiek jest istotą podlegającą bezwzględnym prawom entropii – nasza bytność na ziemskim padole jest ściśle określona i limitowana, a kiedy już następuje jej kres, tym, co po nas pozostaje są wspomnienia oraz materialne przedmioty, którymi otaczaliśmy się za życia. Ale czy rzeczy fizyczne mogą być nośnikami pamięci o ludziach? A jeśli tak, to co by się stało, gdyby zebrać całą ich kolekcję? Gdyby zbudować galerię złożoną z gratów, których właściciele umarli, czy ich duch zacząłby unosić się w pomieszczeniu, gdzie zostały one stłoczone? Odpowiedzi na niektóre z tych pytań odnaleźć możemy w utworze Muzeum ciszy, pióra japońskiej pisarki Yōko Ogawa, która polskiemu czytelnikowi jest już znana za sprawą Miłości na marginesie.

piątek, 6 kwietnia 2018

Wojciech Kurtyka "Chiński maharadża" - Wyznania mistrza

Chiński maharadża

Wojciech Kurtyka

Wydawnictwo: Góry Books
Liczba stron: 120
 
 
 
 
 
 
Człowiek to istotna przewrotna i nieodgadniona, której myśli nie sposób zgłębić. O naturze pełnej przekory i hardości najlepiej świadczą tendencję do tego, by gnać za tym, co odległe, by pragnąć tego, czego nie sposób uchwycić, by podążać za trudnym do wyrażenia zewem, którego tchnienie szepcze do najmroczniejszych odmętów duszy – jedną z odmian takiej szaleńczej pogoni za trudną do uchwycenia w karby słów pasją jest górska wspinaczka. Na czym jednak polega jej fenomen – czy to rodzaj wyzwania rzuconego przyrodzie; fascynacja chwilowym, ale często złudnym poczuciem własnej potęgi, wręcz nieśmiertelności; konieczność udowodnienia czegoś samemu sobie czy też jeszcze coś innego? Zapewne ilu wspinaczy, tyle wyjaśnień i tłumaczeń, ale niewątpliwie fascynującą sprawą jest możliwość poznania zdania na ten temat jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów. A taką właśnie sposobność uzyskuje czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po Chińskiego maharadżę autorstwa Wojciecha Kurtyki (1947), żywej legendy światowego himalaizmu.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Max Brooks - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników




Max Brooks


World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników

tytuł oryginału: World War Z. An Oral History of the Zombie War
tłumaczenie: Leszek Erenfeicht
wydawnictwo: Zysk i S-ka 2013
liczba stron: 544


audiobook:
czyta: Piotr Grabowski
długość:15 godzin 48 minut



Do książki Maxa Brooksa* World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników przygotowywałem się już od dłuższego czasu. Nie, nie poprzez czytanie recenzji, bo tego zwykle nie czynię, a poprzez dostrojenie mentalne do tematu zombie, za którym szczególnie nie przepadam. No i przyszedł ten dzień, a mój wybór padł na wersję audio w interpretacji Piotra Grabowskiego.





sobota, 31 marca 2018

Świąteczne życzenia 2018


Świąteczne życzenia

***
Czas Świąt Wielkiej Nocy to w polskiej tradycji okres radości i nadziei. Z racji tego, drodzy czytelnicy i  czytelniczki naszego bloga, serdecznie życzymy wam, by i do waszych serc wlały się radość, która pozwoli cieszyć się z rzeczy nawet najmniejszych i doceniać ulotne chwile piękna, jakimi obdarza nas życie oraz nadzieja, dzięki której będziecie mieli dość odwagi, by zrealizować swoje najskrytsze marzenia i najbardziej szalone plany. Do tego rzecz jasna sporo zdrowia, bo ono zawsze się przyda. No i dobrej książki, która pozwoli się wam zrelaksować i wypocząć. Najlepszego!

Ambrose & Andrew Vysotsky
***

piątek, 30 marca 2018

Dezső Kosztolányi "Ptaszyna" - Igraszki starych kanap

Ptaszyna

Dezső Kosztolányi

Tytuł oryginału: Pacsirta
Tłumaczenie: Andrzej Sieroszewski
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 200
 
 
 
 
Rozstanie, choćby niezbyt długie, to dla ludzi pozostających w silnym i intensywnym związku uczuciowym okres trudny, przepełniony tęsknotą i oczekiwaniem na ponowne spotkanie. Ale kiedy opadną już pierwsze emocje – tryskające fontannami lawy wulkany smutku oraz porywiste wichry samotności – dość niespodziewanie człowiek uzmysławia sobie, że oto pojawia się okazja, by na dotychczasową relację spojrzeć z nieco odmiennej perspektywy. A z dystansu, który nieoczekiwanie wyrasta pomiędzy nami, a umiłowaną osobą, to, co do tej pory uważaliśmy za pewne i niepodważalne, może zacząć jawić się w zupełnie odmiennych barwach. Takie refleksje nasuwają się w trakcie lektury powieści Ptaszyna, pióra Dezső Kosztolányi, węgierskiego literata, poety i dziennikarza.

wtorek, 27 marca 2018

Chimamanda Ngozi Adichie "Fioletowy hibiskus" - Świętość rodziny

Fioletowy hibiskus

Chimamanda Ngozi Adichie

Tytuł oryginału: Purple Hibisku
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 318
 
 
 
 
Seneka Młodszy rzece, że fallaces sunt rerum species (zdradliwe są pozory rzeczy) i trudno z tym stwierdzeniem polemizować. Ludzie, kierowani najróżniejszą motywacją, otaczają się murem mylących i podkoloryzowanych obrazów – w ten sposób można maskować swoje braki i ułomności, pozbywać się kompleksów czy ukrywać to, co niewygodne i co mogłoby kłócić się ze starannie pielęgnowanym portretem własnej osoby, jaki funkcjonuje w najbliższym otoczeniu. Tyle, że nawet w najsumienniej przygotowanej fasadzie, prędzej bądź później, pojawiają się rysy, przez które prześwitywać zaczną promienie twardej, niekiedy brutalnej rzeczywistości. O tym, jak wstrząsające może być opuszczenie świata złudzeń i spotkanie z tym, co nie zabarwione fałszem, przekonuje się bohaterka Fioletowego hibiskusa, książki będącej prozatorskim debiutem nigeryjskiej pisarki, Chimamandy Ngozi Adichie (1977).

poniedziałek, 26 marca 2018

Biznesowo o narządach, czyli Oślepienie Robina Cooka



Robin Cook

Oślepienie

tytuł oryginału: Blindsight
tłumaczenie: Zygmunt Bielski
cykl: Laurie Montgomery/Jack Stapleton (tom 1)
wydawnictwo: Amber 1995
liczba stron: 320



Laurie Montgomery, samotna trzydziestodwuletnia lekarka, obejmuje stanowisko w Głównej Inspekcji Medycznej stanu Nowy Jork. Przeglądając raporty, uświadamia sobie pewną prawidłowość: młodzi, dobrze sytuowani ludzie umierają z powodu przedawkowania kokainy. Ich bliscy stanowczo twierdzą, że zmarli nigdy nie mieli nic wspólnego z narkotykami. Szukając przyczyny zagadkowych śmierci, Laurie trafia na ślad, który wzmaga jej ciekawość. Nie znajdując poparcia zwierzchników, rozpoczyna samodzielne śledztwo. W desperacji przekazuje prasie swoje rewelacje. Grozi jej za to nie tylko utrata pracy, ale i zemsta nowojorskiej mafii...



sobota, 24 marca 2018

Zdrowe zakupy (w smartofnie)



Coraz więcej danych wskazuje, że jakość tego, co jemy, poważnie rzutuje na nasze zdrowie, na komfort i długość życia. Zdrowe odżywianie nie musi od razu oznaczać jakiejś cud diety – wielką zmianą będzie samo unikanie produktów ewidentnie szkodliwych. Oczywiście, pewnych rzeczy nie unikniemy. Na przykład antybiotyków w mięsie. Jeśli nie chcemy przejść na wegetarianizm, a nie mamy dostępu do surowca z własnej lub zaufanej produkcji, nic z tym nie da się zrobić, gdyż antybiotyki stosuje się powszechnie w każdej hodowli, najczęściej bez patrzenia na jakiekolwiek przepisy czy dobro konsumenta. Zresztą nawet wegetarianizm nas sam z siebie nie obroni – wystarczy wspomnieć nasze jabłka, o których nigdy nie wiemy, czy były pryskane 30, czy 60 razy, ani czy opryski prowadzono zgodnie z przepisami. Jest jednak pewna droga na skróty, która pomoże nam uniknąć wielu niepożądanych elementów w naszej diecie.

piątek, 23 marca 2018

Olga Tokarczuk "Podróż ludzi Księgi" - Ruszając się, czyli trwając

Podróż ludzi Księgi

Olga Tokarczuk

Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 216
 
 
 
 
 
 
Słowa to językowe znaki o określonym znaczeniu, za pomocą których staramy się opisać i zamknąć wszelkie bodźce, jakie płyną do nas z otoczenia. Słowo jest kluczowym narzędziem komunikacji – jest środkiem do wyrażania emocji oraz formą artykułowania myśli. Słowo jest też surogatem potęgi, wydestylowaną mocą, bowiem: Znając słowo – zna się rzecz. Wypowiadając słowo – ma się władzę nad rzeczą. Kiedy układa się i wiąże słowa z innymi słowami – tworzy się nowe układy rzeczy, tworzy się świat. Kiedy się kształtuje słowa, zabarwiając je uczuciem, naznaczając barwami nastroju, przydając im znaczeń, brzmień, muzyki – kształtuje się wszystko, co istnieje [1]. Słowo jest zatem wcieleniem siły, siły, którą próbuje się kontrolować, przedzierzgając ją w wyrazy i zaklinając w zdania, formując tym samym strofy Księgi. A czym właściwie miałaby być owa Księga, co w sobie skrywać oraz gdzie można by ją odnaleźć, o tym możemy przekonać się za sprawą książki Podróż ludzi Księgi, pióra Olgi Tokarczuk, autorki takich dzieł jak Anna In w grobowcach świata czy Prawiek i inne czasy.

czwartek, 22 marca 2018

święto lizania mojżeszowych tyłków



Po świętach poznasz państwo jego, można powiedzieć trawestując słowa św. Mateusza. A Polska ma nowe święto - 24 marca jest od dziś Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów.

Oczywiście, władze twierdzą, że ustawa powołująca do istnienia to święto nie jest próbą przykrycia ich infantylnych działań ustawodawczych, które napsuły w stosunkach nie tylko polsko-izraelskich, ale również z USA i innymi krajami. To jednak błahostka, gdyż choć być może to święto faktycznie trochę poprawi sytuację międzynarodową, aczkolwiek mam wrażenie, że będzie wręcz przeciwnie, to w zamian na pewno podsyci polski antysemityzm. Nie zdziwię się wcale ludziom, którzy wykorzystają dla niskich celów pytania, które same się nasuwają. Które od razu i mnie się nasunęły, zniesmaczyły, a nawet oburzyły, choć nie w kontekście wpływów żydostwa na polskie i światowe kręgi władzy, ale w związku z kolejną refleksją na temat inteligencji naszych elit.

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów.

Czemu tylko „...ratujących Żydów”, a nie ludzi? Czemu to święto nie mogło uhonorować wszystkich tych, którzy przed zagładą, która miała objąć po równi Żydów, Romów, Polaków, Rosjan i wszystkich innych „podludzi” ratowali po prostu ludzi nie patrząc jakiej są narodowości?

Czemu tylko „Polaków ratujących...”? Czemu nie Żydów czy choćby Niemców, którzy na tym samym terenie i w tym samym czasie ratowali zagrożonych?

No cóż - jakie państwo, takie ustawy i takie święta.


Wasz Andrew

wtorek, 20 marca 2018

Łańcuszek pytań, czyli Tajemnica Dallas Wołoszańskiego




Tajemnica Dallas

Bogusław Wołoszański

audycja Radia Zet
czas trwania: 23”57’



Każdy z nas kojarzy hasło „zamach na Kennedy’ego”. Większość też pewnie wie, że tak naprawdę nie wyjaśniono przekonująco kto i dlaczego tego zamachu dokonał. Dlaczego jednak do dziś ten temat jest gorący w pełni znaczenia tego słowa, to już dla większości sprawa mocno niejasna. Było przecież w historii niewyjaśnionych spraw wiele, więc z jakiej przyczyny ten epizod z roku 1963, z 22 listopada, wciąż przykuwa uwagę ludzi, począwszy od poważnych badaczy aż po kompletnie odjechanych oszołomów?



poniedziałek, 19 marca 2018

Iris Murdoch "W sieci" - Rzecz o sympatycznym niedorajdzie

W sieci

Iris Murdoch

Tytuł oryginału: Under the Net
Tłumaczenie: Maria Leśniewska, Marianna Abrahamowicz
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 463
 
 
 
 
Ludzka gromada to ogromny przekrój charakterów – każdy osobnik przejawia specyficzne i indywidualne podejście do otoczenia, które jest skutkiem autopsji, wychowania czy predyspozycji, wynikających z otrzymanej puli genowej. Z racji faktu, że tak wiele czynników kształtuje naszą osobowość, odbieranie i przetwarzanie spływających bez przerwy bodźców jest rzeczą niepowtarzalną i wyjątkową. Z tego też względu, bardzo interesującym doświadczeniem jest choćby chwilowe obserwowanie danego wycinka rzeczywistości z perspektywy diametralnie różniącej się od tej, z którą stykamy się na co dzień. Taka tymczasowa zmiana punktu widzenia możliwa jest choćby za sprawą literatury. W ten właśnie sposób, aby dowiedzieć się jak wygląda środowisko londyńskiej inteligencji lat 50-tych oglądany oczami lekkoducha i utracjusza, wystarczy sięgnąć po debiutancką powieść Iris Murdoch, zatytułowaną W sieci.

piątek, 16 marca 2018

Việt Thanh Nguyễn "Sympatyk" - Pomiędzy ojczyzną a obczyzną

Sympatyk

Việt Thanh Nguyễn

Tytuł oryginału: The Sympathizer
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 480
 
 
 
 
Ameryka, kraj szybkich samochodów i ponaddźwiękowych odrzutowców, ojczyzna Supermana, supermarketów i rozgrywek Super Bowl. Kraj, któremu nie wystarczała zwyczajna nazwa, i jako pierwszy w historii kazał określać się tajemniczym akronimem USA. Dopiero po latach ZSRR zdystansował go o jedną czwartą. Chociaż każde państwo uważa się za najdoskonalsze na swój sposób, czy gdziekolwiek indziej na świecie federalny bank narcyzmu wypuścił do obiegu aż tyle słów zaczynających się od „super”? To obdarzony supermocą naród superbohaterów, który nie spocznie, dopóki inne kraje nie będą skomlały do Wuja Sama przygniecione do ziemi jego butem [1]. Tyle, że chcieć to nie zawsze móc, o czym Amerykanie przekonują się bardzo boleśnie w trakcie II wojny indochińskiej, w zachodniej kulturze znanej jako wojna wietnamska (trwającej w latach 1957 – 1975). Klęska Stanów Zjednoczonych pociąga za sobą szereg konsekwencji – władzę na Półwyspie Indochińskim przejmują komuniści, mit o amerykańskiej potędze pęka niczym mydlana bańka, a wielu obywateli Wietnamu Południowego opuszcza swoją rodzimą ziemię, w obawie przed represjami współbraci z północy. Jednym z uciekinierów jest bohater książki Sympatyk, autorstwa Việt Thanh Nguyễna, pochodzącego z Wietnamu amerykańskiego pisarza (rocznik 1971).

poniedziałek, 12 marca 2018

Nnedi Okorafor "Laguna" - Obcy z Czarnego Lądu

Laguna

Nnedi Okorafor

Tytuł oryginału: Lagoon
Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 308
 
 
 
 
Aman iman (…). To zdanie oznaczało „Woda to życie” w tamaszek, języku Tauregów [1]. Tlenek wodoru to jedna z najbardziej rozpowszechnionych substancji. Występuje głównie w oceanach, które pokrywają blisko 71% powierzchni globu. Ponadto woda to najważniejszy składnik budulcowy organizmu człowieka – u kobiet stanowi ona od 50 do 55% masy ciała, natomiast u mężczyzn od 60 do 65%. Cząsteczki tego chemicznego związku przejawiają też niezwykłe własności: bardzo duża pojemność cieplna (4,18 kJ/kg×K), zdolność do zwiększania swojej objętości przy zamarzaniu czy wysoka wartość napięcia powierzchniowego sprawiają, że woda znajduje szerokie zastosowanie w technice, jest znakomitym środowiskiem do zamieszkania w niej różnorodnych stworzeń, pełni funkcję regulatora klimatu, minimalizując drastyczne wahania temperatury. Jeśli przyjrzeć się wszystkim jej unikalnym przymiotom, nietrudno zrozumieć decyzję Nnedi Okorafor, amerykańskiej pisarki o nigeryjskich korzeniach, aby to właśnie wodę uczynić miejscem, z którego wyłania się obca forma życia. Koncepcja ta, ze względnym powodzeniem, zrealizowana została w powieści Laguna, która ukazała się nakładem oficyny MAG w kultowej serii Uczta wyobraźni.

sobota, 10 marca 2018

Bóg jest zawsze po stronie zwycięzcy, czyli Azincourt Bernarda Cornwella




Bernard Cornwell

Pieśń łuków. Azincourt

tytuł oryginału: Azincourt
tłumaczenie: Tomasz Tesznar
wydawnictwo: Esprit 2009
liczba stron: 600


wersja audio
czyta: Leszek Wojtaszak
muzyka: Stanisław Szydło
wydawnictwo: Aleksandria 2012
czas: 17h 22”


W pewien zimowy dzień, tuż przed Bożym Narodzeniem roku Pańskiego 1413. Nicholas Hook postanowił popełnić morderstwo.


Nie taję, że właśnie to zdanie, otwierające Prolog książki Pieśń łuków. Azincourt zwróciło, po równi jak i sam tytuł, moją uwagę zarówno na tę powieść, jak i na jej autora, Bernarda Cornwella. Jest on anglo-amerykańskim* pisarzem specjalizującym się w opowieściach historycznych, przygodowych i thrillerach. Azincourt z kolei to hasło równie rozpoznawalne dla każdego, kto interesuje się historią i wojskowością, jak Grunwald dla każdego Polaka. I choć Grunwald był starciem, w którym łącznie brały udział większe siły niż pod Azincourt, choć można wskazać wiele bitew o większym znaczeniu niż Azincourt, choć nawet w samym średniowieczu można wskazać bitwy cieszące się nie mniejszą niż Azincourt sławą, to jednak właśnie w tym ostatnim starciu jest coś wręcz magicznego, mistycznego.



piątek, 9 marca 2018

Giorgio Bassani "Złote okulary" - O wykluczeniu, o nienawiści

Złote okulary

Giorgio Bassani

Tytuł oryginału: Gli occhiali d'oro
Tłumaczenie: Halina Kralowa
Wydawnictwo: Fundacja Zeszytów Literackich
Liczba stron: 92
 
 
 
 
Tym, co najbardziej skłaniało ich do wyrozumiałości (…), a po pierwszym odruchu trwożnej konsternacji niemal podziwu, był właśnie jego styl, którego upatrywano przede wszystkim w jednej rzeczy: w jego dyskrecji, w staraniach, jakich zawsze dokładał i dokładać nie przestawał, by ukryć własne skłonności, by nie wywołać skandalu [1]. Cóż się jednak stanie, kiedy subtelna mgiełka tajemnicy poliszynela zniknie, ukazując prawdę nagą i kłującą w oczy? Czy bezwstydne obnażenie tego, co nie mieści się w powszechnie przyjętych standardach za każdym razem musi kończyć się bezceremonialnym wykluczeniem ze wspólnoty? I wreszcie, do czego dojdzie, kiedy prawa rządzące daną grupą ludzi, na skutek gwałtownych i tragicznych wydarzeń, ulegną diametralnej zmianie? Odpowiedzi na te pytania zdaje się poszukiwać Giorgio Bassani, który w noweli Złote okulary zabiera czytelnika w podróż po Ferrarze z okresu dwudziestolecia międzywojennego, włoskim mieście, gdzie pisarz spędził swoją młodość.

poniedziałek, 5 marca 2018

Tracy Chevalier "Dziewczyna z perłą" - W klatce społecznej klasy

Dziewczyna z perłą

Tracy Chevalier

Tytuł oryginału: Girl with Pearl Earring
Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 217
 
 
 
 
Z morza wszechobecnej czerni wyłania się twarz. Kobieta, którą jeszcze przed momentem mogliśmy oglądać z profilu, spogląda w naszym kierunku, wykonując delikatny skręt szyją. Co przykuło uwagę dziewczyny, której spojrzenie zdaje się pilnie nas śledzić? I kim właściwie jest ta osoba – ogromne perłowe kolczyki, brązowy kubraczek z kołnierzykiem, którego biel silnie kontrastująca z ciemnym otoczeniem, nietypowe żółto-błękitne nakrycie głowy, przywodzące na myśl turban i wreszcie rubinowe, nieśmiało rozchylone usta. Obraz Dziewczyna z perłą pędzla holenderskiego malarza Johannesa Vermeera uchodzi za jeden z najwybitniejszych przykładów XVII-wiecznego malarstwa. Tajemnica dotycząca tożsamości bohaterki portretu jest na tyle intrygująca, że pobudza wyobraźnię nawet współczesnych twórców, czego najlepszym przykładem jest powieść Dziewczyna z perłą pióra amerykańskiej pisarki Tracy Chevalier.

piątek, 2 marca 2018

Hiroshi Noma "Strefa próżni" - Czas rozpadu, czas rozpaczy

Strefa próżni

Hiroshi Noma

Tytuł oryginału: Shinkū chitai
Tłumaczenie (z przekładu francuskiego): Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej
Liczba stron: 412
 
 
 
W języku potocznym pod pojęciem próżni rozumie się pustą przestrzeń, pozbawioną jakichkolwiek ciał, które mogłyby między sobą oddziaływać. Próżnia posiada też znaczenie metaforyczne, a jej mianem można określić choćby wojnę, bowiem jest to czas, kiedy w niebyt odchodzą takie przymioty jak intelekt, moralność, logika, ustępując miejsca bezmyślnej prymitywności, tępej agresji oraz bezwzględnej sile. Za symbol owego agresywnego i szaleńczego militaryzmu uznać można wojskowe koszary, co dobrze pokazuje Hiroshi Noma w swojej powieści zatytułowanej Strefa próżni.

wtorek, 27 lutego 2018

Powiew w dobrą stronę, czyli Turniej cieni Elżbiety Cherezińskiej










Turniej cieni


Elżbieta Cherezińska

wydawnictwo: Zysk i S-ka 2015
liczba stron: 816

wersja audio:
wydawnictwo: Aleksadria 2016
czyta: Filip Kosior
czas: 34h30’





Lekturą lutego 2018 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki miała być powieść Elżbiety Cherezińskiej Turniej cieni. O autorce już wcześniej słyszałem pochlebne opinie, ale nie ciągnęło mnie do niej, gdyż zachwalano głównie klimaty piastowskie w jej twórczości, a ta tematyka aż do obrzydzenia przejadła mi się dzieciństwie, tym bardziej, że Polska jednak nie dorobiła się, autentycznego lub fikcyjnego, średniowiecznego bohatera na skalę międzynarodową, którego dałoby się wypromować tak, jak to się udało zrobić z Robin Hoodem, Arnem Magnussonem, Ivanhoe czy Wilhelmem Tellem. Ta niechęć do czasów piastowskich sprawiła więc, że pochwały wobec Cherezińskiej tym bardziej mnie do niej zniechęcały. No, ale mus, to mus, i luty stanął pod znakiem pierwszego spotkania z twórczością tej pisarki. Szczerze mówiąc, gdy zobaczyłem, że padło nie na kolejną wariację na temat Piastów, a na okres dużo późniejszy, zapałałem wielką ciekawością.